Blog > Komentarze do wpisu

Uwaga, wciąga, nie zaczynaj przed weekendem!

 Nie sądzę, że sięgnęłabym po tę książkę, gdyby Wydawnictwo Jaguar nie zaproponowało mi jej do zrecenzowania. Koszmarna okładka i fatalne tłumaczenie tytułu odstraszyłyby mnie skutecznie. Być może za jakiś czas jednak skusiłyby mnie pozytywne recenzje, które się z pewnością pojawią. Cieszę się więc, że na propozycję przystałam, jako że poza okładką i tytułem naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Książka Michaela Granta to nieźle napisany, niezwykle wciągający thriller - nie zaczynajcie lektury, gdy nie macie przed sobą wolnego dnia!

Małe miasteczko gdzieś w Stanach, położone nad morzem, nie wyróżnia się niczym poza elektrownią atomową. Po lekcjach dzieciaki surfują, życie toczy się zwykłym, nudnym trybem, gdy pewnego dnia, znienacka, wszyscy dorośli znikają. Tak po prostu. Znika nauczyciel, rodzice, policja, wszyscy, którzy ukończyli piętnasty rok życia. Początek jest znakomity - dzieciaki najpierw wpadają w ekstazę, którą szybko zastępuje panika. Telefony, internet i telewizja nie działają, przerażone dzieci biegają po ulicach szukając rodziców, niemowlęta płaczą w zamkniętych domach, wybuchają pożary wywołane przez pozostawione na kuchenkach gotujące się obiady. Grupa nastolatków próbuje zapanować nad sytuacją, wprowadzając jakiś ład, jednak zbudowanie społeczeństwa od zera nie jest łatwe, zwłaszcza gdy trzeba zmagać się nie tylko z brakiem jedzenia i pieluch, ale także z nadmierną ambicją i pędem do władzy silniejszych, pozbawionych skrupułów kolegów. W dodatku zbliżają się piętnaste urodziny głównego bohatera, nie wiadomo, czy i on wtedy nie zniknie.

Nie jest to kopia "Władcy much", chociaż analogii jest wiele. Zagrożenie wyzwala w dzieciakach najgorsze instynkty, nakręca się spirala przemocy. Gdy jednak wydaje nam się, że już wiemy, o czym będzie ta książka, autor zaskakuje nas, dodając elementy, których się nie spodziewaliśmy, gmatwając akcję, której nagle bliżej do "Lost" niż do "Władcy much". Napięcie rośnie i coraz szybciej przerzucamy kartki.

"Gone. Zniknęli" pełne jest znanych motywów. Jest bohater czarny i biały, jest genialna dziewczynka podpowiadająca dobre rozwiązania, jest obdarzony magicznymi zdolnościami, twardo stojący po jasnej stronie bohater, jest przyjaciel, który zawodzi, aby później odkupić swoją winę, jest femme fatale, geniusz komputerowy, i wiele innych sztampowych dość postaci. Akcja jest momentami zbyt gęsta, za dużo się dzieje, czasem wydaje się wręcz, że autor zbyt wiele pomysłów próbował zmieścić w jednej powieści. Całość jednak jest bardzo zręcznie spleciona i kalki nie denerwują. Zdenerwować może jedynie zakończenie, które jednak niewątpliwie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.

Sądzę, że cały cykl, który ma objąć sześć tomów (w Stanach ukazał się właśnie tom drugi) może odnieść spory sukces. Może nawet odciągnąć kilka nastolatków od gier komputerowych, przynajmniej na kilka godzin? Jeśli nie macie czytelniczych planów na zbliżający się weekend, polecam!

Moja ocena: 4.5/6

środa, 30 września 2009, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/30 10:41:58
Ja właśnie skończyłam czytać i... choć pociągam nosem, kicham i ogólnie jestem w nastroju tzw. grypowym to wczoraj czytałam książkę do 1 w nocy. Musiałam wiedziec, co się stanie - zwłaszcza chodziło mi o moment urodzin Sama i Caine'a. Zgadzam się, że książka nie jest doskonała, ale wciąga - to prawie czysta akcja ale mimo to a może własnie dlatego - czyta się!
I od razu daję znać, że Martin już w drodze :)
Pozdrawiam
-
2009/09/30 10:41:59
To raczej nie jest powiesc dla mnie, ale czy zdjecie na okladce sugeruje, ze juz nakrecono film (serial?) na podstawie ksiazki? Jesli nie, to wroze, ze szybko to nastapi.
-
2009/09/30 11:04:09
Poczekam na jakieś wakacje, jakoś na ten okres najbardziej pasuje mi taka tematyka i poziom "wciągalności".
-
2009/09/30 11:15:20
inblanco - czyli czytałyśmy symultanicznie;) ja do północy tylko;) I mam przeczucie, że wkrótce znowu zarwę noc przez Martina:)

chihiro - filmu chyba jeszcze nie ma, ale na pewno Twoje przeczucie się sprawdzi:) Jest trailer książki, być moze z niego jest to okładkowe zdjęcie.

