Blog > Komentarze do wpisu

Zamek, kuchenny zlew i książki

Duchem jeszcze krążę po bezdrożach Tybetu, w głowie wciąż brzmią mi dźwięki pekińskiej ulicy, już zaczynam tęsknić za azjatyckimi kolorami, zapachami, a jednocześnie cieszę się, że znowu jestem w domu, że zdążyłam na śliwki, pomidory, maliny, i że zaczynają się pojawiać jesienne premiery książkowe.

Jak zwykle na takich wyjazdach, nie przeczytałam za dużo. Zbyt wiele dzieje się wokół mnie, żebym miała czas na książki, w dodatku tym razem miałam ze sobą tylko Kindla i musiałam się nim dzielić z Olą, która przeczytała jedyną zabraną książkę w kilka dni, a potem odkryła na moim czytniku folder z klasyką powieści młodzieżowej. Udało mi się jednak kilka dobrych książek przeczytać, zanim jednak o nich napiszę, podzielę się wrażeniami z lektury, którą pochłonęłam już po powrocie - teraz, kiedy mam ją na świeżo i bardzo chcę się z Wami podzielić.

Jest taka rzecz, która mnie zawsze szczególnie cieszy, jak pewnie zresztą każdego mola książkowego, który czyta angielskie książki w oryginale i chciałby się nimi czasem móc podzielić z rodziną i przyjaciółmi nie znającymi angielskiego. Kiedy książka, która mnie zachwyciła ukazuje się wreszcie, czasem po latach oczekiwania, po polsku, jest to jak małe święto. Niby tyle się u nas tłumaczy z angielskiego właśnie, a jednak wciąż jest mnóstwo książek, które w Wielkiej Brytanii są klasykami, wielokrotnie wznawianymi i kochanymi przez rzesze czytelników, a u nas wciąż ich nie ma. Ukazanie się na naszym rynku takiej książki jest wyjątkowym świętem, które należy celebrować. Dlatego liczę, że w najbliższych dniach tłumnie ruszycie do księgarń, żeby kupić książkę, na której polską edycję czekaliśmy ponad sześćdziesiąt lat.

"Zdobywam zamek" Dodie Smith (tytuł oryginalny "I capture the castle") pojawia się w wielu rankingach na książkę wszech czasów, Brytyjczycy często wymieniają ją jako ukochaną książkę z młodości, pisarze zaliczają ją do książek, które chcieliby napisać lub zabraliby ze sobą do trumny. Gdy pierwszy raz po nią sięgałam, kilka lat temu, jeszcze zanim narodziło się Miasto Książek, byłam pełna oczekiwań i obaw. Spodziewałam się tak wiele, że byłam właściwie pewna, że się zawiodę - nie jest dobrze liczyć na tak wiele. "I capture a castle" jednak okazało się być dokładnie tym, na co po cichu liczyłam - słodką, zachwycającą, pełną czaru opowieścią, od które nie sposób się oderwać.

Pierwsze zdanie jest słynne. "Piszę, siedząc na kuchennym zlewie". Siedemnastoletnia Cassandra, narratorka powieści, już od pierwszych słów zaznacza swoją obecność i to w istocie za jej sprawą ta historia jest tak wyjątkowa. Cassandra jest "rozmyślnie naiwna", czarująca i posiada dar obserwacji. Wraz z rodziną mieszka w popadającym w ruinę zamku gdzieś w Sussex, co może brzmi romantycznie, w istocie zaś oznacza wielkie i zimne pomieszczenia oraz izolację od świata. Jej ojciec, James, napisał kiedyś powieść, która zapoczątkowała modernizm i stała się bestsellerem, od tego czasu jednak cierpi na brak weny i nie jest w stanie nic napisać. Jest jeszcze macocha - olśniewająco piękna Topaz, która była muzą i modelką słynnych malarzy, a teraz jest szaleńczo zakochana w Jamesie, starsza siostra Rose, marząca o pięknych ubraniach i dobrym zamążpójściu, oraz syn pokojówki Stephen, przystojny jak grecki bóg, skrycie kochający się w Cassandrze. Wszyscy są biedni jak myszy kościelne - gdy książka ojca się sprzedawała, wynajęli na czterdzieści lat zamek, a gdy zaczęło być gorzej, musieli posprzedawać wszystko, co mieli, łącznie z meblami. Żyją dosłownie o chlebie i wodzie (nie mają herbaty, a jedynie resztki kakao) i liczą na cud.

