Blog > Komentarze do wpisu

Ciociu, daj mi jakąś książkę...

Nie będę oryginalna, gdy napiszę, że nie wiem, kiedy to się stało, że moja córka i jej przyrodnia siostra z książeczek o Kamyczku przeszły najpierw do "Dzieci z Bullerbyn", Lassego i Mai i "Kociej mamy", potem do przygodówek w stylu Tomka, a teraz młodsza czyta Tolkiena, a starsza zaczytuje się w seriach fantasy. O ile Ola czyta jeszcze wciąż to, co jej podsuwam, o tyle Julka, już gimnazjalistka, ma własny gust literacki, a także podąża za szkolnymi modami. Wciąż jednak udaje mi się utrzymywać pozycję autorytetu książkowego - głównie dzięki temu, że czytam ukradkiem to samo, co ona, żeby móc wykazać się znajomością trendów. Gdy jednak przychodzi do mnie z prośbą: "Ciocia, daj mi coś fajnego do czytania, ale żeby było trochę fantastyki, trochę o miłości i nie nudne", czuję lekką panikę. Zwłaszcza, że takie prośby są zawsze wygłaszane znienacka, gdy na przykład sprawdzam wieczorem prace zaliczeniowe, albo wracam zgrzana i wykończona po wieczornym bieganiu, a ich autorka patrzy na mnie z bezgraniczna ufnością, pewna że w ciągu kilku minut wyciągnę z półki dokładnie taką książkę, o jakiej marzy...

I wiecie co - jak dotąd mi się udaje! Przyznaję, że robię dla niej, a później dla Oli, zapasy książek. Śledzę blogi, na których pojawiają się recenzje książek dla młodzieży, wypytuję koleżanki, które mają dzieci w podobnym wieku i staram się zawsze mieć coś w zanadrzu. Przeważnie podsuwam te książki w ciemno, czasem je przeglądam, a gdy mnie któraś wciągnie, czytam. Julka rzadko wygłasza swoją opinię, czyta i oddaje, czasem tylko ze zwięzłym komentarzem, że fajne. Ale ostatnio było inaczej.

"Delirium" Lauren Oliver kupiłam jej na Mikołajki. Trochę na szybko, nie miałam dużo czasu na zastanowienie, a że pamiętałam entuzjastyczne recenzje, a w dodatku czytałam poprzednią książkę tej autorki i bardzo mi się podobała, nie wahałam się zbytnio. Włożyłam książkę pod poduszkę, Julka rano ją przejrzała i pojechała do szkoły. Kilka dni później zadzwoniła. "Ciociu!" - mówi. "Ta książka jest niesamowita! Nie mogę się od niej oderwać. Najchętniej nie kładłabym się spać wcale, tylko czytała i czytała." Dawno nie czułam takiej satysfakcji. Kupiłam jej pod choinkę drugi tom, "Pandemonium", a dla siebie nabyłam kolejny egzemplarz "Delirium" - musiałam się dowiedzieć, co ją tak zachwyciło.

"Delirium" to klasyczna dystopia, ze wszystkimi elementami gatunku. Opowiada o świecie, w którym ludzkość postawiła na bezpieczeństwo i spokój za cenę pozbycia się wszelkich silniejszych emocji. Każdy pełnoletni obywatel musi poddać się obowiązkowemu zabiegowi, który sprawi, że będzie chroniony przed chorobą o nazwie amor deliria nervosa, którą łatwo rozpoznamy jako zakochanie. Strach przed delirią jest wpajany dzieciom już od kołyski. Jej symptomy - drżenie ciała, rozgorączkowanie, napady śmiechu lub płaczu, obsesyjne skupianie się na jednej osobie, mają prowadzić do coraz gorszego samopoczucia, a w efekcie do śmierci. Zabieg nie tylko chroni przed zakochaniem, ale też niejako uodparnia człowieka na wszelkie silne emocje. Pozbawiony huśtawki nastrojów, może żyć spokojnie i bezproblemowo, będąc użytecznym członkiem społeczeństwa.

