Blog > Komentarze do wpisu

Czas na czytanie

Zgadnijcie, jakie zdanie słyszę najczęściej od bliższych lub (zwłaszcza) dalszych znajomych, gdy w rozmowie ktoś wspomina o moim blogu… Z pewnością niektórzy z was wiedzą – ci, którzy sporo czytają słyszą to z pewnością często. „Nie wiem, skąd ty masz czas na czytanie.”

I jak tu odpowiedzieć? Młode mamy, zapracowane koleżanki, imprezujący studenci – wszyscy zgodnie twierdzą, że nie mają na nic czasu. I aż głupio powiedzieć, że ja mam. Ale tak jest. Mam czas dla siebie i mam czas na książki, i to pomimo iż: a) pracuję na półtora albo i więcej etatu, w zależności od roku;  b) piszę doktorat; c) mam dziecko; d) mam hobby; e) prowadzę całkiem aktywne życie towarzyskie. Kiedy więc słyszę to sakramentalne pytanie, albo zbywam je śmiechem, albo odpowiadam zgodnie z prawdą, że czas po prostu mam i wiem, że nikt w tę odpowiedź nie wierzy.

Dlaczego więc tyle osób nie ma czasu na czytanie, podczas gdy inni potrafią go znaleźć bez problemu? Wydaje mi się, że kluczem do odpowiedzi jest kwestia naszych priorytetów. Jeśli naprawdę chcemy czytać, jeśli nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez słowa drukowanego, to czas po prostu musi się znaleźć. Tak jak znajduje się czas na jedzenie, mycie, spanie. Czasem więcej, czasem mniej, czasem faktycznie można nie mieć czasu kompletnie na nic, na sen, na seks, ale gdy się kocha książki, to taki stan zawsze jest przejściowy. Co jednak z osobami, które zasadniczo lubią czytać, ale jakoś zagubiły się w natłoku codziennych obowiązków i nie potrafią wrócić do codziennych lektur? Czy możliwe jest odzyskanie czasu na lekturę, lub ogólnie czasu dla siebie? Moim zdaniem jak najbardziej. Można to zrobić zarówno uciekając się do prostych tricków, jak i wprowadzając w życie poważny plan zarządzania własnym czasem. Postanowiłam spisać parę sposobów tak dla innych, jak i dla siebie, chociaż bowiem potrafię znaleźć czas na książki, to zazwyczaj brakuje mi go na parę innych czynności;)

1. Zidentyfikuj tzw. pożeracze czasu i wyeliminuj je. Przede wszystkim – wyłącz telewizor. Oglądanie telewizji zabiera nieprawdopodobnie dużo czasu. W naszym domu telewizor jest prawie zawsze wyłączony. Oglądamy czasem filmy i seriale, ale tylko na płytach. Włączamy je, gdy mamy na nie czas i ochotę, nie uznajemy natomiast włączonego telewizora w tle, skakania po kanałach i zabijania nudy przed telewizorem. Właściwie moglibyśmy w ogóle nie mieć telewizji, gdyby U nie był zapalonym kibicem i nie oglądał rozmaitych transmisji sportowych, które na szczęście w najmniejszym stopniu mnie nie pociągają.

2. Wyłącz komputer. Ten punkt jest już dla mnie trudniejszy. Internet, a zwłaszcza blogi, to mój główny złodziej czasu. Włączony komputer kusi. Wydaje się, że sprawdzenie poczty czy facebooka zajmie tylko chwilkę, zaglądamy więc kilka razy dziennie, nie zauważając nawet, że mijają całe godziny. Ograniczenie czasu spędzanego w sieci jest moim postanowieniem noworocznym. Po przejrzeniu wszystkich stron, na które chciałam zajrzeć, zaczęłam wyłączać komputer – ponowne włączenie go jest mało kuszące, łatwiej sięgnąć po książkę.

3. Wykorzystaj swój zegar biologiczny. Nasza wydajność podlega w ciągu doby wielu wahaniom. Jedni są typowymi sowami, inni, jak moja rodzina, skowronkami, najlepiej pracującymi rano. Jeśli poznasz swój dobowy rytm, postaraj się czynności ważne i skomplikowane wykonywać wtedy, gdy twoja wydajność jest najwyższa. Gdy czujesz, że twoja koncentracja spada, odpuść – odpręż się, zrób coś rutynowego, lub poczytaj. I chociaż każdy człowiek funkcjonuje według własnego rytmu, warto wiedzieć, że zazwyczaj nasza pamięć krótkoterminowa jest najlepsza rano, a umysł pracuje najsprawniej koło południa. Poziom koncentracji spada w czasie wykonywania pracy, więc co jakiś czas musimy przeznaczyć chwilę na przerwę i relaks. Wykorzystując nasz własny rytm, spędzimy mniej czasu na codziennych czynnościach, tym samym oszczędzając go na przyjemności.

4. Warto poznać związaną z tym tzw. zasadę Pareto, lub inaczej, podobno bardziej poprawnie, zasadę 80/20. Włoski ekonomista Pareto zaobserwował kiedyś, że 20% czasu zużywamy na osiągnięcie 80% efektów, i odwrotnie, 80% czasu zużywamy na czynności, które odpowiadają 20% naszej efektywności. Analizując własny plan dnia można łatwo zorientować  się, które czynności wchodzą w skład tych 80%, i na których efektach najbardziej nam zależy. Być może ta wiedza pomoże nam zużyć mniej czasu na osiągnięcie tych 20% efektów?

5. Wykorzystuj nawet krótkie chwile niezagospodarowanego czasu. Nieprzerywany czas na czytanie bywa luksusem. Jeśli akurat nie jesteśmy w stanie sobie na niego pozwolić, czytajmy chociaż chwilami. Takie chwile pomagają wrócić do nawyku czytania tym, którzy go stracili. Noś zawsze książkę przy sobie. Czytanie w autobusie czy pociągu jest oczywistością, ale chwilę na lekturę można znaleźć w różnych nietypowych miejscach. Ja na przykład czytam czekając na córkę na basenie, czekając na tramwaj na przystanku, a nawet gotując obiad.

6. Przekonaj się do audiobooków.

7. Czytaj dzieciom. Nie śmiem zaproponować czegoś więcej – głośnego czytania pozostałym członkom rodziny, ale mam przyjaciół, którzy czytają sobie na głos. Trochę im tego zazdroszczę, ale niestety pracuję głosem i muszę go oszczędzać, więc takiego zwyczaju nawet nie próbuję wprowadzić we własnym domu.

8. Połóż się kilkanaście minut wcześniej niż zwykle i poczytaj w łóżku. Jest z tym jednak związane ryzyko – jeśli książka cię wciągnie, nie skończy się na kilkunastu minutach…

9. Nie bój się rosnących stosików nieprzeczytanych książek. Zawsze będziesz mieć pod ręką duży wybór interesujących książek, które będą kusić i motywować.

10. Nie zmuszaj się do kończenia książek, które ci się nie podobają. Moim zdaniem szkoda czasu na lekturę czegoś, co nie do końca nam przypada do gustu, jest przecież tyle innych książek na świecie.

