Blog > Komentarze do wpisu

Karawanem przez francuską prowincję

   Ostatnio zdarza mi się sięgać po książki francuskich autorów, i jakoś tak się składa, że zupełnie przypadkiem wszystkie są bardzo niewielkie objętościowo. Nie ujmuje im to jednak wartości, są zwięzłe, ale bardzo bogate w treści i dające do myślenia. Udało mi się trafić na kolejną już króciutką, ale naprawdę dobrą książeczkę, która okazała się przyjemnym zaskoczeniem.

Powieść Joëla Egloffa o dość skomplikowanym tytule „Edmond Ganglion & Syn" to dość przewrotna, pełan czarnego humoru opowieść o pracownikach podupadającego zakładu pogrzebowego w niewielkim francuskim miasteczku. Ponieważ od dawna nikt w nim nie umiera, zakład Edmonda Gangliona jest bliski bankructwa, a jego dwaj pracownicy, Molo i Georges, spędzają dnie sącząc nalewkę i odkurzając wystawę. W środku upalnego lata pojawia się jednak nieboszczyk - nikt go nie zna, jego nazwisko nie zostaje ujawnione czytelnikowi, nie wiadomo też, jak zmarł. Dla Molo i Georges'a nie jest to jednak istotne, ważne jest, że wreszcie będzie pogrzeb. Trzeba jednak dowieźć ciało na cmentarz do innego miasteczka, wyruszają więc w podróż karawanem, nic jednak nie układa się tak, jak powinno. Gubią kluczyki, potem resztę konduktu, a wreszcie drogę na cmentarz. Robi się coraz zabawniej, jedna groteskowa sytuacja goni drugą, aż nagle pomiędzy jednym wybuchem śmiechu a drugim zaczynamy dostrzegać przejmującą opowieść o śmierci. Molo i Georges nagle przestają być dla nas tylko komicznymi nieudacznikami - poprzez ich skrajnie różne postawy życiowe obserwujemy różne sposoby radzenia sobie ze śmiercią, a przede wszystkim z życiem. Autor jednak nie pozwala nam na zbytnie przygnębienie - akcja przyspiesza, zaś ostatnie strony niosą z sobą kolejne niespodzianki, aż do kompletnie zaskakującego finału. A wszystko to trochę ponad 100 stronach!

Rewelacyjna książka, całkiem zasłużenie doceniona przez jurorów kilku nagród francuskich. Dawno nie czytałam tak odświeżającej, a jednocześnie mądrej, smutnej, ale wywołującej ciągły śmiech powieści.

Ocena: 5/6

czwartek, 14 sierpnia 2008, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/08/15 08:23:19
Brzmi zachęcająco. Mnie zaintrygowała okładka!! Ruszę na polowanie:)
-
2008/08/15 12:45:47
-
2008/08/15 21:13:15
Jakiś czas temu czytałam pierwszą książkę Egloffa, 'Zamroczenie', i muszę przyznać, że mnie uwiodła. Pisarz ma niesamowite spojrzenie na świat, cudnie cyniczno-gorzkie ;) Strasznie mi się podobała i po tę też sięgnę. Tym bardziej, że zbiera tak pochlebne recenzje ;)
-
2008/08/16 12:34:21
brzmi super;)
-
2008/08/16 15:01:42
Ja już też na "Zamroczenie" poluję, miło słyszec, że też warto przeczytac:)
-
2008/08/17 12:40:41
Nie mam pojęcia dlaczego, ale okładka tej książki od razu skojarzyła mi się z filmem "Milou w maju" ;) "Edmonda..." - jeśli tylko znajdę w bibliotece - na pewno przeczytam.

Pozdrawiam!
-
2008/08/21 13:23:24
Zdaje się że pierwszy raz ją widziałam w dot. kulturalnym ale wtedy jeszcze jej nie było w księgarniach bo pytałam a tym wpisem mi ją przypomniałaś bo też chciałabym ją przeczytać :))


-
2009/08/19 15:36:36
Czytałam jakiś czas temu "Zamrocznie" i byłam absolutnie zachwycona. Miałam wtedy nawał obowiązków i niestety nie zdażyłam napisać o tej książce na blogu.
(szukam u Ciebie inspiracji do czytania, stąd przy okazji komentuję takie stare posty:)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...