Blog > Komentarze do wpisu

30 rzeczy, które możesz zrobić, żeby spopularyzować czytanie

Z założenia staram się nie wciągać w różne blogowe dyskusje, które często przeradzają się w wojenki. Niewiele z nich zazwyczaj wynika, co więcej, spora część czytelników Miasta Książek nie śledzi zbyt wielu innych blogów i z szacunku dla nich nie będę wdawać się w zbyt wiele sporów. Tym razem poczułam się niejako wywołana do tablicy. Od kilku dni w blogosferze książkowej wre, a gorącym tematem jest konflikt na linii zawodowi krytycy a blogerzy. Paulina Małochleb, doktorantka UJ, krytyczka i zarazem blogerka, w tekście "Blogi. Korupcja, kompleksy i partyzanci" zarzuciła blogerom kompleksy, brak świadomej strategii działania, a w wielu przypadkach także kiepski styl. Oczywiście natychmiast pojawiły się w sieci riposty, wśród nich całkiem sensowny tekst Sławomira Krempy "Kto ma gdzieś czytelnika? O książkowych blogach i krytyce literackiej." Oba te artykuły przywołują Miasto Książek na przykład, przy czym w obu mój blog ma przedstawiać coś innego: w tekście Pauliny Małochleb jestem przedstawiona jako krytyczka, która przy okazji prowadzi bloga, zaś w tekście Sławomira Krempy jako blogerka z pasją. Ten ostatni jest oczywiście bliższy prawdzie, chyba że wykładanie literatury i okazjonalne popełnianie tekstów akademickich stawia mnie w jednym rzędzie z zawodowymi krytykami, ja jednak się krytyczką nie czuję. Ponieważ jednak oba teksty podają Miasto Książek jako przykład bloga prowadzonego tak, jak to powinno wyglądać, nie będę narzekać. Co więcej, nie mam zamiaru wciągnąć się w polemikę na temat wyższości krytyka nad blogerem, tudzież odwrotnie. Zastanawia mnie za to coś innego.

Gdzie w tym wszystkim jest miłość do czytania?

Wiem nie od dzisiaj, że jestem dość naiwna i patrzę na świat zbyt optymistycznie. Niemniej jednak wydaje mi się, że pisanie o książkach wynika z miłości do nich. Rozumiem, że w przypadku zawodowego krytyka jest to po prostu jego praca zarobkowa, ale przecież gdyby książek nie kochał, pisałby o czym innym - o sporcie, gospodarce czy plotkach z życia gwiazd. W przypadku blogera sprawa jest jeszcze bardziej oczywista - zakładamy blogi książkowe, bo chcemy dzielić się wrażeniami z lektur. Rodzina nie może nas już słuchać, czytających znajomych jak na lekarstwo, a nas przepełniają emocje po niedawno skończonej książce - zakładamy więc bloga. Czy jeśli krytyk przeczyta książkę genialną, książkę, która poruszyła w nim jakieś głęboko ukryte emocje, nie będzie piał z zachwytu i w swoich recenzjach zachęcał do lektury? A czy jeśli bloger napisze o książce, która go zachwyciła, nie będzie czekał niecierpliwie i trochę niespokojnie na każdy komentarz potwierdzający, że ktoś poszedł za jego radą, przeczytał polecaną książkę i odczuwa podobny zachwyt?

Skoro więc przyczyny naszego pisania oraz oczekiwane rezultaty bywają podobne, dlaczego toczymy ze sobą jakiekolwiek wojny? Jesteśmy przecież po tej samej stronie barykady.

Byłoby to bardziej zrozumiałe, gdyby brakowało nam tematów. Można by się wtedy rozwodzić nad brakiem zrozumienia drugiej strony, blogerzy narzekaliby, że krytycy zadzierają nosa i piszą tylko o książkach hiperambitnych i przeintelektualizowanych, krytycy zaś rozwodziliby się nad tym, jak to bloger ma dobrze, bo nikt go nie pogania terminami, jego teksty są łatwo dostępne za darmo, a on sam się przecież nie zna, nie skończył odpowiednich studiów i nie posiada narzędzi krytycznych, czyli nie powinien mieć prawa głosu. Tak, takie tematy mogłyby być poruszane, gdybyśmy nie mieli innych zmartwień. Jednak w sytuacji, gdy badania jasno mówią, jak niewielki odsetek naszych rodaków w ogóle czyta, i do tego w momencie, gdy w ciągu miesiąca zniknięcie z rynku ogłaszają dwa duże wydawnictwa (Świat Książki, którego dalszy los nie jest wciąż znany, ale który prawdopodobnie zniknie z naszego rynku, i Słowo/Obraz Terytoria, które właśnie ogłosiło upadłość), wydaje mi się, że zarówno krytycy i blogerzy mogliby znaleźć sobie ważniejsze tematy do dyskusji. Na przykład - czy można powstrzymać dalszy spadek czytelnictwa w Polsce.

Jesteśmy dobrzy w lamentowaniu. Lubimy rozwodzić się nad tym, jak jest źle, tudzież kontestować wyniki badań i utrzymywać, że pełne księgarnie świadczą o tym, że badania czytelnictwa były nierzetelne. Niektórzy czytający przyznają wprost, że nie zależy im na tym, żeby czytali inni. Że czytanie nie jest wartością samą w sobie i że można być użytecznym członkiem społeczeństwa, nie czytając książek. A jeśli nawet przyznają, że czytanie jest dobre, to stwierdzają, że takie czasy i nie da się nic zrobić.

Czy naprawdę? O tym, dlaczego wierzę w moc czytania książek, powinnam napisać oddzielną notkę. Krótko mówiąc, uważam, że nie można przecenić roli czytania. Czytając, poznajemy punkt widzenia innego człowieka, uczymy się wczuwania w jego emocje, spoglądania na świat z więcej niż jednego punktu widzenia. Poznajemy pewien kod kulturowy, który będziemy dzielić z innymi czytającymi i który pomoże się nam komunikować. Wreszcie, z czysto praktycznego punktu widzenia, czytanie rozwija wyobraźnię i umiejętność skupiania uwagi. Nie uważam, że ktoś, kto nie czyta, jest w czymkolwiek gorszy, ale chciałabym, aby otaczali mnie ludzi, którzy w jakiś sposób posiedli te cechy, które rozwijane są przez czytanie. Jeśli nabyli je inną drogą - nie ma problemu. Dlaczego jednak wybierać ścieżkę okrężną?