11. Jeśli nie udaje ci się znaleźć czasu na czytanie spontanicznie, zaplanuj go. Znajdź czas i miejsce, które będą tylko twoje i przeznaczone tylko na czytanie. Pomocne mogą być też określone rekwizyty, zawsze takie same, wprawiające nas w odpowiedni nastrój. Ja czytam codziennie wieczorem, gdy moja rodzina już śpi (tak się szczęśliwie dla mnie składa, że wszyscy zasypiają dużo wcześniej ode mnie). Siadam wtedy w fotelu pod lampką, podkręcam lekko grzejnik, i czytam. W lecie czytam w niedzielne popołudnia na balkonie, na nagrzanym od słońca parapecie.

12. Pozbądź się poczucia winy, gdy sięgasz po książkę. Wiele osób, moim zdaniem zwłaszcza kobiet, czuje się źle siadając w fotelu z książką, gdy w łazience leży na przykład sterta niewyprasowanego prania lub coś innego czeka na zrobienie. Pranie może czasem poczekać, można też nie wyszorować kafelek w łazience, a nawet, o zgrozo, od czasu do czasu zamówić pizzę zamiast gotować.  Czytanie jest równie ważne jak wszystkie te czynności, i to nie tylko dlatego, że każdy potrzebuje czasu dla siebie, czasu spędzonego na swój ulubiony sposób. Czytanie poszerza nasze horyzonty, może pobudzić nas do refleksji, które sprawią, że będziemy lepszymi rodzicami, partnerami, lepszymi ludźmi. Czytanie poprawia nam humor, sprawia, że jesteśmy odprężeni, a przez to milsi dla innych. Czytanie nas rozśmiesza, przywołuje wspomnienia, zmusza nasze szare komórki do pracy. Czytając, dajemy dobry przykład naszym dzieciom – czyż to nie jest znakomity pretekst?

Macie swoje sposoby? Macie czas na czytanie? Jeśli tak, to jak go znajdujecie? Podzielcie się swoimi refleksjami i trickami, mnie także się przydadzą, bo chociaż czas mam, to czasem przydało by się go jednak więcej, zwłaszcza gdy do książek czytanych dla przyjemności muszę dołożyć cała stertę tych, które muszę przeczytać. I co ciekawe, na nie jakoś zdecydowanie trudniej jest mi znaleźć czas.

A teraz wybaczcie, ale mój czas przeznaczony na blogowanie się skończył. Idę poczytać.

niedziela, 30 stycznia 2011, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Nawojka, *.dynamic.chello.pl
2011/01/30 21:28:35
Moim sposobem na czytanie jest jazda do/z pracy. Każdego dnia roboczego to ok. 40 minut dziennie. Całkiem sporo. Podróż dużo szybciej mija, ale trzeba też uważać, bo można przegapić przystanek :) Kiedyś, latem, czytałam interesująca książkę juz na przystanku, skasowałam niedbale bilet i siadłam do czytania dalej, niestety była kontrola, ale kanarka się zlitowała widząc mnie zaczytaną i półprzytomną:) Przy moim 3-latku da się czytać swoje książki i służbowe i relaksacyjne, ale wcześniej trzeba wymyśleć coś interesującego dla niego. Własnie ide pisac notkę do wyzwania - skończyłam pierwszą lekturę!
-
2011/01/30 21:29:51
Mam czas na czytanie i na wiele innych rzeczy. To kwestia organizacji :) Pracuję sporo, zarówno na uczelni jak i poza nią. Mam też czas na inne hobby. I dla przyjaciół. Czasami trochę mniej, przyznaję. Czas przed obroną doktoratu był ciężki... Ale wszystko wraca do normy. Uczmy się mieć dla siebie czas :)
-
2011/01/30 21:29:58
Wspaniały wpis :-)) Ja czytam sporo i bardzo dobrze mi z tym. Miałam taki okres czasu kiedy nie czytałam tyle (pół roku temu) i było mi z tym źle. Teraz wykorzystuję prawie każdy czas na czytanie, zdecydowanie telewizor nie mógłby dla mnie istnieć. Radio też czasem przeszkadza. Czytam przy jedzeniu (o zgrozo), gdy jadę na uczelnię, przed snem gdy K się myje, rano. Nie wyobrażam sobie dnia bez książki. Nawet jak kończę dzień o 1 w nocy kilka stron książki muszę przeczytać.
Twoje rady są bardzo cenne, myślę że ludzie czytający są szczęśliwsi. Też czasem słyszę pytania kiedy Ty czytasz, ja nie mam czasu na to. Narzekania na los a później pytanie czy oglądałam najnowszy odcinek Brzyduli. Nie chcę przez to powiedzieć, że Brzydula jest zła ale myślę, że dla chcącego nic trudnego.
Masz rację z tym poczuciem winy u kobiet. Moja mama odkąd pamiętam czyta jedną książkę na jeden-dwa dni i potrafiła gdy jeszcze pracowała pogodzić to z pracą, ugotowaniem obiadu (na spółkę z tatą) i opieką nad nami.
Pozdrawiam ciepło :-) Wracam do czytania, tym razem chemii w budownictwie ;-)
-
2011/01/30 21:37:13
Zgadzam się co do priorytetów. Ja też nie mam problemu z czasem na czytanie - czytam przed snem, przy jedzeniu, w toalecie, w poczekalni. Nie wyobrażam sobie siedzenia bezczynnie i nieczytania.
Ale to dlatego, że ja lubię czytać i przy czytaniu odpoczywam.
I może ludzie, którzy nie czytają ... po prostu tego nie lubią ?
-
2011/01/30 21:38:09
