Blog > Komentarze do wpisu

Na przekór pogodzie

Któregoś upalnego popołudnia, zmęczona pracą i temperaturą panującą w biurze, zaczęłam przeglądać półki w poszukiwaniu jakiejś lektury kojarzącej się z chłodem. Nie, żebym nie lubiła upałów. Lubię zarówno zimę, mroźną i śnieżną, jak i gorące dni letnie. Naszło mnie jednak na chłodną lekturę i wyciągnęłam z półki "Księżniczkę z lodu" Camilli Läckberg. Kiedyś, planując notkę porównującą różne skandynawskie cykle kryminalne, zdałam sobie sprawę, że nie mam w miarę pełnego obrazu, ponieważ nie czytałam żadnej książki Läckberg, a jej cykl wydaje się być bardzo popularny. Kupiłam więc pierwszą część i odłożyłam na półkę, żeby czekała na odpowiedni moment. W międzyczasie przeczytali ją moi rodzice, którym tak się ta seria spodobała, że kupili wszystkie kolejne tomy, które w miarę czytania stopniowo do mnie przywozili, nieustannie namawiając, żebym po nie sięgnęła.

Cieszę się, że nie uległam i spokojnie czekałam aż do teraz. Nie dlatego, że to nędzne książki są i nie warto było po nie sięgać - wręcz przeciwnie. Cieszę się, bo po koniec wyjątkowo ciężkiego semestru, w momencie, w którym miałam przesyt wszystkiego i byłam tak zmęczona psychicznie, że nie mogłam się skupić na żadnej lekturze, ta saga mnie uratowała. Zgrabnie skonstruowane zagadki, sympatyczni bohaterowie, nieco duszna i zaściankowa miejscowość z masą barwnych mieszkańców i historie z przeszłości w każdym tomie - znakomita recepta na odprężający kryminał!

W ciągu półtora tygodnia przeczytałam kolejno pięć pierwszych tomów. "Księżniczka z lodu" pozwoliła mi polubić głównych bohaterów - Erikę, pisarkę szukającą nowego tematu i Patrika, młodego i ambitnego policjanta, kochającego się w Erice od dzieciństwa. Zagadka jest dość zgrabna - jej osią jest morderstwo dawnej przyjaciółki Eriki, zaś kluczem do znalezienia sprawcy wydaje się być wspólna przeszłość obu dziewcząt. I chociaż zakończenie można przewidzieć (podobnie jest zresztą w przypadku kolejnych tomów), to sama intryga jest całkiem wciągająca. Siłą książki jest jednak nie wątek kryminalny, a tło obyczajowe. Mała miejscowość pełna jest skrywanych sekretów, nieporozumień, lęków przed osądzeniem przez sąsiadów i trzymania pozorów. Rozgrzebywanie przeszłości jest trochę jak mieszanie błota - nie wiadomo, co wypłynie na powierzchnię, ale co by to nie było, na pewno nie będzie ładnie pachnieć...

Polubiłam głównych bohaterów, skoro więc kolejny tom leżał pod ręką, nie zastanawiałam się długo. W "Kaznodziei" środek ciężkości przenosi się z Eriki na Patrika. Jest upalne lato, a Erika jest w ciąży i ciężko to znosi. Patrik musi zaś zmierzyć się nie tylko z nową rolą partnera i przyszłego ojca, ale także z wyjątkowo paskudną zbrodnią - zamordowano w brutalny sposób młodą dziewczynę, zaś pod jej ciałem leżały dwa szkielety sprzed lat. Tym samym zostaje ustalony pewien schemat obowiązujący w całym cyklu - kluczem do schwytania przestępcy jest zawsze przeszłość, odsłaniana czytelnikowi za pomocą krótkich scen.

Przyznaję, że zagadka w tym tomie podobała mi się mniej, za to zaczęli mnie interesować kolejni bohaterowie - pracownicy lokalnej policji. Läckberg dawkuje nam informacje na ich temat, ale powoli, w kolejnych częściach cyklu, dowiadujemy się o nich coraz więcej i zaczynamy darzyć sympatią nawet tych najbardziej niewydarzonych. Co więcej, tym razem nie udało mi się odgadnąć tożsamości mordercy zbyt wcześnie, chociaż specjalnie się też nie przykładałam ;)

