Blog > Komentarze do wpisu

Tolkien i legenda arturiańska

Dzisiaj obchodzimy Dzień Czytania Tolkiena (Tolkien Reading Day). Z tej okazji napiszę o książce, którą zdążyłam się już nacieszyć i pozachwycać po cichu. Wydawnictwo Prószyński i S-ka rozpieszcza bowiem fanów, wydając kolejne książki w pięknej serii. Ponad rok temu zachwycałam się opasłym tomem zawierających listy Tolkiena. Teraz dostaliśmy kolejny niezwykły prezent – pierwsze polskie wydanie „Upadku króla Artura”, czyli wyprawy Tolkiena do świata arturiańskich legend.


Oczywiście, to książka przeznaczona dla fanów – fanów Tolkiena, albo osób zafascynowanych królem Arturem. Pięknie wydana, zawiera poemat w wersji oryginalnej oraz polski przekład autorstwa Katarzyny Staniewskiej i Agnieszki Sylwanowicz. Wersje polska i angielska umieszczone są na sąsiadujących stronach, łatwo więc czytać jedną i drugą, porównując i smakując język.

Jako że Tolkien poematu nie ukończył, a to, co napisał, zajmuje jedynie kilkadziesiąt stron, wydawnictwo wzbogaciło książkę o znakomite eseje – pierwszy omawia temat poematu w tradycji arturiańskiej, a dwa kolejne są opisami tego, co Tolkien zostawił w swoich notatkach, jak jego wersja „Upadku króla Artura” ewoluowała, jak prawdopodobnie zamierzał ją dokończyć, i jak różni się ona od innych tekstów na ten sam temat. Na samym końcu znajdziemy dodatek – krótki tekst dotyczący specyfiki poezji staro angielskiej. Autorem esejów jest Christopher Tolkien, wykazujący się nie tylko erudycją, ale także lekkim piórem.

Tolkien napisał swój poemat w staroangielskim stylu, wykorzystując aliterację i inne środki stylistyczne typowe dla epoki. Studenci literatury angielskiej znajdą tu wszystko to, o czym uczyli się na przykładzie „Beowulfa” – cezurę, czyli przerwę dzielącą wers na dwie części, kenningi, czyli zestawienia dwóch rzeczowników, tworzące specyficzny opis. Treść jest mniej więcej znana miłośnikom legend arturiańskich i widać wyraźnie inspiracje poematem „Le Morte D’Arthur”. Tolkien zaczął pisać swoją wersję poematu w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dlaczego przerwał w połowie – nie wiadomo, nie było to jednak niczym niezwykłym. Po lekturze listów pisarza wiem, że większości swoich tekstów nie kończył, pracując nad wieloma projektami jednocześnie.

Niepoukładane w całość fragmenty przeanalizował i połączył w całość Christopher Tolkien, syn pisarza, który po jego śmierci rozpoczął mozolną i niekończącą się pracę polegającą na uporządkowaniu spuścizny po ojcu i przygotowaniu do druku tego, co znajdowało się w siedemdziesięciu pudłach z rękopisami.

„Upadek króla Artura” czyta się bardzo przyjemnie. Akcja skupia się na konsekwencjach romansu Ginewry i Lancelota. Tolkien dość mocno uwypukla wątek wierności i miłości, jakie Lancelot odczuwał w stosunku do króla i wyrzutów sumienia, które odczuwał wskutek zdrady, której się dopuścił. Tematy utraconej tożsamości, zdrady i poświęcenia są niejako echem tego, co znajdujemy w „Władcy Pierścieni”, jednak „Upadek króla Artura” to zupełnie inny tekst. Bliżej mu do „Legendy o Sigurdzie i Gudrun”, czyli tolkienowskiej wersji staroskandynawskich pieśni, również wydanej przez wydawnictwo Prószyński i S-ka (choć niestety nakład się już wyczerpał).

Tolkien chętnie bawił się aliteracją. Napisał też swoją wersję innego słynnego poematu ocierającego się o tematy arturiańskie – „Sir Gawain and the Green Knight”, wydanego w Polsce pod tytułem „Pan Gawen i Zielony Rycerz”. Tolkien używał metrum aliteracyjnego, jednak pisał we współczesnej angielszczyźnie, i efekt był nadspodziewanie udany.

Nie jest to więc książka dla przeciętnego czytelnika, raczej ciekawostka do smakowania dla prawdziwego fana, a także spora gratka dla osób zainteresowanych literaturą staroangielską. Marzy mi się teraz wydanie w tej samej serii „Pana Gawena i Zielonego Rycerza”, tekstu trudnego do zdobycia po polsku, a doskonałego. The Guardian doniósł też kilka dni temu, że w maju ukaże się tolkienowska wersja „Beowulfa” – kolejna perełka pracowicie wyłuskana z przepastnych archiwów pisarza przez Christophera Tolkiena. Trzymam kciuki, żeby i ten tekst ukazał się po polsku – w końcu najważniejszy epos angielski nie ma jak dotąd polskiego tłumaczenia, więc nawet uwspółcześniona wersja autorstwa Tolkiena byłaby bardzo mile widziana.

