Blog > Komentarze do wpisu

Jesienne nowości

Zwykle po letnim zastoju na rynku, jesienią wydawcy zasypują nas ciekawymi pozycjami. Przejrzałam więc zapowiedzi wydawnicze i wiem już, że na kilka pozycji na pewno w najbliższych tygodniach zapoluję. Oto, co mnie zaciekawiło:

Bestseller zza oceanu:

Niemy od urodzenia, posługujący się jedynie znakami języka migowego, Edgar Sawtelle wiedzie sielankowe życie z rodzicami na gospodarstwie w stanie Wisconsin. Rodzina Sawtelle już od kilku pokoleń zajmuje się hodowlą i tresurą wyjątkowej rasy psów której przedstawicielką jest lojalna towarzyszka i opiekunka Edgara, Almondine. Nieoczekiwany powrót Claude’a, stryja Edgara, powoduje, że dotychczas spokojne życie rodziny Sawtelle rozpada się jak domek z kart. W niewyjaśnionych okolicznościach umiera nagle ojciec Edgara, a kiedy jego miejsce w rodzinie stara się zająć Claude, w chłopcu zaczynają rodzić się straszliwe podejrzenia. Misterny plan ujawnienia przyczyn śmierci ojca nie udaje się i Edgar wraz z trzema psami zmuszony jest uciekać w dzikie obszary dalekiej północy stanu Wisconsin, gdzie zaczyna swą walkę o przetrwanie.
Powieść suspensu, pobrzmiewająca echami Hamleta i Księgi dżungli, opowiada o dorastaniu, głębokich związkach łączących człowieka i psa, języku przyjaźni, a przede wszystkim tajemnicach ludzkiego serca.

Wyd. Sonia Draga, termin wydania: październik 2009

 ____________________________________________________________

Pierwsza książka autora "Świetych gier":

Vikram Chandra "Czerwona ziemia i obfity deszcz"

Abhay, student amerykańskiego college’u, który przyjechał do domu na wakacje, strzela do małpki kradnącej ze sznura ubranie. Umierające stworzenie okazuje się reinkarnacją Sanjaya Parashera, siedemnastowiecznego poety i bojownika walczącego z władzą brytyjską. Aby pozostać przy życiu, małpa zawiera układ z bogami: będzie opowiadać o swoich poprzednich wcieleniach rodzinie i sąsiadom Abhaya, musi jednak słuchaczy zainteresować – jeśli zaczną zdradzać oznaki znudzenia, bóg śmierci zakończy jego żywot. I tak rozpoczynają się opowieści o wojnie i odwadze, miłości i zdradzie, cudownych narodzinach dzieci, a w każdej z nich niczym w szkatułce mieszczą się kolejne historie snute przez ich bohaterów. Przeplatają się z nimi współczesne wspomnienia Abhaya, który z przyjaciółmi podróżuje przez Amerykę, dzięki czemu obok hinduskich wierzeń, bogów i filozofii życia sąsiaduje kultura popularna i odmienne podejście do życia.

Wyd. Sonia Draga, termin wydania: październik 2009

 ____________________________________________________________

Na tę książkę czekam już od dawna:

Każdy człowiek ma swoją opowieść, każda opowieść ma swojego mistrza

Hakawati zarabia na życie opowiadaniem historii. To jego praca, powołanie i przeznaczenie. Jest źródłem opowieści, bogiem, który stwarza i niszczy. Mistrzem opowieści.

Opowieść Osamy al-Charrata, informatyka z Los Angeles, zaczyna się w Bejrucie. Osama wraca do rodzinnego miasta, żeby pożegnać się z chorym ojcem i zakończyć historię, która zaczęła się tu wiele lat temu. Najpierw jednak musi wrócić do samego początku. Do swojego dziadka, słynnego libańskiego hakawatiego. Kiedy Osama zaczyna swoją opowieść, wskrzesza nie żyjących już od dawna ludzi, swoich pradziadków, zwariowane ciotki i barwnych wujków. Jego słowa ożywiają jednak znacznie więcej: kochankę dżinna Fatimę o ciętym języku i niezrównanym poczuciu humoru, latające dywany, dzielnego księcia i pewnego rzezimieszka, który budzi strach w całym Libanie. I miłość, przed którą można uciekać w nieskończoność, ale i tak zawsze dopadnie człowieka w najmniej oczekiwanym momencie.

Od przeznaczenia nie można uciec, a przeznaczeniem Osamy jest snucie opowieści, która scali jego rodzinę, przywróci mu jego własną tożsamość, pozwoli godnie odejść ojcu, a przede wszystkim zaczaruje słuchaczy.

