Blog > Komentarze do wpisu

Zapomniana perełka

Dziwnymi ścieżkami chadzają nasze literackie zainteresowania. Wydaje mi się, że czasami to nie my wybieramy książki - one wybierają nas. Jeszcze kilka miesięcy temu nie słyszałam nawet o Elizabeth Jane Howard. Wpadł mi jednak w oko artykuł w brytyjskiej prasie o 90-letniej autorce, która właśnie ukończyła piąty tom swojej bestsellerowej sagi, ku radości setek wiernych czytelników. Rodzina Cazaletów? Nigdy o nich nie słyszałam, jednak artykuł o starszej pani, która przyznaje, że pisanie jest tym, co daje jej motywację do wstawania codziennie rano, zaintrygował mnie. Kupiłam pierwszą część sagi na Kindla z zamiarem sprawdzenia w wolnej chwili, co to za cykl. Kupiłam, i jak to często bywa - zapomniałam.

Pierwszego dnia roku jednak obudziłam się z myślą, że muszę przeczytać coś staroświeckiego. Jakąś opasłą powieść wiktoriańską albo zapomnianą książkę z pierwszej połowy XX wieku. Przypomniałam sobie o Cazaletach, przeczytałam kilka pierwszych stron i spodobało mi się. Następnego dnia zaś przeczytałam, że Elizabeth Jane Howard właśnie zmarła.

W połowie pierwszego tomu wiedziałam już, że będę chciała przeczytać całość i że będę zachęcać wszystkich do tego, żeby zapoznali się z tą świetnie napisaną, złożoną i wciągającą historią. Bez specjalnej nadziei sprawdziłam, czy było polskie wydanie, i zdziwiłam się co niemiara widząc, że było! Wprawdzie tylko trzy pierwsze tomy, z paskudnymi okładkami, ale dobre i to. Wydawnictwo Amber wydało je w latach dziewięćdziesiątych, z tytułami "Lata beztroski", "Lata czekania" i "Lata goryczy". Zakupiłam wszystkie za bezcen na allegro, w międzyczasie spokojnie kończąc lekturę pierwszej części.

"Saga rodziny Cazaletów" zaczyna się w 1937 roku. Cazaletowie to zamożna, rozgałęziona rodzina ze średniej klasy, aspirująca do miana klasy wyższej. Najstarsze pokolenie reprezentują Duchy i Brig, niezbyt interesująca para - Brig zajmuje się interesami i wprowadza niekończące się, nikomu nie potrzebne ulepszenia w ich rodzinnym domu, Duchy wierzy zaś w wiktoriańską wizję żony i zgodnie z nią stara się żyć. Mają trzech synów, z których każdy jest żonaty. Każda para ma kilkoro dzieci, w wieku różnym, od niemowląt zaczynając, na nastolatkach kończąc. Towarzyszy im sporo służby oraz guwernantka. Bohaterów jest więc wielu, a drzewo genealogiczne i spis postaci umieszczone na początku książki bywają naprawdę pomocne. Szybko jednak rozróżnianie osób przestaje być problemem. Każdy przestawiony jest w taki sposób, że od pierwszych stron zjednuje sobie sympatię czytelnika, jednocześnie go intrygując. Szybko okaże się, że nikt nie jest tu idealny, wręcz przeciwnie - niektórzy bohaterowie zachowują się czasem naprawdę paskudnie. Elizabeth Jane Howard pisze jednak z wielką empatią, sprawiając, że znajdujemy w sobie nieskończone pokłady wyrozumiałości.

