Blog > Komentarze do wpisu

Londyn śladami Harry ego Pottera

Ponieważ moje dziecko nieraz już narzekało, że jeszcze nigdy jej ze sobą do Anglii nie zabrałam, w ramach prezentu pierwszokomunijnego wybrałyśmy się w ostatni weekend do Londynu. Stolica Wielkiej Brytanii to znakomite miejsce do spędzenia kilku dni z nieco starszym dzieckiem - atrakcji nie brakuje, w dodatku za wiele z nich nie trzeba płacić. Muzea są doskonale przystosowane dla dzieci - wszędzie dostępne są specjalne pakiety dla młodszych zwiedzających, zawierające gry, zabawy, ciekawostki i różne gadżety. Wiele przedmiotów można dotykać, toteż muzea pełne są rodzin z dziećmi, które świetnie się tam bawią. Atrakcją samą w sobie są oczywiście piętrowe autobusy, a nawet metro, które moje dziecko do tej pory nie widziało. Nasza wycieczka miała dwa motywy przewodnie - przyroda, która jest Oli hobby, oraz Harry Potter:)

Śladów Harry'ego Pottera jest w Londynie mnóstwo. Z pewnością najfajniejszym miejscem jest mieszczące się pod Londynem studio Warner Bros, w którym kręcono wszystkie części filmu - można je zwiedzać i na własne oczy zobaczyć kostiumy i różne rekwizyty, a także przejść się po planie filmowym - można wejść do Wielkiej Sali w Hogwarcie, odwiedzić pokoje Gryffindoru i innych domów. Wyjawiane są też różne tricki, takie jak latanie na miotłach. Wszystko wygląda świetnie i sama bym się chętnie wybrała - niestety, jako że wybrałyśmy się w okresie, w którym sporo Brytyjczyków miało wolne, nie udało nam się już dostać biletów. Mam nadzieję, że to nadrobimy. Trafiłyśmy za to na dworzec King's Cross i udało nam się odnaleźć przejście na peron 9 i 3/4. Nie udało nam się wejść na peron - najwyraźniej jestem Mugolką, a Ola nie ma jeszcze 11 lat - tym sobie swoją porażkę tłumaczyła;)

Zajrzałyśmy też na Charing Cross Road, na której znajduje się wejście na ulicę Pokątną. Wejścia nie udało nam się odnaleźć, najwyraźniej potrzebny jest do tego Hagrid, udało nam się za to przejść uliczką, która była inspiracją dla ulicy Pokątnej, czyli Cecil Court. Mieści się na niej całe mnóstwo antykwariatów, którym się dzielnie oparłam:) Nie dotarłyśmy do Leadenhall Market, który w filmie został przekształcony w ulicę Pokątną właśnie. Z Charing Cross Road wróciłyśmy na Picadilly Circus, gdzie Harry, Ron i Hermiona teleportowali się w siódmej części. Miejsce tym bardziej atrakcyjne, że kilka kroków stąd mieści się największy w Londynie i najstarszy na świecie sklep z zabawkami - Hamley's.

Kolejnym znanym z filmu miejscem jest Millennium Bridge - pieszy most przez Tamizę, który w pierwszych scenach szóstej części zostaje zniszczony przez śmierciożerców. Ponieważ Ola wciąż po cichu wierzy, że Hogwart istnieje naprawdę, szła po nim z lekkim lękiem. Sama się uspokajała, że gdyby śmierciożercy byli gdzieś w pobliżu, zachmurzyłoby się i zaczęłoby padać - oczywiście, gdy tylko znalazłyśmy się na środku mostu, zaczęło kropić! Na szczęście nie zauważyłyśmy żadnych innych śladów magii i most się nie zawalił;)

Resztę czasu spędziłyśmy zwiedzając muzea. Oczywiście numerem jeden było Natural History Museum, którego największą atrakcją są dinozaury - szkielety, skamieliny, a przede wszystkim gigantyczny, ruszający się model Tyranozaurusa Rexa. Można tam także zobaczyć wiele innych zwierząt, a także dowiedzieć się co nieco o ekologii, łańcuchu pokarmowym, anatomii człowieka oraz budowie Ziemi. W punkcie informacyjnym można wypożyczyć plecaki małych odkrywców, w których znajduje się zestaw zadań do wykonania w jakiejś części muzeum, do kompletu zaś jest kapelusz i lornetka. Ponadto dla dzieci szczególnie ciekawa jest symulacja trzęsienia ziemi - wchodzi się do makiety tokijskiego sklepu i po chwili podłoga zaczyna się trząść, światło gaśnie, a na niewielkim monitorze można obejrzeć obraz z kamery prawdziwego sklepu podczas trzęsienia ziemi.