Zdecydowanie najczęściej wykorzystuję sposób numer 8. Kładę się godzinę albo i półtora wcześniej i przynajmniej tyle mogę sobie poczytać. Co prawda obowiązków mam nie dużo, nie pracuję, dzieci też nie mam, więc jedynie co to jakieś domowe obowiązki i nauka, która jednak nie oszukujmy się, najintensywniej wypada w czasie sesji. Z tym, że połowa moich znajomych, którzy wieczni chodzą zdziwieni jak ja mogę tyle czytać i kiedy znajduję na to czas ma tyle samo obowiązków co ja, o ile nie mniej, bo i tacy się zdarzają co nie pracują, nie studiują, dzieci nie mają, ale jakoś czasu też ciągle brak i wtedy ja się zaczynam zastanawiać co też takiego oni mogą robić, że w ciągu 24 godzin nie znajdą chociaż 30 minut na przeczytanie kilku stron...
-
2011/01/30 21:38:27
zazwyczaj jest tak, że osobom, które nie pracują zawodowo łatwiej jest znaleźc czas na czytanie. może jest to brzydka generalizacja, ale tak to widzę.
ja czas na czytanie mam, jak Nawojka w drodze do/z pracy, w końcu 1,5 godziny w jedną stronę to kupa czasu!
ale że praca w dwóch szkołach, na 1,5 etatu w sumie oraz studia w weekendy jednak trochę wyczerpują, to mimo tego, że czas mam nawet w domu, to nie zawsze mam ochotę czy siłę na wsysanie książek.
a od początku nowego roku staram się czytac nawet w autobusie rano (wyruszam o 5.20), tak żeby nie uronic ani minuty na czytanie ;-)
-
2011/01/30 21:38:50
trochę nie rozumiem o co chodzi...tak jak żeby schudnąć trzeba mniej jeść, tak żeby czytać trzeba po prostu czytać;p od wpisu o tym zaczęłam mój blog porzadekalfabetyczny.blox.pl/2010/06/po-prostu-czytac.html wszystko inne to bicie piany jest
-
2011/01/30 21:44:05
Ja zawsze znajdę czas na czytanie... W drodze do i z pracy, wieczorami w łóżku, przy jedzeniu, w dzni wolne... Telewizji nie oglądam dużo, ale masz rację Padmo, internet, przeglądanie blogów, poczty etc zabiera duuuużo czasu... :)
-
2011/01/30 21:44:30
dziękuję za tę notkę :)
u mnie czytanie wychodzi najlepiej wieczorem, przed snem. kiedyś czytałam często na nudnych wykładach. teraz po prostu je omijam ;)
-
2011/01/30 21:46:38
Ja właśnie należę do tych, którzy jakiś czas temu wrócili do czytania. Całe dzieciństwo i lata nastoletnie uwielbiałam czytać, pochłaniałam książki w ogromnych ilościach. A później przyszły studia (nawiasem mówiąc, filologia angielska) i czytanie dla przyjemności się skończyło. Było tak dużo materiałów na każde zajęcia, że nawet jak cudem znalazłam chwilę wolnego czasu, nie umiałam już patrzeć na słowo drukowane entuzjastycznym okiem. W efekcie bardzo mało czytałam tak "dla siebie".
Teraz na całe szczęście zajęć trochę mniej, a i ja się zmotywowałam do powrotu do tak uwielbianej kiedyś czynności. Muszę przyznać, że było trudno, bo studia niestety mnie i wielu z moich kolegów z roku nauczyły, że żeby się ze wszystkim wyrobić, trzeba już nawet nie czytać, a skanować tekst, wyłapując najważniejsze rzeczy. I kiedy sięgnęłam po przerwie po książki wybrane przeze mnie, nie mogłam się na początku przestawić i co rusz łapałam się na tym, że zamiast zagłębić się w tekst tylko przelatuję go wzrokiem. Okropne. Musiałam się jakby od nowa nauczyć "slow reading", o którym pisałaś.
Poza tym mam jeszcze ten problem, że ja akurat jestem ogromnym kibicem sportowym :) Cała masa czasu schodzi na różne transmisje itd. A i tak sporo sobie odpuszczam, bo nie miałabym na nic więcej czasu.
Rad ani trików dla innych nie mam. Moim zdaniem po prostu trzeba samemu chcieć i być zdeterminowanym, wtedy na to na co najbardziej chcemy czas się znajdzie. Czasem kosztem czegoś innego, ale świat nie jest idealny. Także zgadzam się, że kluczowe jest to, jakie ktoś ma priorytety.
Trochę się rozpisałam się :)
-
2011/01/30 21:48:56
Niesamowity wpis! Pewnie dużo czasu na niego poświęciłaś ;)
Powiem Ci, że u mnie największym problemem jest właśnie komputer - i zachowuję się dokładnie tak, jak to napisałaś. Staram się ograniczać go i wyłączać na czas niekorzystania, ale nie zawsze się udaje:)
Kolejną sprawą jest telewizor - jestem dumna, bo szczerze mówiąc w ogóle z niego nie korzystam, nie jest mi absolutnie potrzebny.
Miłego wieczoru życzę :)
-
2011/01/30 21:57:54
Świetny wpis!
I masz zupełną rację - wszystko to kwestia priorytetów!
I ja, niestety, też mam problem z internetem.... To faktycznie okropny pożeracz czasu.
Pozdrawiam!
-
2011/01/30 22:16:39
Po nocach, rankami, albo wypinam tyłek na wszystko i udaję, że mnie nie ma chowając się za okładkami :D
-
2011/01/30 22:30:53
Mam bardzo silne poczucie własności, więc mój czas należy do mnie i staram się go maksymalnie zagospodarować (czyt.zaczytać). Jako egoistyczna jedynaczka, chwilami jestem bezwzględna, ale przecież co się komu należy i tak dostaje, znaczy rodzina. Czasem głoszę własne hasło "co masz zrobić dzisiaj zrób jutro, albo wcale" i tak robię. Czytam wieczorami i nocami, telewizja od wielkiego dzwonu, ale za to internet jak u wszystkich i jakoś nie potrafię się zdyscyplinować w tej materii.
-
2011/01/30 22:31:27
Zdecydowanie jest to kwestia priorytetów - w warunkach tzw. niedoczasu w pierwszej kolejności znajdujemy czas na te rzeczy, na których nam najbardziej zależy. Te najmniej atrakcyjne odsuwamy od siebie jak najdalej.

