Blog > Komentarze do wpisu

W rezydencji księżnej Georgiany

Zdążyłam już prawie zapomnieć o majowym wyjeździe do Walii, ale niedawno miałam okazję zeskanować zdjęcia i pomyślałam, że pokaże Wam w takim razie kilka miejsc związanych w ten czy inny sposób z książkami. Na pierwszy ogień pójdzie miejsce, które zainteresowało mnie po lekturze bestsellerowej biografii księżnej Devonshire - "Georgiana, Duchess of Devonshire" Amandy Foreman. Georgiana zainteresowała mnie na tyle, że zdecydowałam się nadłożyć nieco drogi, aby wracając z Walii zwiedzić jej dom w hrabstwie Derbyshire. Tam właśnie położone jest Chatsworth, piękna rezydencja, której losy są znacznie dłuższe i bogatsze niż historia życia Georgiany.

Chatsworth wybudowała inna znana postać - druga najważniejsza kobieta w elżbietańskiej Anglii, Bess of Hardwick. Miała czterech mężów, ale tylko z drugim, Sir Williamem Cavendishem, miała dzieci. Ich potomkowie do dzisiaj są właścicielami Chatsworth.

 Od czasów Bess of Hardwick dom został już tyle razy przebudowany, że niewiele zostało w nim z oryginalnej elżbietańskiej budowli. Pozostały jednak pokoje, w których kilkakrotnie więziona była Maria Stuart, królowa Szkotów.

Do najbardziej mnie interesującego XVIII wieku dom był kilkakrotnie przebudowywany, jednak to właśnie w epoce Oświecenia nad Chatsworth pracowali najbardziej nowatorscy, odważni architekci, w tym słynny architekt krajobrazu, Capability Brown, który stworzył tam piękny park w stylu zwanym dziś angielskim - wtapiając ogród w krajobraz, zacierając granice między dziełem człowieka a naturalnym otoczeniem rezydencji. A miał nad czym pracować, jako że Chatsworth położone jest przepięknie!

Chatsworth landscape

Chatsworth garden

Szósty książę Cavendish ożenił się z Georgianą Spencer, która stała się równie sławna i popularna za swoich czasów jak jej dwudziestowieczna potomkini, Lady Diana. Georgiana, której niezwykłe losy spopularyzowała Amanda Foreman we wspomnianej przeze mnie biografii, a następnie nakręcony na podstawie książki film z Keirą Knightley w roli głównej, mieszkała głównie w Londynie, lecz to w Chatsworth urządzała wiele przyjęć i spotkań towarzyskich. Piękna i popularna, była kochana prawdopodobnie przez wszystkich mężczyzn w Anglii, z jednym wyjątkiem - jej męża. Swoje uczucia przelała na przyjaciółkę, Lady "Bess" Foster, z którą być może łączył ją romans. Szybko jednak mąż Georgiany również zapałał uczuciem do Bess, i cała trójka przez wiele lat, aż do śmierci Georgiany żyła w swoistym trójkącie.

Wyobrażając sobie życie codzienne kobiet z tzw. wyższych sfer w XVIII wieku wszystkie czytelniczki Jane Austen zapewne od razu widzą stateczne panny grające w karty, nieśmiało flirtujące na balach, a w dzień oddające się robótkom ręcznym. Nic bardziej mylnego! Arystokratyczne towarzystwo tamtych czasów oddawało się ciężkiemu pijaństwu i hazardowi. Długi, jakie robiła Georgiana, po prostu powalają! Jej drugą pasją były stroje. Wprowadzała nowe mody, eksperymentowała, budowała wielopiętrowe fryzury wcześniej w Anglii nieznane. Myślę, że niektóre z konstrukcji, które nosiła na głowie, mogły ważyć po kilka kilogramów!

 

Nieszczęśliwa, choć bogata i popularna, Georgiana była bardzo ciekawą postacią, na przykładzie której można sporo dowiedzieć się o życiu kobiet w XVIII wieku. W historii Chatsworth była jednak tylko jedną z wielu pań domu, na pewno jednak przyczyniła się do obecnej popularności tej rezydencji. W Anglii jednak tradycja zwiedzania pięknych domów wiejskich ma kilkaset lat, do dzisiaj zaś wiele ze zwiedzanych rezydencji jest normalnie zamieszkanych.

W Chatsworth znajduje się znakomicie zachowany typowy ciąg pokoi reprezentacyjnych, tzw. State Rooms, które były przeznaczone prawie wyłącznie dla dostojnych gości, przede wszystkim króla i królowej. Był to ciąg pokoi, z których ten położony  na samym końcu był najbardziej prywatny. Skomplikowana etykieta określała, do którego pokoju  może być wpuszczony gość przybywający do króla na rozmowę, i jak daleko król może wyjść, aby go przywitać. Zaproszenie do najdalszych apartamentów było największym wyróżnieniem.

