Blog > Komentarze do wpisu

W ziemiańskim dworze

Zawsze, gdy na moim blogu pojawiają się wzmianki o książkach angielskich, opisujących życie w wiejskich dworach i rezydencjach, gdzieś w komentarzach lub mailach można znaleźć ubolewanie, że nikt tych książek nie tłumaczy, że trudno znaleźć podobne pozycje w języku polskim. Tym bardziej ucieszyłam się więc, gdy wydawnictwo PWN zaczęło wydawać popularnonaukowe pozycje opowiadające o życiu w ziemiańskich dworach: "W ziemiańskim dworze", "O ziemiańskim świętowaniu", "Smaki dwudziestolecia" i inne. Dopiero gdy otworzyłam pierwszą z tych książek i przejrzałam załączoną bibliografię, uderzyło mnie, że naprawdę sporo na ten temat już u nas wydano, aczkolwiek nie sądzę, aby łatwo było te tytuły zdobyć. Teraz jednak nowe książki w tym temacie pojawiają się w księgarniach jak grzyby po deszczu, i oby tak dalej!

"W ziemiańskim dworze" Mai Łozińskiej to opowieść o tym, jak wyglądało życie w wiejskim dworku w każdej porze roku. Podzielona na cztery części, rozpoczyna się od opisu świąt Bożego Narodzenia, a kończy na przygotowywaniu jesiennych przetworów. Przyjemnie byłoby czytać tę książkę partiami, stosownie do pory roku, ja przeczytałam całość w jeden wieczór, ale mam zamiar do niej zaglądać od czasu do czasu.

Mimo przenikającej całość nutki nostalgii, sporo się tu dzieje. Polowania, dbanie o gospodarstwo, przyjmowanie robotników, porządki, gotowanie, zabawy... Sporo ciekawostek, takich jak opis lodziarni, w której składowano zimą lód. Było to pomieszczenie tak doskonale zabezpieczone przed zmianami temperatury, że do jesieni topiło się najwyżej 25% zgromadzonego w nim lodu. W czasach, w których nie znano jeszcze lodówek, możliwe było przyrządzanie lodów w największe upały! Przygotowywanie i przechowywanie żywności to zresztą w ogóle fascynujący temat. Choćby sposób zamykania słoików z przetworami - jak sobie radzono w czasach, w których jeszcze nie znano zakrętek? A kto słyszał o układaniu wielkanocnych bab na pierzynach, żeby nie opadły i kształtu nie straciły?

Czyta się to znakomicie, zwłaszcza że książka podzielona jest na niezbyt obszerne rozdziały, z których każdy traktuje o innym temacie. Każdy rozdział jest też bogato ilustrowany, głównie archiwalnymi fotografiami i reprodukcjami obrazów. Przyznam szczerze, że nad tymi fotografiami spędziłam nie mniej czasu, niż nad samym tekstem, fascynujące jest takie okno na świat, którego już nie ma.

Ponieważ jednak sama zajmuję się tematem życia w takich dworkach w innym kraju, moje oczekiwania są raczej wysokie. Chciałabym znacznie więcej materiałów archiwalnych, więcej fragmentów listów, dzienników, więcej szczegółów, mniej ogólników. Szkoda też, że książka obejmuje tak szeroki zakres materiału, zarówno pod względem geograficznym, jak i chronologicznym. Do jednego worka wrzucono cały wiek XIX i dwudziestolecie międzywojenne, Galicję i Wielkopolskę. Oczywiście są to zastrzeżenia osoby, która chciałaby otrzymać publikację bardziej naukową, z przypisami i źródłami cytatów, książka Mai Łozińskiej zaś takich pretensji nie ma, i jako publikacja popularna świetnie się sprawdza. Przeczytałam więc z przyjemnością, choć z lekkim niedosytem, i teraz mam ochotę zrobić sobie kilka wycieczek po okolicy i poodwiedzać wielkopolskie dwory...

Na zdjęciu dworek modrzewiowy, bynajmniej nie wielkopolski, ale stuprocentowo mazowiecki .

niedziela, 13 listopada 2011, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/11/13 15:26:53
Wańkowicz to podstawa:) Dla czasów przedwojennych świetne są wspomnienia Marii Ginter, o sferach trochę bardziej arystokratycznych pisał Tarnowski w "Ostatnim mazurze".
-
2011/11/13 15:28:46
W dworku podobnym do tego, który jest na ostatnim zdjęciu, mieszkam od czterech lat - wynajmuję tam pokój na poddaszu :) Dom jest przepiękny, wiekowy (ma ok 150 lat) urządzony starymi meblami, wypełniony książkami, a jego właściciele są przesympatyczni. Jest podwórko, są drzewa, jest hamak i weranda z wygodną kanapą :) Na poddaszu można też podobno spotkać ducha młodej kobiety - niestety, do tej pory mi się to nie udało :)Nic dziwnego, że nie mam ochoty się stąd wyprowadzać, mimo że miałam propozycje zamieszkania bliżej miejsca pracy (teraz dojeżdżam w jedną stronę ok. półtorej godziny).
Jeśli będziesz kiedyś w okolicach Warszawy - to zapraszam serdecznie na kawę/herbatę lub jedno i drugie :)
-
2011/11/13 15:40:18
O życiu w wielkopolskim dworze rewelacyjna jest "Marianna i róże" - niedawno wznowiona.
-
Gość: kleks, *.dynamic.chello.pl
2011/11/13 16:09:31
W ksiązce W ziemiańskim dworze jest podana baaardzo obszerna bibliografia, która zaineresowanym tematem pozwoli zgłebiać go dalej. Przypisów wprawdzie nie ma ( dzięki temu czyta sie całość płynniej) ale każdy cytat ma podane źródło.
-
2011/11/13 16:26:14
kleks - przypisy nie przeszkadzają w płynnym czytaniu, zwłaszcza jeśli umieszcza się je na przykład pod koniec rozdziały czy wręcz na końcu książki. Przy cytatach podane jest nazwisko, ale samo nazwisko to jeszcze nie źródło - jeśli chciałabym przeczytać kontekst danego cytatu, muszę przeczytać całość książki, z której pochodzi, a wystarczyłoby podać rok wydania i stronę. Rozumiem, że większości czytelników to nie przeszkadza, ale mnie na przykład tak, uniemożliwia to też skorzystanie z książki osobom pracującym naukowo.