Cud nadchodzi wraz z dwoma młodymi, bajecznie bogatymi Amerykanami, którzy dziedziczą dom w sąsiedztwie. Gdy wieść o tym się rozchodzi, oczytane siostry mają natychmiastowe i jak najbardziej trafne skojarzenie z "Dumą i uprzedzenie" i panem Bingleyem, który wynajął Netherfield Park. Rose jest zdesperowana i czuje, że to jej jedyna szansa na dobre małżeństwo i wyrwanie się z biedy. Oczywiście, zgodnie z oczekiwaniami, obaj panowie któregoś dnia odwiedzają zamek, a życie całej rodziny nigdy już nie będzie takie same. Co nie znaczy, że reszta opowieści staje się romantyczną i przewidywalną bajką - na szczęście.

Cała historia jest ukazana oczami Cassandry, która marzy o zostaniu pisarką i spisuje wszystkie wydarzenia w pamiętniku. Cassandra, która początkowo jest w istocie naiwnym i romantycznie usposobionym dzieciakiem, znienacka musi dorosnąć. Obserwujemy jej przemianę z fascynacją - jest tak urocza, dowcipna, zarazem naiwna i zadziwiająco dojrzała. Jej opowieść żyje - autorka potrafi w zaskakujący sposób przywołać cała rodzinę i ich zadziwiające domostwo do życia przez dobór detali, dialogi (widać, że Dodie Smith była przede wszystkim dramatopisarką - jej dialogi skrzą się dowcipem).

To idealna książka dla moli książkowych. Pełno tu odniesień do innych dzieł literackich, bohaterowie z fascynacją rozprawiają o książkach i sztuce, zaś całe tło i klimat jest jakby żywcem wyjęty z marzeń niejednego czytelnika. Wiem, że podkręcam teraz wasze oczekiwania i że nie będziecie do końca wierzyć, że taka idealna książka może istnieć. Nie czuję jednak obaw - wiem, że jeśli sięgnięcie po "Zdobywam zamek", będziecie zauroczeni.

Jedyne moje zastrzeżenie w kwestii polskiego wydania dotyczy tytułu - nie jestem przekonana co do tłumaczenia. "I capture the castle" rozumiem jako opisywanie zamku, próbę uchwycenia na papierze tego, co działo się w życiu rodziny Mortmainów, nie do końca rozumiem, co tłumaczka miała na myśli przez "zdobywanie" zamku. Jest to jednak mało istotne, zwłaszcza że tytuł faktycznie nie jest łatwy do przetłumaczenia w zgrabny sposób.

