Blog > Komentarze do wpisu

Na wysokim niebie

   Kiedy blogowa koleżanka, Danusia z Książek Zbójeckich, napisała do mnie z informacją, że wkrótce ukaże się jej debiutancka książka, i z pytaniem, czy nie chciałabym jej zrecenzować, wiedziałam, że pakuję się w kłopoty :) Nie jest łatwo recenzować książkę koleżanki, zwłaszcza jeśli okładka i opis sugerują, że należy ona do takiego rodzaju literatury, po który sięgam raczej rzadko. Przez moment pomyślałam, że lepiej odmówić, kupić sobie książkę i przeczytać ją po cichu, nie zdradzając się ze swoją opinią, jeśli mi się nie spodoba. Z drugiej strony jednak, gdybym sama odważyła się na to, co zrobiła Danusia, i napisała książkę, też chciałabym, żeby ona ją zrecenzowała :) Raz kozie śmierć - zgodziłam się, przeczytałam książkę i przyszła pora ujawnienia szczerej opinii.

Nie będę owijać w bawełnę - nie należę do grupy docelowych odbiorców. Nie kupiłabym tej książki w księgarni, gdybym nie znała autorki. Dlaczego? Po pierwsze, rzadko kupuję całkiem w ciemno książki polskich autorek. Wiem, że to niedobrze, ale ja nie gustuję w tzw. literaturze kobiecej - zdarza mi się po nią sięgać, ale zwykle pod wpływem recenzji albo jakiegoś impulsu, a do takiej należy sporo polskich książek pisanych przez kobiety. "Na wysokim niebie" ma niezbyt ciekawą okładkę i fatalny dopisek - co to znaczy "opowieść o emocjach"? Emocje powinien odczuwać czytelnik podczas lektury, ale jakoś niezręcznie brzmi stwierdzenie, że emocje stanowią treść książki. To oczywiście sprawka wydawnictwa, a nie autorki, ale gdybym nic nie wiedziała o książce, nie zachęciłoby mnie to do lektury.

Ponieważ podchodziłam do książki jak pies do jeża, stwierdziłam, że będę ją podczytywała po kilka stron co jakiś czas. Tak też robiłam przez kilka dni, czytając ją pomiędzy innymi lekturami. Nagle jednak stwierdziłam, że chyba się wciągnęłam, zamiast więc odłożyć lekturę na później, usiadłam wygodnie i przeczytałam całość jednym tchem. Danusia Awolusi ma naprawdę lekkie pióro - pisze sprawnie, ładnym językiem, zajmująco.

Jeśli chodzi o treść, niestety nie jest aż tak idealnie. Bohaterką jest Ania, dziecko z tzw. rodziny dysfunkcyjnej. Jej rodzice nie interesują się nią w najmniejszym stopniu, nikt nie dba o to, aby się zdrowo odżywiała, myła, porządnie ubierała. Ania jest więc grubsza od rówieśników, w dodatku brzydko pachnie. Staje się więc oczywiście kozłem ofiarnym dla swojej klasy - koleżanki i koledzy wyśmiewają się z niej, a nawet posuwają do fizycznej przemocy. Ania nie potrafi się im przeciwstawić, dopóki na jej drodze nie stanie przemiła, pomocna i taktowna bibliotekarka, podsuwająca odpowiednie lektury i dodająca wiary we własne siły. Gdy zaś coś w życiu Ani zacznie się zmieniać na lepsze, pojawią się kolejni przyjaciele i życzliwi ludzie.

