Blog > Komentarze do wpisu

Bajka na upalny dzień

Przyznam się do czegoś - prawie nic już nie muszę! Mam wakacje, do połowy września. Wiem, to nieprzywoite! Ale po całorocznej pracy praktycznie na dwóch etatach uważam, że sobie zasłużyłam i nie będę mieć wyrzutów sumienia;) Zresztą i tak zajęć mi nie zabraknie, cała lista rzeczy czeka, żeby mnie pochłonąć... Póki co jednak cieszę się lenistwem, zwłaszcza że duchota taka, że ciężko cośkolwiek robić - ciężko nawet do jakiejś poważnej książki usiąść.

Siedziałam tak więc któregoś dnia w fotelu, ze szklanką zimnej wody z cytryna w ręku, i nie chciało mi się nic. Nie chciało mi się nawet wstać, na szczęście zaraz za fotelem mam półkę z książkami. Zmierzyłam ją wzrokiem w poszukiwaniu czegoś maksymalnie lekkiego i niewymagającego. Mój wzrok padł na książki wydawnictwa Persephone Books, przywiezione niedawno z Londynu, sięgnęłam po jedną i przepadłam. To był strzał w dziesiątkę:)

   "Miss Pettigrew lives for a Day" Winifred Watson to przeurocza, ciepła historyjka, idealna na wakacyjne czytanie, ale też na pewno świetnie się nadająca na jesienne smutki. Jest to wznowienie powieści wydanej w 1938 roku, która odniosła wprawdzie spory sukces, potem jednak została zapomniana  i dopiero Perspehone Books odkryło ją ponownie. Jest to właściwie kolejna wersja bajki o Kopciuszku, umiejscowiona w malowniczych realiach Londynu lat trzydziestych, w swoim czasie z pewnością dość nowoczesna i szokująca, dla nas jednak uroczo staroświecka.

Panna Pettigrew to starzejąca się, samotna guwernantka, bez pracy i perspektyw, za to z niezapłaconym czynszem. Pewnego ranka agencja pośrednictwa pracy znajduje dla niej propozycję, która jest dla niej właściwie ostatnią szansą. Przypadkiem jednak podają jej niewłaściwy adres, gdy więc panna Pettigrew nieśmiało dzwoni do drzwi, otwiera jej młoda, roznegliżowana śpiewaczka z nocnego klubu, która właśnie próbuje wyprosić z mieszkania kochanka tak, aby ten się nie obraził, zanim przyjedzie drugi mężczyzna, ktory ją utrzymuje. Panna Pettigrew mimochodem zostaje wciągnięta w wir wydarzeń i tak zaczyna się najbardziej niezwykły dzień z jej życia, dzień, w któym nie tylko będzie złamać sporo ze swoich staroświeckich zasad, ale też po raz pierwszy w życiu poczuje się potrzebna, lubiana i piękna.

Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy obejmuje kilka godzin tego niezwykłego dnia. W każdym z nich panna Pettigrew pomoże rozwiązać kolejny problem Delysii i jej przyjaciół, za każdym razem trochę nieświadomie, ale zawsze błyskotliwie i z humorem. Czytelnik zaś z każdą kolejną godziną jest coraz bardziej przykuty do książki i coraz bardziej martwi się, że niezwykły dzień dobiega końca, a czar pryśnie po północy. W końcu to jednak jest bajka, a w bajce wszystko jest możliwe...

Urocza, zabawna książka, pełna nieco staroświeckiego, angielskiego czaru. Nie dziwię się, że szybciutko została sfilmowana i film zbiera doskonałe recenzje. Warto jednak najpierw zapoznać się z literackim pierwowzorem, odkrywając dla siebie bestseller minionej epoki.

piątek, 17 lipca 2009, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/17 14:40:50
No masz, czuję się podwójnie zachęcona. Jakiś czas temu czytałam bodaj u Liritio o ekranizacji tejże powiastki, a teraz Ty Padmo bezwstydnie mnie zachęcasz do czytania (bo w film już się zaopatrzyłam :-). Po polsku tego nie ma więc, hmm... Czy jest to jakoś szczególnie skomplikowanie napisane? Bo nie wiem czy mam się motywować i odkurzać mój angielski...
-
2009/07/17 15:05:58
Nawet miałam zamiar napisać, że angielski w miarę prosty. Pojawia się kilka czasowników takich nieco rzadszych, właśnie trochę staroświeckich, ale tylko kilka, poza tym jest raczej ok, więc spróbuj!:)
-
2009/07/19 03:24:23
Ja też zostałam zachęcona. I to ze skutkiem natychmiastowym! :)
Zaraz po przeczytaniu Twojej recenzji wyskoczyłam na przerwie do najbliższej księgarni i udało mi się nawet znaleźć to samo wydanie! Mile zaskoczyło mnie też to, że książka jest pełna rysunków.
Film oglądałam niedawno i troche się zawiodłam. Mimo wszystko z przyjemnoscią przeczytam książkę.
Ach, jak ja lubie opowieści pełne "staroświeckiego, angielskiego czaru"... :)
-
2009/07/20 12:59:57
Mam film oparty na tej książce i w końcu muszę do niego przysiąść:-)
-
2009/07/20 16:01:57
Slyszalam o tej ksiazce (no i w ksiegarni Persephone rzucila mi sie w oczy okladka), ale dopiero po filmie. Obejrzalam polowe filmu w samolocie juz w zeszle lato, ale nie podobal mi sie i nie dokonczylam. Jakos mi Frances McDormand nie pasowala do tego filmu, mysle, ze ksiazka moze byc faktycznie sympatyczniejsza.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...