Lena, główna bohaterka, nie może doczekać się swoich osiemnastych urodzin. Z niecierpliwością oczekuje na zabieg, jako że deliria przeraża ją śmiertelnie. Widziała dziewczyny, które za jej sprawą popełniały samobójstwa, a od dziecka wpajano jej, jak zaraźliwą i groźną chorobą jest miłość. Łatwo jednak przewidzieć, że na krótko przed zabiegiem sama ulegnie zarażeniu - zakocha się. A w dodatku jej wybranek nie będzie zwykłym, posłusznym mieszczuchem. Alex bowiem należy do ruchu oporu.

Akcja "Delirium" jest dość przewidywalna. Jak w każdej dystopii, dwójka bohaterów będzie widziała to, czego inni nie widzą - prawdziwe oblicze ich cywilizacji. Pod wpływem Alexa Lena zmieni się z przestraszonej, grzecznej dziewczynki w niezależną młodą kobietę gotową zaryzykować wszystko, żeby być z ukochanym. Domyślamy się, jak potoczą się wydarzenia, co więcej, jeśli czytaliśmy inne dystopie lub antyutopie, możemy spodziewać się, że to się nie może dobrze skończyć.

Przewidywalność jednak nie psuje przyjemności z lektury. Lauren Oliver pisze bardzo dobrze, udaje jej się też zmieścić w tekście sporo zgrabnych myśli nadających się do pamiętnika nastoletniej czytelniczki. Momentami akcja się wlecze, ale całość czyta się szybko i z przyjemnością. Siłą książki jest wizja przedstawionego w niej świata. Portland, miasto, w którym toczy się akcja, jest bardzo sugestywnie odmalowanym więzieniem. Doskonale pokazana jest manipulacja stosowana przez władze i to, jak łatwo jej ulec. Ciągła kontrola, podsłuchy, policja, strach przed nocnymi nalotami, w trakcie których nawet całkiem niewinny, przykładny obywatel, może się łatwo narazić władzom, nie wywołują żadnych sprzeciwów. Wolność i prawa obywatelskie są bezlitośnie ograniczane, przy jednoczesnym wmawianiu obywatelom, że to dla ich dobra. A wszyscy w to bezkrytycznie wierzą.

Motyw prześladowania osób zakochanych i zmuszania ich do życia bez miłości z pewnością musi przemawiać do nastoletniej czytelniczki. Uniesienia, którym ulega Lena, nieco egzaltowane i bardzo gwałtowne, są przejmujące nawet dla dorosłego czytelnika, nastolatka na pewno będzie jeszcze bardziej poruszona. A za pomocą tego atrakcyjnego opakowania, przemycane są bardzo ciekawe i prowokujące tematy - cena wolności, dążenie do indywidualizmu, wartość demokracji i zagrożenia związane z autorytarnymi rządami. Warto tę książkę podsunąć nastolatkom, a potem koniecznie trzeba o niej porozmawiać.

Ponieważ autorka ma warsztat pisarski naprawdę nieźle opanowany, zakończyła powieść w taki sposób, że sięgnięcie po tom drugi stało się oczywistością. Na szczęście "Pandemonium" jest już na naszym rynku. Nie chciałabym zepsuć przyjemności z lektury tym, którzy nie czytali jeszcze tomu pierwszego, postaram się więc nie zdradzić za wiele z treści. Powiem tylko, że Lena przeszła już na drugą stronę, dosłownie i w przenośni - udało jej się uciec z miasta i przeszła na stronę opozycjonistów. "Pandemonium" jest dużo lepsze od części pierwszej. Akcja jest zdecydowanie mniej przewidywalna, co więcej, narracja prowadzona jest dwutorowo, opowiadając o tym, co było zaraz po zakończeniu pierwszego tomu i o tym, co jest teraz, jakiś czas później. Mniej tu dłużyzn, są za to kolejne tematy do przemyślenia i przedyskutowania - działalność opozycyjna bohaterów i związane z nią ryzyko mogą posłużyć do rozważań nad odwagą, poświęceniem i jego sensem, nad obroną tego, w co wierzymy.

Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie Leny niejako na pozycji Aleksa - to ona teraz jest tą, która może ocalić kogoś innego.

Największym minusem jest brak części trzeciej, jako że autorka korzysta ze sprawdzonych w pierwszym tomie schematów fabularnym i znowu kończy akcję w bardzo zaskakujący sposób. Przydałby się polski odpowiednim słowa "cliffhanger", które świetnie opisuje to, jak czuje się czytelnik - jakby zawisł właśnie nad przepaścią. O tym, czy spadnie, czy jednak uda mu się w ostatniej chwili czegoś chwycić, dowie się dopiero w kolejnym tomie.

Uważam, że książki Lauren Oliver można w ciemno polecać nastolatkom, zwłaszcza płci żeńskiej. W atrakcyjnej otoczce, z elementami fantastyki, a za to bez wszechobecnych wampirów i upadłych aniołów, podane są prowokujące opowieści, które nie tylko skłaniają do ciekawych refleksji, ale przede wszystkim pokazują moc słowa pisanego i zachęcają do czytania.

Moja ocena obu tomów: 4.5/6

-------------------------------

Dzięki Waszym głosom Miasto Książek trafiło do kolejnego etapu konkursu Blog Roku!

Bardzo Wam dziękuję za zaangażowanie! Dziękuję za smsy, za miłe słowa, które docierały i docierają do mnie wszystkimi kanałami - w mailach, w komentarzach, na Facebooku. Napiszę nie po raz pierwszy - to dzięki takim Czytelnikom mam wciąż motywację, siłę i chęć, by prowadzić tego bloga, od prawie już sześciu lat! Dziękuję, że wciąż chce Wam się tu zaglądać:)

piątek, 01 lutego 2013, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/02/01 14:04:11
Cieszę się bardzo, że przeszłaś dalej. Trochę się bałam, bo miało przejść podobno dziesięć z każdej kategorii, a Ty byłaś jedenasta...
Trzymam kciuki!
-
2013/02/01 14:23:53
Bardzo się cieszę, że udało Ci się przejść dalej! Bloga czytam od jakiegoś czasu, korzystam z recenzji i dzięki Tobie przeczytałam mnóstwo ciekawych książek ;) pozdrawiam.
-
2013/02/01 14:30:43
Bardzo, bardzo się cieszę i raz jeszcze gratuluję!
Swoją drogą pewnych rzeczy, a szczególnie wyniku głosowania i zajętych miejsc nie rozumiem..:-( ale tak wyglądają takie konkursy!Oby teraz Pani Passent wybrała właściwie!Trzymam kciuki cały czas za Ciebie:)