Chęci chęciami, czy jednak czytelnictwo innych ludzi w ogóle ode mnie zależy? Łatwo byłoby powiedzieć, że nie, i ze spokojnym sumieniem wrócić do swoich zajęć. Ja jednak wierzę, że każdy z nas ma moc zmieniania świata. Choćby na niewielką skalę, choćby tylko świata nam najbliższego, ale przecież możemy. Małe kroczki mogą wywołać wielką lawinę. Dlatego zamiast wdawać się w jałowe dyskusje rzucam Wam wyzwanie. Jeśli wierzycie, że czytanie może zmienić świat na lepsze, jeśli chcielibyście żyć w oczytanym społeczeństwie, zróbmy coś razem. Niech każdy z nas dołoży jeden kamyczek, a zbudujemy górę.

Nie jestem aż tak naiwna, żeby sądzić, że dzięki naszym działaniom przyszłoroczne badania czytelnictwa pokażą jakiś niebotyczny wzrost. Ale małe zmiany są w naszym zasięgu.

Mój pomysł brzmi tak: stwórzmy listę rzeczy, które możemy zrobić, żeby przyczynić się do popularyzacji czytania. Zbierzmy jak najwięcej pomysłów, następnie wydrukujmy sobie całą listę i zacznijmy ją wprowadzać w życie. Nie całą, ale chociaż kilka podpunktów. Dziennie zagląda tu prawie tysiąc osób, fanpage Miasta Książek "lubi" ponad dwa tysiące osób. Jeśli każda z nich zrobi chociaż jedną rzecz, będzie to już dwa tysiące kamyczków. Jeśli inni blogerzy się przyłączą, kamyczków nie da się już policzyć.

Trzydzieści rzeczy, które możesz zrobić, aby spopularyzować czytanie!

1. Podaruj komuś książkę. Komuś, kto czyta rzadko. Wybierz prezent starannie, żeby zwiększyć szanse na to, że zostanie przeczytany. Jeśli ta osoba wkrótce jedzie na wakacje, kup jej/jemu książkę o kraju, do którego się wybiera. Fanowi piłki nożnej kryminał z akcją osadzoną na stadionie. Miłośnikowi dobrej kuchni jakąś nostalgiczną opowieść o gotowaniu i radości życia.

2. Przejrzyj własną biblioteczkę. Jeśli masz książki, do których już nie wrócisz, a które inni chętnie by przeczytali, uwolnij je. Zanieś do biblioteki osiedlowej, jeśli mieszkasz w Poznaniu, zostaw je na Miejskim Regale, jeśli w Gdańsku, zostaw je w tramwaju:)

3. Weź udział w wymianie książek i zabierz ze sobą kolegę lub koleżankę.

4. Poleć znajomemu jakiś ciekawy blog o książkach. Ponieważ jak wiadomo, blogi o książkach to zło, na pewno skłonią go do sięgnięcia po jakąś lekturę.

5. Poczytaj dziecku. Jeśli nie masz swojego, poczytaj dziecku znajomych. Miłość do książek najłatwiej chyba rodzi się w dzieciństwie, a znajomi będą uszczęśliwieni, że ich na chwilę odciążysz.

6. Idąc w odwiedziny do kogoś, kto ma dzieci, nie kupuj lizaków czy czekoladek - kup książeczkę. Dziecko będzie miało zdrowsze zęby, a przy okazji może polubi książki. Zwłaszcza jeśli dobrze wybierzesz prezent.

7. Zorganizuj Dzień Głośnego Czytania lub podobną akcję w pobliskim przedszkolu lub podstawówce. Jeśli masz dzieci uczęszczające do takiej placówki, wykażesz rodzicielską aktywność. Jeśli nie masz takiego pretekstu, zgłoś swoją inicjatywę dyrekcji. Przedstaw się jako bloger, nałogowy czytelnik lub jako terenowy przedstawiciel Miasta Książek i zaproponuj, że pomożesz coś takiego zorganizować. Mogą cię nie wpuścić do dzieci - nie szkodzi. Podrzuć sam pomysł wraz z ciekawym tytułem książki, może z niego skorzystają.

8. Jeśli jesteś nauczycielem, twoje możliwości są duże większe. Możesz skorzystać z pomysłów rodem z bardzo egzotycznej szkoły katarskiej - na przykład załóż w klasie małą biblioteczkę. Poproś rodziców o pomoc w jej wyposażeniu lub dogadaj się z biblioteką szkolną. A pod powyższym linkiem znajdziecie jeszcze 16 innych pomysłów.

9. Wprowadź zwyczaj cichej lektury w klasie. Wiem, że czasu zawsze mało, a program jest przeładowany, ale wiem też, że czas jest często marnowany, a wygospodarowanie 15 minut w tygodniu powinno być możliwe. Korzyści dodatkowe są niezliczone - spokojniejsze, bardziej skupione dzieciaki i być może wyrobienie nawyku czytania.

10. Zorganizuj kiermasz książek. W szkole, w pracy, na osiedlu.

11. Załóż Dyskusyjny Klub Książkowy. Zaproś znajomych, przygotujcie coś dobrego do jedzenia i wybierzcie książkę, którą za miesiąc będziecie omawiać. To naprawdę działa!

12. Czytaj publicznie. Nie chowaj okładki książki, którą czytasz w autobusie - niech inni się nią zainteresują. Czytaj w poczekalniach do lekarza, w banku, czekając aż dziecko wyjdzie z basenu. Niech jak najwięcej czytających pojawia się w naszej przestrzeni publicznej.

13. Zorganizuj półkę wymiany książek w pracy lub na uczelni.

14. Czytaj swojemu dziecku. Codziennie:-)

15. Gdy tylko się da, kupuj książki w prezencie. Nie na siłę - wiadomo, że prezent ma cieszyć. Ale gdy nie wiesz, co kupić, postaw na książkę.

16. Zorganizuj spotkanie z autorem w swojej okolicy - na uczelni, w szkole, w pracy.

17. Mów o książkach. Opowiadaj o ciekawych lekturach podczas spotkań ze znajomymi. Nie nachalnie - nie chodzi o to, żeby zamęczyć, ale żeby ktoś, kto być może czasem miałby ochotę poczytać, ale nie wie, co, wiedział, że może cię poprosić o radę.

18. Jeśli masz czytających znajomych, zorganizujcie czytelniczy happening lub flash mob. Pojawcie się znienacka w miejscu publicznym, wyciągnijcie książki i zacznijcie czytać. Wydrukujcie karteczki z ciekawymi, prowokującymi cytatami i rozdajcie je ludziom na ulicy. To zapewne pomysł głównie do młodych:-)

19. Jeśli masz dzieci, możesz zrobić bardzo wiele i zapewne już to robisz. Kilka sposobów, które stosowałam: chodź z dzieckiem do księgarni. Uczyń z tego przygodę lub rytuał. Niech księgarnia jawi mu się jako miejsce pełne fantastycznych rzeczy czekających na odkrycie. Pozwól dziecku wybrać, co kupicie. Wiadomo, że chcemy kształtować jego gust, ale radość z samodzielnie wybranej książki wytworzy pozytywne skojarzenie.

