Blog > Komentarze do wpisu

Imigracje

Tak się ostatnio dzieje, że sięgam po książki leżące w różnych miejscach mieszkania tak trochę na próbę, od niechcenia, a one mnie przy sobie przytrzymują, od razu i drapieżnie. "Imigracje" Kai Malanowskiej są niepozorne - ot, niewielka książeczka w prostej okładce. Wewnątrz jednak aż kipi od emocji, duszonych w sobie, intensywnych. Choć nie przepadam za opowiadaniami, ten zbiorek przeczytałam w kilka godzin i jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona.

Mamy tu historie prawdziwe i zmyślone. Te pierwsze podobały mi się bardziej, są wśród nich prawdziwe perełki. Jak choćby cudownie ironiczny opis indyjskiego wesela widzianego oczami niepewnej, neurotycznej Polki, koleżanki panny młodej. Przy okazji niejako przemycony jest portret indyjskiej klasy wyższej, nieprzyzwoicie zamożnej, przyzwyczajonej do swojej pozycji. W innym opowiadaniu przenosimy się do Stambułu, ale to nie wąskie uliczki i gwarne bazary są ważne. Istotą opowieści jest czuły portret relacji córki i ojca i bolesny proces odrywania własnej tożsamości od rodzica. Znakomite jest też opowiadanie o studiach na amerykańskiej uczelni - tak naprawdę to właśnie w Stanach narratorka przeżywa największy szok kulturowy. W znakomitej scenie wpada do pracy narzekając na zepsuty samochód, chociaż doskonale wie, że narzekanie nie jest normą kulturową w USA. Nagle jej szefowa wyciąga zwitek banknotów, mówiąc, że to na naprawę samochodu - skoro ktoś opowiada o kłopotach, to znaczy, że oczekuje pomocy. I końcowa refleksja - "jak mogłabym zostać w kraju, w którym zamiast oczekiwanego współczucia otrzymałam realne wsparcie?"

Druga część książki nieco słabsza, choć niektóre opowiadania bardzo mi się podobały. Całość łączy doświadczenie inności, wyobcowania i zagubienia w kontakcie z innym. Przy czym innym często bywa ktoś bliski - ojciec, przyjaciółka, szefowa. To właśnie przy nich można dostrzec własną odrębność, często w sposób dość bolesny. W kontakcie z innym bohaterka chciałaby zostać z boku, ale często jest wciągana w ich świat trochę wbrew własnej woli, i bezwiednie uczestniczy w nim, jednocześnie wycofana, zamknięta w sobie. Subtelnie opowiedziane, zwięzłe i trafne. Nie czytałam pierwszej książki Malanowskiej, ale chętnie po nią sięgnę i będę miała oko na tę autorkę, bo potrafi pisać.

Moja ocena: 4.5/6

sobota, 10 września 2011, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/09/10 19:58:44
O, dostałam tę książkę od Peek-a-boo i bardzo jestem jej ciekawa, bo już wcześniej czytałam bardzo pozytywne opinie. I choć nie jestem na czasie, jeśli chodzi o nowości polskie, to tę książkę zauważyłam i zapamiętałam, zanim trafiła w moje ręce. Jako że jeszcze jej nie czytałam, mogę jedynie skomentować bardzo udaną okładkę - niesztampową, taką "poważną", sugerującą literaturę na wysokim poziomie. I z treści, którą opisałaś pokrótce, wynika, że może to być coś na wzór Jhumpy Lahiri.
-
2011/09/10 21:14:39
Czytałam i tez mi sie podobała. Mialam podobne do Twojego wrazenie ze opowiadania niezmyslone sa lepsze. Interesujące zjawisko ta pania Malanowska, mam nadzieje ze dalej z kazda ksiazka bedzie pisac lepiej. Bo drobne szalenstwa jednak postawiłabym oczko nizej. I sa o wiele bardziej na smutno.
Chihiro: teraz bede czekac z wielka ciekawością na twoja opinie :).
-
Gość: artsajke, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/11 19:45:29
Uwielbiam książki, które potrafią zaskakiwać. Pozdrawiam.
-
2011/09/12 09:33:09
Ja przeczytałam pół pierwszej książki, wymęczyłam się, i mimo Twojej zachęcającej recenzji raczej nie sięgnę po kolejną...
-
2011/09/13 13:52:49
cześć,
muszę przyznać, że dopiero niedawno trafiłem na tego bloga i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Mało jest ciekawych miejsc, gdzie można poczytać o książkach - różnego rodzaju książkach. Osobiście interesuję się fantastyką, ale interesującej książki z ręki na pewno nie wypuszczę.
Tak trzymać!
-
2011/09/14 14:26:21
michal3michal3 - cieszę się, że Ci się u mnie podoba i zapraszam, chociaż o fantastyce piszę rzadko. Kiedyś czytałam jej o wiele więcej, może jeszcze do tego wrócę...

mdl2 - ja też się czasem tak zniechęcę po pierwszej książce danego autora, że po kolejne nie sięgam. "Imigracje" na pewno konieczną lekturą nie są, więc nie namawiam szczególnie, aczkolwiek jak Ci wpadną w ręce, to przeczytaj chociaż jedno opowiadanie (niekoniecznie pierwsze), może zmienisz wtedy zdanie?

artsajke - ja również:) Pozdrawiam!

peek-a-boo - czytałam Twoją recenzję, i zachęciła mnie bardzo do lektury! A po pierwszą książkę jednak na razie nie sięgnę...

chihiro - myślę, że może Ci się ta książka spodobać, ja muszę sięgnąć wreszcie po Lahiri, ale wydaje mi się, że to jednak inny kaliber będzie...



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...