Obecne książki dla młodzieży są mi mało znane, wszelkie wampiry omijam z daleka...Nie znam tych tytułów i stwierdzam, że teraz młodzież czyta zupełnie inną literaturę niż my...Gdzie Musierowicz?:-)
Pozdrawiam!
-
2013/02/01 14:38:13
Mnie również zaprzyjaźnione nastolatki podpytują o lektury, więc cieszę się że napisałaś o książce, którą można polecić. Gratuluję finałowej dziesiątki!
-
2013/02/01 14:40:12
Kiedy podczas czytania Twojej recenzji przeszłam do opisu fabuły, pierwsze, co mi przyszło do głowy, to "Intruz" Stephenie Meyer (tak, tej od "Zmierzchu") - książka jest zupełnie inna od dotychczasowej twórczości tej pani, klimatycznie jest bardzo podobna do "Delirium" i gorąco Ci ją polecam. Mimo, iż nie jestem nastolatką, urzekła mnie już po paru stronach i nie mogę się doczekać filmu (premiera ma być w czerwcu).
-
2013/02/01 15:26:00
Oj gratuluję, trzymam kciuki za wygraną (innej opcji dla mnie nie ma)
-
2013/02/01 21:33:49
Ja również gratuluję
-
Gość: Anden, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/02/01 22:40:32
Gdzie Pani mieści tak potężną ilość książek?
-
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2013/02/01 23:25:20
Cieszę się, że Miasto Książek przeszło do nastepnego etapu konkursu. Trafiłam tutaj z Małego Pokoju z Książkami, z którego czerpię informacje o książkach dla dzieci i młodzieży. Natomiast Twój blog inspiruje moje czytelnictwo i uspokaja, że nie jestem jedynym książkojadem:)))). Fajnie, że Wam się chce dzielić swoją pasją z innymi, że znajdujecie czas...., ja próbowałam parę razy i kończyło się na założeniu strony, wybraniu szablonu itd. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wygranej. Będę trzymała kciuki.
PS
Pozdrawiam Twoje córki, to cudownie, że złapały bakcyla książkowego; wiem z doświadczenia, że zamiłowania rodziców nie są dziedziczne... :D
-
2013/02/02 00:26:26
Basia - cieszę się, że tu trafiłaś:) Bardzo lubię Mały pokój z książkami, często do niego zaglądam. Z blogiem to chyba jest tak, że trzeba przetrwać do pojawienia się pierwszych stałych czytelników, a potem już głupio jest nie pisać;) Chociaż przyznaję, że miewam momenty kryzysowe, kiedy nie mam serca do tego, ale wiem, że wystarczy je przeczekać:) Córki czytają, póki co, mam nadzieję, że tak im zostanie:)

Anden - na półkach, pod stołem, na podłodze;) A tak serio, to ja wcale nie mam tak dużo książek - one przychodzą i wychodzą, wędrują po rodzinie, znajomych. Jakbym je wszystkie przywiozła do domu, to faktycznie, mogłoby dla mnie miejsca zabraknąć;)

prosperiusz, bookiemonster - dziękuję:) Ja się ucieszę, jak wejdę do finału, na gali można fajnych ludzi spotkać:)

Cathryn - hmm, nie jestem fanką pani Meyer, przyznam, że jej saga mnie znudziła;) Ale skoro nowa książka jest inna, to będę ją miała na uwadze, przynajmniej jako lekturę do podsunięcia moim dziewczynom:)

grendella - zapomniałam dodać, że dorosłym też się ta książka powinna spodobać:) Jak będziesz kiedyś potrzebowała czegoś wciągającego i niezbyt wymagającego, "Delirium" się nada:) I dziękuję bardzo:)

Ola_83 - ja nie wnikam, cieszę się, że się tylu osobom Miasto Książek podoba, bo to znaczy, że nie jest tak źle z czytaniem u nas:) A w książkach młodzieżowych ja też się gubię, dlatego właśnie staram się jakoś nadążać. Musierowicz też jest czytana - Julka była zachwycona "Kwiatem kalafiora", ale jakoś się nie garnie do innych części... Myślę jednak, że ją wkrótce namówię.

byledojutraa - dziękuję, to mnie właśnie najbardziej cieszy- jak kogoś na dobrą książkę namówię:) Pozdrawiam!