Nie jestem w stanie zasnąć, jeśli przed snem choć przez chwile nie popatrzę na litery.
Mam jeszcze jedną słabość, do której rzadko się przyznaję - nie potrafię pójść do toalety, nie zaopatrzywszy się zawczasu w lekturę ;-) Zawsze mam cos do czytania w szafce koło WC. Moim marzeniem jest półka na książki wewnątrz tego przybytku. Nie wiedzieć czemu spotyka się to ze zdecydowanym sprzeciwem Ślubnego, który odmawia współpracy, a bez niego tej półki nie powieszę :-(

Poza tym zawsze mam jakies książki w samochodzie i jeśli muszę gdzieś poczekać (a w ramach pracy często bywam w rozmaitych urzędach), to sobie czytam. Panie z ZUS kojarzyły mnie własnie dlatego, że czekając na swoją kolej czytałam ksiazki dla dzieci ;-)
-
2011/01/30 23:02:05
Brawo! To zadziwiające jak ktoś inny potrafi trafnie ubrać w myśli twoje własne słowa. Niemal przy każdym akapicie wołałem: "Tak! Dokładnie!".

Ja jeszcze dorzucę to, aby wykorzystywać te chwile czasu "między zajęciami" - czasem 10-15 minut. Może nie warto otwierać na tę krótką chwilę opasłej powieści (chyba, że ma bardzo krótkie rozdziały), za to można zajrzeć do tomika poezji lub czasopisma (czytam mnóstwo prasy). Najważniejsze jednak są priorytety i... brak telewizji. :)
-
2011/01/30 23:04:19
I jeszcze jedno! Zawsze dużo przeczytam będąc w podróży: w samolotach i na lotniskach, w pociągach i autobusach, a nawet podczas jazdy samochodem (audiobooki). To zadziwiające jak wiele można dzięki podróżom przeczytać.
-
Gość: Sesolello, *.multi-play.net.pl
2011/01/30 23:07:31
Padmo, fantastyczny wpis, jak nie wygrasz tego konkursu, stracę szacunek dla Pana Stuhra;) Porady zamierzam wprowadzić w życie, bo faktycznie dało mi do myślenia i wykorzystanie audiobooków(np. podczas zakupów, bo dużo czasu wtedy tracę) i kwestia internetu, już kiedyś poruszana. Myślę, że zależy to głównie właśnie od priorytetów- czas na czytanie MUSZĘ mieć, czytam w każdej chwili (idąc ulicą, jadąc tramwajem, kąpiąc się, a przede wszystkim przed snem). Ale wciąż mi go brak, w ubiegłym roku przeczytałam 100 książek tylko dlatego, że wpierw byłam hospitalizowana, potem byłam na długim miesiącu miodowym, polegającym na leżeniu na plaży, a potem czasowo bezrobotna :) A czas na inne zainteresowania też trzeba wygospodarować:)
-
2011/01/30 23:07:44
Bardzo ciekawy wpis i jak dla mnie bardzo na czasie :) Szczególnie do serca sobie wzięłam Twój punkt 2, czyli dotyczący Internetu. Bo telewizji jestem w stanie się skutecznie oprzeć, tym bardziej, że nie mam telewizora a tylko tuner tv do komputera, więc to komputer jest guru u mnie :/ W dodatku ja pracuję w domu na komputerze i niestety często przerwa od pracy polega na tym, że zamiast szukać u wujka googla tego co trzeba, odwiedzam blogi, fb i inne. A przecież chwila z książką zrelaksowałaby mnie znacznie lepiej - wiem, bo czasem udaje mi się to uskutecznić, niestety zbyt rzadko :(
Również punkt 12 stanowi dla mnie problem, ale może nie tyle w odniesieniu do prac domowych, co w odniesieniu do spraw zawodowych i samokształcenia - może powinnam jeszcze się poduczyć do egzaminu, zamiast sobie beztrosko czytać książki...
Za to obiema rękami podpisuję się pod poradami 5, 8 i 10 - bardzo dobrze się sprawdzają. Zawsze biorę książkę do torebki idąc do lekarza, czy nawet na pocztę - przynajmniej nie tracę nerwów w długim oczekiwaniu :D
Jednak najczęściej czytam właśnie w łóżku przed zaśnięciem, chociaż kilka stron - to bardzo pomaga się wyciszyć przed snem :) Pozdrawiam serdecznie!
-
2011/01/31 00:04:03
Bardzo ciekawy temat poruszylas.
Tak,to jest zdecydowanie kwestia priorytetow.I nie jestem w stanie zgodzic sie z ludzmi,ktorzy mowia,ze nie czytaja,bo nie maja czasu.Przy czym mam tutaj na mysli nie-czytanie w ogole!Jesli bardzo sie chce,znajdzie sie czas.Zawsze.


Mnie najwiecej czasu zabiera niestety Internet ale staram sie coraz bardziej kontrolowac czas spedzany w sieci.Czytam wszedzie.Zawsze nosze ze soba ksiazke ( a najlepiej dwie,bo co bedzie jesli skoncze jedna i nie bede miala przy sobie nic do czytania).Czytam w autobusie, samolocie. Najbardziej lubie czytac w nocy,kiedy wokol panuje cisza i slychac tylko mruczenie kotow:)
I barzo lubie takie dni,kiedy moge czytac bez przerwy,nie musiec isc do pracy,nie musiec donikad wychodzic.

Musze sie przekonac do audiobookow,bo codziennie maszeruje do pracy na piechote i wlasciwie tez moglabym ten czas spedzic na lekturze:)

Pozdrawiam
-
Gość: m.16.a.2, *.echostar.pl
2011/01/31 00:10:06
dziękuję :-)
-
2011/01/31 07:30:31
Padmo poruszyłaś dobry temat, nie znoszę wprost takich właśnie pytań! "kiedy ty na to wszystko masz czas" albo "nic nie robisz, to sobie tak siedzisz z tymi swoimi książeczkami i czytasz (tu złośliwy uśmieszek)". Do tego ja nie pracuję, więc większości wydaje się, że pewnie śpię do 12 po czym wstaję i czytam, mając gdzieś obowiązki domowe (jestem na nogach już od 1,5 godziny:) ). Otóż czytałam zawsze, nawet wtedy, kiedy wstawałam o 4.30 do pracy, czytałam w autobusie, którym jechałam godzinę do oddalonego o 60 km. miejsca pracy, czytałam w drodze powrotnej, czytałam, robiąc sobie przerwy w trakcie pisania pracy i czytałam w przerwie śniadaniowej w pracy ... w wielu jeszcze miejscach czytałam, wtedy gdy miałam dużo mniej na czytanie czasu. Dziś, kiedy mam go, można powiedzieć dużo, czytam nawet w kolejce do kasy w markecie (nie mówiąc o przystankach, autobusach, gotowaniu obiadu, czasem nawet spaceru!), czym wzbudzam chore zainteresowanie.
No cóż, myślę, że ci, którzy tak mówią, raczej mało czytają i takie oczernianie innych (bo to uważam za oczernianie, jakoby czytający byli leniami i nic nie robili w domu) jest tłumaczeniem siebie. Ech myślę, że długo takim ludziom można tłumaczyć, a i tak nie pojmą. Jednak Twoje wskazówki uważam za bardzo dobre, szczególnie dla tych, którzy zaniechali zwyczaju czytania:)
Pozdrawiam i życzę jak najwięcej czasu na lekturę!:)
-
Gość: n..., *.leon.com.pl
2011/01/31 09:09:14
Ha ha ja też o to spytałam;) A potem zaczęłam się zastanawiać jak to jest z tym czasem. I wyszło mi ze to tylko czas ale wielorakie obciążenia kulturowe powstrzymują, blokują czytanie. Kilka przykładów: Teściowa opowiadała mi jak dowiadywała się o kolejnych ciążach swojej córki - pytała wnuczęta: Dzieci, a gdzie wasza mama? Leży w łóżku i czyta książkę. I wtedy już wiedziała:D Czytanie kobiece jako stan odmienny? Jednostka chorobowa prawie? Moja mama wspomina jak to dziecięciem będąc czytała przy pasieniu krów i była obiektem współczucia wręcz świętego oburzenia całej wsi - Jak można tak męczyć dziecko?! Czytanie jako źródło cierpień? Bo przecież czytanie to wręcz ból fizyczny, podczas gdy przy pasieniu można sobie przez kilka godzin patrzeć jak krowa skubie trawę i nic:))) Raz kiedy czytałam w autobusie, podchmielony jegomość okrzyczał mnie - Tak, to teraz czyta? Trzeba się było uczyć w szkole! Szkoła! Jeden z moich pracodawców powiedział mi ze jedyna powieścią, którą czytał w życiu był "Janko muzykant" i nigdy więcej w życiu po książkę nie sięgnie, tak mu dopomóż Bóg. Tego uczy szkoła nasza niestety. No i jeszcze 11 przykazanie - nie masz "odrobionych lekcji" - nie masz czasu na książkę.
I z tym wszystkim trzeba sobie poradzić. Więc podejście społeczeństwa trzeba zmienić. Jakaś kampania przeciw książkofobii ? :)))
Oj trochę to długie wyszło, już się zamykam:)
-
2011/01/31 09:26:15
Podpisuję się zwłaszcza pod zdaniem o nieumytych kafelkach, czy nie wyprasowanych koszulach :) Priorytetem moim jest czytanie i zawsze zrobię wszystko, żeby chociaż kilka stron poczytać. Nigdy nie miałam przerwy pomiędzy jedną a drugą książką. Czytam "ciągiem" już od 26 lat :) Wykorzystuję wszystkie sposoby, które umieściłaś w swoistym katalogu książkofila" :) Plus czytanie podczas gotowanie:) pozdrawia, serdeczności :)
-
2011/01/31 10:05:17
Wspaniały wpis na początek tygodnia:)
Dziękuję. Widzę, że nie tylko ja jestem z tych, które pomimo nawału obowiązków domowo-zawodowych znajdują czas na czytanie.I nie wyobrażają sobie dnia BEZ słowa drukowanego.
Audiobooki weszły w domowy "rozkład jazdy" dzięki mojej córce - Pippi, Muminki, seria o Findusie i Pettsonie już prawie znamy na pamięć :) I jest to doskonałe rozwiązanie na "czytanie" w czasie np. malowania całego mieszkania:D