Niestety, pokoje w Chatsworth są bardzo zaciemnione, jako że tapety, meble i obrazy mogłyby ulec zniszczeniu przy ekspozycji na światło. Wprawdzie dzięki temu wnętrza mają niesamowity klimat, jednak dla fotografa są koszmarem. Nie wpadłam niestety na to, aby zabrać do środka statyw, więc sporo zdjęć będę musiała kiedyś powtórzyć. W sumie to tym lepiej - będę miała pretekst do ponownej wizyty;)

chatsworth stairs

Udało mi się jednak sfotografować kilka pomieszczeń, przy których było gdzie oprzeć aparat. Najbardziej urzekła mnie oczywiście biblioteka:

Jest nie tylko piękna, ale zawiera prawdziwe skarby - ponad 17000 rzadkich książek i rękopisów, gromadzonych przez stulecia. Dzisiaj ta biblioteka wciąż jest w użyciu, mogą z niej korzystać naukowcy oraz oczywiście, członkowie rodziny. Oprócz biblioteki jest też tzw. anty-biblioteka, taki przedsionek, powiedzmy, naprawdę skromny;)

Chatsworth library

Ogromna jadalnia została zbudowana później, w XIX wieku. Pierwszy wydany w niej obiad odbył się na cześć księżniczki Wiktorii (później królowej), która gościła w Chatsworth ze swoją matką. Wiktoria miała wtedy 13 lat i był to jej pierwszy obiad w towarzystwie dorosłych.

chatsworth dining room

Chatsworth jest tak głęboko osadzone w historii Anglii, że w jego ścianach wciąż czuć zapach pięknych dam, w jego korytarzach słychać muzykę. To piękne, dostojne miejsce położone w niezwykle charakterystycznym regionie Anglii, wśród zielonych wzgórz i pasących się owiec. Fascynuje mnie to, że książę i księżna Devonshire wciąż tam mieszkają. Co więcej, obecna księżna, Deborah Cavendish lub też Deborah Devonshire, żona jedenastego już księcia Devonshire, jest też pisarką, i to znakomitą. Jakże by inaczej, skoro jest najmłodszą ze słynnych sióstr Mitford, które kształtowały życie polityczne i społeczne Anglii w latach trzydziestych, a także pisały powieści i rewelacyjne listy, jedne z najciekawszych, jakie kiedykolwiek czytałam. Deborah jest autorką kilku książek o Chatsworth, a także uroczego i błyskotliwego zbioru esejów Counting My Chickens and Other Home Thoughts.

Polecam też biografię Georgiany, która zdobyła zresztą nagrodą Whitbreada, a także film, głównie dla wspaniałej scenografii i kostiumów. Jestem też pewna, że wiele fanek Jane Austen (albo Colina Firtha) zauważyło, że Chatsworth to filmowe Pemberley w kultowej adaptacji "Dumy i uprzedzenia". Jeśli więc nie możecie wybrać się do Chatsworth, zachęcam do podziwiania jego uroku w filmach, mieszkańców Wysp zaś namawiam na wycieczkę!