czara - może i słusznie, bo od razu będziesz miała możliwość przeczytania drugiego tomu:)
-
2009/09/30 12:41:45
Ja już też czytam:) Wygląda interesująco:)
-
Gość: iris, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/30 12:43:24
Witam:) czytam Twojego bloga juz jakiś czas, ale to mój pierwszy komentarz. Przyznaję, że do książki zniechęciła mniei okładka, która sama nie wiem czemu, skojarzyła mi sie z produktem typu High School Musical. Jednak po Twojej recenzji myślę, że jednak po nią sięgnę. Pozdrawiam.
-
2009/09/30 13:28:43
padma i inblanco - twórczynie czytania synchronicznego :D
-
2009/09/30 13:56:53
:D O ile pamiętam, nie pierwszy raz nam się udało, chyba przy "Ostrygojadach" się też całkiem blisko w czasie zbiegłyśmy;) chociaż teraz jest lepiej;)
-
2009/09/30 19:07:07
no proszę, a mnie, jak zaczęłam czytać Twoją recenzję, przyszedł do głowy King...
-
2009/09/30 20:14:25
Mnie również skojarzył się King.
Ale recenzja brzmi zachęcająco, dopisuję do listy lektur do przeczytania :)
-
2009/09/30 20:47:06
A ja o książce pierwszy raz słyszę ale uważam, że ta okładka wcale nie jest taka najgorsza... Mi osobiście skojarzyła się z serialem "Tajemnice Smallville", co jest o tyle dziwne, że go nie oglądam a jedynie mignął mi czasem w reklamach ;)
-
2009/09/30 21:10:14
Masz rację Padmo, zupełnie niepozorna i nijaka ta okładka, mojego zainteresowania też by nie wzbudziła. A tu proszę ile osób już czyta ... ;):)
-
2009/09/30 21:23:45
chiara76 , kot_kreskowy84 - King kojarzy Wam się może dlatego, że się o tej książce bardzo pozytywnie wypowiedział i gdzieś słyszeliście. Albo to małe amerykańskie miasteczko:)

ninetaj - gdyby ta dziewczyna nie miała koszmarnie różowej szminki, to zdecydowanie bardziej strawna całośc by dla mnie była;) Serialu kompletnie nie znam, tytuł jedynie...

net.a.a - w Empiku calutka ściana jest tą książką zastawiona, na pewno byś zauważyła:) A i okładka na żywo nie wygląda niepozornie, raczej strasznie krzykliwie:) Ale może o to chodzi w akcji promocyjnej, w koncu my raczej nie jesteśmy jej targetem;) Ale nic to, skoro książka niezła:)

-
2009/10/01 00:28:34
W Empiku dawno nie byłam - to już wiem dlaczego nie jestem na bieżąco ;) Ale całe ściany w jednej książce mnie właśnie odstraszają, dla książki więc lepiej, że w pierwszej kolejności będzie mi się kojarzyć z Twoją zachęcającą opinią :)
-
2009/10/01 20:12:03
nie, mnie się skojarzył tylko przez Twój opis, atmosfery itd, a o tej książce pierwszy raz wyczytałam u Ciebie a potem u jeszcze kogoś, kto dostał egzemplarz recenzencki.
-
Gość: a.minkiewicz@rajana.pl, *.centertel.pl
2009/10/02 09:29:45
od razu poszlam wczoraj do ksiegarni i kupilam:) przy okazji rowniez Hakawati. Mistrz opowiesci i 100 bajek Brzechwy dla mojej malej coreczki. Ksiazka wciaga niesamowicie, ale jako swiezo upieczona mama musze powiedziec, ze spokoju mi nie daja te niemowleta pozostawione same w domu... autor mogl chociaz dla mojego swietego spokoju dodac jedno malutkie zdanie o tym, ze grupa dziewczat zaczela przeczesywanie domow w poszukiwaniu niemowlat i malenkich dzieci...;)
-
2009/10/05 13:23:04
To akurat nie dla mnie. Moge sobie wyobrazic, ze czyta sie szybko :) Wole jednak klasycznego "Wladce much" :)

Przy okazji, mysle, ze w kontekscie szybkiej i wciagajacej akcji, spodobalaby Ci sie najnowsza ksiazka Sary Waters, ktora zreszta, jak pisalas wczesniej, jutro po polsku ma wydac Proszynski.
-
2009/10/05 21:55:15
maga-mara - właśnie przeczytałam dzisiaj Twoją recenzję i wyjęłam "The Little Stranger" z półki;) Nie mogę się zdecydować na lekturę tej książki już od miesięcy, ale jej czas na pewno wkróce nadejdzie:)

a.minkiewicz - wolałam nic nie pisać, ale teraz już na pewno sama wiesz, że dalej jest jeszcze gorzej;) Pamiętam, że przez wiele miesięcy po urodzeniu dziecka, może nawet kilka lat, nie mogłam czytać żadnej książki, w której dzieciom działa się krzywda. Strasznie to przeżywałam i po prostu nie mogłam tego znieść. Teraz trochę mi to minęło, i w sumie dobrze;)

chiara76 - w takim razie miałaś bardzo trafne skojarzenie!:)

net.a.a - ja też się cieszyłam, że tę ścianę zobaczyłam, jak już byłam po lekturze;)
-
Gość: RaV, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/10 19:16:15
Świetna książka, ale ten projekt okładki jest ciekawszy i dużo lepiej oddaje fabułę ;)
www.michaelgrantdownunder.com/p/gone.html



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...