Dwie pierwsze części przeczytałam ze względu na panujący w nich klimat - jako kryminały były raczej średnie. Kolejne trzy są dużo lepsze, z bardziej skomplikowaną intrygą, a także z wieloznacznymi postaciami i ciekawymi problemami społecznymi w tle. W "Kamieniarzu" głównym tematem są cienie macierzyństwa, w wielu odsłonach. Erika doświadcza depresji poporodowej i nie potrafi odnaleźć się w nowej roli. Patrik nie jest zbyt pomocny, bo chociaż stara się pomóc, nie rozumie, z czym tak naprawdę zmaga się Erika. Patologiczne macierzyństwo majaczy się też gdzieś w tle kolejnej zbrodni, która wstrząsa społecznością Fjällbaki. W dodatku ofiarą jest kilkuletnia dziewczynka, córka nowej przyjaciółki Eriki, co powoduje, że główni bohaterowie znowu czują się bardzo osobiście zaangażowani w sprawę. Jak zwykle poznajemy historię sprzed lat, tym razem wyjątkowo poruszającą i przeraźliwie smutną. Był to chyba najsmutniejszy tom cyklu jak dotąd, aczkolwiek w momencie czytania go byłam już tak mocno zaangażowana w perypetie wszystkich bohaterów, że nie zniechęciło mnie to i bez namysłu sięgnęłam po kolejny.

W "Ofierze losu" cicha i spokojna Fjällbaka staje się ośrodkiem zainteresowania całego kraju, a wszystko za sprawą kręconego tutaj reality show. Gdy jedna z uczestniczek programu zostaje zamordowana, zainteresowanie to staje się jeszcze większe. Jak zwykle, klucz do zagadki leży w przeszłości, i jak zwykle w tle widzimy patologiczne relacje rodzinne. Autorka próbuje pokazać bezduszny świat mediów, muszę jednak przyznać, że jej analiza była raczej powierzchowna i tak schematyczna, że aż irytująca. Ciekawsze było znowu tło obyczajowe, wątek dotyczący siostry Eriki oraz coraz ciekawsi, zyskujący własny głos, koledzy i koleżanki Patrika. Niestety, tym razem tożsamość mordercy była, moim zdaniem, wyjątkowo łatwa do odgadnięcia, tym niemniej, zakończenie całości było na tyle intrygujące, że mimo lekkiego przesytu, znowu wzięłam do ręki kolejny tom!

W "Niemieckim bękarcie" do głosu ponownie dopuszczona zostaje Erika. Zamiast pracować nad kolejną powieścią, próbuje ona dociec, dlaczego jej matka była tak chłodna i zdystansowana za życia, że nie potrafiła obdarzyć uczuciem własnych córek. Oczywiście rodzinna szafa skrywa niejednego trupa, zaś próba dojścia do prawdy zaowocuje kolejnym morderstwem, początkowo pozornie niepowiązanym z dochodzeniem Eriki. Czytelnik jednak wie od razu, że oba te wątki zostaną jakoś splecione i tylko czeka, kiedy do tych samych wniosków dojdzie policja. Tym razem śledztwo prowadzi młodszy kolega Patrika, który okazuje się całkiem sprawnym śledczym. Pojawiają się nowe bohaterki, zaś życie na komendzie nabiera nieoczekiwanych rumieńców. I chociaż przyznaję, że byłam już lekko zmęczona Fjällbaką i jej mieszkańcami, to całość podobała mi się i jest chyba jednym z lepszych tomów cyklu.

Kolejne tomy leżą jeszcze u rodziców, i całe szczęście! Czytanie pięciu części skandynawskiego cyklu kryminalnego w ciągu kilku dni jest dość ekstremalnym doświadczeniem czytelniczym. Z jednej strony fantastycznie było zżyć się tak z bohaterami, z drugiej schematyczność kolejnych części, która zapewne nie przeszkadzałaby, gdybym czytała je w kilkumiesięcznych odstępach, okazała się dość nużąca przy takiej ciągłej lekturze. Przyznaję jednak, że w momencie, kiedy nie miałam siły kompletnie na nic, seria Camilli Läckberg okazała się doskonałym ratunkiem. Odprężała, wciągała i pomagała się zregenerować. Na pewno przeczytam kolejne części, gdy już do mnie dotrą, ale tymczasem z przyjemnością sięgnę po coś zupełnie innego.