Teraz lubię Twój blog jeszcze bardziej :) jeśli to w ogóle możliwe :)
-
2011/01/31 10:19:52
Telewizora na szczęście nie mam, za to wredny Internet pożera czas. Z audiobookami się polubiliśmy i przed snem właśnie najczęściej słucham książek - żeby nie męczyć wzroku. Moim problemem nie jest brak czasu na czytanie w ogóle, tylko brak tego "luksusowego czasu", kiedy na kilka godzin można się zatopić w jakimś opasłym tomie. Teraz właśnie męczę grubą książkę o dość trudnej tematyce i czytanie jej z doskoku po 2 strony jest udręką.
-
2011/01/31 10:31:46
Pytanie "jak Ty znajdujesz czas na czytanie?" zostało skierowane do mnie wiele razy i podobnie jak Ty - odpowiadałam po prostu - mam czas, znajduje go w każdej chwili. Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez książki w torece, bo a nóż zdarzy mi się przysiąść w kolejce do lekarza, albo autobus mi ucieknie i trzeba 15 minut poczekać na następny. Książka pomaga mi w walce z wrodzoną niecierpliwośc, jaka wzrasta z każdą chwilą oczekiwania na coś - nawet na ziemniaki, które zwykle gotuja się te 30 minut :)
Odwiedzam Twój blog od dłuzszego czasu i obiema rekoma podpisuje pod tym, że jest to jeden z najlepszych jakie czytałam, a trafiłam tu przypadkiem i Bog dzięki :) pozdrawiam
-
2011/01/31 11:02:56
Myślę, że w pytaniu "a skąd Ty masz czas na czytanie?" zawsze znajduje się albo sugestia, że czytanie jest rodzajem rozrywki, które powinno się porzucić dla spraw" istotniejszych" ( tak zwykle mówią osoby nieczytające) lub - dużo rzadziej -zwyczajnie smutek osób lubiących czytać, a którym to aktualnie nie jest to dane.

Pomysły na organizację czasu są rewelacyjne, ale większość zakłada umiejętność "wskoczenia" w inny świat na piętnaście minut. Ja tak do końca nie potrafię mimo wielu lat prób, zwykle zwracam się w czasach zagonienia ku opowiadaniom, gdyż wielkie powieści tracą bardzo wiele z atmosfery w takim "doskoku". Moje doświadczenie z małymi dziećmi jest takie, że czasami trzeba i całymi miesiącami przestawić na inny rodzaj lektury, dla mnie z rodzaju lżejsze lub krótkie- osobiście jestem przeciw czytaniu w trakcie karmienia, ale to oczywiście każdy decyduje za siebie. Posiadanie dzieci, które nie wyrywają dorosyłm książek z ręki (i nie mam tu na myśli okrzyku, "no porozmawiaj wreszcie ze mną" , tylko " a gu gu" i ...szast prast, była sobie kiedyś książka) zdecydowanie poszerza zdolności czytelnicze.
No i audiobooki nie mają zbytu u wzrokowców, niestety :(

Czytanie to jednak kwestia priorytetów w życiu, albo się je do nich zalicza i znajdzie na to czas, albo zwyczajnie nie :)
-
Gość: carax, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/31 11:24:39
Witam. jestem studentem filologii angielskiej PWSZ Wałbrzych. Czas na czytanie znajduję, bo nie tylko chcę ale także muszę. Na moim seminarium z literatury w tym roku przerobiliśmy dwie współczesne powieści brytyjskie: "On Chesil Beach" McEwana oraz "Being Dead" Crace'a. Obie przeczytałem. Postanowiłem się sprężyć z racji, że jestem na III roku i od przyszłego muszę szukać nowej szkoły wyższej z II stopniem studiów. McEwan przypadł mi bardziej do gustu. Niemniej jednak jestem zapalonym amerykanistą, dlatego w wolnym czasie czytam różne teksty o USA. Teraz zaczytuję się w książce "Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny" Kamili Sławińskiej.
-
2011/01/31 12:11:59
Szukam nietuzinkowych ludzi, którzy lubią czytać i pisać bajki, wiersze, lub opowiadania dla dzieci.
www.bajkownia.org Chętnie opublikujemy Twoje bajki i wiersze dla dzieci na witrynie.

Bajkownia to prawdziwa Fabryka Bajek. Każdy może napisać bajkę dla dzieci i opublikować ją na naszej witrynie. To najprostszy sposób by dotrzeć do małych i dużych czytelników. Bajkownia to także miejsce, w którym możemy czytać naszym pociechom bajki pozbawione przemocy :) Nie wahaj się ani chwili, podziel się z nami światem Twojej fantazji :)
-
2011/01/31 12:25:45
Odkryłam audiobooki i jestem przeszczęśliwa (a myślałam, że jestem wzrokowcem). Codziennie 2x45 minut (droga do i z pracy).
-
2011/01/31 13:37:00
Ja mam czas na czytanie, czytam w każdej wolnej chwili, a jak muszę coś zrobić rękami lub gotuję, słucham audiobooków. Pożeraczem czasu dla mnie jest internet i blogi, to muszę ograniczyć. Poza tym czasem jestem jakaś wypalona i osłabiona i po prostu zasypiam nad książką. Dosłownie, mąż ściąga za mnie książkę i okulary, a ja nawet tego nie czuję. Latem lubię czytać w ogrodzie, kiedyś na balkonie potrafilam połykać nocami książkę dziennie. Tutaj jest to trochę niemożlwie, bo mamy wieczorami takie maleńkie muszki, które nie dają nam żyć, nie da się przebywać na zewnątrz po 18. Szkoda, bo na świeżym powietrzu czyta mi się najlepiej
-
2011/01/31 17:43:53
Ja już jakiś czas temu zrezygnowałem z telewizora i wieczorem zamiast filmów i seriali staram się czytać. To przede wszystkim.
-
2011/01/31 21:45:11
Wiele punktów tu podanych sama wykorzystuję, nie wyobrażam sobie zasnąć nie przeczytawszy choć strony, nałogowo czytam przy jedzeniu choć są różne zdania na ten temat (kiedyś przyłapałam się że jakoś nieswojo się czuję przy hotelowym śniadaniu na wyjeździe służbowym bo już trzeci dzień z kolei nie czytałam przy jedzeniu - jadłam codziennie w towarzystwie), czytam kosztem niektórych zajęć domowych (np. obiad musi być, pranie też, ale czy ktoś się będzie przejmował rozrzuconymi rzeczami, nie odkurzonymi pólkami czy nieuprasowanymi bluzkami? ;-). W autobusie czytam ale tylko jak uda mi się usiąść inaczej nie potrafię, nie potrafię też za nic w świecie czytać w wannie...telewizora nie miałam dopóki byłam panną, odkąd mam męża i dzieci odbiornik TV się niestety pojawił. A moj największy pożeracz czasu to sieć, sieć, sieć....
-
2011/01/31 22:27:20
Czy aby nie demonizujecie nieco oglądania telewizji i korzystania z internetu? Od czasu do czasu można trafić na dobry program czy film albo interesującą stronę czy serwis, które sprawią nam więcej przyjemności albo dostarczą więcej informacji i pożytku niż niejedna książka. Przecież liczy się treść, sens, a forma przekazu (obraz, tekst) chyba trochę mniej. Nie każda książka poszerza horyzonty, nie każdy program telewizyjny jest głupi, nie każda strona w sieci to portal plotkarski.