Wydawnictwo Znak, data wydania: 28 września

____________________________________________________________

Prószyński i S-ka zapewne obstawia, że Sarah Waters dostanie Bookera, wydając jej najnowszą, nominowaną książkę akurat 6 października. Ja akurat jej nie obstawiam (jako że jest to jedyna książka z finałowej szóstki, którą już mam, a ja nigdy takiego szczęścia nie miewam...), ale tak szybkie polskie tłumaczenie to świetna wiadomość.

Lata powojenne, Anglia. Czterdziestoletni doktor Faraday trafia do podupadłej posiadłości, będącej od paru stuleci własnością Ayresów, zubożałej rodziny ziemiańskiej. Dwór, dawniej piękny i okazały, popada w ruinę. Park i ogrody zarosły chwastami, a wskazówki zegara znieruchomiały na godzinie za dwadzieścia dziewiąta. Zdziwaczała pani Ayres, jej niezależna córka i ambitny, zagubiony syn, który nigdy nie doszedł do siebie po katastrofie samolotowej, bezskutecznie próbują iść z duchem czasu.

Mijają dni i dom Ayresów staje się tłem mrocznych, niepokojących zdarzeń. Faraday nie wie, że los rodziny, której usiłuje przyjść z pomocą, nieodłącznie splecie się z jego własnym. Czy zdoła zapobiec tragedii?

Mistrzyni fabuły przygotowała dla nas kolejną niespodziankę. Jedno jest pewne: nie będziemy rozczarowani. 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, data wydania: 06.10.2009

____________________________________________________________

Kolejna pozycja nominowana w tym roku do Bookera, która jednak nie trafiła na listę finalistów, zdaniem wielu powinna się na niej znaleźć.

Eilis Lacey mieszka z matką i starszą siostrą w małym irlandzkim miasteczku Enniscorthy, gdzie wiedzie spokojne życie, uczęszczając na kurs księgowości i pracując w miejscowym sklepiku jako ekspedientka. Szanse na zdobycie lepszej pracy czy małżeństwo są znikome. Kiedy więc pojawia się okazja wyjazdu do Ameryki, Eilis długo się nie waha, zwłaszcza że matka i siostra nie próbują jej zatrzymywać. Wydaje się, że podjęły już tę decyzję za nią.
Opisując dalsze losy Eilis, która w Nowym Jorku musi nauczyć się sama decydować o sobie, Colm Toibin w swej najbardziej przystępnej jak dotąd powieści kreśli szalenie precyzyjne i subtelne studium przynależności. "Brooklyn" we wzruszający, ale i nie pozbawiony humoru sposób ukazuje piekło emigracyjnej izolacji i żmudny proces układania sobie życia od nowa. To także wiarygodny portret kobiety przezwyciężającej własną bierność. Gdy bowiem Eilis odnajduje w Ameryce stabilizację i szczęście, z Irlandii przychodzi tragiczna wiadomość, która zmusza ją do dokonania najważniejszego w życiu wyboru. 

Wydawnictwo Rebis, termin wydania: początek listopada

____________________________________________________________

Wydawnictwo Literackie planuje pierwsze polskie wydanie bardzo ważnej powieści amerykańskiej, którą uważam za jedną z powieści mojego życia. Wprawdzie termin wydania podany na stronie www wydawnictwa to wrzesień 2009, ale mam pewne obawy, że przyjdzie nam poczekać nieco dłużej, ponieważ to wydawnictwo lubi opóźniać terminy wydania (vide książka Joëla Egloffa "Człowiek, którego brano za kogoś innego", która miała ukazać się w czerwcu, i wciąż widnieje w zapowiedziach jedynie...). Annie Dillard dostała za tę książkę nagrodę Pulitzera w 1975 roku.

Annie Dillard "Pielgrzym nad Tinker Creek"

Jedna z tych książek, które każde młode pokolenie odkrywa jako swoje i odczytuje na swój własny sposób.

„The Boston Globe”

Annie Dillard spędza rok w uroczym zakątku Appalachów, zwanym Tinker Creek. W okolicach jej domku przyroda tętni życiem: niesamowita ilość gatunków zwierząt, owadów i roślin, fascynujące, urokliwe zakątki, które autorka odkrywa w swych prawie codziennych pielgrzymkach po okolicy, zmieniające się pory roku, a wraz z nimi zataczający mitologiczne koło rytm natury, tajemnice narodzin i śmierci, fenomeny przyrodniczych zjawisk – wszystko to inspiruje Dillard nie tylko do uważnej obserwacji otaczającego ją prywatnego kawałka świata, nie tylko do zauważania i dzielenia się z czytelnikami rzeczami niezauważalnymi przez większość z nas, ale – przede wszystkim – do dzielenia się z odbiorcami mądrymi, pięknymi, nieraz głębokimi, niezwykle inspirującymi przemyśleniami na temat sensu istnienia, naszego miejsca na świecie, porządku wszechświata, niezgłębionych tajemnic i wyroków natury, czasu i związanego z nim przemijania…

Pielgrzym nad Tinker Creek to napisana pięknym językiem opowieść-medytacja, gawęda o sprawach nieprzemijalnych i najważniejszych. Kojąca lektura dla czytelnika szukającego w literaturze ucieczki od codzienności i pozytywnej inspiracji.

wtorek, 22 września 2009, padma

Polecane wpisy

  • Na co warto czekać w 2014? Zapowiedzi z rynku angielskiego.