Kolejne przedpołudnie spędziłyśmy w British Museum, gdzie obejrzałyśmy sale egipskie i znowu wykonałyśmy całą serię zadań. Były naprawdę ciekawe i przemyślane - wszystkie te muzea są ogromne i raczej przytłaczające, tak dla dzieci, jak i dla dorosłych. Książeczki z zadaniami pomagają to ogarnąć i wybrać coś z natłoku eksponatów. Trasa egipska, którą wybrałyśmy, była tak zaplanowana, że w każdej sali trzeba było coś odnaleźć, a następnie dokładnie przeanalizować tylko jeden przedmiot - w sam raz na możliwości małego człowieka.

Pogoda była typowo londyńska, ale jako że trafił się jeden ładny dzień, spędziłyśmy go w zoo. Muszę przyznać, że nasze zoo poznańskie podoba mi się dużo bardziej, jako że jest większe, spokojniejsze i mniej zatłoczone. Londyńskie ma jednak sporo atrakcji - uroczą plażę pingwinów, świetny wybieg dla goryli, no i dla nas atrakcję numer jeden - warany z Komodo, których nie udało nam się zobaczyć na wolności.

Jako że preferuję zwiedzanie z naciskiem na kulturowe przeżycia, zamiast zaliczania kolejnych zabytków poszłyśmy na rybę z frytkami, na popołudniową herbatkę z dodatkami oraz na wielobarwny, wielokulturowy targ. Zabrakło w tym zestawie angielskiego śniadania, ale coś musi zostać na kolejny raz.

Przeczuwam pytanie, które zapewne ciśnie wam się na usta - a co z książkami? No tak - nie byłabym w stanie spędzić czterech dni w Londynie nie zaglądając do księgarni. Wizyty były skracane do minimum, ale oczywiście i tak udało mi się niewielki stosik uzbierać - tam się po prostu inaczej nie da... Zresztą nawet Ola zauważyła w metrze z lekkim zdziwieniem, że tam wszyscy czytają - faktycznie każda osoba w wagonie trzymała w rękach książkę, czytnik albo gazetę. Mnie udało się przywieźć taki oto stosik:

Dwie książki ("Company of Liars" - powieść historyczną o siedemnastowiecznej epidemii  i "Sea Room" - opowieść o życiu na pełnych maskonurów wyspach) dostałam od Dabarai, resztę wyszperałam podczas krótkich wypadów do antykwariatów. Bardzo cieszę się ze znalezienia "Love, Sex, Death & Words" - jest to zbiór ciekawostek i anegdot literackich, po jednej na każdy dzień roku. Na każdą datę przypada opowieść o czymś, co się w tym dniu właśnie kiedyś zdarzyło - ta książka zastąpi mi przeczytany już "Płaszcz zabójcy". Cennym znaleziskiem jest też "Flesh in the Age of Reason" - znakomita pozycja o stosunku do ciała w epoce oświecenia, wciągająca jak powieść. Czytałam ją kiedyś i bardzo chciałam mieć. Zacieram też ręce na "Findings" - poetycką opowieść o wyspach, i cieszę się z kolejnych dwóch tomów Everyman's Library - "Emmy" brakowało mi do kompletu książek Jane Austen wydanych w tej serii (teraz zostało mi jeszcze do znalezienia "Persuasion" i "Northanger Abbey").

Oli zakupy były równie monotematyczne jak moje, choć należą do innej kategorii. Kupiła tygrysa - przytulankę, malowanki z tygrysem, piórnik z tygrysem i, jedyna odmiana, zmieniacz czasu i horkruksa - tylko miłośnicy Harry'ego Pottera wiedzą, o czym mówię;) Gdybym jej pozwoliła, to tygrysy w rozmaitych formach wypełniłyby cały nasz bagaż.

A teraz zgadnijcie, co jej się najbardziej podobało. Dinozaury? Tygrys w zoo? Ogromny sklep z zabawkami? Most?

Ależ gdzie tam. Moje dziecko jest konsekwentne w swoich zainteresowaniach - skoro jej hobby to przyroda, to numerem jeden z czterech dni w Londynie było karmienie wiewiórek w St. James's Park;) Podejrzewam jednak, że liczy się też to, że była to ostatnia rzecz, którą robiłyśmy, czyli najbardziej zapadła jej w pamięć.




czwartek, 14 czerwca 2012, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/06/14 22:09:43
o matko, dla zazdroszczę!!! Też bym tak chciała:)