Moja ocena: 6/6

sobota, 31 sierpnia 2013, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/08/31 09:59:21
Dla takich książek warto czekać, by w końcu ukazały się oczom polskiego czytelnika. Nie mogę doczekać się lektury!
-
2013/08/31 10:02:01
zgadzam się, całkowicie się z Tobą zgadzam, Padmo! "I Capture the Castle" to fantastyczna książka, a pocztówka z pierwszym zdaniem tej książki wisi u mnie nad biurkiem! Świetnie, że wydali ją po polsku, kupię siostrze :)
-
2013/08/31 10:07:24
Już cieszę się na lekturę tej książki !
-
2013/08/31 11:01:03
Padmo, cieszę się z Twego powrotu, na bieżąco śledziłem relację :-)
PS. Wybieram się na filologię angielską, ten kierunek jest mi bardzo potrzebny, niestety historia nie dała mi stałego zatrudnienia, pozdrawiam!
-
2013/08/31 11:22:15
Witaj z powrotem :) relację z Chin śledziłam z zapartym tchem. Ola będzie miała o czym opowiadać w szkole - tyle wrażeń!
Zaciekawiła mnie Twoja recenzja, wrzucam sobie książkę do schowka. Pozdrawiam serdecznie!
-
2013/08/31 11:31:58
O matko, teraz to już muszę "Zdobywam zamek" przeczytać. Do tej pory byłam "tylko" zainteresowana:)
-
2013/08/31 12:24:15
Opowieść mnie bardzo zaintrygowała. Nie czuję się na siłach by czytać oryginały i przyznam, że często żałuję, iż nie znam porządnie języka obcego.
-
2013/08/31 14:29:31
Jednym słowem brać i się nie zastanawiać? Mam tylko nadzieję, że nie jest to w stylu Intrygi małżeńskiej, która mimo dobrych opinii w blogosferze, zawiodła mnie na każdej linii.
-
2013/08/31 14:45:03
peek-a-boo - gwarancji nikt nie da ;) Ale ta książka leży tak daleko od "Intrygi małżeńskiej", jak tylko to możliwe, i na ile znam Twój gust, obstawiałabym, że bardzo Ci się spodoba :) A po tylu latach wzajemnego czytania myślę, że trochę znam :) A teraz będę obgryzać paznokcie, żeby się okazało, że mam rację;)
-
2013/08/31 15:27:55
Zauważyłam wysyp recenzji "Zdobywam zamek" na blogach książkowych i już zaczęłam mieć lekką awersję do tego tytułu, ale Twoja recenzja potrafiła mnie przekonać, że akurat tym razem warto popłynąć z mainstreamem ;) Naprawdę mam ochotę to przeczytać! Dzięki!
-
Gość: joly_fh, *.dynamic.chello.pl
2013/08/31 17:57:46
Książka zapowiada się chyba na hit jesieni wśród blogerów ;) Jak na powieść dla młodzieży, to trochę się obawiam, że te 60 lat, to jednak trochę za późno, bo teraz młodzież już takiej literatury nie czyta...
-
2013/08/31 21:44:48
teraz, mając na względzie kondycję Twoich paznokci, będę musiała jak najszybciej przeczytać ;)
-
2013/09/01 10:25:07
No podziwiać samozaparcie, że tuż po powrocie się zabierasz za książki :) I że na chińskich bezdrożach przeczytałaś kilka, no chyba w tych autobusach po naście godzin. A ja liczyłam jeszcze na jakieś wspomnienia z podróży na innych stronach. Może warto na świeżo, może z perspektywy ale liczę mocno, że coś jeszcze przeczytamy :)
-
2013/09/01 11:10:45
free.natalia - Muszę przyznać, że nie do końca tym razem rozumiem :) Samozaparciem byłoby się powstrzymać od czytania;P Co miałabym robić po powrocie?;) Wspomnienia jeszcze będą, czytanie w niczym nie przeszkadza:) Tak jak oddychanie;)
-
Gość: Sesolello, *.multi-play.net.pl
2013/09/01 17:04:05
Aaaa jaka ekranizacja tej książki jest piękna, widziałaś może?
-
2013/09/01 17:26:01
A to co innego, to też rozumiem, kiedyś tak miałam :) Teraz w podróży za bardzo skupiam się na tu i teraz i nawet jeśli czytam w drodze, to dociera to do mnie jakoś po czasie, albo na odwrót książka mi łazi po głowie a rzeczywistość schodzi na drugi plan. A po każdym powrocie długo dochodzę do siebie. Choć jakie te moje podróże w porównaniu :) Cóż chyba już nie zdążę nabrać dystansu, w sensie rozbiegu :) A Zamek pewnie przeczytam jak mi w bibliotece w łapy wpadnie. Po Twoich recenzjach trudno się oprzeć :)
-
Gość: ida, *.vivaldiego.wroclaw.pl
2013/09/02 09:09:16
Ja już mam swój egzemplarz! Bo pamiętam jak pisałaś o tej książce -i nie mogłam się doczekać Twojej recenzji polskiego wydania! Bo też się bałam rozczarowania ;) Ale skoro oceniasz na 6 to zaczynam już dziś!
-
2013/09/02 10:59:26
Sesolello - nie widziałam, ale nie mogę się już doczekać :)

joly_fh - mam nadzieję, że nie tylko wśród blogerów:) I liczę, że moja córka da jej radę, aczkolwiek jeszcze poczekam ze 2-3 lata, zanim jej ją podsunę. Język jest jak najbardziej współczesny, a klimat lekko baśniowy, więc powinno się niektórym nastolatkom podobać jednak...

kreskowa - ja też nie lubię, kiedy wszyscy zaczynają czytać to samo :D Ale tym razem wydaje mi się, że warto się nie dać zniechęcić, bo to jest po prostu wydarzenie, jak się taka klasyka nagle ukazuje po polsku:)

ida - zacznij, a potem napisz koniecznie, jak Ci się podobało:)
-
2013/09/02 15:50:04
Ja zawsze do lektur bardzo polecanych zabieram się jak pies do jeża, choć staram się z tym walczyć, aby nie przegapić wielu ciekawych lektur.
-
2013/09/02 20:58:56
Cieszę się, że jesteś w domu :)
-
2013/09/03 23:50:12
No, jak sześć na sześć, to chyba warto sprawdzić. :)
-
Gość: anchema, *.cnet2.gawex.pl
2013/09/05 00:17:04
opis wydał się znajomy, pogrzebałam w pamięci i rzeczywiście - widziałam ekranizację, ale jednym okiem :) polski tytuł "Nie oddam zamku".
-
Gość: Asia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/09/05 11:22:22
Właśnie kończę czytać. I mogę potwierdzić, że książka jest świetna. Na początku miałam mieszane uczucia, ponieważ nie lubię już czytać książek z nastoletnimi bohaterami, ale ta książka ma w sobie coś uniwersalnego. Wcale mi nie przeszkadza, że główna bohaterka ma zaledwie 17 lat, bo rozterki targające jej życiem mogą się przydarzyć w każdym wieku (no, może poza mieszkaniem w zrujnowanym zamku :))
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/09/05 15:18:05
Już czytam!
-
Gość: to_kasia, *.dynamic.chello.pl
2013/09/05 22:39:00
Po Twojej entuzjastycznej recenzji pobiegłam do księgarni i przeczytałam. Podobała mi się książka, chociaż zakończenie trochę rozczarowało... I nie rozumiem zupełnie, dlaczego wydawca podkreśla podobieństwo do "Błękitnego Zamku" i to na okładce! Więcej jest różnic niż podobieństw. Może oprócz zamku z tytule.
-
2013/09/07 18:49:06
Bylo to oczywiscie sfilmowane (z Romola Garai w glownej roli) i polskie tlumaczenie tytulu brzmialo chyba "Nie oddam zamku". Moim zdaniem mniej doslowne ale znacznie lepsze :)