środa, 03 lipca 2013, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Ala, *.com.pl
2013/07/03 11:22:38
5 tomów z rzędu, brawo :) Seria jest świetna.
-
2013/07/03 12:49:18
Mam za sobą trzy pierwsze tomy serii i nie zamierzam na tym poprzestać. Masz rację, czytanie w odstępach zaciera wrażenie powtarzalności pewnego schematu. Również urzekło mnie tło obyczajowe i tak naprawdę bardziej mnie interesuje, co wydarzy się w życiu głównych bohaterów, siostry Eriki czy policyjnych kolegów Patrika niż kolejna intryga kryminalna. Na letnie upały skandynawskie kryminały są świetnym materiałem chłodzącym.
-
2013/07/03 13:16:46
Czeka mnie 8 godzinna podróż pociągiem i właśnie zastanawiałam się co mogę przeczytać w tym czasie i już chyba wiem :) Teraz pozostaje zakupić pierwszy tom :)
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2013/07/03 16:13:50
No wreszcie czytałam i mogę wtrącić swoje trzy grosze. Niestety na mojej opinii chyba zaważył przesyt kryminałami czytanymi za młodu, bo nie jest to mój ulubiony gatunek. Dodatkowo, jako osoba, która czytając po raz piąty ten sam kryminał nie odgaduje mordercy to jestem dość nierozgarniętym :) czytelnikiem kryminałów, tymczasem w Księżniczce z lodu odgadłam mordercę już na samym początku, co wystawiło książce w mojej ocenie nie najwyższą notę. Ale pomysł na zimową lekturę w środku lata jak najbardziej godny naśladowania. Pozdrawiam cieplutko, a może dziś lepiej mroźnie :)
-
2013/07/03 16:54:50
Jak ja rozumiem ten przesyt wszystkim i trudność skoncentrowania się na lekturze. Swego czasu, w takim właśnie momencie przeczytałam naraz prawie cały cykl "Miecz prawdy" Goodkinda, a co tu dużo gadać dobra fantasy to to nie jest... Cykl Lackberg zamierzam pożyczyć od koleżanki, która jest jego fanką. Zobaczymy, czy przygoda okaże się udane :)
-
2013/07/03 18:32:08
Ha, miałam identyczny maraton czytelniczy z serią Lackberg, podczas zeszłorocznych wakacji nad jeziorem. Przez 7 dni przeczytałam 5 części, kończąc jedną i zaczynając drugą. Mnie szczególnie urzekło tło społeczne, pokazanie takiej Skandynawii jak lubię, małe miasteczko, zwykli bohaterowie itd. Pewnie niektóre wątki kryminalne były schematyczne, ale mnie się podobało:-) Teraz jestem już po przeczytaniu wszystkich części i czekam na kolejne:-)
pozdrawiam!
-
2013/07/03 19:26:38
Czytałam wszystkie części z wielką przyjemnością. Z książki na książkę coraz bardziej byłam ciekawa, co tam u Eriki, Patricka i reszty ferajny, a zagadka kryminalna schodziła na dalszy plan. Podobało mi się, że morderstwo zawsze było połączone z tajemnicą, tkwiącą w przeszłości.
-
2013/07/03 20:59:32
Niestety autorka z książki na książkę zaniża poziom. "Niemiecki bękart" był naprawdę dość ciekawy ale jego następczyni "Syrenka" to już, niestety, totalny gniot.
Rozwiązanie zagadki kryminalnej jest tak kuriozalne, że aż bez sensu, za to z serii kryminalnej zaczyna nam się robić istna saga familijna.
"Latarnik" i "Fabrykantka aniołków" to tylko potwierdzenie teorii wielu wielbicieli kryminałów(szczególnie tych skandynawskich), że Lackberg pisze już tylko dla pieniędzy(i nie ważne czy to książka kucharska, powieść dla dzieci czy kryminał), byle co,
tylko żeby to oprawić, wydać i niech odcina kolejne kupony od popularności autorki, która w Szwecji ma status niemal celebrytki.
Jeśli przeczytasz kolejne tomy tej serii, chętnie przeczytam co o nich myślisz.
Pozdrawiam.
-
2013/07/03 21:44:01
Ja swoją przygodę z autorką rozpoczęłam i zakończyłam na "Księżniczce..." i jakoś mnie nie ciągnie do reszty. Co mnie dziwi, bo raczej kryminały lubię. Owszem wątki interpersonalne są dobrze, jak dla mnie, skonstruowane, jednak intryga kryminalna kompletnie mnie nie przekonała. A autorkę zaczęto nazywać już skandynawską królową kryminału. Nie bardzo rozumiem dlaczego.
-
2013/07/03 22:50:47
Nie czytałam tych książek, ale jestem pełna podziwu, pięć tomów tak szybko... To musi być naprawdę wciągająca saga. Sama wiem, jak to jest, zaprzyjaźnić się z bohaterami. A gdy kończy się ostatni tom.. nagle nie wiemy co ze sobą zrobić. To tak jak z ulubionym serialem:) Bardzo dobra recenzja. Pozdrawiam:)
-
2013/07/04 00:22:53
:)
ja w ciagu dwoch tygodni przeczytalam trzy i pol tomu ;) ten czwarty dopiero koncze, a piaty bedzie musial niestety poczekac... jeszcze sie nie kupil...