Tło akcji jest równie fascynujące. Lato 1937 roku, gorące i niespokojne. W Europie zaczyna robić się niespokojnie i nawet na sielską angielską wieś docierają pogłoski o możliwej wojnie. Najstarsi bracia, Edward i Hugh, brali już udział w jednej wojnie. O ile jednak Hugh, który został poważnie okaleczony podczas służby, panicznie boi się kolejnego konfliktu zbrojnego, o tyle Edward, podchodzący do życia niefrasobliwie, nie wierzy w wojnę i się jej nie boi. Boją się dzieci, zwłaszcza dziewczynki, których nikt nie informuje o sytuacji politycznej, uważając, że to nie są sprawy dla kobiet, zwłaszcza niedorosłych. Kolejne wakacje są jeszcze bardziej niespokojne i wojna wisi niemalże w powietrzu. Członkowie rodu Cazaletów mają jednak swoje problemy, wojna zaś jedynie dodaje im zmartwień, choć wszyscy zdają się łudzić nadzieją, że jednak uda się jej uniknąć. I faktycznie, pierwszy tom powieści kończy się w momencie, w którym wydaje się, że konflikt został zażegnany - Chamberlain uzyskał pokojową deklarację Niemiec. Drugi tom rozpoczyna się rok później, w momencie gdy wojna jednak wybucha.

To spokojna, napisana pięknym językiem opowieść o rodzinie z wielką historią w tle. Elizabeth Jane Howard jest mistrzynią kreowania nastroju - za oknem mróz i wiatr, a ja całym sercem i duszą przebywałam na upalnej wsi angielskiej, chowając się z chłopcami w lesie, szukając z niepokojem zaginionego kota na pylistej drodze, wracając czasami do dusznych i pełnych kurzu londyńskich mieszkań. Czytałam powoli, delektując się klimatem. Nie spieszyłam się, choć książka bynajmniej nie jest nudna, wręcz przeciwnie. Przyjemnie jednak było wracać codziennie do coraz lepiej mi znanych osób, śledzić ich losy z niepokojem. Najbardziej podoba mi się to, że autorka unika łatwych rozwiązań. Wiele scen wydawało się zmierzać do banalnych rozwiązań, ale Elizabeth Jane Howard z każdej z nich wychodziła obronną ręką, unikając melodramatycznych scen. Przykładowo - żona postanawia zrobić mężowi niespodziankę i odwiedzić go niespodziewanie w Londynie. A my doskonale wiemy, że mąż ów niewierny jest. Wydawało się, że musi nastąpić konfrontacja żony z kochanką, i w jakimś sensie nawet następuje, ale nic nie wychodzi na jaw. Katastrofa została zapewne tylko odwleczona w czasie, a tym samym napięcie cały czas rośnie, nie do przesady jednak. Wszystko jest stonowane, choć podskórnie powieść kip od emocji. Nikt ich jednak nie ujawnia - Cazaletowie to rasowi Anglicy, opanowani, powściągliwi, za wszelką cenę starający się zachować twarz.

Elizabeth Jane Howard przyznaje, że część akcji oparła na własnych doświadczeniach. Nie kryje się z tym, że w książce kryje się pod postacią Louise, nieco buntowniczej nastolatki czującej się nieswojo w towarzystwie ojca. Życie autorki zresztą mogłoby posłużyć za kanwę fascynującej powieści. Miała trzech mężów - pierwszy był badaczem Antarktyki, o wiele od niej starszym. Ślub brali, gdy Elizabeth miała lat 19, a on 32. Małżeństwo okazało się nieudane i Howard porzuciła męża i córeczkę, żeby poświęcić się pisarstwu. Potem nastąpił szereg romansów, w tym związek z żonatym mężczyzną, o którym doskonale wiedziała żona. Krótkie i nieudane drugie małżeństwo, aż wreszcie trzeci ślub, ze znanym pisarzem Kingsleyem Amisem. Byli razem 18 lat, a Howard wychowywała trójkę dzieci Amisa. Jednym z jej pasierbów był kolejny wielki pisarz, Martin Amis, który przyznaje, że to właśnie macocha zaszczepiła w nim miłość do książek, namawiając go do przeczytania "Dumy i uprzedzenie". Po śmierci Elizabeth Jane Howard, Martin Amis publicznie przyznał, że gdy przeprowadził się do domu, w którym ojciec zamieszkał z nową żoną, był wagarowiczem czytającym tylko komiksy i soczyste fragmenty "Kochanki lady Chatterley". Howard uczyła go w domu przez rok, cierpliwie wpajając mu miłość do literatury. W efekcie zdał maturę i dostał stypendium do Oksfordu.