I choć wszystko teoretycznie gra, to jednak podczas lektury zgrzytałam zębami. Wszystko jest tak straszliwie czarno-białe! Ania jest chodzącym ideałem - poniżana i wyszydzana, zawsze wybacza swoim oprawcom, wszystko rozumie, przenikliwie i trafnie diagnozuje skomplikowane emocje dorosłych ludzi. Raz tylko ucieka się do przemocy, i oczywiście robi to w słusznej sprawie. Osoby ją otaczające są albo równie idealne (pani z biblioteki - wyrozumiała, życzliwa; jej dziadek - idealny, inteligentny, oczytany, życzliwy, rozumiejący; Tobiasz - mądry, doświadczony przez życie, oczywiście cierpliwie pomaga Ani w lekcjach), albo do gruntu beznadziejne (nauczyciele - zamykający oczy na przemoc, rodzice - obojętni, bracia - schodzący na złą drogę, koleżanki i koledzy - brutalni, głupi). Klisza goni kliszę i to w sposób niesamowicie przewidywalny. A przecież w życiu nic nie jest czarne albo białe. Także w literaturze odcienie szarości są dużo bardziej interesujące od prostych barw. Gdyby Ania czasem okazała mniej wyrozumiałości, a więcej zrozumiałych ludzkich uczuć, gdyby czegoś nie rozumiała, nie usprawiedliwiała wszystkich wokoło - byłaby dużo ciekawszą bohaterką, bardziej prawdziwą. To samo tyczy się pozostałych bohaterów. Przykładowo (nie chcę zbyt dużo zdradzić z treści) - jeśli ktoś schodzi na złą drogę, nie musi od razu okazać się mordercą, jeśli ktoś się nawraca, nie  staje się od razu chodzącym ideałem.

Niestety, fabuła "Na wysokim niebie" opiera się na takich właśnie uproszczeniach. Miałam ochotę rzucić książkę z irytacją, gdy Ania po raz kolejny przejawiała cechy nadludzkie, i wszyscy rozpływali się w zachwytach nad jej dojrzałością i mądrością. Rozumiem, że trudne doświadczenia mogą sprawić, że ktoś przedwcześnie dojrzeje, ale tutaj było to doprowadzone naprawdę do przesady.

Uczucia po lekturze mam więc mocno mieszane. Pożyczyłam książkę mojej Mamie, która zajmuje się biblioterapią. Przeczytała, wyraziła opinię podobną do mojej, ale następnie dodała - "To zarazem idealna książka do wyjaśniania, czym jest biblioterapia. Przygody Ani z książkami, jej lektury, bibliotekarka, która je omawia, zamiast roztrząsać problemy rodzinne Ani w sposób bezpośredni - to wszystko stanowi doskonały wstęp do biblioterapii." Całość ma moim zdaniem zresztą spory terapeutyczny potencjał, i dlatego moim zdaniem to bardziej książka dla młodzieży niż dorosłych - nastoletniemu czytelnikowi płaskość postaci może nie będzie przeszkadzać, zaś wciągająca, momentami dość łzawa fabuła na pewno ułatwi lekturę. Warto też zauważyć, że pierwsze zdanie jest naprawdę mocne - przemyślane i intrygujące, stanowi potwierdzenie dobrego warsztatu autorki.

Wiem, że mogę zostać posądzona o zawiść, jednak nie byłabym uczciwa wobec czytelników Miasta Książek, a także wobec samej Danusi, gdybym bezkrytycznie poleciła jej książkę. Szczerze gratuluję jej debiutu i chociaż wiele mam zastrzeżeń, to jestem przekonana, że kolejne książki będą coraz lepsze! Danusia ma bogatą wyobraźnię i sprawnie operuje słowem. Czekam na kolejne powieści z nadzieją, że pojawią się w nich trochę ciekawsze, mniej jednoznaczne postaci.