20. Opowiadaj o książkach swojego dzieciństwa. Dzieci uwielbiają słuchać historii o tym, jak mama i tata byli małymi dziećmi. Opowiedz, co wtedy czytałaś / czytałeś w taki sposób, żeby dziecko poczuło, że czytanie to przygoda.

21.Zamieszczaj na swoim profilu na Facebooku zabawne obrazki popularyzujące czytanie, takie, jakich wiele można znaleźć na stronach portali książkowych, a także na fanpage'ach blogów książkowych.

22. Kup sobie jakiś gadżet popularyzujący czytanie, np. torbę z zabawnym hasłem, koszulkę z cytatem lub wisiorek w kształcie książki.

23. Gdy natrafisz na dobrą lekturę, opowiedz o niej. Opowiedz znajomym, rodzinie lub umieść swoje wrażenia w sieci, choćby pisząc recenzję na stronie jakiejś księgarni internetowej.

24. Nie zapominaj, że każdego mogą zachwycić inne książki. Wybierając książkę dla, powiedzmy, nastolatki, nie pomijaj książek, które są na topie, choć mogą nieco rozmijać się z twoim gustem czytelniczym. W końcu to nie ty będziesz je czytać. Na ambitniejsze lektury może przyjdzie jeszcze czas, na początek niech będzie po prostu książka, która zachęci do sięgnięcia po kolejną.

25. Przeczytaj komuś książkę na głos. Niekoniecznie dziecku. Zaproponuj dziewczynie / chłopakowi / żonie / mężowi / babci / koleżance, że im poczytasz. Jeśli wybierzesz odpowiedni moment - nużącą wspólną podróż, spokojny wieczór, kiedy nie macie na nic ochoty i chcecie po prostu pobyć razem, pomysł może spotkać się z bardzo pozytywnym przyjęciem.

26. Umieszczaj listy swoich ulubionych książek w sieci. Wspominaj o książkach w swoich facebookowych postach, w statusach gg, na twitterze, w sygnaturce maila. Może akurat kogoś zainteresujesz?

27. Napisz list do ministra kultury, domagając się podjęcia zdecydowanych działań na rzecz promocji czytelnictwa. Możesz skorzystać z pomysłów zawartych w tym liście.

28. Pomysł rodem z Wielkiej Brytanii. Zapytaj posła ze swojego okręgu, co zrobił dla kultury w waszym mieście czy regionie. U nas mało popularne jest kontrolowanie posłów, których sami wybraliśmy, skorzystajmy z doświadczeń innych krajów i zacznijmy to robić. Jeden taki list zostanie zapewne zignorowany, jeśli jednak pojawi się ich kilkadziesiąt, mogą wzbudzić pewne zaniepokojenie.

29. Czasem do książek dochodzi się powoli. Jeśli twoje dziecko, twój uczeń, czy ktoś inny, kogo chciałbyś zarazić czytaniem, nie może się przekonać do książek, może lepiej mu pójdzie z czasopismami? Nie jestem w stanie policzyć idiotycznych gazetek dla dzieci, które kupiłam i czytałam swojej córce, choć często zgrzytałam przy tym zębami. Skutek jest jednak dokładnie taki, jak chciałam - mała sięga chętnie po prasę dla dzieci, podczytuje kupowane przeze mnie czasopisma podróżnicze dla dorosłych, i wie, że ma co czytać nawet wtedy, gdy nie ma siły i ochoty na książkę.

30. I najważniejsze: zawsze bądź taktowny. Nie jesteś lepszy przez to, że czytasz. Nie chcesz nikogo nawracać czy zbawiać. Próbuj delikatnie zarażać ludzi swoją pasją, jednak nie rób tego na siłę, nachalnie czy bezustannie. Uszanuj, jeśli ktoś nie chce z tobą rozmawiać o książkach lub jeśli da ci do zrozumienia, że książka była chybionym pomysłem.

Tyle moich pomysłów. Jeśli macie inne - podzielcie się nimi w komentarzach! A przede wszystkim, spróbujcie wcielić choć niektóre z nich w życie. To wszystko są drobne rzeczy, nie kosztujące wiele wysiłku, dlaczego więc nie spróbować? Miło byłoby widzieć więcej czytających ludzi wokół nas. Nie chodzi o to, aby uczynić z tego jakąś misję czy krucjatę. Nie będę was z niczego rozliczać. Po prostu zamiast wdawać się w jałową dyskusję o celach i sposobach pisania o książkach wolałam spróbować wypuścić w świat trochę pozytywnej energii. Tak na dobry początek tygodnia:-)


poniedziałek, 04 lutego 2013, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/02/04 00:43:55
Chciałoby się po prostu powiedzieć AMEN.
Ale dodam coś jeszcze. Taki punkt 30a, o byciu taktownym. Na blogach razi mnie, kiedy bloger pisze coś w tym stylu, często już w tytule lub podtytule bloga, że jest to blog o książkach, które należy czytać lub nie. Dajmy ludziom szanse do własnego zdania o tym, co chcą czytać, albo dopiszmy "według mnie"!

KRYTYCZKA mnie powaliła. Czy kiedyś skończy się to szaleństwo tworzenia rodzaju żeńskiego do wszystkiego?
-
2013/02/04 00:50:55
Punkt 30 jest dla mnie jednym z najważniejszych punktów i tak strasznie się cieszę, że go u ciebie znalazłam. To jest własnie dokładnie ta postawa, która sprzyja zachęcaniu do czytania, niestety rzadko ktoś wypowiada ją otwarcie. Zawsze twierdzę, że czytanie nie czyni człowieka lepszym tylko bardziej oczytanym (bardzo upraszczając). A co sposobów - jestem w zupełnie dorosłym kółku czytelniczym - spotykamy się rzadko bo raz na miesiąc, ale z pompą - książka, dobra dyskusja, świetna kolacja. W ten sposób można w ciągu roku przeczytać dwanaście książek po które by się normalnie nie sięgnęło, a do tego jeszcze ma się do nich dołączoną dyskusję. To super pomysł także dla dorosłych, którzy nie mają czasu na czytanie. A i jeszcze nie wiem jak wy, ale dla mnie zbawieniem okazał się czytnik - który polecam właśnie tym, którzy nie mają czasu - czytnik jest lekki więc ma się go zawsze przy sobie, a na nim wszystkie te książki, które się zaczęło czytać ale nie miało czasu skończyć. Od czasu kiedy kupiłam czytnik czytam bez porównania więcej - a myślę, że i młodego człowieka taki gadżet zachęci do czytania.
-
2013/02/04 00:52:02
Cieszę się, że zdecydowałaś się na zabranie głosu w tej dyskusji. Jest równie wyważony co ważny. Poza tym, to co mi rzuciło się we wspomnianym przez Ciebie tekście robienie z blogerów imbecyli. Nie mówię, że pani Małochleb siedzi i pachnie za swym recenzenckim biurkiem. Ale to my organizujemy spotkania blogerów, wymiany, akcje czytelnicze mające na celu popularyzację autora niezbyt już popularnego (np. akcja z Kraszewskim) czy nawet akcja charytatywna, którą miałam zaszczyt organizować w świecie blogowym właśnie. Że oprócz stosików, z których z taką zajadłością autorka kpi, robimy wiele innych pozytywnych rzeczy - promujemy i popularyzujemy coś, co jest dla nas ważne. Na trzydzieści, jeśli nie milion sposobów... Pozdrawiam ciepło :)
-
Gość: Kreatywa, 109.95.31.*
2013/02/04 01:18:16
Pamiętam, że przy okazji Światowego Dnia Książki namawiałam blogerów do jakiejś wspólnej akcji - happeningu, 'szumu' w sieci, stworzenia strony/bloga ze zdjęciami promującymi czytelnictwo itd., ale temat szybko umarł, więc zasadniczo nie wierzę, że udałoby się nam cokolwiek DUŻEGO zrealizować. Ale kto wie, może wciąż powinnam mieć w sobie cząstkę nadziei? ;) Organizujemy w blogerskim gronie Złotą Zakładkę i myślę, że powoli akcja nabiera i nabierać będzie rozmachu.

