Blog > Komentarze do wpisu

W mieście książek

Jestem w mieście książek, wprawdzie nie oficjalnym, bo nie znajdującym się na liście tzw. Booktowns, ale zdecydowanie zasługującym na to miano. Mnie przynajmniej Londyn kojarzy się przede wszystkim z książkami. Nigdzie chyba nie ma tylu księgarni, antykwariatów, tyle miejsc związanych z pisarzami i książkami! Będę spędzała dni nad 200-letnimi rekopisami, a popołudnia i wieczory snując się po księgarniach i parkach. Ach, jak fantastycznie jest czasem nie myśleć o żadnych problemach:)

Zostawiłam w domu nie doczytaną Sarę Waters - było to dość bolesne, bo zostało mi jakieś 20 stron jedynie... Ale jako że nie wciągnęła mnie tak, jak się spodziewałam, czytanie szło mi dość powoli. Trochę szkoda...

Pozdrawiam Was jesiennie!

czwartek, 29 października 2009, padma

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/10/29 10:36:32
Swietnie, ze juz jestes :) Do zobaczenia wkrotce! Przyjemnego obcowania ze swiatem papieru :)
-
2009/10/29 16:28:57
Jakiż to manuskrypt zajmuje Twoją uwagę? Duża ilość księgarni świadczy o rozwiniętym czytelnictwie w tym kraju, a raczej tradycji czytania. U nas jest moda na chwalenie się, że nic się nie czyta, nie lubi się czytać. Może to poplon dawnego awansu społecznego?
-
2009/10/29 21:16:20
Ostrożnie z pochylaniem się nad takimi starociami, klątwa jakaś może być czy cóś.:))
-
2009/10/29 22:14:03
Londyn nie kojarzy mi się z książkami, ale bardzo miło wspominam to miasto.
-
2009/10/29 22:21:53
Koniecznie pozdrów ode mnie Londyn. Dawno mnie tam nie było oj dawno, a chciałoby się bardzo. Londyn kojaryz mi się z wieloma rzeczami, z książkami też. Londyńska jesień i stare manuskrypty. Zazdroszczę ci!
-
2009/10/29 22:48:25
Wyspiarze. Kojarzą mi się właśnie z tym, że ludzie czytają, w kawiarniach, na lotnisku, na ławce w parku, kobiety, mężczyźni, młodzi i starzy. Ach jakie to seksowne, kiedy facet siedzi przy stoliku z lampką wina lub kawą i czyta. Mieszkam w Irlandii, tutaj też czyta się dużo, chętnie i bez przymusu. Pozdrawiam. Odkryłam właśnie twojego bloga, dodałam do ulubionych na mojej stronie i będę tu zaglądać
-
2009/10/30 09:53:20
To baw się dobrze w tym cudownym mieście!
-
2009/10/30 14:44:19
Mojej zazdrości nie osłabia fakt, że za półtora tygodnia sama tam lecę buszować po antykwariatach i charity shopach :) Już od dawna mam listę z pozycjami, których będę szukać - bez "Wolf hall" nie dam się zapakować do samolotu powrotnego! Ale jak znam życie przywiozę też z sobą wiele pozalistowych zdobyczy :) Jednak manuskryptów żadnych nie zobaczę nawet z daleka, to i jest czego zazdrościć. Udanego pobytu!
-
2009/10/31 10:24:14
jaka szkoda ze nie znam jezyka wyspiarzy. baw sie dobrze :) pzdr
-
2009/11/01 23:07:24
Zazdroszczę Ci strasznie:) A te pozostawione 20 stron to makabra!!!:)
-
2009/11/02 11:50:48
Mnie też Londyn kojarzy się teraz z książkami i dobrym, egoztycznym jedzeniem :) Baw się dobrze!
-
Gość: Libreria, c47-239.icpnet.pl
2009/11/03 08:06:44
miłego pobytu w mieście książek:)
a ja chciałam ciebie zaprosić do księgarni na herbatke:) ale co się odwlecze to nie uciecze:)
pozdrawiam
Izabel www.mojasciezka.blox.pl
-
2009/11/03 18:55:19
Miłego, relaksującego snucia się zatem!;)
-
2009/11/04 21:55:38
chihiro2 - dziękuję raz jeszcze i życzę Ci przyjemnego pobytu w Polsce - pewnie przeżyłaś szok termiczny:)