Moja ocena: 3.5/6

wtorek, 29 października 2013, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Zardzewiałym gwoździem po sumieniu czytelnika z Lost.In.The.Library.
Danuta Awolusi Na wysokim niebie Sol, 2013, stron 268 65279   Ania mówi o sobie tak: grube, śmierdzące i biedne dziecko. Czuje się gorsza, brzydsza i głupsza. Nie wierzy w siebie, nie ma oparcia w najbliższych i prawie nie ma przyjaciół. ... »
Wysłany 2013/10/30 02:36:26
Komentarze
Gość: Monika, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/10/29 23:09:29
Padmo (pominę wrażenia z tego, co zapowiada Twoja recenzja - też nie do końca moje ulubione tematy, a ostatnio szczególnie muszę selekcjonowac) recenzowanie dla koleżanki było moim najlepszym przeżyciem czytelniczym;) ba! Ja nawet byłam więcej niż recenzentem, ja czytałam książkę nim została wydana!;))) to było tak miłe, że teraz tęsknie za tamtym uczuciem, i czekam - może jeszcze kiedyś mi się zdarzy?;))

P. S. Książkę Danusi przeglądnę w księgarni, obiecuję!;))

Pozdrawiam
Moni
-
2013/10/29 23:13:57
Moni - Myślę, że byłoby łatwiej, gdybym była książką zachwycona - wtedy jej recenzowanie byłoby świetne :) A tak czułam się trochę źle, że w sumie mi się tyle rzeczy nie podoba... Z drugiej strony fajnie jednak zostać wytrąconą ze swojej bezpiecznej niszy i przeczytać coś, po co by się inaczej nie sięgnęło!
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/10/29 23:20:36
Ależ to konstruktywne uwagi, przemyślenia .. mam nadzieję, że koleżanka się nie pogniewa?
-
2013/10/29 23:30:15
Szczerze mówiąc, jestem przekonana, że autorka się nie pogniewa. Pewnie będzie jej trochę przykro, czego szczerze żałuję - myślę, że książkę traktuje się jak dziecko, a nikt nie lubi, kiedy ktoś krytykuje jego pociechę, ale liczę, że zrozumie, że krytyka wypływa z przekonania, że nie jest źle i wiary, że może być jeszcze lepiej. Mam zresztą nadzieję, że niejeden czytelnik tego bloga postanowi samodzielnie się przekonać, jaka jest wartość tej książki - tak już nieraz bywało - ja krytykowałam, a Wy i tak czytaliście:) Zresztą tę książkę czyta się naprawdę dobrze - wciąga, wzrusza, irytuje, na pewno nie pozostawia obojętnym.
-
2013/10/30 00:21:31
Sporo trafnych uwag, które na pewno mogą się autorce przydać w kolejnej powieści.

Mnie poruszyły losy głównej bohaterki i jej jednowymiarowość wcale mi nie przeszkadzała. Widziałam ją raczej jako kolczastą, ale jednak optymistkę, wierzącą że otaczający ją ludzie nie są z gruntu źli. Miałam też wrażenie, że tę wiarę czerpała z lektur, które podsuwała jej bibliotekarka.