agnieszka_azj - zgadzam się, uwielbiam tę książkę - miastoksiazek.blox.pl/2009/02/Czar-lat-minionych.html

j.szern - rewelacja, zazdroszczę pozytywnie:) czatuj na ducha, z aparatem koniecznie;) Dziękuję za zaproszenie, chętnie skorzystam jak będę w okolicy!

zacofany.w.lekturze - dzięki, Wańkowicza faktycznie musiałabym odświeżyć, nie czytałam go od lat! Marię Ginter i Tarnowskiego mam wpisanych na listę zakupów od nie wiadomo kiedy;) Ale zakupię i przeczytam, bo mnie kuszą!
-
Gość: kleks, *.dynamic.chello.pl
2011/11/13 16:45:27
No bo to nie jest książka naukowa, tylko, moim zdaniem, solidnie zrobiona popularnonaukowa.
-
Gość: kleks, *.dynamic.chello.pl
2011/11/13 16:53:42
Wańkowicz znakomity, warto czytać go na nowo
-
2011/11/13 17:39:20
kleks - dokładnie tak:) Drugi głos za Wańkowiczem - to jeszcze polećcie, od czego zacząć? Bo ja chyba tylko "Ziele na kraterze" czytałam, a to akurat niezbyt ziemiańskie było... "Szczenięce lata"?
-
Gość: kleks, *.dynamic.chello.pl
2011/11/13 19:13:35
Zdecydowanie "Szczeniece lata". Jerst tam masa ciekawych historii z ziemiańskiego życia i to wcale nie sielskich i nostalgicznych.
-
2011/11/13 20:43:35
"Szczenięce", oczywiście i jak najbardziej:) Garść ciekawostek jest też w korespondencji Wańkowiczów.
-
2011/11/13 22:23:21
Przeczytalam i obejrzalam a takze opisalam dwie ksiazki Lozinskich wydane przez PWN o okresie miedzywojennym. Jedna lepsza od drugiej, choc tez pewien niedosyt pozostal bo jakos za malo tego wszystkiego bylo ;) Jednak tak mam zawsze kiedy wpadnie mi w rece cos interesujacego ;P
-
2011/11/14 09:02:55
Polecam !
Elżbieta Kowecka. W salonie i w kuchni. Opowieść o kulturze materialnej pałaców i dworów polskich w XIX w.
Antoni Kieniewicz - Nad Prypecią dawno temu. Wspomnienia zamierzchłej przeszłości.txt
Janina Żółtowska : Inne czasy, inni ludzie oraz Dzienniki
-
Gość: Ania, *.toya.net.pl
2011/11/14 19:41:05
Coś powinno się znalezć u Iwaszkiewicza, np. w I tomie dzienników, "Książce moich wspomnień" i może jeszcze w "Sławie i chwale". Są jeszcze "Noce i dnie", "Pan Tadeusz" :).
A poza tym kiedy to był czas oddawać się życiu na wsi jak ciągle trzeba było"szablą robić" dla ojczyzny.
Jeśli zależy ci na naukowych monografiach, to najlepiej właśnie przeglądac bibliografię i wylawiać interesujace pozycje. Zresztą wzmianek o dworskim życiu jest sporo w różnych wspomnieniach i dziennikach, z tym że są to głównie właśnie wzmianki.
Przyłączm się także do frontu poparcia czytania Wańkowicza.
-
2011/11/14 23:27:47
Oglądałam tę książkę ostatnio w Matrasie, ale na zakup się w końcu nie zdecydowałam.

Dworek z ostatniego zdjęcia wygląda znajomo, gdzie dokładnie się znajduje?
-
2011/11/15 15:22:37
rusty_angel - w Radziejowicach, niedaleko pałacu. Nazywa się to Modrzewiowy Dworek chyba, bywał tam Józef Chełomoński.

Ania - mi właściwie na razie nie zależy, ale zbieram tytuły na przyszłość:) A jak już biorę książkę o tej tematyce w ręce, to się cieszę i chciałabym od niej jak najwięcej!:) Iwaszkiewicza czytałam, kiedyś darzyłam do miłością bezkrytyczną:)

matkazbud - dzięki, kolejny głos na Kowecką. Pozostałe tytuły też zapisuję:)
-
2011/11/15 15:23:27
Chełmoński oczywiście, przepraszam za literówkę.
-
2011/11/15 18:08:41
Tak właśnie wydawało mi się, że to Radziejowice - miałam okazje nocować w owym dworku z okazji rodzinnego wesela! Dziękuję za rozwianie moich wątpliwości.
-
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2011/11/15 22:54:16
Niezły fragment z życia ziemiaństwa można również zaleźć w "Oduńcu" J. Putramenta. Polecam do przeczytania tę zapomnianą już książkę.
-
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2011/11/15 22:55:44
Przepraszam za literówkę, chodzi oczywiście o "Odyńca" ;)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...