A teraz odnośnie do największej dyskusji ostatnich dni: nie nazywałabym tego 'wojną', choć to określenie już gdzieś dziś parę razy widziałam. Myślę, że ani autorce tamtego wpisu, ani jej oponentom nie chodzi o wyciągnięcie szabel i pójście na całość. Mam wrażenie, że blogerzy [generalizując] dotąd ani nie mieli kompleksów na tle profesjonalistów, ani też nie mieli ambicji równać się z nimi czy konkurować. Nazwałabym tę relację po prostu neutralną. Teraz nagle pojawia się jakaś kobieta, która twierdzi, że wszyscy mamy kompleksy, prymitywnie się wypowiadamy i generalnie robimy syf ze świata literatury. Jakoś do tej pory wspomniane przez nią 'pozytywne przykłady' żyły z blogerami w zgodzie, czując się jednymi z nich. Więc czemu taka osoba wypowiada się o czymś, o czym widocznie nie ma pojęcia?
-
Gość: Kreatywa, 109.95.31.*
2013/02/04 01:22:36
A, przypomniało mi się odnośnie do prezentów dla dzieciaków :D Chciałam kupić chrześnikowi książkę na szóste urodziny [obchodził akurat dwa dni temu] i wywołało to niezdrowe poruszenie w rodzinie mojego Marcina [bo nasz chrześnik pochodzi z jego strony] - generalnie wyszłam na nienormalną, nawiedzoną i szturchniętą. Oczywiście, mam świadomość, że jego rodzice by mnie wykpili, gdybym pojawiła się tam z książką, ale uważam, że dzieciakowi wyszłoby to na zdrowie i zamiast siedzieć przed strzelanką na PS3, zająłby się czymś pożytecznym.

Parę lat temu podarowałam bratu ciotecznemu w ramach prezentu komunijnego pięknie wydany komplet "Opowieści z Narnii" i od tamtej pory nie mam najmniejszego kontaktu z jego rodzicami. Chyba więc popełniłam błąd... :)
-
Gość: wyspa, *.mobius.fr
2013/02/04 05:16:43
Chcialam tylko wyrazic moje calkowite poparcie dla inicjatywy! Super! Bede realizowac niektory punkty, chociaz nie mieszkam w Polsce. Uwazam jednak , ze propagowanie czytelnictwa wazne jest pod kazda szerokoscia geograficzna.
Pelna jestem tez podziwu dla Twojej energii i optymizmu i zycze Tobie oraz nam wszystkim kochajacym ksiazki, aby akcja sie rozprzestrzenila na "cztery strony swiata"! Pozdrawiam goraco. Wyspa
-
2013/02/04 05:59:37
Dziekuję za uznanie moich trzech groszy w sprawie czytania przez dzieci za warte przytoczenia. Nawaisem mówiąc jeszcze w paru miejscach popełniłam notki związane z czytaniem szkolnym - jakby kogoś zaciekawiło, to serdecznie, i tak dalej. Polecam info o kąciku czytelnika - kto wie, może ktoś to zrealizuje? Powklejałam fotki z sieci.
Tu dorzucę jeszcze jeden postulat, pewnie trudniejszy dla nauczyciela niż rodzica. Otóż szkoła mojej małej ma zasadę (i jest to naukowo udowodnione proszę państwa) bardzo daleko posuniętego braku przymusu czytelniczego. Badania mówią nam mianowicie, że jeden czynnik wpływa najmocniej na to, czy książka zostanie przeczytana do końca: swobodny wybór tytułu.
W 'mojej' szkole (nawiasem mówiąc amerykańska ci ona, tyle że położona w Katarze) dzieci mogą czytać także komiksy (i jest ich trochę w bibliotece). Dopiero w okolicach końca 4 klasy z listy dopuszczalnych lektur domowych zdjęto tzw. picture books, książeczki jednohistoryjkowe, krótkie, pisane z reguły prostszym językiem - ale komiksy wciąż wolno czytac w ramach obowiązkowej 20-minutowej codziennej lektury.
Drugi czynnik to niedoduszanie lektury omawianiem, rozliczaniem, sprawdzaniem znajomości. Rodzice dzieci młodszych muszą tylko podpisać, że dziecko czytało odpowiednio długo (10 minut 5x tydzień w klasie 1, i 20 minut x5 do klasy 5 włącznie). Testów brak. Wypracowań na temat - nie ma. Sa rozmowy, dzielenie się ciekawymi propozycjami, ale nie ma podejrzliwego sprawdzania.
Biblioteka szkolna bardzo dba o zachęcanie dzieci - nie tylko jest to jedyne miejsce, w którym dzieciom wolno jest przebywać podczas przerwy w budynku (pozostałe są wywalane na boisko), jak i ma to być miejsce atrakcyjne. Biblioteka stara się przyciągnąć dzieci trochę jak dobra księgarnia - witryną. Często zmieniana dekoracja pokazuje nowości lub książki tematyczne (np. związane ze świętami).
Pozdrawiam spod palmy
-
2013/02/04 08:09:22
WIWAT PADMA I JEJ GŁOS ROZSĄDKU!!!
PS. Nie, nie zaciął mi się caps, ja po prostu krzyczałem radośnie :D
-
2013/02/04 08:17:04
Ilość blogów "książkowych" świadczy o tym, że ludzie czytają
-
2013/02/04 08:25:07
PS. Ciche czytanie w klasie się sprawdza, masz rację. Przez pięć lat swojej pracy jako nauczyciel stosowałem tę metodę i muszę przyznać, że się sprawdzało.
-
2013/02/04 08:41:23
Amen. Też miałam nic nie dodawać, ale wydaje mi się, że jedna sprawa jest ważna - zmuszanie do czytania na siłę. To nigdy nie działa, działa natomiast promowanie czytania przez naśladowanie. Jeśli dziecko widzi czytających rodziców, może samo też się książkami zainteresuje. A jeśli chodzi o czytanie w szkole i lektury... To już temat na zupełnie oddzielną dyskusję...

