Blog > Komentarze do wpisu

W cieniu Himalajów

Lubię czytać książki, które zostały nagrodzone lub nominowane w różnych konkursach literackich. Oczywiście, nei zawsze mój gust musi się zgadzać z gustem jurorów, ale generalnie to dobra metoda znajdowania ciekawych książek. Jedną z moich ulubionych nagród literackich jest The Man Booker Prize, którą w zeszłym roku zdobyła Kiran Desai za długo oczekiwaną książkę "The Inheritance of Loss". Faworytką rzekomo była Sarah Waters, której książki bardzo lubię, więc byłam nieco rozczarowana. Tym niemniej, jako wierna fanka literatury indyjskiej, natychmiast zamówiłam książkę Kiran Desai i na dobre kilka tygodni ugrzęzłam. W międzyczasie czytałam inne rzeczy, przerywałam i zaczynałam znowu, czasem znudzona lekko, czasem po prostu zajęta, ale w końcu świat przedstawiony w powieści pochłonął mnie na tyle, że czytałam do białego rana...

Bohaterami jest kilku mieszkańców Kalimpong, miejscowości położonej w indyjskiej części Himalajów. Sai, osierocona nastolatka, przyjeżdża aby zamieszkać ze swoim jedynym żyjącym krewnym - dziadkiem i romantycznie zakochuje się w swoim nauczycielu, młodym Gurkhu. Dziadek Sai, sędzia na emeryturze, nienawidzi świata, a zwłaszcza swojej rodziny, pielęgnuje angielskie obyczaje nabyte podczas studiów na Wyspie i ze wszystkich sił stara się wymazać przeszłość, dopóki przyjazd wnuczki i jej niewinne pytania, a także wywrócenie starego porządku świata przez rewolucję, nie zmuszą go do zmierzenia się z własnymi demonami. Drugi wątek, śledzony równolegle, opowiada o Biju, synu kucharza Sai i jej dziadka, który w poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdża do Stanów, gdzie jako nielegalny imigrant tuła się od jednej kiepskiej posady do drugiej, próbują odnaleźć się w obcym świecie. Losy wszystkich tych postaci splatają się i uzupełniają, tworząc obraz świata globalnego, świata, w którym kompletnie nieprzygotowani przedstawiciele różnych społeczeństw muszą zmierzyć się ze światem, o jakim ich rodzicom nawet się nie śniło. Wszystko to dzieje się na tle rewolucji Gurkhów, w melancholijnym pejzażu himalajskiej wioski, w cieniu majestatycznej Kanczendzongi.

Ładna książka, niby o świecie nam obcym, ale czy teraz jakikolwiek świat jest całkiem obcy? Są krytycy, którzy polską literaturę po roku 1989 zaliczają także do nurtu postkolonialnego...

"The Inheritance of Loss" ukaże się niebawem po polsku i podobno Kiran Desai ma odwiedzić przy tej okazji nasz kraj. Jeśli dowiem się jakiś szczegółów tej wizyty, na pewno dam Wam znać.

środa, 18 lipca 2007, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/11/09 15:38:06
Właśnie skończyłam pisać swoją opinię o tej książce, przyszłam więc zobaczyć, co Ty o niej napisałaś. Fajny zbieg okoliczności, bo akurat Twój wpis pokrywa się z datą moich urodzin:)
Też lubię czytać nagrodzone książki, na "Brzemię..." miałam chrapkę od dawna, ale dopiero wiadomość o braku w magazynach (plus pierwsza wypłata;P) zmobilizowały mnie do kupna:) Liczyłam na trochę więcej w sumie, ale ogólnie książka ciekawa; określenie ładna pasuje idealnie!
-
2008/11/09 23:01:14
:) Wszystkiego najlepszego w takim razie:)
-
2012/10/27 11:45:28
Mi się osobiście ta książka podobała ;)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...