bookfa - w trzech kategoriach przeszło dalej po 11 blogów, i wydaje mi się, że wynika to z tego, że w tych kategoriach były po dwa blogi z taką samą ilością głosów. Widać w tej sytuacji zostały one policzone jako jedna pozycja, co mnie oczywiście bardzo cieszy;)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/02 10:37:11
gratuluję,życzę szczęścia
-
2013/02/02 10:42:03
Hej :) Musze przyznać że i ja z Twojego bloga "odgapiam" książki nie tylko dla siebie ale i dla młodego. Nawet Harrym Potterem zaraziliśmy się od Was :) Ja niestety miałam bardzo negatywne nastawienie do beletrystyki a zwłaszcza do fantasy. Złe nawyki chyba przejęłam z domu i mój syn jest tego kolejna ofiarą, przejmuje dziedzictwo encyklopedii i wygląda to tak, że nic innego nie czyta. Ale okazało się, że w tych encyklopediach oglądał obrazki i zgadywał co tam jest - bardzo twórcze podejście do nauki :) Następnie za sprawą magicznych sił popadł w Pottery, Narnie Tolkieny i tego typu;) Z drugiej strony są lektury szkolne od sasa do las, bo raz jest to Kasdepke a potem Bullerbyn i Karolcia; z trzeciej strony twór niesamowity i niewiarygodny - książki, które powstają do zabawek Lego, Gormity i tp, - cale historie i fabuły, komiksy i tp, i to biedne dziecię to chłonie i recytuje z pamięci bez zająknięcia w przeciwieństwie do np modlitw na religię;P No i na koniec to czego dowiaduję się z bloga:) Mam jakieś wyrzuty sumienia kiedy chcę mu coś narzucać, kiedy czytam mu lekturę a on błaga - tylko nie to. Bronił się przed Dziećmi z Bullerbyn rękami i nogami aż go dopadły a po paru rozdziałach popadł w taką fiksacje jaką do tej pory przejawiał tylko na temat spider-manów i innych ninja. Natychmiast postanowił, że przenosimy się na wieś, gdzie jeździmy na wakacje i tam z kolegami skompletują ekipę i 3 dziewczynki też się znajdą:) Teraz broni się przed Karolcią ale w sumie czym to się różni od jego ciągłego monologu p.t.: mamo, a fajnie by było gdyby .... Harry Pottera niestety czyta ustami swoich przedstawicieli a na inne tytuły po prostu nie starcza sił, bo niestety nie czyta sam na tyle szybko. Nie mam pojęcia jak go zmusić. Czy po prostu czekać. Wgapianie się w komiksy czy te encyklopedie nie zawsze jest jednoznaczne z czytaniem a lektura to już klops. Zmuszać czy czekać? A może spalić komiksy i encyklopedie?:) Może coś doradzisz bo na pewno jakąś strategię opracowałaś. To duża odpowiedzialność, żeby zrobić to z głową i nie zrazić dziecka do czytania w ogóle... Bo potem słyszy sie teksy w stylu "Jedyną powieść jaką przeczytałem to był Antek i od tego czasu nie sięgnąłem po książkę" :/
-
Gość: monique1405, *.play-internet.pl
2013/02/02 15:26:42
Gratuluję, sama też wysłałam na Ciebie smsa, aby zwiększyć Twoje szanse. Od niedawna czytam Twojego bloga, trafiłam na niego przypadkowo i byłam mile zaskoczona. Tym bliższy mi się wydał ze względu na fakt, że jesteś filologiem. Ja skończyłam anglistykę na UW, od trzech lat mieszkam w Poznaniu i uczę ang w jednej z poznańskich szkół. Byłam na specjalizacji z kulturoznawstwa USA,uwielbiam historię USA, dlatego pracę napisałam na temat secesji, Lincolna i Johnsona (obowiązkowo muszę zobaczyć Lincolna) mimo to bardzo lubiłam zajęcia z literatury. Kiedy