nutta - napiszę chyba o moich manuskryptach niebawem, nie są niczym bardzo szczególnym, ot takie osiemnastowieczne listy dżentelmenów i ich żon nudzących się na wsi;) Ale są ciekawe i mnie wciągnęły na maksa! A z awansem społecznym na pewno masz trochę racji, chociaż pewnie ma swoje znaczenie to, że jesteśmy raczej społeczeństwem na dorobku i wielu ludzi nie ma czasu rozwijać się kulturalnie w żaden sposób. A jak już ten czas mają, to nie znajdują wzorców? Pewnie też wiele innych czynników dochodzi, w sumie to ciekawe, dlaczego tam ludzie czytają więcej niż gdzie indziej. A może to tylko takie wrażenie, a statystyki mówią co innego?

clevera - faktycznie, przeziębiłam się w trakcie pobytu, a teraz już jestem całkiem zagrypiona, może to nie zwykłą grypa, a klątwa? Muszę uważać następnym razem;)
-
2009/11/04 21:59:25
agnes_plus - to przy następnej okazji koniecznie odwiedź kilka księgarń, też Ci się pewnie zacznie kojarzyć:)

naturegirl - pozdrowienia przekazane, Londyn Cię pozdrawia:) Szkoda, że u nas już jesieni nie ma...

kasia.eire - witam u mnie na blogu:) dobrze wiedzieć, że w Irlandii ludzie też dużo czytają, nie byłam tam nigdy, ale mam nadzieję, że się kiedyś wybiorę! Zajrzałam do Ciebie i będę wracać na pewno!:)

sylwiapecyna - dziękuję:)
-
2009/11/04 22:03:29
ninetaj - teraz ja Tobie zazdroszczę:) Oczywiście "Wolf Hall" też przywiozłam, w dodatku udało mi się go upolować w antykwariacie za połowę ceny okładkowej!:) A manuskrytpy nie tak trudno w Londynie zobaczyć, wybierz się do British Library do galerii, są tam wystawione prawdziwe cuda - jedyny manuskrypt Beowulfa, rękopisy Jane Austen, Charlotte Bronte, Dickensa, Hardy'ego itd:)

2lewastrona - nigdy nie jest za późno:) (nauczycielka się we mnie odezwała chyba;)) ale sądzę, że Londyn podobałby Ci się i tak, czy to ze znajomością języka, czy nie!

anaman - prawda, że koszmar?:) na szczęście już skończyłam, wreszcie!:)

-
2009/11/04 22:07:27
mandzuria23 - o, to prawda, jedzenie też mi się kojarzy z Londynem! Pyszne afrykańskie potrawy na Camden, chińszczyzna w West Norwood, koło mojego brata, kuchnia indyjska w Soho itp:) Ale przyznam się też, że jestem fanką prawdziwych angielskich śniadań i zawsze sobie na jedno pozwalam - pełną wersję, z jajkami, bekonem, kiełbaskami, fasolką, grzybkami, pomidorami, tostami i wątróbką. Jedno mi wystarcza na tydzień;) A tak w ogóle to ciekawa jestem, czy dałaś się skusić w Bloomsbury na jakieś książki, bo chyba dzięki Chihiro odwiedziłyśmy te same, pełne pokus księgarnie!:)

Libreria - o, z chęcią się dam zaprosić:) W tej zimowej aurze herbatka jak najbardziej pasuje:)

agnieszka.em - dizękuję, było miło:)
-
2009/11/04 23:33:04
:) to juz piszę maila z zaproszeniem:)