    Na początku roku lubię przeglądać zapowiedzi książkowe - przyjemnie jest wiedzieć, na co warto czekać w najbliższych miesiącach. Oczywiście, nie znaczy to, że w

  • Nowa zabawka

    Kilka dni temu kurier przyniósł mi spóźniony prezent gwiazdkowy. Prezent, który wywoła zapewne więcej kontrowersji niż rajstopy;) Dostałam bowiem, na zamówienie

  • Ściąga dla Gwiazdora

    Jak co roku, wszyscy mamy ten sam dylemat - co włożyć pod choinkę naszym bliskim. Z pewnością nie jestem jedynym molem książkowym, który lubi zarówno dostawać,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/22 21:47:05
Witam. "Brooklyn" bardzo mnie zainteresował. Szczególnie przykuła uwagę okładka - ma taki oldschoolowy urok.
-
2009/09/22 23:56:43
no prosze jest w czym wybierać, pospisuję tytuły i pozamawiam.
pozdrawiam serdecznie
www.mojasciezka.blox.pl
Isabel
-
2009/09/23 12:07:52
Kurcze to jest tortura jak się tyle fajnych książek ukazuje, a nie można sobie na wszystkie pozwolić, trzeba tylko dodawać kolejne do wish-list, eh;)
-
2009/09/23 15:36:31
Strasznie jestem ciekawa Waters. Na jakiś anglojęzycznych blogach pamiętam pozytywne recenzje - zapowiada się ciekawie. O Dilard nie słyszałam, ale już sobie zanotowałam to nazwisko i będę pilnować premiery:)
I przy okazji, Padmo, sprawdzałaś skrzynkę pocztową? Wysłałam Ci wiadomość.
Pozdrawiam:)
-
2009/09/23 18:48:31
Padmo, ja wlasnie zaczynam czytac te ksiazke Chandry! :) Mam ja co prawda po angielsku. Zapowiada sie ciekawie. Przedluzam sobie lato, organizujac ksiazkowe Indian summer :)
-
2009/09/23 18:58:26
Miłe są takie literackie tropy. Już pod skórą czuję przyjemność czytania... Ja też już wywęszyłam Vikrama Chandrę i Hawakatiego, mistrza opowieści - bardzo mnie kuszą, ale też Brooklyn Toibina i nowa Sarah Walters. Bardzo interesująco napisałaś o książce Annie Dillard - "powieść życia", nie mogłabyś lepiej zachęcić :-). Na to wygląda, że tylko pierwsza nie wydaje mi się (na razie) szczególnie interesująca.
-
2009/09/24 20:42:10
Hakawati walseni dorwałam i -narazie- przejrzałam w empiku. Zapowiada sie czarujaco, zupełnie jak basnie 1001 nocy. No i jeszcze wydanie piekne na dodatek.
-
2009/09/25 12:56:21
"Brooklyn" Toibina interesuje mnie zdecydowanie najbardziej! Nie mam porownania, trudno mi powiedziec, czy powinna sie znalezc na krotkiej liscie nominowanych do Bookera, bo zadnej nominowanej ksiazki jeszcze nie czytalam (choc na polce lezy "The Children's Book" o przecudnej okladce).
A odnosnie Chandry to mam w ogole straszne zaleglosci jesli chodzi o tego pisarza (i Setha, i Mistry'ego)...
-
2009/09/28 12:25:19
chihiro2 - mamy takie same zaległości, ja też muszę w końcu się zabrać za Setha i Mistry'ego...:)

peek-a-boo - okładka też jak z Baśni:)

awita22 - pierwszej jestem ciekawa tylko dlatego, że wiele dobrych recenzji czytałam, ale i tak pozostałe kuszą bardziej...

maga-mara - super, nie mogę się już doczekać Twojej recenzji!

inblanco - dzięki, odpisałam:)

anaman - ja tymi wishlistami bedę leczyć jesienną depresję może;)

mojasciezka - miłej lektury:)

Queen of the Grubs - wygląda na to, że "Brooklyn" kusi najwięcej osób na razie:)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...