czytam tutaj wiele pozytywnych komentarzy odnośnie Twoich wykładów, zazdroszczę Twoim studentom,żałuję troszkę, że sama nie brałam w nich udziału) przypominają mi się niektórzy moi wykładowcy, którzy potrafili z pasją opowiadać o książkach, o których myślałam, że nikt do przeczytania mnie nie zmusi, a jednak czytałam i to naprawdę jest niesamowite. Ze studiów, oprócz książek historycznych, biografii, tekstów źródłowych zostało mi zainteresowanie książkami literatury etnicznej Indian i Amerykanów azjatyckiego pochodzenia (dzięki dr J. Ziarkowskiej) takich jak np. Leslie Marmon Silko lub Maxime Hong Kingston, które polecam. Ostatnio dzięki Tobie zakupiłam Listy Tolkiena, kiedy skończę Wojnę Końca Świata (M. Vargas Llosa) zabiorę się za nie. Dziękuję Ci za wiele inspiracji, może przekonam się bardziej do klasyki literatury brytyjskiej:-). Dołączam do grona Twoich wiernych czytelników,życzę powodzenia w konkursie, sukcesów zawodowych oraz mnóstwa ciekawych książek do przeczytania. Pozdrawiam.
-
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2013/02/03 12:14:58
Do free.natalia: zwróciłaś się do autorki bloga, ale pozwalam sobie napisac do Ciebie kilka zdań. Natalio, absolutnie nie zmuszaj syna do czytania, potraktuje to jak karę, a kara nigdy nie będzie przyjemnością. Najlepsza droga do wyrobienia nawyków czytelniczych i zamiłowania do książek to mądre kierowanie, a więć rozmowa o książce i wspólne czytanie. Książki, które wymieniałaś są przeznaczone dla dzieci starszych i nic dziwnego, że synek nie chce ich czytać sam. Na tym etapie nauki jego technika czytania jest zapewne nie dość doskonała i dlatego czytanie trudniejszych tekstów męczy go. Lista lektur jest rzeczywiście koszmarna, tytuły G. Kasdepke wymagają wspólnego czytania i omówienia. Nie wiem czym kierowali się autorzy tej listy, bo ja mam wrażenie, że wepchnęli do jednego worka to, co akurat wpadło im pod rękę.Do wspólnego czytania proponuję książki lżejsze od Tolkiena, np. ksiązki Nesbit - Pięcioro dzieci i coś, Norton - Gałka od łóżka, Lobe- Babcia na jabłoni, Pagaczewskiego -Przygody profesora Gąbki itp. Do samodzielnego czytania (a więć doskonalenia techniki) proponuję utwory wierszowane i tu sięgnęłabym do klasyki, a z prozy serię Koszmarnego Karolka, fajne są też przygody detektywa Pozytywki G. Kasdepke. Na początek radzę wybierać utwory krótkie pisane dużą czcionką, ilustrowane. Na "kobyłki" typu Harry Potter przyjdzie czas. Pozdrawiam serdecznie i życzę radości ze wspólnych lektur. A, i nie palić encyklopedii, oglądanie obrazków także rozwija i prędzej czy później skłoni do przeczytania informacji. Do wszystkiego trzeba dojrzec.:))))
Padmo - przepraszam Cię, że pozwoliłam sobie na udzielanie rad na twoim blogu.:)
-
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2013/02/03 12:18:41
No i masz! Wkradł się błąd, zwróciłam się do Ciebie małymi literami, "Twoim" - oczywiście.;)
-
2013/02/03 15:24:27
Pocieszę cię, że część trzecia wyjdzie u nas w marcu.. :)
-
2013/02/03 15:54:17
Nic nie powiem :D :bo właśnie skończyłam lekturę obydwu części i generalnie mogę się tylko podpisać pod tym co napisałaś :)
-
2013/02/03 16:23:43
dabarai - mnie to pociesza, ale Julkę niekoniecznie:)