A czytanie promuję. Zawsze. Bo to mnie interesuje bardziej niż dyskusje. :-)
-
2013/02/04 08:43:33
Jakiś czas temu było mniej pieniędzy, więc zamiast czytania książek, czytałam w sieci, m.in. tutaj, O KSIĄŻKACH... Cieszy mnie, że z Twojej listy 30 rzeczy wiele robię sama, niejako automatycznie... Napawa przerażeniem ;) fakt, że po przeczytaniu wpisu zastanawiam się co powinnam dalej robić, lepiej, więcej, mocniej... Pozdrawiam serdecznie!!!
-
2013/02/04 09:05:30
W notce tej zawarłaść wszystko co słuszne i dołączam do wyzwania. Wiem, że trudno, że czasem postawa ludzi zniechęca, ale tak jak napisałaś, z kamyczka do kamyczka uzbiera się górka. Bez próby podjęcia nie ma żadnego efektu. Najłatwiej przecież siedzieć z założonymi rękoma i twierdzić, że się nie uda. Choć uważam, że miłość do książek najłatwiej zaszczepić małemu dziecku, z każdym kolejnym rokiem jest coraz trudniej. Mam taki przypadek w rodzinie, mało dziecku się czytało bardzo mało, bo najmłodsze, bo czasu mniej, i to dziecko dziś prawie dorosłe już, nie czyta absolutnie nic.
Ja od wielu lat w prezentach głównie daję książki ( i muzykę). Ostatnio sprezentowałam książkę 12-latkowi i choć zauważyłam przez moment minę zdegustowania na jego twarzy, bo on raczej nie czyta, po tygodniu był już telefon, że jednak czyta! Mało tego, podoba się bardzo!
Tak więc ile mogę czytanie promuję i przekonuję, że czytanie to klucz do wyobraźni i ciekawszego zycia! Także przejmuję pałeczkę i ślę dalej 30 rzeczy.... Ściskam Paulino!
-
2013/02/04 09:31:02
Dorzucam jeszcze jeden szkolny pomysł, który świetnie się sprawdził w grupie 9/10-latków. Tu pomysł: katar1.blox.pl/2012/05/Czytanie-ostatni-raz-w-tym-roku-slowo.html
a tu wykonanie:
katar1.blox.pl/2012/05/W-ciemnosci-pzy-latarce.html
Fajny pomysł na brak forsy na nowe książki: katar1.blox.pl/2012/04/Ksiazki.html
I wreszcie o tym, że dzieci mogą zasmakować w zdumiewiających dla nas pozycjach: katar1.blox.pl/2012/11/Ksiazki-i-rozowy-slon.html
Generalnie wydaje mi się, że szkole udało się przynajmniej przekonać dzieci, że czytanie nie jest ponurym obowiązkiem, ale fajnym spędzaniem czasu. Pewnie dla niektórych pozostanie ono "metodą spędzania czasu, za którą nie przepadam", ale to i tak o niebo lepiej niż obrzydzenie czytelnicze.
-
2013/02/04 10:08:35
Czytam i czytam, to co się ukazuje, niekiedy mam wrażenie, że co niektórzy zapomnieli dlaczego czytają książki??!!! Właśnie gdzieś zagubili tę miłość i chęć zarażania innych...
No cóż, mnie i tak uważają w rodzinie i pośród znajomych za nawiedzoną, trudno, jednak co niektórzy zrobili sobie z mojego mieszkania prywatną bibliotekę, Ok, przynajmniej czytają. Kilka koleżanek dzwoni i pyta co warto przeczytać, bądź co powinnam przeczytać, bo są zachwycone! To cieszy. Cieszy też to, że jednak moje otoczenie czyta, nawet Ci, którzy od dawna nie sięgali po literaturę - w końcu pokusili się i tak zostało - kolejna osoba do biblioteczki. ( Dobrze, że zapisuje co kto ma, bo bym nie ogarnęła).
Moje dziecko zarażone czytaniem, lubi gdy mu czytamy, choć teraz po mału role się odwracają i czyta nam. W pierwszej klasie wychowawczyni wraz z rodzicami stworzyła dodatkową biblioteczkę, raz w tygodniu dzieci wypożyczają książeczki, czytają, oddają i dostają stemple. Mają frajdę, a przy okazji czytelnictwo jest wpajane. Przyznam się, że na zebraniu wielu rodziców się burzyło na ten pomysł!
Prezenty... to śliski temat. Ja co roku do prezentów dla dzieci dokładam bajki. Póki co nikt się nie skarżył!
Nie tak dawno będąc w księgarni, jedna kobietka dziecku na roczek chciała kupić Biblię, nie mam nic przeciwko religii, ale nie wytrzymałam i delikatnie, mam nadzieję z taktem zasugerowałam jej ładne wydanie baśni i bajek. Kupiła. Mam nadzieję, ze to dziecko bardziej skorzysta :)
Promowanie? A owszem, wymiany książkowe, póki co się sprawdzają. Podobnie Abc Autorów, mam nadzieję, ze co niektórzy się pokuszą na polską literaturę.
Muszę przyznać, ze z przyjemnością czytałam punkt po punkcie, bo to idealne wskazówki dla tych co nie mają pomysłów :)
Pozdrawiam
-
2013/02/04 10:10:05
piękna lista! udostępniam!
-
2013/02/04 10:23:06
Wspaniały tekst, zamieszczę link do niego na swoim blogu, jeśli można oczywiście :) ponieważ pracuję w szkole z najmłodszymi dziećmi, zawsze chciałam stworzyć jakieś ciekawe zajęcia pozalekcyjne dotyczące wspólnego czytania, dyskusji nad książkami, stworzenia wspólnego bloga i zamieszczania tam najlepszych dziecięcych przemyśleń i tekstów na temat książek itp. Zbyt mało czasu jest podczas zajęć na takie rozmowy, a dzieci nie wiedzą, po co tak naprawdę mają czytać. Jeśli za młodu nie wszczepimy w nich radości z czytania, po co mają się tym "męczyć" w późniejszych latach?
-
2013/02/04 12:55:51
Bardzo dobrze przedstawiłaś temat, popieram w całej rozciągłości :)
Kilka punktów sama stosuję. Mam jeszcze inny patent, ponieważ kupuję sporo książek to chętnie je pożyczam osobom, które nie stać na nowości a w bibliotekach często ich nie ma. Tym sposobem jeden egzemplarz czytany jest kilkakrotnie, z czego niezmiernie się cieszę. Część mojego zbioru przekazuję mojej lokalnej bibliotece, gdzie jestem hołubiona (przyznam nieskromnie) ale nie dla tego splendoru to robię. Doskonale pamiętam wszystkie biblioteki, do których należałam i tymi darami odwdzięczam się za lata korzystania ze zbiorów publicznych.
-
2013/02/04 12:58:21
Mogę tylko jak Bazyl radośnie zakrzyknąć! Piękny wpis! I ja też jestem dość naiwna i optymistyczna i też wierzę, że trochę jednak ten świat zmieniamy. Punkt 30 - tak, tak, tak - zawsze :)
-
2013/02/04 13:07:21
Świetny post, pod którym podpisuję się pięcioma!
-
2013/02/04 13:11:05
Zgadzam się z innymi, piękna lista.Udostępniam link do Ciebie u siebie:)
Ja jestem taką ciocią, która zamiast lizaków kupuje książki.Jako posiadaczka stale powiekszającej się biblioteczki pożyczam swoje książki znajomym, to też dobry sposób na rozpowszechnianie czytelnictwa.Pozdrawiam Iwona krainadobregonastroju.blogspot.com/
-
2013/02/04 13:29:53
Muszę przyznać, że zainspirowałaś mnie w pewien sposób - chociaż kilka z Twoich pomysłów już wcieliłam w życie;). Np. mam swój klub dyskusyjny, czytam publicznie, rozmawiam z ludźmi o książkach i czasem je nawet pożyczam. Poza tym mamy w planach zorganizowanie wymiany książek w miejscowym klubie studenckim;) Myślę, że z czasem się rozkręcimy;)
-
Gość: Sesolello, *.multi-play.net.pl
2013/02/04 14:16:02
Jakże się cieszę, że szczęśliwie prowadzę bezblogi żywot i wszelkie dyskusje w internecie mnie omijają. Wspomnę jednak tylko, że miałyśmy z Pauliną M. przyjemność uczęszczania do tego samego liceum i na te same studia, przyjemność głównie dzięki wspaniałej nauczycielce- pani Annie Krakowskiej, która przede wszystkim nauczyła mnie miłości do czytania. To jest uczucie i nie podlega wartościowaniu jaki obiekt sobie obierzesz ;) Jako sekretarz nagrody pewnej znanej pani powinna wiedzieć, że jak człowiek kocha czytanie to czyta wszystko- tak jak i ta znana pani czytała.