Nie stosuję żadnych tricków - czytam wtedy, gdy mam na to czas i ochotę. Wolę taką spontaniczność niż harmonogramy. Dnia bez lektury nie uważam za stracony. Zastanawiam się, czy osoby, które czytają - jak same piszą - non stop, znajdują czas na przemyślenie treści książek;).
-
Gość: blackmilk, *.ip.abpl.pl
2011/01/31 23:49:30
Uwielbiam Twoje wpisy Padmo, ten również. Muszę ograniczyć korzystanie z internetu - to przede wszystkim, bo telewizora nie oglądam w ogóle. Chyba, że są jakieś Igrzyska, a to naprawdę rzadko ;) Głównie tracę czas na blogach - tak je lubię, że nie potrafię nie zaglądać i nie czytać opinii o książkach - co ja poradzę? :)
Nie wiem, czy tylko mi ale audiobooków bardzo ciężko mi się słucha - raz próbowałam i nie podołałam. Może po prostu trafiłam nie na tą książkę?
Zazdroszczę tym znajomym, że mogą sobie czytać na głos - ja w swoim najbliższym gronie nie mogę na tyle porządnie porozmawiać o książkach ile bym chciała, a co dopiero poczytać ;) Mam kilka osób, z którymi można porozmawiać o książkach, ale o kilku i nikt z nich nie jest takim molem jak ja - a szkoda.
Najbardziej podoba mi się jednak punkt 9. - będzie on moim ulubionym ;)
-
2011/02/01 02:12:04
@ impressje: brawo!a już myślałam że wszyscy będą się tu biczować za korzystanie z netu i przerwy w czytaniu książek :D
-
2011/02/01 10:40:10
Kto mówi, że nie ma czasu na czytanie, ma go aż w nadmiarze, tylko nie potrafi go wykorzystać. Jako młoda mama , osoba pracująca, majaca obowiązki domow etc. czytam w ilościach masowych:) ksiązka jest ze mną wszędzie. Wszystko się da pogodzić ze sobą, jeżeli bez tego nie można zyć:)

pozdrawiam
-
2011/02/01 12:18:30
Pracuje we Francji, gdzie obowiazuje co najmniej godzinna przerwa obiadowa - wykorzystuje ja wiec na jedzenie, czytanie i (chociazby teraz) sleczenie w internecie.
Poza tym czytam - chyba dosc nietypowo - na silowni, gdzie niektore maszyny (step, rower) sa wrecz stworzone do postawienia na nich ksiazki. W ten sprytny sposob podwojnie lacze przyjemne z pozytecznym - i sport, i czytanie sa przeciez przyjemne i pozyteczne :)
-
Gość: Sesolello, *.multi-play.net.pl
2011/02/01 12:51:47
ELENOIR ty to lubisz namieszać kijkiem :D Ja się biczuję, bo mam wrażenie, że tracę czas na tv, a nie go zyskuję. Najczęściej jest tak, że oglądam sobie jakiś program, potem się kończy, potem już tylko 5 minut do wiadomości, potem jeszcze drugie i tak dwie godziny minęło i jestem wściekła, bo telewizja wsysa, a ja miałam skończyć tekst. I już naprawdę dawno czegoś fajnego z przypadku nie udało mi się obejrzeć, gazet tez kupuję już coraz mniej, bo coraz bardziej nijakie w nich teksty, a te, które chcę czytać, są w internecie. Więc się biczuję niniejszym za marnotrawienie cennego czasu :)
-
2011/02/01 13:50:17
impressje, porzadek_alfabetyczny - bo ten wpis to chyba nie jest dla Was;) ani zresztą dla wielu osób regularnie tu zaglądających, bo skoro czytają blog o książkach, to chyba czas na książki potrafią znaleźć;) A tak poważnie, to ja napisałam, co pożera czas, ale nie namawiam bynajmniej to całkowitej rezygnacji z tych pożeraczy. Kto by wtedy mojego bloga czytał, jakbyście wyłączyli całkiem komputery?;)
Zresztą, czasem słucham swoich znajomych, którzy są świetnie obeznani z wszystkimi serialami i teleturniejami, ale biadolą, że chcieliby mieć czas na książki i internet, ale go nie mają... Czasem warto sobie, a może i innym uświadomić, że mamy czas, tylko go nie szanujemy... Ten wpis jest głównie dla tych, którzy w sumie chcieliby czasem poczytać, ale im się zdaje, że nie mają kiedy.
-
Gość: miszol, 150.254.80.*
2011/02/01 13:54:38
Podzielam zdanie, że jeżeli komuś zależy na czytaniu to czas znajdzie. Jestem młodym tatą (synek trochę ponad rok) i poza obowiązkami domowymi kończę doktorat, na kierunku który wymaga mnóstwa pracy w laboratorium, dodatkowo dorabiam wieczorami(bardziej w nocy) w kolejnej pracy. Czas na czytanie znajduję w nocy kiedy żona i synek śpią, a dodatkowa praca skończona, wtedy zawsze chwytam za książkę. Nie zależnie czy jest to 23 czy 3 nad ranem - czas spędzony nad książką mnie totalnie odpręża i relaksuje (przeważnie, wszystko zależy od doboru lektury). Znajduję również czas na sport i spotkania ze znajomymi.
Po tym jak urodził się syn, żeby czytać musiałem z czegoś zrezygnować, wybrałem sen - jedna czy dwie godziny snu mniej wiele nie zmienią, a satysfakcja z przeczytanych książek daje mi więcej energii niż poświęcony sen.
Co do audiobooków to słucham ich jak idę do pracy (zazwyczaj 20 minut spaceru w jedną stronę) i w samochodzie ale ze względu że rzadko jeżdżę sam jest to raczej sporadyczne.
Obecnie przymierzam się do zakupu Kindle ze względu na masę publikacji w pdf'ach które muszę codziennie czytać.

Książkę zawsze noszę przy sobie i codziennością jest dla mnie czytanie w środkach komunikacji miejskiej (nawet na stojąco), w poczekalniach, w urzędach itd.