Wysłałam ci na fb wiadomość z mojej prywatnej skrzynki:)
-
2012/06/14 22:14:15
Padmo, mam nadzieję, że Company of Liars ci się spodoba. I daj znać, czy Sissinghurst się dobrze czyta, bo ta książka chodzi wokół mnie od dawna... A to ją widzę w bibliotece, a to w antykwariacie.. Pozdrawiam.
-
2012/06/14 22:17:00
Przede wszystkim masz przeuroczą córkę :)
-
2012/06/14 22:17:18
avo_lusion - już właśnie zdążyłam odpowiedzieć:) Ja żałuję, że jak byłam mała, to tak nie można było sobie jeździć... Teraz za to sobie odbijam pod pretekstem edukowania córki - nie powiem, kto się lepiej bawił wykonując te muzealne zadania;)

dabarai - ja niedługo będę miała prawie komplet książek tego autora, bo chcę jeszcze "Gentry" zamówić - zapomniałam, że miałam to sobie koniecznie przywieźć;) Dam znać, bo mam zamiar wkrótce się za to zabrać!

-
2012/06/14 22:22:21
OK, będe się rozglądać...
:)
-
2012/06/14 22:33:22
Zmieniacz czasu, horkruksy! Pokątna! Peron 9 i 3/4! Zazdroszczę, strasznie zazdroszczę. Byłam w Londynie dawno temu, jeszcze przed pierwszymi filmami o Potterze, ba, chyba nawet przed książkami, więc takie cuda mnie ominęły. Wspaniała relacja, mam ochotę wskoczyć w samolot i udać się do tego pięknego miasta. Może po drodze skoczę do Hogwartu i zapytam, czemu mój list nie został mi doręczony - czekam do dziś, w nadziei, że jednak przyjdzie :)
-
2012/06/14 23:07:41
Jaskółka - :)

dabarai - rozglądaj się, bo to fajna książka, a ja sobie zamawiam z amazona - niecierpliwa jestem;)

Viv - ja jeszcze bym chciała do tego studia pojechać, chociaż z drugiej strony to trochę będzie rozwianie nadziei, że Hogwart jednak istnieje;) Do Londynu koniecznie się wybierz, zwłaszcza że w epoce tanich lotów da się to zorganizować całkiem tanio i łatwo:)
-
2012/06/15 01:05:22
Widzę, że wchodzicie w najlepszy czas matczyno-córczany czyli wspólne podróże. Każda kolejna będzie coraz to lepsza.
-
2012/06/15 01:24:54
Zazdroszczę wypadu, chciałabym kiedyś ruszyć śladami Harry'ego Pottera! W ogóle Londyn jest miejscem obłędnie fascynującym - jednym z tych, które każdy powinien odwiedzić.
-
2012/06/15 07:48:25
Coś takiego to i moim smokom bym chętnie zafundowała i to prędko, zanim duży wyrośnie z takich tematów i wszystko stanie się dla niego obciachem, nawet Londyn...
-
2012/06/15 12:27:55
Jednym słowem wyprawa sie udała i obie jesteście zadowolone :)
Takie wycieczki z rodzicami są bezcenne i mocno zapadają w pamięć dzieciom, które w późniejszym wieku mają z czego czerpać :) To pewnie początek przygód w Londynie, oby było ich jak najwięcej :)
-
2012/06/15 16:04:18
Zauroczył mnie Wasz "spacer" po Londynie. Tym bardziej, że za rok również wybieram się tam z dziećmi.
Bardzo fajnie, że Ola jest tak konsekwentna w swoich zainteresowaniach :)
-
2012/06/15 20:28:48
Kolejny wpis, który posłuży mi do opracowania trasy po Londynie, kiedy się w końcu tam wybiorę ;) Zauroczyła mnie trasa śladami Harry'ego Pottera. A Twój stosik godny pozazdroszczenia :)
Przy okazji zapraszam do nowego Kącika Książki na blogspocie: kacikksiazki.blogspot.com
-
2012/06/19 23:57:44
Rzeczywiście niebanalny pomysł na prezent komunijny! Moze uda się nam tez coś podobnego "uskutecznić" zamiast Xbox czy czegoś w tym stylu;) Pozdrowienia dla Oli! To już prawdziwa młoda dama :)
-
2012/06/20 23:25:45
free.natalia - broniliśmy się przed Xboxem rękami i nogami;)

kreskowa - zaraz zmienię link u siebie:)

dziewczynkazwinem - na pewno Twoje dzieci będą zachwycone, to świetne miasto dla dzieciaków! Ola całkiem konsekwentna to nie jest, zmienia te zainteresowania dość często, ale jak już coś ją zainteresuje, to się w to rzuca z głową:)

mbmm - niestety, nie w tym roku, ale już mnie od kilku lat ten festiwal kusi... W tym roku jednak sierpień mam zamiar spędzić przed komputerem...

