Blog > Komentarze do wpisu

W oczekiwaniu na zimę

   Podobno w literaturze kanadyjskiej istnieją cztery główne tematy i motywy, wokół których osnuta jest znaczna część literatury pięknej tego kraju. Pierwszy to wielopokoleniowa saga rodzinna, będąca zarazem opowieścią o przetrwaniu w surowym i dzikim terenie, w niewielkiej społeczności. Drugi to oczywiście przyroda, tak samo zresztą istotna w literaturze amerykańskiej. Przyroda definiuje życie na pograniczu cywilizowanego świata - pogranicze to, czyli obszar, gdzie kończy się cywilizacja i zaczyna pustkowie, stanowi kolejny charakterystyczny motyw. I wreszcie ostatni motyw stanowią elementy magiczne, wywodząca się z mitologii i podań ludowych wiara w dziwne stworzenia i upiory zamieszkujące rozległe lasy i góry Kanady. Faktycznie, większość powieści kanadyjskich, jakie czytałam, dotyka przynajmniej któregoś z tych tematów (z wyjątkiem książek L. M. Montgomery). "Dotyk" Alexiego Zentnera porusza wszystkie cztery motywy, splatając je w hipnotyzującą opowieść o miłości, śmierci, o winie i karze, osadzoną w malowniczej scenerii złotonośnych rzek i lasów Kanady.

"Dotyk" to opowieść Stephena, czterdziestoletniego pastora, który po latach wraca do rodzinnego miasteczka Sawgamet, aby przejąć parafię po swoim ojczymie. Powrót do miejsca, w którym żyć będzie "w cieniu ojca i dziadka w drwalskim miasteczku", tak odosobnionym, że "sprawia wrażenie, jakby istniało w swojej własnej rzeczywistości", wywołuje wspomnienia. Spędza kilka tygodni, czuwając przy umierającej matce i wracając myślami do minionych lat, próbując "oddzielić prawdę od mitów", uporządkować wspomnienia, zapełnić luki, których nigdy zapełnić się nie da. Snuje opowieści z czasów dzieciństwa, przeplata je z historiami o swoim dziadku, kochającym przygody poszukiwaczu złota, który założył Sawgamet, aby znienacka znowu powrócić do chwili obecnej. Te okruchy składają się w fascynującą całość - opowieść o trzech pokoleniach żyjących w miejscu, w którym zimy bywają tak surowe, że śnieg przykrywa dachy domów i nie topnieje do marca, w którym mężczyźni giną przygnieceni przez ścinane drzewa, zaś w lesie można się nie tylko zgubić, ale także zostać zwabionych przez qallupilluit, czyli morską wiedźmę, lub wehtiko - człowieka zamienionego w potwora za karę za kanibalizm, ewentualnie mahahę, zmiennokształtnego.

Centralną postacią jest Jeannot, założyciel miasteczka i dziadek Stephena, który po trzydziestu dziewięciu dniach marszu przez puszczę znalazł grudkę złota i wybudował w tym miejscu dom. To przede wszystkim historia jego niezwykłej miłości do babki Stephena, historia utraty będącej zarazem karą, oraz wierności i wiary. Bohaterów jest jednak więcej i wszyscy są niesamowicie żywo odmalowani i fascynujący w swoich zmaganiach z wyjątkowo nieprzyjaznym i przytłaczającym światem. Są wśród nich sklepikarz zakochujący się znienacka w służącej swojego szwagra, jego żona Rebeka piekąca najlepsze ciasta, żona Jeannota - Martine, wędrująca w nocy nago przez miasteczko, aby spotkać się z ukochanym nad brzegiem zimnej rzeki. Ich losy splatają się w historię moim zdaniem doskonałą, stopniowo zyskującą kolejne odcienie, z każdą stroną coraz bardziej przykuwającą.

Stephen nie jest pewien, co w jego wspomnieniach jest prawdą, a co wyobrażeniem. Nie wie, w co wierzyć, czasem wątpi, rozplątuje mozolnie nitki kolejnych opowieści. Niegdyś jego ojciec opowiadał wieczorami "o swoim ojcu, (...), o długiej zimie, która nastąpiła po wyczerpaniu się złóż (...), o tym, jak rozczepili jakiś pień, a w środku znaleźli królestwo wróżek, o tym, jak ściął cały las jednym machnięciem topora i jak znalazł rodzinę drzew, splecionych ze sobą i pnących się ku niebu miłosnym warkoczem". Teraz w jego opowieściach miesza się mit i rzeczywistość, i nie zawsze to, co widzimy na własne oczy, jest czymś, w co jesteśmy skłonni uwierzyć. To także historia o opowiadaniu historii, o losach splecionych w dramatyczny i przedziwny sposób, o pamięci i zapominaniu.