poniedziałek, 27 lipca 2009, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/28 08:52:46
Mam jedno niespełnione marzenie: wycieczkę po angielskich pałacach i rezydencjach. Może kiedyś się jeszcze spełni...? Jak widać z Twoich zdjęć, jest co oglądać.
-
2009/07/28 08:53:12
Padmo napisałaś, że "Jestem też pewna, że wiele fanek Jane Austen (albo Colina Firtha) zauważyło, że Chatsworth to filmowe Pemberley w kultowej adaptacji "Dumy i uprzedzenia". " - no nie mogło być inaczej, skoro Pan Darcy skrywał tam siostrę o imieniu Georgiana :)
-
Gość: Sesolello, *.multi-play.net.pl
2009/07/28 10:12:21
Cudo :) Szkoda że nie ma zdjęcia równie słynnej sadzawk,i w której pływał pan Darcy ;)
-
2009/07/28 10:18:19
Dziękuję za relację i zdjęcia :) Nie wiedziałam, że film "Księżna" był oparty na książce. Może kiedyś sięgnę po tę biografię, bo jej ekranizacja jakoś pod względem fabularnym niespecjalnie mnie zachwyciła.
-
2009/07/28 10:25:26
Film widziałam, ale i tak wolę takie nawet pospiesznie wykonane zdjęcia. O tym zwiedzaniu rezydencji i domostw pisała już wspomniana Jane Austen.
-
2009/07/28 11:41:55
nie widziałam filmu, ale słyszałam o postaci i z przyjemnością pospacerowałam w tych wnętrzach za sprawą Twoich fotografii;)
-
2009/07/28 12:27:00
Dziekuję za wirtualna wycieczkę:) pozdrawiam
-
2009/07/28 12:41:58
Ależ piękne zdjęcie o drzewie!
Gdybym miała wielki dom, a przy nim wielki ogród, to takie drzewo chciałabym koniecznie mieć. Cieniste, rozłożyste, spokojne, a u jego korzeni - miejsce na piknik z przyjaciółmi lub na lekturę.
-
2009/07/28 15:18:30
Ciekawa relacja i dobre zdjęcia! Film widziałam i podobał mi się, tak strasznie było mi żal Georgiany. Chętnie zobaczyłabym kiedyś ten dom na żywo... :)
-
2009/07/28 17:16:43
Zainteresowałaś mnie tą kobietą zwłaszcza że zdobyłam film "Cranford" na który mam ochotę.
Może poszukam też o tej kobiecie o której piszesz albo w jakimiś second-handzie upoluję.
-
2009/07/28 19:41:13
Ubóstwiam te angielskie posiadłości! A i z niemałą satysfakcją odnotuję, że nie jest ze mną tak źle skoro ujęcie numer dwa wydało mi się znajome ;-) Faktycznie to jest chałupa Colina.
-
2009/07/29 11:47:48
gania76 - trzymam kciuki i zachęcam! Wydaje mi się, że Anglia to tani i przyjazny kierunek, ze względu na tanie loty i łatwość przemieszczania się - wszystko jest świetnie oznaczone, wszędzie są znakomite i ładnie położone kempingi. Tylko trzeba się odważyć wsiąść do samochodu z kierownicą po prawej stronie;)

maniaczytania - faktycznie, nie zwróciłam na to uwagi:)

Sesolello - dopiero, jak juz stamtąd wyjechaliśmy przypomniałam sobie o sadzawce. Nie jestem jednak wcale przekonana, że ona tam jest, nigdzie takiej nie widziałam:/
-
2009/07/29 11:51:02
lilithin - film sie ma nijak do książki, tak prawdę mówiąc. Książka jest o niebo ciekawsza, w filmie wybrali tylko jeden wątek, natomiast książka pokazuje mnóstwo ciekawych faktów z jej życia oraz ogólnie wiele ciekawostek z osimnastowiecznej Anglii.

nutta - zgadza się, zresztą wyobrażałam sobie właśnie panie z epoki Jane Austen zwiedzające takie pokoje razem ze mną;)

chiara76 - dzięki:) Film jest tylko namiastką, chociaż mnie się podobał, ale ja skrzywiona jestem;)
-
2009/07/29 11:52:26
montgomerry - dzięki:) pozdrawiam również:)

JoanJohnson - to jest akurat zdjęcie Ukasza, podobnie jak pierwsze zdjęcie w notce. Ja też uwielbiam takie stare rozłożyste drzewa, zawsze chciałam mieć takie w ogrodzie:) Ale cóż, najpierw trzeba mieć ogród;)
-
2009/07/29 11:55:24
mandzuria23 - w związku z popularnością filmu przygotowali tam nawet specjalną ekspozycję z kostiumami. Mozna też zobaczyć list, który Georgiana napisała własną krwią, gdy mąż ją wygnał za granicę! Mnie też było jej żal, straszne to były czasy dla kobiet...

judytta - myślę, że Cranford Ci się spodoba. Obejrzyj koniecznie też "Księżną", jak będziesz miała okazję:)

zosik - :)
-
Gość: Eli, *.dynamic.chello.pl
2013/10/13 02:53:33
Bardzo mnie urzekła historia Georgiany dlatego tu jestem ;)) Twoje zdjęcia są piękne ale najbardziej podoba mi się zdjęcie korytarza ze schodami bardzo lubię tego rodzaju światło które jest ciepłe niezbyt mocne i cienie nadają klimat. Przypomnę że w tamtych czasach nie było elektryczności więc domownicy widzieli pomieszczenia albo w świetle dziennym albo w świetle świec znacznie ciemniejszym niż dzisiejsze przyciemnione lampy.A tak już na poboczu to trochę tym arystokratom zazdroszczę na miejscu Georgiany trochę inaczej bym rozegrała życie przynajmniej tak by nie czuć braku komfortu psychicznego a w związku z tym bólu.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...