opty2 - teraz musimy zacząć jeździć więcej po Polsce, bo mi się dziecko rozbestwia;)

dachauka - jakby co, to taki Camden Market chyba nie jest obciachowy dla nastolatka, ale oczywiście z mamą to wszystko w pewnym momencie staje się obciachowe;) Na szczęście tylko na kilka lat, potem można chyba znowu razem wyjeżdżać;) Ale Londyn oczywiście polecam, zwłaszcza że taki wypad naprawdę dużo nie kosztuje - loty można upolować bardzo tanio, w Londynie dzieci do 11 roku życia mogą jeździć wszystkimi środkami transportu za darmo, muzea darmowe, więc właściwie tylko nocleg niezbyt tani zostaje:)
-
2012/06/20 23:27:46
Kreatywa - podpisuję się rękami i nogami;)

kasia.eire - my już tak mamy od kilku lat - pierwszy taki wyjazd we dwie zaliczyłyśmy, kiedy Ola miała 4 lata;) I też było fajnie, a potem z każdym kolejnym jeszcze lepiej:) Póki co;)
-
2012/07/11 23:37:40
Ale fantastyczna przygoda. Mam trochę więcej niż 11 lat, a i tak z chęcią odwiedziłabym te wszystkie miejsca, choć nie wiem czy bym przeżyła, że nie mogę przejść na peron 9 i 3/4 (w dalszym ciągu wierzę, że zgredek gwizdnął moje wezwanie do szkoły ha ha). Ten wpis zainspirował mnie do odłożenia pewnej sumki i odwiedzenia Londynu właśnie pod kątem Harrego Pottera :) Pozdrawiam!
-
Gość: Czytelnick, 89.174.79.*
2013/02/17 11:55:05
Wspaniałe zdjęci!
Zapraszam na mojego bloga:
www.recenzujemyto.blogspot.com
-
2013/07/28 01:30:08
A ja zapraszam do poznania aplikacji FOURSQUARE, dzięki której można po Londynie i szerzej udać się śladami Harrego Pottera
- link:
Śladami Harrego Pottera aplikacja FOURSQUARE: na czym polega geolokalizacja
-
2013/09/29 19:52:30
Ja też chcę horkruksa;( Na zmieniacz czasu tez bym nie narzekała;) Bardzo ciekawa wyprawa;)
-
Gość: gtfdgbf, *.range81-151.btcentralplus.com
2014/06/20 15:07:22
gdzie kupilyscie horkruksa i zmieniacz czasu ?
-
2014/06/20 18:45:04
W Waterstonesie na Picadilly. Nie wiem, czy jeszcze są, ale parę miesięcy później były - na takim stojaku z malutkimi gadżetami. Podobne rzeczy można dostać w Forbidden Planet, tam kupiłyśmy jakiś czas temu pierścień Froda ;)
-
Gość: gtfdgbf, *.range81-151.btcentralplus.com
2014/06/20 19:36:48
jeeju dziekuje , marze zeby sobie cos takiego z tad przywiezc :d Mowicie tu o 11 letnich dziecich interesujacych i wierzacych w Harrego.. Ja mam 19 a uwielbiam ksiazki jak i filmy i w sumie zaluje ze to sie skonczylo bo mi tez sie wydawalo ze Hogwart istnieje na prawde :P
-
2015/05/19 23:37:30
Harry Potter to naprawdę cudowna seria książek. Mogą ją czytać i starsi i młodsi i każdy tam znajdzie coś dla siebie. Moja córka mnie zaraziła Potterem i po przeczytaniu pierwszej książki miałem ochotę na kolejne. Bardzo chętnie wybrałbym się do Anglii i pokazał jej miejsca związane z tym niezwykłym bohaterem.
-
2016/01/26 16:17:38
Bardzo ciekawa i pomysłowa treść.
Zapraszam na swojego bloga "Czytając odkrywasz świat".
czytajacodkrywaszswiat.blogspot.com/
-
Gość: Piniek, *.play-internet.pl
2016/09/29 11:56:34
Witaj :) z przyjemnością śledzę Twoje wpisy, a ponieważ za tydzień wybieram się z synem do Londynu mam pytanie ;) Gdzie znajduje się ulica Cecil Court?? Nie moge jej znaleźć na mapie, a i w necie jakoś niewiele informacji.... Pozdrawiam, Anka
-
2016/09/29 19:29:32
Cześć :) Cecil Court to boczna Charing Cross Road :) Mała uliczka, więc na wielu mapach może jej nie być. Jest między Charing Cross Rd a St Martin Lane, jeśli wysiądziesz na stacji metra Leicester Square Station, to kieruj się w stronę National Gallery, a Cecil Court będzie po lewej stronie :) Udanego wyjazdu!



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...