-
2013/02/04 16:08:58
Świenty wpis! Bardzo rozsądny, tego tu było trzeba. Twoje 30 rzeczy, które możemy zrobić, żeby spopularyzować czytanie to moim zdaniem najlepszy rezultat tego całego zamieszania! Sprawa do przemyślenia, niektóre z taktyk stosuję, inne na pewno zacznę. A parę tygodni temu, jadąc kolejką do pracy stałam nad młodą panią i czytałam, a pani... zrobiła zdjęcie okładce książki, którą trzymałam w ręku! Rewelacyjne uczucie :)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/04 17:30:04
ja czytam,bo ktoś mi kiedyś ten nawyk wpoił a ja przez prawie pięćdziesiąt lat ten nawyk systematycznie utrwalałam
-
2013/02/04 17:42:05
Muszę powtórzyć za innymi - lista świetna i w dodatku w większości punktów nie wymaga większego wysiłku, a jedynie chęci. Fajną sprawą byłoby też, ale to także raczej inicjatywa dla nauczycieli, żeby dzieciaki poznawały, jak w ogóle powstaje książka, cały proces wydawniczy od momenty złożenia maszynopisu do wydawnictwa, aż do świeżutkiej, pachnącej książki prosto z drukarni. Oczywiście w skali dostosowanej do wieku. Sądzę, że mogłoby to zaciekawić nie jednego młodego czytelnika, a tym samych zachęcić do dalszej przygody z książką. Takie sprawy, jak rodzaje krojów pisma, format, typy okładek też mogą być ciekawym sposobem na interesującą lekcją i zachętą. Pozdrawiam :)
-
2013/02/04 21:43:41
Zdaje się, że Pani Doktorantka UJ wreszcie znalazła sposób, by zwrócić uwagę na swój, kompletnie nieznany i nieczytany, blog. Nie mogłam się Padmo powstrzymać, żeby troszkę nie zachwiać jej tezami i wstawiłam tam link do Twoich stosików ;).
-
Gość: Reda, 2.24.49.*
2013/02/04 22:13:54
31. Zaproponuj przeczytanie ksiazki zamiast/przed/ lub po pojsciu do kina na film nakrecony na podstawie ksiazki. Jak wiadomo do kina chodzi wiecej ludzi niz tych czytajacych a zazwyczaj film jest slabszy w odniesieniu do swojego oryginalu ksiazkowego. Przykladem moze byc ogladany na ekranach Zycie Pi.
-
Gość: Reda, 2.24.49.*
2013/02/04 22:25:47
32. Jesli wybierasz sie do biblioteki zabierz ze soba znajoma, kolezanke. Jesli nawet ta osoba nie jest w danej chwili zainteresowana wypozyczaniem, a noz czekajac na ciebie przez przyslowiowe 5 minut, sama znajdzie cos dla siebie.
-
2013/02/04 22:27:47
Pięknie to zebrałaś 'do kupy'. Dumna jestem z tego, że jedynie nie napisałam listu do ministra i nie robię tego, co przynależy nauczycielce, bo nią nie jestem, a czytanie dopiero u mnie będzie (prawie-nocne czytanie w piżamach w szkole w maju), ale reszta - próbuję i stosuję.
Punkt ostatni - nie uważam, żebym była lepsza, że czytam, mam znajomych, którzy tego nie robią, ale mamy inne punkty styczne i się lubimy albo nawet przyjaźnimy. Ale nie poradzę nic na to, że całkowitego nieczytania nie rozumiem. Tylko, że nie pamiętam za każdym razem, kiedy kogoś widzę, czy on czyta czy nie.
Myślę, że prowadząc bibliotekę na obczyźnie, za darmo, dużym nakładem czasu i pracy, a także i finansowym, bo za dojazdy ponad 100 km w obie strony w każdą niedzielę płacę sama, mogę powiedzieć, że coś tam dla popularyzacji czytania robię. Daje mi to dużą satysfakcję i radość
-
Gość: Reda, 2.24.49.*
2013/02/04 22:37:31
33. Jesli umawiasz sie ze znajomymi na kawe, wybierz ta kawiarnie, ktora znajduje sie wewnatrz ksiagarni. W uk nie ma z tym problemu, dobra Costa w Waterstones. Samo przebywanie w poblizu ksiazek dla niektorych moze byc dobrym poczatkiem do rozmow o literaturze. Dziala!
-
2013/02/05 10:33:23
Ja muszę zacząć realizować wreszcie punkt drugi :)
-
2013/02/05 14:30:02
Co mogę ci napisać po tym poście?
Pragnę cię przeprosić serdecznie, że ci głosu poskąpiłam w Bloku Roku.
Co za fos-pas! Niedopatrzenie oraz skandal!
To się więcej nie powtórzy! ;)
Masz ten rodzaj naiwnego optymizmu (i bloga) który podtrzymuje ten świat na płaskim dysku książkowej okładki (pretensjonalne - wiem wiem ;)
A przy okazji: bardziej jestem po stronie inicjatyw w rodzaju klubów dyskusyjnych niż książek-prezentów, bo to niestety wymaga nakładów finansowych.
-
2013/02/05 17:42:52
Ja również tych różnych konfliktów "miedzyblogowych" nie rozumiem. Pojawiają się od czasu do czasu, ale nie wiem, po co. Masz rację - jesteśmy po tej samej stronie, lubimy czytać i chyba zwyczajnie się tym dzielimy. Pisanie o książkach, które czytaliśmy jest przyjemne, bo nie zawsze w życiu jest z kim o nich porozmawiać. A przy okazji można na wiele ciekawych książek trafić.
Lubię ten blogowy świat, nic dodać nic ująć do tego, co napisałaś.
Pozdrawiam.
-
2013/02/05 19:29:10
Padmo, świetny wpis :) nie mieszam się w bezproduktywne "wojenki", nie rozumiem ich. Czytanie ma być przyjemnością, podobnie jak pisanie o tym. Sama ostanio nie piszę zbyt wiele, ale czytam niezmiennie codziennie:)
Twoje 30 punktów to świetne rady , dla tych którzy kochają czytać i chcą tą pasją zarazić innych. Cieszy mnie,że wiele z proponowanych punktów stosuję w życiu:)
-
Gość: littlesunny, *.dynamic.chello.pl
2013/02/05 19:48:18
Polecam aukcję z tanimi książkami. Totalna wyprzedaż z powodu przeprowadzki, prawie nowe książki za pół ceny: allegro.pl/listing/user.php?us_id=5400602
-
Gość: Aneta, *.opole.hypnet.pl
2013/02/06 12:48:05
Czytam Pani bloga od niedawna, ale jestem pełna podziwu dla Pani pracy. Od zawsze uwielbiałam czytać, ale ostatnio robiłam to jakoś rzadziej i krócej, nie było czasu, bo studia, sesja, praca, ciekawy serial w telewizji, cokolwiek, zawsze znalazł się jakiś powód. Tymczasem gdy trafiłam na tego bloga i poczytałam archiwum Pani wpisów, przypomniało mi się dlaczego tak bardzo kocham czytać, dlaczego jako kilkunastoletnia dziewczynka nie spałam po nocach bo czytałam wspaniałą książkę. Pani blog jest pełen pasji i chciałam Pani podziękować za to że dzieli się Pani z nami tą pasją. Dziękuję. Dzięki Pani na nowo rozkochałam się w literaturze.
-
2013/02/06 14:01:01
Czytanie coraz bardziej odchodzi do lamusa, chodzi głównie o czytanie papierowych książek, teraz wszystko przechodzi na elektroniczne wydania na iPada i na inne czytniki/tablety.
-
2013/02/06 17:49:45
dominika_nas - obawiam się, że zarówno ja, jak i czytelnicy tego bloga, stanowimy zaprzeczenie tej tezy;) U nas jeszcze nie widać aż tak silnego wpływu książek elektronicznych. W USA jest on zdecydowanie bardziej widoczny. Uważam zresztą, że papierowe książki wcale tak łatwo nie zostaną wyparte, a że sama jestem użytkowniczką czytnika, to nie piszę tego chyba całkiem w sposób życzeniowy...