Telewizji praktycznie nie oglądam (raz na tydzień, nie częściej), a komputer w domu służy głównie jako narzędzie pracy (przynajmniej dla mnie). Trochę czasu schodzi na blogi, pocztę i oglądanie seriali podczas prasowania :)
-
2011/02/01 13:55:02
katasia_k - świetny pomysł, muszę go kiedyś wykorzystać:)

agiq - ja się nauczyłam czytać w wannie, kiedyś też nie umiałam, a teraz bardzo lubię. A w autobusie na stojąco tylko kiedy mnie jakaś książka niesamowicie wciągnie i raczej tylko w lecie, w zimie mi jakoś niewygodnie...

impressje - I jeszcze a propos czytania non stop - ja też nie wierzę w takie czytanie! Wydaje mi się, że każdy potrzebuje przerwy, albo między książkami, albo po prostu na jakiś oddech, coś innego, coś mniej statycznego. Ale może są tacy, którzy tych przerw nie potrzebują - na blogach spotyka się osoby które czytają po 100-200 książek rocznie, więc chyba nie mogą zbyt długich przerw robić;)
-
2011/02/01 13:59:57
pemberley - zgadzam się, że czytanie z doskoku jest niekomfortowe i czasem niemożliwe. Ale jestem zdania, że gdy nie ma innego wyjścia, można się nauczyć tak czytać. O wiele łatwiej jest czytać małymi kawałkami, gdy jest się już wciągniętym w książkę, zdarzało mi się podczytywać książkę po stronie nawet kilkadziesiąt razy w ciągu dnia, gdy bardzo, bardzo chciałam wiedzieć, co będzie dalej;) Ale fakt, można się w ten sposób nerwicy nabawić;)
Nie zgodzę się natomiast, że audiobooki nie są dla wzrokowców. Jestem typowym wzrokowcem, a audiobooki polubiłam. Sądzę, że jeśli się jeździ w długie trasy samotnie, samochodem, można się łatwiej przekonać do słuchania książek. Ja zaczęłam od książek, które dobrze znam i lubię - moim pierwszym audiobookiem, słuchanym własnie w trakcie częstych jazd samochodem, była "Duma i uprzedzenie". Słucham też chodząc daleko piechotą, czasem celowo idę do pracy pieszo, żeby poprawić trochę kondycję, wtedy książka audio jest idealna.
-
2011/02/01 16:20:46
@ padma: a jednak ten wpis jest też dla mnie! lubię twoje naprawczo-pedagogiczne zapędy, osobiście nie posiadam więc przychodzę z wizytą poczytać jak to się robi :p
a co do czytania w wannie - u mnie działało tylko za czasów ś.p. bobiczysławy jones kopytko, mojej bullterierki, która siedziała przed drzwiami do łazienki i warczała na ewentualnych przeszkadzaczy.
-
2011/02/01 16:25:13
porzadek_alfabetyczny, no, my się chyba w ogóle dobrze rozumiemy, jeśli o książki chodzi:).
Sesolello, nie robię tego specjalnie:). A wracając do tv - ja nie mam telewizora, mam tylko kartę telewizyjną w komputerze i odbieram coś koło pięciu programów. Oglądam, jeśli mogę, "Jeden z dziesięciu", jakiś mecz, czasami "Fakty" na TVN. Tyle. Gdybym jednak miała np. TVP Kultura, to pewnie włączałabym tv częściej.
padmo, rozumiem, że wpis był skierowany przede wszystkim do osób, którym na czytanie brakuje czasu, ale zauważ, że za rady gorąco dziękują również osoby, o których wiem (z ich blogów), że czytają naprawdę sporo. Przyznaję, że to mnie trochę rozbawiło:). (Nie strzelajcie!)

Ja w ogóle jestem chyba jakimś zmutowanym molem książkowym:). Wyobraźcie sobie, że moim zdaniem czytanie może być uznane (to kwestia perspektywy) za taki sam szkodliwy pożeracz czasu jak internet czy telewizja - zamiast ślęczeć nad książką moglibyśmy przecież w tym czasie robić coś dobrego dla ludzkości!;)
-
2011/02/01 16:26:16
porzadek_alfabetyczny - he he, cieszę się, że Ci się na coś przydadzą:))) Ja mam ich w nadmiarze, dobrze, że moja rodzina to znosi;) Na szczęście czytają bez oporów, więc nie muszę nad nimi za dużo pracować i mogę się wyżywać na blogu;)
Ha, a u mnie z pojawieniem się zwierzaka czytanie w wannie się skończyło, bo Lucy miauczy rozpaczliwie pod drzwiami, żeby ją wpuścić, a potem siedzi na skraju wanny i poluje na moje włosy i pianę w wannie, więc kąpiele stały się zdecydowanie bardziej nerwowe;)
-
2011/02/01 16:31:23
impressje - przyznam po cichu, że czasami też mi coś takiego po głowie chodzi;) Ale odpycham od siebie te myśli, uznając je za podszepty Złego;) Aczkolwiek gdybym zaczęła cały swój czas tzw. wolny przeznaczać na czytanie, to mam nadzieję, że ktoś mnie wtedy mocno szturchnie;)
A moje rady (które nie są moimi wynalazkami bynajmniej, są to rzeczy, których nauczyłam się na szkoleniu z zarządzania czasem, i które wyczytałam w książkach i na blogach), da się w sumie zastosować do każdej aktywności, na którą brak nam czasu, może stąd takie zainteresowanie;)
-
Gość: Sesolello, *.multi-play.net.pl
2011/02/01 16:42:20
Impressje, akurat miałam na myśli "Jeden z dziesięciu", po nich zaraz są Fakty, potem Wiadomości i tak tracę czas, ale owszem, bawię się dobrze :) Też mam tylko kartę i bronię się przed zakupem jakiegoś szerszego pakietu, bo wtedy pewnie oglądałabym więcej. A moja rodzina od dzieciństwa uznawała, że marnuję czas, który mogłabym znacznie lepiej spożytkować np. plewiąc grządki, dziadkowie też od zawsze ostrzegali mnie, że u nich w wiosce była taka jedna, co dużo czytała, a potem oszalała, ale niczego mnie to nie nauczyło!
-
2011/02/01 16:55:45
@miszol: od kilku lat nie prasuję i po twoim wpisie rozumiem dlaczego nie oglądam już seriali;)
-
2011/02/01 22:55:11
Polecam wątek zainspirowany tym tematem na forum:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,121632091,,Nie_wiem_skad_masz_czas_na_czytanie.html?v=2
I przy okazji dziękuję autorce wątku za ciekawą dyskusję, zajrzyjcie, jak chcecie się dowiedzieć, kiedy ma się najwięcej czasu na czytanie i jak czytać, żeby nie wjechać wózkiem w innego spacerowicza;)
-
2011/02/01 22:57:50
Sesolello - piękna historia:) Może złe książki czytała?;) A przy okazji, to chyba Twoje groźby podziałały;)
-
Gość: mojasciezka, 150.254.104.*
2011/02/06 17:56:46
Padmo odkąd zmieniłam pracę z księgarni na Uczelnię mam czasu na czytanie mniej. siłą rzeczy wcześniej czytałam w pracy bo mi za to płacili:-) to dopiero komfortowa sytuacja:-)
teraz jednak przyjelam od moich kolazanek w pracy cos co wczesniej nie przyszloby mi do glowy mianowicie jeden dzien wolnegi i tzw pozamowo-ksiazkowy dzien. REWELACJA. Nie wychodzisz z łóżka tylko czytasz, czytasz, czytasz i stosik się bardzo zmniejsza.
Pozdrawiam
-
Gość: Filolog, *.dynamic.chello.pl
2011/02/13 22:52:09
Im więcej do zrobienia tym więcej ma się czasu. Przy nawale pracy człowiek staje się bardziej zorganizowany. Ale to prawda czasem trzeba kraść czas i na przykład odpuścić sobie prasowanie, ale bez żelazka w ręce przez jeden dzień się da przeżyć, bez książki już niekoniecznie. Post genialny. Pozdrawiam. www.agnieszkapohl.wordpress.com
-
2011/02/21 14:39:52
Przeczytałam kiedyś u Pawlikowskiej zdanie, które mnie poruszyło -
"oby sprawy pilne nie przysłoniły ci spraw ważnych"
bardzo inspirujący wpis:)

