|
Blog > Komentarze do wpisu
Złodziejka książek
Zaskakujące jest w tej książce wszystko. Sam pomysł, aby młody Autralijczyk napisał książkę o Holocauście, której bohaterami są niemieckie dzieci, jest dla nas dość szokujący. W dodatku narratorem jest Śmierć, Śmierć, która ma dobre serce i wiele współczucia dla swoich ofiar. Bohaterką jest mała Liesel, którą matka zostawia u rodziny zastęczpej w Molching koło Monachium, ponieważ z bliżej niewyjaśnionych przyczyn nie może jej przy sobie zatrzymać. W czasie podróży do Molching na oczach Liesel umiera jej mały braciszek, wtedy właśnie Śmierć i Liesel spotykają się po raz pierwszy. Liesel trafia do domu Rosy i Hansa Hubermannów, którzy początkowo wydają się szorstcy i nieprzyjemni, wkrótce jednak, na jaw wychodzi ich dobre serce i nieprawdopodobna odwaga. Gdy niespodziewanie w ich drzwiach staje ukrywający się Żyd, bez chwili wahania przyjmują go do domu i ukrywają w piwnicy, co w nazistowskich Niemczech w samym środku wojny równało się samobójstwu. Zresztą życie mieszkanców Molching było generalnie bardzo trudne. Obserwujemy Liesel i jej kolegów radzących sobie w Hitlerjugend, kradnących jedzenie, a przede wszystkim Liesel kradnącą książki. Liesel bowiem nie może żyć bez książek. Ponieważ pieniędzy nie starcza nawet na żywność, książki trzeba kraść lub, w najlepszym razie, czytać w bibliotece w domu burmistrza. I ten książkowy aspekt jest czymś, co najbardziej ujęło mnie w tej książce. Jedną z piękniejszych scen jest opis nocy w schronie podczas nalotów bombowych, gdy Liesel uspojaka przerażonych, panikujących ludzi głośnym czytaniem całkiem przypadkowej książki. Książki służą też wzajemnemu poznawaniu się, pomagają poradzić sobie z koszmarnymi wspomnieniami, a nawet ratują życie. A wszystko to opisane jest delikatnie i nienachalnie. "Złodziejka książek" to bardzo smutna opowieść. Nie mogło być inaczej. Jest jednak całkiem inna niż książki o Holokauście pisane przez naszych pisarzy, i wydaje mi się, że dla pokolenia, które wojnę zna tylko z opowieści, jest łatwiejsza, a równie przejmująca. Nie dziwię się wielkiemu powodzeniu tej książki w wielu krajach. Takiej opowieści naprawdę trudno się oprzeć. wtorek, 22 kwietnia 2008, padma
TrackBack
Komentarze
Gość: miriam, inet20909nh-3.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/09/18 13:04:36
A mnie, pomimo tego, że jestem całkiem dorosła ta książka bardzo się spodobała. Co więcej, ona mnie zachwyciła. Powodem tego była, przede wszystkim, prostota języka i brak patosu, który przecież tak często zdarza się w książkach poruszających tę tematykę. Przyznam się również, że jej lektura wywołała u mnie łzy wzruszenia. Uważam, że Złodziejka jest znakomitą książką, którą powinien przeczytać każdy - dziecko i dorosły, który ma w sobie choć odrobinę wrażliwości. Pozdrawiam serdecznie:)
Gość: carmen, 94.254.220.13*
2009/10/20 01:34:22
Mnie ta ksiazka absolutnie nie znudzila. I uwazam, ze jest bardziej dla doroslych, niz nastolatkow. Mnie zachwycila. Wzruszyla. Nie moge przestac o niej myslec. Zlodziejka skradla nie tylko ksiazki, ale tez moja uwage ;)
2009/10/23 06:32:31
Dla mnie książka jest zwyczajnie ładna. Bardzo wzruszająca. Jednocześnie smutna i pełna nadziei. Jednocześnie dołująca i dająca uśmiech.
2010/01/11 12:10:35
"Złodziejka książek" jest piękna, inaczej tego nie da się ująć. Za to inna książka tego samego autora- Marcusa Zusaka pt. "posłaniec" jest zabawna. Ale obie mają wiele wspólnego, łączy je przesłanie, przeczytajcie koniecznie:)
|
Miasto Książek on Facebook
|
pozdrawiam serdecznie, Aga