"Wiatr od morza", wydawnictwo istniejące zaledwie od kilku miesięcy, wydaje kolejną książkę doskonałą. Bardzo brakowało na naszym rynku takiej literatury - pachnącej lasem, solą morską, mroźnym wiatrem. Nie mogę się doczekać kolejnych tytułów!

Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 04 listopada 2013, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/11/05 06:24:41
Zainteresuję się tą książką na pewno, bo lubię historie, w których bohaterowie zmagają się z trudnymi warunkami, budują swoje życie w tak nieprzyjaznych miejscach.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/11/05 07:53:22
"za wyjątkiem książek L. M. Montgomery" - z wyjątkiem, proszę.
-
2013/11/05 08:30:13
Padmo, cieszę się, że jesteś więcej obecna na blogu:-)
Ostatnio zastanawiałam się co włożyć do torebki - Dotyk czy Zdobywam zamek, zdecydowałam się na tę drugą, ale jak tylko skończę Dotyk będzie następny.
Po Dostatku czekam na każdą książkę tego wydawnictwa. To jest taka literatura jaką kocham najbardziej!
pozdrawiam ciepło!
-
Gość: bookiemonster, *.my-it-solutions.net
2013/11/05 09:40:32
Wiem, że zazdrość jest niedobrym uczuciem, ale nic na to nie poradzę. Strasznie, okropnie i bezwstydnie zazdroszczę Tobie tej recenzji:) Taka książka powinna mieć tylko takie recenzje- doskonałe.

I poleciałam cukrem, ale cóż czasem i tak trzeba
-
2013/11/05 11:33:15
Ja tylko z tą L.M. Montgomery nie do końca się zgodzę, bo to ona nauczyła mnie dostrzegać piękno przyrody dawno temu w podstawówce. Naprawdę. Tych pejzaży u niej bez liku. Miejscami surowych.
A tę książkę, o której piszesz, dodaje do listy "do przeczytania".
-
Gość: Ala, *.com.pl
2013/11/05 13:31:14
oooo a ja właśnie wczoraj zaczęłam czytać Dotyk :)
-
2013/11/05 16:21:02
Ja, w taką pogodę, wolę książki o cieplejszych miejscach.
-
2013/11/05 22:04:38
Już na Dostatek narobiłaś mi ochoty. Po lekturze tej recenzji i wizycie na stronie wydawnictwa postanowiłam oba tytuły zamówić bezpośrednio u źródła :)
Bardzo dziękuję za wskazówki!
-
2013/11/06 12:28:57
Mam tą książkę w planach i na półce. Już się cieszę na lekturę po takiej recenzji :)
-
2013/11/06 23:54:14
po Twojej opinii chyba zakupie i będę czytać w drodze do pracy :)
-
2013/11/08 00:43:38
Książka o wilkołakach ma 6/6? Musze przeczytać! :)
-
2013/11/08 14:41:44
Książka wygląda na bardzo ciekawą, mam nadzieję, że kiedyś wpadnie mi w ręce - zapraszam do siebie :D
-
2013/11/10 19:41:59
widzę że pozycja została wysoko oceniona, więc chyba nie warto czekać na więcej recenzji tylko zacząć czytać, czas zapewne nie będzie stracony :)
-
2013/11/10 19:48:02
Twoja recenzja przyspieszyła moje czytanie "Dotyku" :)
Całkowicie zgadzam się z Tobą, jest to książka "magiczna", podobna do "Dostatku" ale jednak inna. O innej społeczności ale podobnych zmaganiach. I pomyśleć, że to debiut autora. Oby więcej takich książek:)
-
2013/11/11 16:24:10
Kolejna pozytywna recenzja na temat tej książki. Ciekawe, że tak młode wydawnictwo potrafi dokonywać tak trafnych wyborów.
-
2013/11/13 13:29:12
Do tej pory omijałam tą powieść, jednak teraz nie jestem już taka pewna tego, że jej nie przeczytam, bo nabieram na nią ochoty.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...