Ucierpiała jej własna twórczość. Przyznała, że bycie żoną Kingsleya Amisa było wymagającym zajęciem. Był on trudnym człowiekiem, choć na początku układało im się świetnie. Oboje pisali, podobno kiedyś zamienili się rękopisami i dopisali po kilka stron do powieści współmałżonka. Howard wspomina, że Kinglsey usiadł nad jej rękopisem, zaczął obgryzać paznokcie i gapić się w przestrzeń, podczas gdy ona śmiała się, pisząc w jego tekście.

Amis popadł ostatecznie w alkoholizm, a Elizabeth opuściła go. Przyznała, że była to niezwykle trudna decyzja, a sytuacja należała do tych, z których nie ma dobrego wyjścia. Wiedziała jednak, że jeśli zostanie, też będzie pić. I że oznaczałoby to koniec jej pisania. Kinglsey nigdy jej nie wybaczył.

Już po siedemdziesiątce, dała się uwieść fanowi, który wydawał się szczerym wielbicielem, a okazał naciągaczem i oszustem. Pisarka, choć głęboko zraniona, przekuła swoje doświadczenia w bardzo dobrze ocenioną książkę.

Ostatnia, piąta część "Sagi rodziny Cazaletów", ukazała się w zeszłym roku. Pisarka, mimo podeszłego wieku, pracowała wytrwale, z pogodą ducha i zapałem. W wywiadzie mówiła, że nie czuje się stara - raczej naiwna i otwarta na wszystko.

Intrygująca postać, świetnie pisząca. Warto ją zapamiętać i nieco odkurzyć - w Anglii jej książki cieszą się sporą popularnością, u nas mało kto o nich pamięta. A szkoda, bo sądząc po "Latach beztroski" to znakomita pisarka, godna poczesnego miejsca w panteonie pisarzy angielskich. Cieszę się, że jeszcze cztery tomy sagi przede mną, zamierzam czytać je powoli, bo polubiłam rodzinę Cazaletów i dobrze czuję się w ich towarzystwie. Polecam zwłaszcza wielbicielom serialu Downton Abbey, klimat jest dość podobny.


Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 27 stycznia 2014, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/01/27 08:12:24
Ostatnim zdaniem rozwiałaś wszelkie moje wątpliwości, jeśli jeszcze jakieś miałam po lekturze całej recenzji - uwielbiam Downton Abbey :D A teraz właśnie szykuję się do biblioteki i na 100% procent poszukam tam "Sagi rodziny Cazaletów". Dzięki za rekomendację!
-
2014/01/27 10:05:39
Skutecznie mnie zachęciłaś, lubię wszelkie sagi :)
-
2014/01/27 10:47:26
W trakcie czytania Twojej recenzji nasunęło mi się pytanie, czy znasz serial "Downton Abbey", więc aż się uśmiechnęłam, jak pod koniec o nim wspomniałaś :)
Oglądamy z mężem właśnie drugi sezon i jestem absolutnie zauroczona. A, że oglądanie idzie nam zdecydowanie za szybko, muszę się rozejrzeć za podobną w klimacie lekturą, żeby nie wpaść w czarną dziurę, jak skończymy.
Polecisz coś jeszcze oprócz Cazaletów?
-
2014/01/27 11:31:20
Choć nigdy nie myślałam, że mogłabym przeczytać sagę, chyba jednak się skuszę :) Porównanie z serialem Downton Abbey - na który zresztą zwróciłam uwagę tylko dzięki Twojej rekomendacji - przekonałby mnie nawet do przeczytania książki kucharskiej. A rozpoczęcie recenzji sagi rodzinnej od śmierci jej autorki to doprawdy skuteczny chwyt :)
-
2014/01/27 11:58:27
Dopisuję się do listy zachęconych dzięki porównaniu z "Downton Abbey" :-)
Już ustawiłam się w kolejce w bibliotece, choć muszę przyznac, ze bez Twojej rekomendacji okladka skutecznie by mnie odstraszyła.
-
2014/01/27 12:00:09
Padmo, ja też na początku roku lubię czytać takie książki, zerknęłam własnie na allegro i widniają one jako romans:-) a okładka zniechęca, to prawda!
Zachęciłaś jak nic!
Pozdrawiam ciepło!
-
2014/01/27 13:22:17
Hasło Downtown Abbey rzeczywiście elektryzuje, poszukam książki. Ale coś mi się wydaje, że równie interesująca byłaby biografia tej pisarki...
-
2014/01/27 13:28:22
Widzę, że tę sagę BBC też sfilmowało (The Cazalets, 2001), ciekawe, jaki jest serial. Po książkę pewnie sięgnę, też mam ostatnio potrzebę sięgniecia po coś staroświeckiego.
-
Gość: ewablm, *.hsd1.in.comcast.net
2014/01/27 14:16:44
I nawet Lord Grantham tam gra :) A ja znowu odloze na pozniej czytanie ksiazek z wlasnych polek i wybiore sie do biblioteki...
-
2014/01/27 14:55:15
Znakomita pozycja, miałam okazję przeczytać i również polecam, zobacz sobie jeszcze na inne pozycje tego autora, są równie ekscytujące.
-
Gość: Gośka, *.dynamic.chello.pl
2014/01/27 18:49:50
Jestem stałym czytelnikiem tego wspaniałego bloga. Dziękuję ci Padmo za cudowne recenzje, a po dzisiejszej poleciałam do regału z książkami z niejasnym wrażeniem, że chyba książkę mam i okazało się, że tak, co mnie uradowało ogromnie :-) Wstyd się przyznać, ale mam ją chyba sporo lat i nie czytana... Po twojej recenzji, to się zmieni! Serdecznie pozdrawiam!
-
Gość: lotta7, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/01/27 21:50:11
Droga Padmo, jak ja Cię kocham za takie odkrycia!:) Ja niemal każdego dnia budzę się z chęcią przeczytania opasłej, wiktoriańskiej powieści, żałując niemal, że tyle ich już przeczytałam i że nie ma już czego odkrywać... a jednak jest!:) Dziękuję!:) Jutro rzecz jasna popędzę do biblioteki:)
A czy pisałaś kiedyś na swoim cudownym blogu o Wilkiem Collinsie? Wydaje mi się, że nie (ale mogę się oczywiście mylić), choć zdziwiłabym się, gdybyś nie była fanką "Kobiety w bieli":) To dopiero gratka dla miłośników czegoś staroświeckiego i jakże urokliwego:)
Pozdrawiam serdecznie!
-
Gość: yukiai, *.dynamic.chello.pl
2014/01/28 07:49:31