Aneta - bardzo dziękuję za tak miłe słowa! Po to piszę bloga, żeby się swoją miłością do książek dzielić, cieszę się, że takie osoby jak Pani tu trafiają:) Studia, praca, serial - wiadomo, że na to wszystko też miejsce trzeba mieć. Sama zresztą ostatnio zarywam noce oglądając "Homeland";) Ale bez książek jest mi źle i uważam, że warto znaleźć na nie trochę czasu! Pozdrawiam serdecznie!

szamanka30 - dzięki:) Pisać codziennie się chyba nie da, ja też mam okresy, gdy piszę rzadziej. Teraz akurat mam więcej czasu, bo mamy przerwę semestralną, ale w trakcie semestru nie jest tak łatwo. Ale na czytanie czas zawsze się znajduje, zgadzam się:)

beatrix73 - ja też lubię blogowy świat:) Możemy dyskutować, bo się różnimy - blogi książkowe są prowadzone przez bardzo różne osoby przecież. Ale książki nas łączą, i to jest w sumie dużo:) Ja się w dyskusje nie wdaję, bo mnie nudzą, za stara jestem chyba;)

inwentaryzacja krotochwil - wybaczam;) Będziesz miała szansę się zrehabilitować za rok, bo nie mam dobrych przeczuć związanych z tegorocznym występem;) Kiedyś się swojego optymizmy wstydziłam, teraz przyzwyczaiłam się, że jest nieco naiwny. Zdaję sobie sprawę z tego, co mogę, a czego nie, ale nie przeszkadza mi to całkiem świadomie podtrzymywać w sobie wiary, że można zmienić świat. I tyle:) A metafora z okładką całkiem zgrabna, zapamiętam ją sobie:)
Co do prezentów, to chodziło mi głównie o takie sytuacje, gdy prezent i tak kupujemy. Każdemu czasem zdarza się iść do kogoś na urodziny / imieniny / rocznicę itp. Bez okazji oczywiście nie każdy może, i nie każdy chce. Zresztą prezenty bez okazji bywają zawstydzające dla obdarowanego, który może czuć się zobligowany do odwdzięczenia się!
-
2013/02/06 17:52:45
prosperiusz - ja się mobilizuję, jak mi już na podłodze brakuje miejsca na nowe książki - na półkach już dawno pełno;)

