Blog > Komentarze do wpisu

Tradycyjny angielski kryminał

 Jedyną książką, którą zabrałam na wakacje, była kolejna część cyklu Marthy Grimes o inspektorze Jurym. Myślałam, że jest to czwarta część, okazuje się jednak, że byłam w błędzie i w związku z tym przeczytałam część piątą. Nie robi to jednak wielkiej różnicy, chociaż pojawia się postać, która została wprowadzona w części czwartej.

"Jerusalem Inn" to typowy angielski kryminał - większość akcji osadzona jest w wiejskiej rezydencji podczas bożonarodzeniowego przyjęcia. Goście zostają odcięci od świata przez śnieżycę i oczywiście wtedy właśnie zostaje popełnione morderstwo. Wiadomo, że mordercą jest ktoś z ich zamkniętego grona.

Ten wątek splata się z drugim morderstwem, do którego inspektor Jury podchodzi bardzo osobiście. Podczas bożonarodzeniowej wizyty u rodziny poznaje on tajemniczą kobietę, a przypadkowa znajomość zaczyna przeradzać się w coś więcej. Niestety, dzień później kobieta zostaje zamordowana, a Jury musi bardzo się gimnastykować, żeby zostać dopuszczonym do śledztwa. Te dwie historie splotą się oczywiście, zaś klucz do znalezienia mordercy, jak to zwykle u Marthy Grimes bywa, jest ukryty w wiejskim pubie o nazwie Jerusalem Inn.

Muszę przyznać, że ta część podobała mi się nieco mniej niż poprzednie, chociaż być może wynika to z tego, że czytałam ją partiami przez trzy tygodnie, mając myśli zajęte zupełnie czym innym. Intryga toczy się bardzo powoli i pewnie dlatego się nie wciągnęłam od razu. Plejada postaci jest jednak, jak zwykle u tej autorki, bardzo bogata, chociaż tym razem mamy głównie przedstawicieli arystokracji, nie zaś mieszkańców małego miasteczka. Jest tu jednak wszystko to, za co tę serię lubię - ciekawie sportretowani, oryginalni bohaterowie, dawka humoru, odrobina stonowanej nostalgii i zagadka kryminalna, której nie potrafię sama rozwikłać.

Moja ocena: 4/6

czwartek, 24 września 2009, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/24 19:13:20
oj, szkoda, że mniej Ci się podobało,no, ale ja się przekonam, jak kiedyś wreszcie u nas wydadzą...
-
2009/09/24 20:40:30
Czyli jednak Kaczka była pierwsza ;). Po Twojej notce widze ze bede miala znowu szanse spedzic Swięta w towarzystwie pani Grimes. A Kaczka kusi mnie coraz mocniej, zwlaszcza ze ona chyba brudna od jesiennego deszczu;)
-
2009/09/25 19:02:20
padmo!
zaglądam do Ciebie już kilka miesięcy i muszę Ci powiedzieć, że tak szlachetnej, akuratnej, pracowitej (bo z pasji czerpiącej) kobiecie chcę się kłaniać w pas, brawo bić i rączki całować - co niniejszym czynię :) madrugada
-
2009/09/26 22:39:17
Serdecznie Ci dziękuję za kartkę z Wietnamu! Miło, że pamiętałąś o mnie! Mam teraz od kilku tygodni Tatę w szpitalu i dlatego prawie mnie nie ma w necie i milczę. Ufam jednak, że chmury przeminą i słońce zaświeci na moim horyzoncie... Jeszcze raz przepraszam za milczenie. Uściski Ci ślę!
-
2009/09/26 23:02:35
Droga Padmo, nawet nie wiesz jak się cieszę, że już jesteś ... w poniedziałek pobiegnę po "Flush" Virginii Woolf, bo już myślę o tej książce od jakiegoś czasu, ale jakoś nie było okazji jej nabyć. A że Woolf sieje postrach to już zauważyłam ... dane mi było być tylko 3 dni na wykładach, a już zauważyłam, że kiedy mówiono o Woolf to ludzkość nie wiedziała co w trawie piszczy :)
Więcej nie będzie mi chyba dane takich min widywać, ale cóż, to już zupełnie odrębny temat.
p.s nie wiem czy zdążę z recenzjami "Kolorowego czytania", ale chciałam Ci podziękować jeszcze raz, bo dzięki Tobie wiele kolorowych książek nabyłam i jestem dumna z mojej powiększającej się biblioteczki :)
-
2009/09/28 12:18:36
listyzpodrozy - cała się zaczerwieniłam;) jak mi rodzina będzie lenistwo wytykać (słusznei zresztą;)), będę ich do Twojego komentarza odsyłać:) A tak poważnie, to bardzo mnie cieszy, że do mnie zaglądasz, jako że czytam z zainteresowaniem Twojego bloga i zazdroszczę Ci lekkości i sprawności pióra (no i kilku innych rzeczy też;)). A poza tym odkryłam niedawno, że mamy współną znajomą w Poznaniu, więc czuję się prawie, jakbym Cię znała:) Pozdrawiam!

virginia79 - myślę, że "Flush" Ci się spodoba:) A jeśli z tymi wykładami coś było nie po Twojej myśli, to trzymam kciuki, żeby się kiedyś powiodło! Co do Kolorowego czytania, to ja sama niestety nie zdążę, ale cóż, cieszę się, że jakieś ciekawe tytuły tak do Ciebie, jak i do mnie trafiły:)

belcantto - dziekuję, trzymam kciuki, żeby Twój Tato wyzdrowiał, trzymaj się!!!

peek-a-boo - to ja też muszę się z Kaczką pospieszyć, nie będę jesiennej książki na zimę przecież zostawiać;)




Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...