ja aktualnie walczę o czas na pisanie
nie tylko na blogu o reklamie
-
2011/03/01 16:24:56
Kocham czytać, czerpać wiedzę, inspirację, zatapiać się w lekturze i czasem uciekać od rzeczywistości. Na to zawsze jest czas, wystarczy chcieć. Rewelacją jest ilość komentarzy tu umieszczonych. Jest nadzieja że książki nie zginą. Bella.
-
2011/03/03 21:51:34
Bardzo mądry wpis, dziękuję:) PS. Jak ustalasz swoje priorytety i jak pokonujesz swoje słabości jeśli to nie jest zbyt osobiste pytanie?
-
2011/03/04 23:17:18
ultima_thule - ze słabościami jest o tyle dobrze, że największą z nich są wciąż książki, nie staram się więc z nią specjalnie walczyć:) Natomiast z innymi już jest ciężko i nie zawsze wychodzi;) Priorytety to inna kwestia. W zasadzie długofalowo ich nie ustalam, mam je ustalone od lat, prawdopodobnie wyniesione z dzieciństwa wręcz. Wiem, co jest dla mnie ważne, i nie zmienia się to od lat. Krótkoterminowo analizuję i rozmyślam. I tak prawdę powiedziawszy, nie zawsze mi to wychodzi. Mimo iż wiem, co powinno być moim priorytetem (np. w tej chwili doktorat), łatwo daję się porwać innymi celom. Z tym że potem rzadko żałuję, jako że generalnie nie tracę go na rzeczy całkiem nieistotne... Jedyną pociechą jest to, że jak się człowiek nauczy organizować sobie czas, to nawet jak straci cel z oczu na chwilę, to zawsze będzie miał czas żeby jednak się nim zająć;)
A jedynym sposobem na walkę ze słabościami jest moim zdaniem pokonanie ich ich własną bronią niejako;) Czyli jeśli chcę zrezygnować z jakiegoś pożeracza czasu, telewizji, długich rozmów telefonicznych, internetu itp, to zastępuję go rzeczą, która jest dla mnie równie przyjemna. Po jakimś czasie mogę je zastąpić inną, mniej przyjemną, a bardziej pożyteczną.
A druga metoda, to wzbudzenie w sobie entuzjazmu. Jeśli wiem, że mam napisać pracę, to muszę tego zacząć chcieć. Czytam wtedy poradniki, wchodzę na strony internetowe dla maniaków mojej dziedziny i czytam o ludziach, którzy się nie fascynują, kupuję sobie nową śliczną książkę do tej pracy, i wkrótce zaczynam mieć ogromną ochotę na pisanie:) Do książek na szczęście nie muszę się tak przekonywać, ale gdybym musiała, to na przykład zaczęłabym wchodzić do księgarni nawet na siłę, poszłabym może na targi książki, albo weszła na jakieś forum o książkach, wszystko po to, żeby trafić gdzieś na ludzi, którzy zarażą mnie swoim entuzjazmem.
Trochę to nieskładne, bo już padam dzisiaj z nóg (muszę zacząć pracować nad metodami wzbudzania w sobie większego entuzjazmu do pracy;))
-
2011/09/30 17:18:52
Dobry tekst, mi na przykład znajomi czasami zarzucają, że czytam zamiast wziąć się za coś sensownego. Profani!
-
2012/01/18 18:54:18
@aleksanderbeu - zmień znajomych.
-
2012/01/18 22:04:33
Popieram propozycję przedmówcy:)
-
Gość: Betty, *.wroclaw.mm.pl
2012/01/28 21:30:57
Czytam prawie codziannie, w tramwaju, na przystanku, czasem przerzucam się na audiobooki:) Miałam małą przerwę na studiach, chyba zasugerowałam się zgorszonymi minami współlokatorów, "że jak to ja mam czas na książki jak tu tyle nauki" :) teraz mam w nosie takie komentarze i czytam, czytam, czytam.... ;)
-
2012/02/08 16:33:52
Zdarza mi się czytać w autobusach czy w szkole, ale to nie to samo co czytanie w domciu na kanapie. Czasem nawet nie mam ochoty wyciągać książki z plecaka, kiedy zapatrzę się w okno ;)
-
Gość: IsaBelle, *.dynamic.chello.pl
2012/07/27 23:50:18
Czytałam wpis, ale teraz coś napisze odnośnie jego:) Ja uwielbiam czytac wieczorami lub w parku, gdy słońce ogrzewa mi twarz;) Rano czytam z musu np notatki, coś do pracy. Ale moja pora to wieczór i pozne godziny nocne!
-
Gość: JR, *.play-internet.pl
2013/01/24 22:27:51
Popieram pomysł z wzajemnym głośnym czytaniem. Ja niedawno odkryłam tę przyjemność: mój chłopak czyta mi na głos. Nie dość, że jest to bardzo relaksujące, to jeszcze pogłębia intymność i zażyłość, bo możemy śmiać się i wzruszać razem, a to jednak co innego niż relacjonowanie danego fragmentu po samodzielnym przeczytaniu książki. Polecam wszystkim!
-
Gość: barakuda, *.itsa.net.pl
2013/03/08 14:51:02
Ha! Mam podobnie. Też dziecko, praca na pełen etat, do tego dochodził doktorat (już obroniony) a nie dość, że miałam czas czytać, to jeszcze w dodatku napisałam dwie ksiązki (jedna wydana, druga wyjdzie lada chwila). Nie zarwałam na to wszystko ani jednej nocy. I też nie wiem, skąd mam na to czas - po prostu mam. Bardziej zastanawia mnie, co robią całymi dniami ludzie bez rodzin, bez studów, tylko pracujący. Ci którzy dziwią się, jak ja to wszytsko robię:-)
-
Gość: Marta, *.icpnet.pl
2013/07/05 10:34:40
Hej zaczęłam pisać bloga- moją własną książkę. Zajrzyj, przeczytaj i czekam na twoją opinię :) Przyjmuję konstruktywnie krytykę :):*

thecoldgirl.blogspot.com/
-
2013/12/03 11:59:53
Nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania choćby paru stron. Jedynym mankamentem w moim przypadku jest to, że bardzo często wracam do przeczytanych książek. Ot weźmy ostatnio Maje Lidie Kossakowską i Jej cykl Siewca Wiatru, Zbieracz Burz i Żarna Niebios. Tak się do tego przyssałem, że już któryś raz z rzędu je czytam. A przecież jest tyle nowych książek (o tej tematyce również), które czekają na przeczytanie :)

Pozdrawiam
-
2015/03/12 19:07:22
Fakt, doktorat i TV to podstawowe motywatory/demotywatory do czytania książek. Fakt, pozostaje przeczytać 1-2 książki i mózg zaczyna inaczej pracować - lepiej, szybciej, sprawniej. Stąd też również polecam ten sposób spędzania wolnego i nie tylko wolnego czasu
-
Gość: mirmillo, *.internetunion.pl
2015/08/04 08:59:22
jejku, tak wiele książek, tak mało czasu... tyle bym dała, żeby sobie umieć zorganizować czas tak, żeby czytać więcej ... szukam rad, gdzie mogę, tu jest całkiem spoko artykuł cenabiznesu.pl/-jak-znalezc-czas-na-czytanie-ksiazek



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...