wtorek, 25 marca 2014, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/03/25 20:52:16
Tolkien należy do moich ulubionych przykładów literackich szkodników. Sprzedał stare jak świat legendy i mity, wymiksował i przekonał naiwnych, że oto obcują z jakimś arcy-nowatorskim rodzajem prozy, na długie wieki zamurowując im wyobraźnię.
Rzygam Tolkienem i nienawidzę fanów jego prozy, od kiedy działam w branży. Przepraszam za tę szczerość i zachęcam do bardziej oryginalnych wyborów, tyle świetnej prozy kurzy się na półkach bibliotek i antykwariatów:)
-
2014/03/25 21:10:58
Patrząc na Twoje zwykłe zainteresowania, to wcale się temu wyborowi nie dziwię :). Tolkiena ogólnie lubię. Kiedyś mnie np. Władca Pierścieni fascynował i nawet czytałam tę trylogię parę razy. Teraz troszkę apetyt na fantastykę w ogóle mi minął. Ale nadal podziwiam mistrzowsko wykonane dzieła :). // Moja przyjaciółka jest fanką tej tematyki, więc o wszystkich nowinkach od razu słyszę ;).
-
Gość: Kura Mania, *.dynamic.dsl.as9105.com
2014/03/25 21:19:49
A mnie ta pozycja interesuje bardzo. Mam sentyment do Tolkiena, wiec czytam co mi wpadnie w ręce. Dziękuję za wspomnienie o polskim przekładzie Sir Gawaina, bo nie wiedziałam, ze takowy istnieje. A Beowulf to brrrr, pierwsze zajęcia z historii literatury. No ale teraz, po latach, chętnie bym przeczytała i polskie tłumaczenie (moze kiedyś...) i wersje Tolkienowska. Pozdrawiam!
-
2014/03/25 21:37:29
wentyl77 - a możesz jakoś swoją tezę rozwinąć i uzasadnić? Na przykład w jaki sposób czytanie Tolkiena "zamurowuje wyobraźnię"? I cytat potwierdzający, że nas przekonywał, że jego proza jest arcynowatorska? Oraz oczywiście listę kurzących się tytułów, które uważasz za bardziej wartościowe.
Aczkolwiek, jeśli chcesz zabierać głos na moim blogu, to bardzo proszę o powstrzymanie się od obrażania kogokolwiek oraz o cenzuralne słownictwo.
-
2014/03/25 21:39:48
J. - ja od Tolkiena nigdy nie odeszłam, choć fantastykę czytam mocno wybiórczo i poza kilkuletnim okresem fascynacji tym gatunkiem nie jestem w nim zbyt oczytana. Mam jednak swoich mistrzów, których doceniam i do których niezmiennie czuję sentyment - Tolkiena, Le Guin, Lewisa, a z innych rejonów fantastyki Orsona Scotta Carda czy Dana Simmonsa. Tu akurat bardziej chodzi o to, że to legenda arturiańska - w tej tematyce nie siedzę, ale chętnie dowiaduję się czegoś nowego :)
-
2014/03/25 21:42:36
Kura Mania - bo "Beowulf" to taki wentyl, mający odfiltrować najmniej zdeterminowanych studentów anglistyki ;) Tak nam powiedziała na pierwszych zajęciach wykładowczyni - że kto nie da rady przeczytać, to powinien zmienić studia. Ja już kiedyś pisałam, że nie rozumiałam wtedy prawie nic :) Za to teraz uwielbiam zarówno Beowulfa, jak i Sir Gawaina, ale to niejako efekt uboczny uczenia tego przez tyle lat - jak się coś naprawdę dobrze pozna, łatwiej to polubić. Uważam, że brak polskich tłumaczeń jest naprawdę dużą stratą.
-
Gość: Marta, *.ssp.dialog.net.pl
2014/03/25 23:58:37
Beowulfa, Gawaina i Tolkiena omijam szerokim łukiem i planuję to kontynuować aż po grób, ale sam fakt, że pamiętam co to caesura dostarczył mi wzruszeń ogromnych ;)
-
Gość: J., *.dynamic.chello.pl
2014/03/26 01:07:36
Wiem, że bardziej o legendę. Przepraszam, że się w ogóle do tego nie odniosłam poza tym o nowinkach. To był bardziej antykomentarz do komentarza Wentyla, bo mnie zamurował.
-
Gość: J., *.dynamic.chello.pl
2014/03/26 01:12:43
A jeśli chodzi o to, że mnie wybór nie zdziwił, to o wyraźne zainteresowanie językiem angielskim mi chodziło :).
-
2014/03/26 07:03:28
Marta - :D

J. - no mnie też :)
-
2014/03/26 16:40:40
Fantastyka zupełnie mnie nie pociąga, z Tolkienem zapoznałam się, żeby ostatecznie przekonać się, że to dział literatury nie dla mnie...
Połączenie oryginału z tłumaczeniem w jednej książce i to "równolegle" - jestem zachwycona! Bardzo często natykam się w książkach na fragmenty, o których chciałabym wiedzieć, jak brzmiały pierwotnie.
-
Gość: Meg Sheti, *.ip.netia.com.pl
2014/03/26 17:38:54
Książkę mam w planach, a kot cudowny! :D
-
2014/04/15 09:49:41
Myślałem, że przeczytałem już wszystko Tolkiena, ale on... cały czas wydaje nowe pozycje :-)
-
2014/08/27 10:50:05
Matko boska, w takim tempie to mi życia nie wystarczy żeby to wszystko przeczytać...



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...