W przeciwieństwie do Ciebie lubię czytać polskie autorki i myślę, że tę przypadłość zawdzięczam przede wszystkim miejscu zamieszkania, bo kiedyś tak nie było. Chociaż niepokoi mnie, że pisze się ostatnio tylko o ucieczce na wieś, nieoczekiwanym spadku po bliżej nieznanym krewnym i rodzinnej tajemnicy.
-
2013/10/30 02:38:15
Bardzo przepraszam za pomyłkowy trackback do zupełnie innej książki. Padmo mam nadzieję, że usuniesz. :(
-
2013/10/30 05:53:06
Gratuluję obiektywnej recenzji. Domyślam się, że niełatwo było opisać swoje nie do końca pozytywne uczucia kiedy autorką powieść jest koleżanka. Mimo wszystko Tobie się udało :) Co do samej książki, mam zamiar poznać ją w przyszłości, chociaż nie jest to priorytet na mojej liście czytelniczej.
-
Gość: wyspa, *.mobius.fr
2013/10/30 06:49:29
Rowniez gratuluje obiektywnej recenzji. Wyobrazam sobie jak trudno bylo ci ja opublikowac, a jednak to zrobilas. Brawo! Bardzo cenie ten gest, bo czasem czytajac recenzje na blogach mam wrazenie, ze blogerzy (niektorzy) to towarzystwo wzajemnej adoracji. Tak wiec dzieki za prawdziwa recenzje. A twoja kolezanka moze bedzie nawet wdzieczna, bo przeciez pokazalas mocne strony tego debiutu, a wszyscy , ktorzy cie czytaja wiedza, ze jestes wybrednym i wymagajacym czytelnikiem! Pozdrawiam. Wyspa
-
2013/10/30 07:14:22
We końcu coś prawdziwego! Wielkie dzięki!
-
2013/10/30 07:14:41
Autorka się wcale nie gniewa :) Wręcz przeciwnie. Ja dobrze wiem, o czym piszesz. Ania wydaje się czarno-biała, choć w głębi duszy taka nie jest. Po prostu się bardzo broni przyjmując postawę tej dobrej. Bycie zbyt normalnym w jej rzeczywistości grozi narażeniem siebie na większą ilość reakcji z ludźmi. W każdym razie czytając tekst faktycznie można odnieść wrażenie, że niektóre postacie są jednowymiarowe. Całe szczęście dla mnie, ja spotkałam i wciąż spotykam takich ludzi! Po prostu, dobrych, wspierających. Napisałam o nich, a że wydają się ciut odrealnieni... To w sumie dobrze, może komuś przywróci to wiarę w człowieka.

Reasumując: dziękuję za recenzję, szczerą. Chyba wciąż zaskakuje mnie, jak bardzo polscy blogerzy boją się pisać krytycznie, a przecież dla autora liczy się każde zdanie! Kiedy piszesz, że zgrzytałaś zębami, a także że chciałaś cisnąć książką w kąt, ja czuję satysfakcję. Co lepszego mogło mnie spotkać niż tak silna reakcja u czytelnika? Ja "Zmierzchem" też miałam ochotę rzucać, a po latach uświadamiam sobie, że coś musiało w tym być... Pozdrawiam! :)
-
2013/10/30 09:22:20
dziękuję za recenzję, za szczerość i uczciwość :) To sie ceni :))
-
Gość: Ala, *.com.pl
2013/10/30 09:46:21
GIGANTYCZNY plus za szczerą opinię. Recenzje tej książki pojawiły się na większości blogów, które czytam. Z jednej strony rozumiem zabieg marketingowy autorki - chce jak najszerzej promowac swoją książkę, ale na dłuższą metę to słabe. Gdy jednego dnia pojawiło się kilka recenzji (i w sumie dosyć pozytywne, no bo jak, nie wypada pisać źle o koleżance), od razu odechciało mi się po nią sięgać.
-
2013/10/30 09:46:56
Padmo, i ja również dziękuję za szczerą i rzetelną recenzję. Ja tej książki do recenzji nie przyjęłam, choć Autorka mi proponowała. Na pewno kiedyś książkę przeczytam we własnym zakresie i postaram się napisać szczerze. Do tej pory czytałam wiele recezji tej powieści i jakoś wydawało mi się, że są one pisane pod presją, ponieważ blogerzy, którzy je pisali generalnie są bardzo krytyczni wobec innych książek, a tutaj poszły same laurki. Coś mi nie pasowało. U Ciebie znalazłam to, czego szukałam. Prawdę. Być może mój kometarz będzie potraktowany jako swego rodzaju forma zawiści, ale nie dbam o to. Nie pierwszy i zapewnie nie ostatni raz. Poza tym, przeczytałam trzy rozdziały, które Autorka udostępniła i choć mnie zainteresowały, to jednak już na tym etapie coś mi zgrzytało. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za szczerość i profesjonalizm. Pozdrawiam serdecznie! :-)
-
Gość: gość przelotny, *.tvk.torun.pl
2013/10/30 10:19:15
Na recenzję trafiłam przypadkiem i bardzo za nią dziękuję. Gdybym przypadkiem trafiła na recenzję pełną ochów i achów, a potem sięgnęła po książkę, byłabym wściekła i zraziłabym się do autorki na długie lata. Natomiast po tej recenzji nabrałam ochoty na przeczytanie książki :) Wiem czego mogę się spodziewać, znam jej słabe strony, więc nie będą mnie irytować, a czasem człowiek ma ochotę poczytać coś "ku pokrzepieniu serc". Potrzebne są książki biblioterapeutyczne. Wiec choc odpycha okładka i nie zachęca tytuł, chętnie za książką się rozejrzę i polecę naszej pani bibliotekarce :) Szepnę jej też, by wstawiła ją na półkę z literaturą młodzieżową.
-
2013/10/30 14:27:49
avo_lusion - coś w tym jest, lepiej, kiedy książka irytuje niż kiedy nudzi :) I faktem jest, że bywają tacy ludzie, naprawdę idealni, sama kogoś takiego spotkałam. Tylko w literaturze ciekawsi są ci z wadami :D A swoją drogą, kiedyś trzeba by napisać notkę o ulubionych czarnych charakterach;)
-
2013/10/30 14:30:42
Na pewno ciężko Ci było szczerze zrecenzować książkę znajomej, ale kłamstwo by szybko na jaw wyszło i zniechęciło do Twojego bloga.