dlugo zwlekalam, bo slyszalam, ze "takie sobie", ale w koncu zaryzykowalam i jestem zadowolona (choc tez mysle, ze pierwsze dwa tomy sa gorsze)

pozdrawiam
-
2013/07/04 10:05:27
ja przeczytałem dwie pierwsze części cyklu, kolejne czekają. Podoba mi się szata graficzna tych nowych wydań.
-
2013/07/04 22:02:05
Powialo chłodem...Szczerze podziwiam tempo, połknać 5 kryminałow w tak krótkim czasie.U mnie po głowie w te upaly zdecydownia chodzą ksiązki historyczne. Teraz czytam ksiazke Jozefa Hena:" Ja Michał z Montaigne...".Polecam
-
2013/07/05 12:55:38
Nie wiedziałam, że tych książek w serii jest aż tyle. Chyba powinnam się skusić na pierwszą część. :)
-
2013/07/05 16:27:46
ja bardzo lubię jej książki, jednak ostatniej u nas wydanej już nie czytałam, chyba mi się przejadła a może natłok nieszczęść spadających na bohaterów (Annę) już mne zbytnio przybił. Tak czy siak, lubię jej książki chociaż na bliskim mi forum Kryminały i Sensacje jestem w zdecydowanej mniejszości. Pozdrawiam z upalnej Warszawy.
-
2013/07/06 17:08:02
Kto wie, może przeczytam ; )
5 tomów w półtora tygodnia? Nieźle :D
-
2013/07/06 23:19:05
Ale szybko czytasz ja w półtorej tygodnia to może jedną książkę bym ledwie skończyła :) Chyba naprawdę wciągają te książki :)
-
2013/07/07 13:45:15
Czytam ostatnio sporo kryminałów, ale pani Lackberg jciągle czeka na swoją kolej. Recenzje z książki na książkę są coraz bardziej stonowane. Zdaje się, że w końcu zapoznam się z tymi książkami dla porządku:)
-
2013/07/08 11:14:13
Mnie p. Lackberg nie przekonała do siebie. Zbyt prostym językiem to napisane a i intryga taka sobie. Poprzestałam na trzech i wystarczy.
-
2013/07/08 23:11:27
Ojtam, szybko :) Szybko to bym czytała, jakbym je w 5 dni przeczytała ;) A tak serio, to być może czytam dość szybko, ale to przecież kryminały, czyli z założenia czyta się szybko, żeby dowiedzieć się, kto zabił;)

-
2013/07/08 23:12:43
chiara76 - to właśnie przez forum nie sięgnęłam po Lackberg wcześniej. Kupiłam jednak kiedyś pierwszy tom, żeby wyrobić sobie własne zdanie, i się wciągnęłam. W Poznaniu również upalnie, i dobrze :) Pozdrawiam!
-
2013/07/09 23:25:31
Bardzo lubię serię tych książek są lekkie i dobrze się je czyta. Też bardzo szybko je przeczytałam :)
-
2013/07/10 12:01:03
Droga Padmo! Dzięki Tobie przełamałem się i czytam po angielsku, dość dobrze rozumiem czytany tekst. Gorzej mam niestety z mówieniem, szkoda że w LO nie miałem takiego anglisty jak Ty, bo na studiach wbrew lektorce wybrałem grupę A1/A2 słowem uciekłem z grupy o poziomie B1/B2, co mi zresztą zrobiło dobrze, bo przynajmniej poćwiczyłem podstawy :-)))
-
2013/07/10 13:09:28
Uwielbiam kryminały. Ale jeśli już mam do wyboru to wolę filmy kryminalne, później czytać o nich a dopiero na końcu je czytać. Twoja recenzja była dla mnie idealną dawką ;) prawie jak pięć porcji owoców, warzyw i soków. Pozdrawiam!
-
2013/07/10 21:29:30
Przeczytałem 2 pierwsze tomy i mam zamiar przeczytać resztę. Bardzo interesuje mnie jak potoczą się losy siostry Eriki, a jakoś mniej kryminalna intryga :)
-
2013/07/14 13:03:02
hehe fajne zestawienie. DZIEKI !
-
2013/07/15 23:06:54
Hm, mnie ta autorka zupełnie nie podeszła, bywa. Ale odprężające działanie lektury rozumiem, ja wtedy aplikuję sobie kryminały Gardnera.
-
2013/07/17 16:10:17
ciekawa seria, wielkie dzięki :)
-
2017/09/28 11:32:45
Książki zawsze były moim życiem drugim, widzę że czytasz teraz o Wandzie Rutkiewicz, zaleta to bocznych pasków informacyjnych na blogu. Sam prowadzę skromnego bloga o książkach językowych - link w podpisie - a czas na pochłanianie kolejnych woluminów się z biegiem życia kurczy... Korzystaj z dobrego wzroku i dobrego czasu. Książka nigdy nie zaszkodzi oczom w takim stopniu jak ekran komputera czy smartfona. Powodzenia!



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...