Blog > Komentarze do wpisu

Narzędzia piekła

   Osiemnasty wiek, mała miejscowość gdzieś na angielskiej prowincji, nad którą góruje wspaniała rezydencja Thornleigh Hall. Dziedzic tytułu i fortuny, Aleksander, zaginął przed laty, a teraz w lasku nieopodal zostaje znaleziony trup, przy nim zaś pierścień Aleksandra. Zagadkę morderstwa próbuje rozwikłać na własną rękę dwójka detektywów-amatorów - Harriet, nieco znudzona żona kapitana, który więcej czasu spędza na morzu niż w domu, i jej nieco ekscentryczny sąsiad, który na codzień fascynuje się anatomią i w zaciszu swojego domostwa wykonuje sekcje zwłok. Idealny zestaw miejsce i bohaterów dla miłośników historycznych kryminałów angielskich, do których się niewątpliwie zaliczam.

A jednak początkowo nie mogłam się wciągnąć. Czytałam po kilka stron i odkładałam książkę, chociaż nie miałam właściwie do niej zastrzeżeń. Może okoliczności nie sprzyjały - zabrałam ją do Londynu, gdzie ciężko byłoby się pewnie skupić nad każdą książką. Gdy jednak po kilkudziesięciu stronach nadal nie zachwycała, postanowiłam nie marnować na nią więcej czasu. Coś mnie jednak kusiło i sprawdziłam jeszcze recenzje na angielskich stronach. Wszystkie były bardzo dobre, niektóre wręcz znakomite, pomyślałam więc, że coś w niej może jednak jest i zdecydowałam się dać jej jeszcze jedną szansę. Otworzyłam ponownie i tym razem ani się nie spostrzegłam, a była pierwsza w nocy, a ja nie mogłam się oderwać.

Nie wiem, czy faktycznie pierwsze kilkadziesiąt stron było słabsze, raczej skłaniam się ku temu, że byłam zbyt rozproszona, jako że książka jest naprawdę nie najgorsza i w swoim gatunku zaspokaja wszelkie oczekiwania. Tło historyczne odmalowane jest z rozmachem - akcja toczy się w roku 1780 pomiędzy targanym antykatolickimi zamieszkami Londynem, a kilkoma wiejskimi rezydencjami. Jest nawet kilka powrotów do wcześniejszej o 5 lat wojny w Ameryce. Zagadka morderstwa, i to jak się szybko okazuje, nie jednego, jest sprawnie poprowadzona i choć domyśliłam się stosunkowo wcześnie, kto jest sprawcą, motyw pozostał tajemnicą aż do ostatnich kartek. Mamy tu całą gamę uroczych postaci, niektóre z nich może są nieco schematyczne, ale te niedostatki z nawiązką wynagradza sprawnie poprowadzona intryga, pełna nieoczekiwanych wydarzeń i dramatycznych zwrotów akcji. Dla mnie zaś oczywiście największą atrakcją były czas i miejsce akcji - Anglia osiemnastego wieku, z pewnością sięgnę więc po kolejne książki tej autorki, i liczę, że nie przeniesie ich w inne czasy.

Moja ocena: 4.0/6

poniedziałek, 23 sierpnia 2010, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/23 19:22:06
Jedna noc - tyle mi zajęła :)). Po prostu trafiła w czas.
Prawdziwa przyjemność czytania.
Pozdrawiam serdecznie
-
2010/08/23 19:35:55
byłaś rozproszona.. na pewno.... Swietnie sie czyta :)
-
Gość: Dabarai, *.london.02.net
2010/08/23 20:17:07
No, a moj egzemplarz jak zwykle czeka cierpliwie na polce... Kiedy ja wreszcie zaczne czytac wlasne ksiazki?! Powaznie zastanawiam sie nad oddaniem wszystkich ksiazek z powrotem do biblioteki i czytaniem wlasnych. Zupelnie jak Susan Hill...
-
2010/08/27 11:00:48
Ooo, i pomyśleć że przy okazji Nałkowskiej otrzymaliśmy od polonistki klarowne narzędzie do oddzielania (lepszej) powieści psychologicznej od (gorszego) kryminału. Kryminał z racji miałkości gatunku miał skupić się na zagadce i wydarzeniach: co, kiedy, jak się stało. Powieść psychologiczna z powodu aspiracji do wyższego gatunku miała na celu odpowiedź na pytanie: dlaczego. Sam ciąg wydarzeń, opis co, kiedy i jak sie stało ma być tylko nośnikiem wyższych treści.
A teraz piszesz, że to nie zagadka a motywy trzymały się do ostatniej kartki. Muszę chyba spróbować kiedyś z jakimś kryminałem :)
------
Sprawa kolejna: jak odnajdujesz te liczne recenzje? Chyba, że piszesz o zagranicznych. Kiedy pragnęłam zgłębić zagadkę zakończenia "Uznanego za fundamentalistę" google wyszukały tylko jedną recenzję a tysiące sklepów z powielonym skrótem reklamowym.
-
2010/08/31 22:10:02
redsnove - hmm, skłoniłaś mnie do zastanowienia, czy nazwałabym tę książkę powieścią psychologiczną... Chyba jednak nie do końca, aczkolwiek odrobina psychologii w wyjaśnieniu motywów zbrodni była. Ale znajdziesz kryminały zdecydowanie bardziej psychologiczne, choćby książki Sophie Hannah.
Co do recenzji, to faktycznie ja częściej czytam zagraniczne, bo jest ich po prostu więcej i łatwiej je znaleźć. Wpisuję angielski tytuł i autora w google i przeglądam, czytam te z The Guardian, The Observer, The Telegraph, The Financial Times itp. Poza tym czasem wpisuję tytuł oraz dorzucam słowo "blog", wtedy przeglądam recenzje na blogach tylko, tę metodę stosuję i w jeżyku polskim, i w angielskim. Z tym że po angielsku blogów jest tak wiele, że ciężko z nich wyłuskać takie, którym ufam, wtedy przeglądam tylko kolejne strony w wyszukiwarce w poszukiwaniu blogów, które znam...



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...