Myślę, że niektórych nie zrazi to czarno-białe przedstawienie świata. Mnie by strasznie denerwowało. Dobrze, że autorka ma lekkie pióro. Jeśli weźmie sobie Twoje rady do.serca, to następna jej książka może być świetna.
Nie myślałaś może o osobnym poście o tej metodzie terapii?
-
2013/10/30 17:04:33
Myślę, że taka krytyka będzie przyjęta przez autorkę książki z dużym zrozumieniem. Recenzja, po pierwsze i najważniejsze, jest szczera i bardzo wiarygodna. Po drugie - jest wyważona, uargumentowana oraz już na wstępie zawiera pewne zastrzeżenia, które pozwalają czytającym odebrać ją z właściwej perspektywy. Po trzecie, może nieco paradoksalnie, zachęca do przeczytania powieści i skonfrontowania swoich odczuć z zawartą w niej oceną - skoro nie obawiała się Pani tak publicznie wygarnąć kawę na ławę koleżance, to znaczy, że książka Panią poruszyła i chciała Pani się o niej wypowiedzieć bez żadnych upiększeń, tak jak ją Pani odebrała. Dobre powieści nie powstają po to, by czytelnik mógł stwierdzić "no, ładne" i odstawić na półkę, one muszą prowokować do dyskusji. Pani recenzja świadczy o tym, że ta powieść potrafi wywołać emocje, dać do myślenia, zmusić do zastanowienia się choćby nad sposobem kreowania bohaterów, spowodować konieczność rzetelnego wyrażenia własnego zdania (nawet niebędącego hymnem pochwalnym), a to niewątpliwie należy zaliczyć do jej atutów.
-
Gość: janda, 95.108.63.*
2013/10/30 20:11:19
Ja off topic- czy zrecenzujesz "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące"? Pozdrawiam
-
2013/10/30 20:42:00
janda - kiedyś na pewno, ale jeszcze nie kupiłam, a że mam spore stosy książek czekających na lekturę, to niechętnie kupuję. Ta książka jednak bardzo kusi, więc pewnie się złamię:)
-
2013/11/03 20:14:20
super recenzja, ja po jej przeczytaniu z chęcią zapoznam się z tą pozycją żeby wyrobić własne zdanie na ten temat
-
2014/03/12 04:48:22
Polecam zobaczyć stronę o biblioterapii www.biblioterapia.info
-
2015/11/11 20:12:18
Szkoda, że nie znam tej autorki, bo bardzo chętnie zrecenzowałabym na swoim blogu tę książkę.
Ja lubię takie historie.
Pozdrawiam i zapraszam do siebie: www.szeptyduszy.blog.onet.pl



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...