Dear Padma, ja tylko żałuję że nie za często piszesz o klasyce, też mam często chęć przeczytać coś dobrego, "staroświeckiego". No a ta cała Elizabeth Horward - niesamowita historia! Mam nadzieję, że uda mi się po nią sięgnąć jeszcze w tym roku, no ale już jestem załamana ;) całymi listami które tworzę a zapewniam że jeszcze nie wszystkie wpisy z poprzednich lat przeczytałam :). Ciągle też chcę obejrzec Downtown Abbey bo już o tym wspominałaś i klimat tego filmu już sobie dawno wyobraziłam. Zazdroszczę Ci organizacji czasu bo przy całym czytaniu "zawodowym" jeszcze masz czas i energię na te wszystkie książki tutaj; nie mówiąc o reszcie życia.:) Już kiedyś coś na ten temat pisałaś, ale mam nadzieję, że kiedyś coś napiszesz na temat "organizacji czasu ludzi uwielbiających czytać i żyć":) Jesteś w tym najlepsza!
-
2014/01/28 15:17:37
Aż wstyd się przyznać, ale Downton Abbey jeszcze przede mną. I choć nie przepadam za sagami, to w tym przypadku zupełnie mnie przekonałaś. A co najdziwniejsze: ta książka jest dostępna w mojej bibliotece i to w trzech egzemplarzach :)
-
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2014/01/28 22:33:04
Mam, mam! Właśnie dzisiaj wypożyczyłam. Była, o dziwo, w "mojej" filii bibliotecznej. Przeczytałam pierwsze strony i wciągnęła mnie. Nie wiem, jak to mogłam przegapić. Przechodziłam w tamtych latach, w drodze do pracy, codziennie obok księgarni. Dużo kupowałam, zachłystywałam się nowościami, szczodrością wydawnictw. Musiała mnie zniechęcić ta szkaradna okładka, zapewne zakwalifikowałam te powieść do marnego romansidła. Fajnie Padmo, że podzieliłaś się z nami swoim odkryciem. Pozdrawiam. A "Kobieta w bieli" jest faktycznie dobra, warto przeczytać.
-
2014/01/30 09:20:57
Wspaniałe odkrycie! Już dawno przestałam wierzyć w górnolotne noty wydawnicze, więc nie znałam "zawartości" książki. Pracując w bibliotece, kilkukrotnie ta saga "przechodziła" przez moje ręce, jednak skutecznie zniechęciła mnie grafika na okładce, przypominająca znane serie romansów. Dzisiaj jedna ze stałych czytelniczek, zafascynowana tym wpisem na blogu, wypożyczyła pierwszy tom. Myślę, że po takiej rekomendacji nie mam wyboru i muszę przeczytać :)
-
Gość: Mila, *.adsl.inetia.pl
2014/02/02 16:29:10
To niesamowite! Kilka dni temu skończyłam oglądanie serialu Downton Abbey (z utęsknieniem czekam na 5 sezon :)) Dziś zajrzałam do Miasta Książek i zaczęłam czytać tekst o Sadze rodziny Cazaletów. Nic mi ta nazwa nie mówiła, nawet autorki nie kojarzyłam, aż tu nagle pojawiła się okładka! I, o raju!, przecież to książki, które od kilku lat leżą u mnie na półce. Już kiedyś chciałam je opylić na Allegro, bo takie tam romansidło, łee, nie będę chyba tego czytać...
A tu taka miła niespodzianka! Dziękuję! :)
-
Gość: malgro, 81.26.28.*
2014/04/04 13:37:30
Padmo kochana, jestem Twoja wielbicielką od dawna, służysz mi podpowiedzia, wiele ksiażek odkryłam dzieki Tobie i mam ogromną prośbe którą wpisuje w miejscu wydaje mi sie najlepszym do tego, niesmialo prosze cie czy byś mogla przybliżyć losy dalsze Cazaletów? Czytam 1szy tom, przede mna 2, ale świadomosć braku cd trochę mnie martwi. Pisze w swoim imieniu i jeszcze drugiej Twej wielbicielki:)) która już przeczytała 3 tomy. Oczywiscie nie musze dodawać dzieki komu obszukałam wszytskie bilbioteki w mym mieście:) w poszukiwaniu sagi Cazaletów
-
2014/04/04 22:29:33
malgro - nie ma problemu, ale jak przeczytam :) Na razie zatrzymałam się na pierwszej części - ja rzadko czytam cykle od razu, jeśli jakiś mi się spodoba, to go sobie raczej dawkuję. Więc trochę to jeszcze potrwa...
-
Gość: malgro, 81.26.28.*
2014/04/07 12:47:12
z góry dziękuje, też zatrzymalam sie na pierwszej części, na szczeście jest ściaga kto jest czyją córką/synem mozna sobie przypomniec, zastanawiałam sie czy służąca Niemka, która udusia Pompejusza, wypłynie gdzieś...kiedyś. V kolumna!
-
Gość: madgamm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/28 20:48:16
Padmo, dziękuję za odkrycie tej perełki. Właśnie skończyłam trzeci tom. Znasz może jakieś przecieki, czy jest szansa na polskie wydanie kolejnych części?
-
2014/12/29 10:17:25
Niestety, nic nie słyszałam :( Ale mam nadzieję, że ktoś kiedyś wyda, może wszystkie tomy w jakiejś ładnej szacie?



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...