Jest w tej ksiazce pewien rodzaj niewinnosci ktory mnie bardzo ujal. I oczywiscie ten motyw coming of age jest stary jak ludzkosc, ale w tej wersji ma cos swiezego i radosnego choc bolesnego rownoczesnie.
Z pewnoscia Cassandrze udalo sie oddac te przedziwna noc swietojanska, bardzo piekny rozdzial to byl. I wiele innych rzeczy mnie wzruszylo.
-
Gość: wyspa, *.mobius.fr
2013/09/14 13:15:18
znowu dzieki Miastu Ksiazek odkrylam nowa, ciekawa lekture! Pobieglam do mojej francuskiej biblioteki i znalazlam: w dziale mlodziezowym (?), a francuski tytul to "Zamek Kasandry". To teraz tylko czytac mi zostalo! Jeszcze tylko dodam, ze na polskie tlumaczenie trzeba bylo czekac do 2013 roku, ale Francuzi tez sie naczekali, bo pierwsze wydanie wyszlo w 2004 w Gallimard Jeunesse. Pozdrawiam goraco
Wyspa
-
Gość: Beem, *.dynamic.chello.pl
2013/09/15 00:07:45
Padmo, jesteś prawdziwym aniołem! Przecież nigdy bym na to nie zwróciła uwagi. To nie pierwsza wskazówka "lekturowa", jaką dzięki tobie znalazłam. Naprawdę anioł ze wskazówką. Dziękuję naj-naj!
-
2013/09/18 21:59:38
Beem - cieszę się bardzo! Ja też tę książkę odkryłam dzięki angielskim blogom książkowym :)

wyspa - bo ta książka rzekomo jest przeznaczona dla młodzieży:) Cóż, widać jesteśmy młode duchem:) Podoba mi się francuski tytuł, dobrze wybrnęli!

selkie - doskonale to ujęłaś, motyw może i ograny, ale Cassandra jest tak oryginalna, świeża i wyrazista, że całość jest wzruszająca i nieszablonowa!

to_kasia - ten "Błękitny zamek" to typowy zabieg wydawniczy, moim zdaniem te książki nie mają wiele wspólnego, ale "Błękitny zamek" czytałam baaardzo dawno temu i może już nie pamiętam:)
-
Gość: delfa.anywhere, *.dk.customer.tdc.net
2013/09/19 10:52:07
Padmo, ja również dziękuję za polecenie książki. Jestem absolutnie nią oczarowana.
Cudowna opowieść z wartką, wciągającą akcją, otulona oparami magii. Może to będzie "dramatycznie wystylizowane", gdy to powiem, ale "Zdobywam zamek", to książka wywołująca tak serdeczne uczucia, że chce się ją przytulić do serca.
Pozdrawiam
Magda
delfaanywhere1.blogspot.dk/
-
Gość: J., *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/10/18 13:53:56
Rzeczywiście nasze oczekiwania podkręciłaś :)
-
2013/12/29 08:11:01
Już przeczytałam i też uważam, że to dobra książka dla moli książkowych :). Troszkę mi się chyba mniej niż Tobie podobała, ale to pewnie po prostu nie moje klimaty. Podejrzewam, że miłośnikom powieści w stylu "Dumy i Uprzedzenia" niesamowicie się spodoba. // Mam dziwne wrażenie, że ta książka spodobałaby mi się bardziej w oryginale...

zakamarek2013.blogspot.com/2013/12/zdobywam-zamek-i-corka-tatarskiego-chana.html
-
2014/01/15 20:26:20
właśnie niedługo sięgam po tą książkę, a przez Twój wpis pewnie szybciej :D



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...