Reda - znakomite rady, dziękuję! Bardzo podoba mi się zwłaszcza pomysł z kawiarnią, wykorzystam go!:)

kasia.eire - Kasia, Tobie medal się za tę bibliotekę należy, serio! To naprawdę fantastyczne, że Ci się chce, już o tym nie raz myślałam:) Chciałabym Was kiedyś odwiedzić i zobaczyć taki polski kącik:)
-
2013/02/06 18:20:22
peek-a-boo - :D

sQra - ależ fantastyczny pomysł! Dziękuję Ci bardzo! Mam znajomych drukarzy i może zorganizuję taką wycieczkę dla klasy mojej córki. Wprawdzie najciekawiej by pewnie było zobaczyć taką starą drukarnię, gdzie ręcznie układało się czcionki, współczesna technologia już nie jest zapewne taka romantyczna, ale też ciekawa. Zastanawiam się, czy jest w Polsce muzeum, które by cały proces pokazywało, muszę się rozejrzeć!

any109 - nawyk to jedno, ale sądzę, że to nie wszystko:) Trzeba czytanie lubić, a nawet kochać, żeby czytać całe życie. Ewentualnie mniej romantycznym wyjaśnieniem jest, że to nałóg;)


-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 19:54:09
Trafne uwagi, bardzo ciekawy wpis. Osobiście myślę, że warto uczyć się czytać książki od najmłodszego wieku. W domu moich rodziców i rodziny zawsze było dużo książek. Dom, w którym nie ma książek mógły być równie dobrze niezamieszkany. W takim domu czuję się nieswojo. Mam nadzieję, że moje dzieci też będą mogły to powiedzieć.
-
2013/02/06 22:57:29
padmo - może się kiedyś złoży, że będziesz miała i czas, i ochotę. Niedługo mamy się przenieść na półki, bo teraz wypakowuję co niedzielę na stoły, co mnie dobija. Mam pomoc, panowie noszą, koleżanka od jakiegoś czasu przychodzi wcześniej i rozpakowuje, ale jednak upierdliwe to jest. Jak będziemy mieli regały, będzie się czym chwalić :-)
-
2013/02/07 15:07:38
To wprawdzie sposób raczej na stymulację kupowania, a nei czytelnictwa, ale wart podpatrzenia:).
Zresztą można i z tej okazji kupić komuś książkę zamiast/obok kwiatka.
-
2013/02/07 16:34:55
Fajny blog ;)
---
Zapraszam również do siebie Ogłoszenia matrymonialne Pozdrawiam.
-
2013/02/07 20:51:39
Jako początkująca pisarka i wielka miłośniczka książek zarobiłam już jeden wielki krok. Od kiedy zaczęłam wydawać moje książki, każdy z moich znajomych chce mieć chociaż jedną moją książkę. Kiedy podarowałam na urodziny koleżance książkę moje autorstwa, powiedziała, że jest to pierwsza przeczytana przez nią książka od ponad dwudziestu lat. Dziś ma wszystkie moje książki. Jestem małą cegiełką w Twojej wielkiej budowie, i zrobię wszystko aby ta budowla była ogromna.
-
Gość: olo, *.ip.netia.com.pl
2013/02/08 10:09:00
zapytaj posła ? oco ? powaliłaś mnie ! posła o książki zapytać ? widziałaś kiedyś posła ? twarz nie skalana słowem pisanym .
-
2013/02/08 11:25:49
Linka nie wkleiłam i wyszło bez sensu:). Pomysł nenneke.

rzeczoksiazkach.pl/2013/02/poslubne-nowosci/
-
2013/02/08 13:09:20
Powiem ci szczerze ,że jakoś dziwią mnie te wszystkie statystyki mówiące o tym jak mało osób czyta książki, bowiem wystarczy popatrzeć na to ile jest blogowiczów piszących o książkach i miłości do nich. Sama mam mnóstwo koleżanek ,które dużo czytają. I moim zdaniem wcale to nie tak,że mało osób czyta (choć faktycznie może za mało) ale te statystyki opierają sie jak podejrzewam ,głównie ma sprzedaży więc wyniki nie są zbyt adekwatne, bowiem teraz książki można zdobyć w przeróżny sposób- od wypożyczenia z biblioteki, pożyczenia od koleżanki, zakupu używanej, są miejsca do tzw. "wymiany książkowej" , można je znaleźć w tramwajach i parkach itd. Sprzedaż książek z roku na rok spada, bowiem książki są zwyczajnie za drogie.Tak więc większość czytelników czeka na okazje,by nie musieć kupować wybranych tytułów. Dość długo pracowałam w Empiku i widziałam ile osób przychodzi tam po to , by książek podotykać, pooglądać, powąchać czasem przeczytać jakiś fragment po czym odłożyć na półkę widząc ich cenę. Moim zdaniem zachęcić do czytania mogą tylko wydawnictwa obniżając ich ceny.Obstawiam ,że to jest właśnie główny problem.Bo zachęcić można każdego, gorzej jeśli ten ktoś poza chęcią nie ma grosza na wydatek dla przyjemności....
-
2013/03/11 22:20:41
Dla mnie najważniejszy jest punkt 30! Choć sama jestem czytelniczką i wiem, że książki przynoszą wiele dobrego, bulwersuje mnie poczucie wyższości niektórych czytelników w stosunku do osób nie czytających lub czytających rozrywkową literaturę czy poradniki.
Pozdrawiam!
-
Gość: Żaneta L., *.play-internet.pl
2013/08/21 20:07:52
Punkt 21 mi się spodobał. Mam zamiar go wcielić w życie :)
-
2016/03/11 21:53:53
Ja nigdy nie lubiłem czytać lektur bo kojarzyły mi się z przymusem, za to pochłaniałem książki mojej starszego rodzeństwa. Szczególnie lubię Kinga i Dana Browna, a jakiś rok temu coś mnie naszło i sam zacząłem pisać. Jeśli ktoś lubi horrory to zapraszam na fb sprawaadama lub na sprawaadama.com . Właśnie zabrałem się za pisanie drugiej części , choć nie spodziewałem się że powstanie nawet ta pierwsza:) Na koniec dodam: Czytajcie ludziska, sami i dzieciom, bo od czytania człowiek się rozwija i ma dużo lepszą wyobraźnię.
-
2017/02/14 22:07:35
Witaj! Wpadłam poszukując materiału na audycję do szkolnego radiowęzła, właśnie o propagowaniu czytelnictwa. Twój tekst jest niesamowity i myślę, że świetnie by się nadał. Dlatego pytam, czy mogłabym skorzystać chociaż z jego części? Byłabym bardzo wdzięczna :D

Ciepełka
Martyna z rockmetalu.blogspot.com
-
2017/02/20 21:43:38
Martyna - Jasne, że możesz - przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale nie miałam przez kilka dni chwili, żeby sprawdzić komentarze!



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...