Kasia Sawicka - :-)

Basia - jestem przekonana, że Natalia nie ma nic przeciwko temu, że jej odpowiadasz:) Ja też nie! Mogę się podpisać pod większością tego, co napisałaś, dodam tylko, że w zależności od nauczyciela, lektury są omawiane w różny sposób. W szkole Oli lektury są częściowo czytane wspólnie na lekcji i np. książki pana Kasdepke znakomicie się sprawdzają. Ja trochę ubolewam nad tym, że dzieci nie czytają lektur same w domu, nawet Ola, która czyta sporo, czasem lekturę odpuszcza, ale może to i lepiej? Czytanie nie powinno się kojarzyć z przymusem...

monique1405 - faktycznie, mamy podobną historię, ja też studiowałam poza Poznaniem, ale na Uniwersytecie Wrocławskim. Ja zawsze byłam bardziej "skrzywiona" w stronę kultury brytyjskiej, ale odkąd zaczęłam prowadzić zajęcia na amerykanistyce to się zmieniło. Nie znam jednak autorów, których polecam - sprawdzę ich sobie! Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

bog126 - dziękuję i pozdrawiam!
-
2013/02/03 16:29:56
free.natalia - spokojnie, będzie jeszcze czytał sam. A znacie serię o Lassem i Mai? To były pierwsze książki, które Ola przeczytała samodzielnie. Najpierw ją mocno nakręciłam na tę serię, a potem, gdy wreszcie kupiłyśmy pierwszą część i widziałam, że nie może doczekać się lektury, odmówiłam głośnego czytania, sugerując, żeby zaczęła sama, a ja z nią najwyżej później dokończę:) Nie musiałam:) To był oczywiście perfidny podstęp, jakby nie zadziałał, to przeczytałabym jej książkę na głos i spróbowała za jakiś czas znowu. Teraz czytamy tak, że jest jednak książka do czytania na głos przed spaniem, i tą zawsze ja wybieram, a inną książkę Ola czyta sobie sama i wie, że tej na głos raczej nie poczytam. Za to tutaj wybiera sama, co chce czytać, co najwyżej przychodząc do mnie czasem po sugestię. Na razie się nam to sprawdza:) Dla Julka polecam serię Beara Gryllsa, która zaczyna się od "Złoto bogów". Ola to połknęła po prostu, ale to bardziej seria dla chłopców chyba, ona po prostu bywa taką chłopczycą trochę, przynajmniej w zainteresowaniach (i stroju). Myślę, że Julek dałby radę przeczytać to samodzielnie - seria wydana jest przyjaźnie dla młodego czytelnika, ma duże litery i naprawdę wciąga:)
-
2013/02/04 08:56:48
Wczoraj kupiłam "Delirium". Dołączę do prezentu młodszej córce - piętnastolatce. Ale myślę, że przeczyta starsza też i ja. Z tą młodszą mam problem - nie lubi czytać. Z tą starszą też - czyta za dużo :).
-
2013/02/04 18:40:55
Książki przywodzą na myśl trylogię Scotta Westerfelda "Brzydcy", "Śliczni", "Wyjątkowi", zastanawiam się, czy to inspiracja świadoma czy zbieg okoliczności.
-
2013/02/05 09:43:28
Fajnie jest mieć taką ciocię ;)
Ja ostatnio swojemu facetowi powiedziałam, że jak ma mi już coś kupować z racji różnych okazji, to żeby nie były to kwiatki, tylko książki ;) I chyba muszę to przenieść na szerszy krąg bliskich :)
-
Gość: free.natalia, *.leon.com.pl
2013/02/05 19:00:16
Dzięki za rady. Przyda się już na piątek:) Jakimś dziwnym trafem kupione już 4 filmy a książek zero :O
-
2013/02/06 18:24:03
rusty_angel - rzeczywiście, jest podobieństwo. Nie znam tej trylogii, ale przeczytałam opisy okładkowe i co nieco się zgadza, chociaż wydaje mi się, że może to być tylko powierzchowne podobieństwo. W zasadzie podobieństwa między wieloma dystopiami można by znaleźć. Czytałaś tego Westerfelda? Warto?
-
2013/02/06 18:26:21
free.natalia - faktycznie, że to luty:) Przekaż J. uściski od ciotki P.;) I dokup książkę:-) Baśniobór na przykład, wydaje mi się, że by się my spodobał. Ola się w nim właśnie zaczytuje, a tam jest i dziewczynka, i chłopiec, więc jest dość uniwersalnie:)
-
2013/02/06 18:30:06
Czytałam pierwszą część i mi się podobała, ale kolejnych nie było w bibliotece, więc dalej nie jestem w stanie zagwarantować jakości. Na pewno dobry jest "Lewiatan" i kolejne jego części tego samego autora. Myślę, że Julce by się spodobał.
-
2013/02/06 19:51:47
Dzięki, w takim razie sprawdzę u nas w bibliotece. Mam sporo czasu bo Julka właśnie czyta "Władcę Pierścieni", sądzę, że jej to trochę czasu zajmie;)
-
2013/02/06 20:05:36
dobrze wiedzieć co w trawie piszczy w kwestii książek dla nastolatków, bo zakupy do biblioteki tuż tuż



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...