Blog > Komentarze do wpisu

Niedzielna dziesiątka - książki na poprawę nastroju

Podobno jutro jest najbardziej przygnębiający dzień roku. Trzeci poniedziałek stycznia (po angielsku nazywany Blue Monday) to dzień, w którym zdążyliśmy już zapomnieć o świątecznych dniach, a optymiści, którzy robili noworoczne postanowienia, często zdążyli już je złamać (jeśli chcecie przeczytać 52 książki w tym roku, zajrzyjcie tutaj). Do najbliższego urlopu jest bardzo daleko, a pogoda przeważnie nas w tym okresie nie rozpieszcza. Na szczęście my, mole książkowe, zawsze mamy nasze książki, herbatę, a niektórzy mruczącego kota... Jeśli więc dopadnie was zły nastrój, zajrzyjcie do polecanych przeze mnie książek. Gwarantuję, że poczujecie się lepiej!

1. Elizabeth von Arnim "Zaczarowany kwiecień"

Cudna, staroświecka opowieść o czterech Angielkach, które postanawiają wynająć na miesiąc zameczek w Toskanii. Nie znały się wcześniej, zaś pomysł wydaje im się równie egzotyczny jak wyprawa do Amazonii. Anglia jest jednak deszczowa i ponura, a wizja miesiąca w słońcu odmienia je nawet zanim wyjadą. A kiedy już znajdą się w Toskanii, wtedy zaczną się dziać prawdziwe cuda! Wszystko dzieje się w pierwszej połowie XX wieku, jest nieodparcie urocze, zabawne i pełne ciepła.

2. Irena Zarzycka "Dzikuska"

Książeczka, w której zaczytywałam się jako nastolatka. Naiwna historyjka, której bohaterką jest Ita, tytułowa dzikuska, nieokrzesana, zaniedbana dziewczynka, której brat postanowił, że czas ją ucywilizować. Zadania podejmuje się szlachetny młodzian, i oczywiście nie będziecie zaskoczeni, jeśli zdradzę, że wszystko zakończy się wielką miłością. Trącąca myszką, mocno grafomańska powieść, ale gwarantuję wam, że po jej lekturze zrobi wam się przyjemnie i lekko.

3. Maria Rodziewiczówna "Między ustami a brzegiem pucharu"

Skoro zaczęłam od staroświeckich historii, nie mogę zapomnieć o mojej ulubionej powieści Rodziewiczówny. Koniec XIX wieku, zepsuty niemiecki hrabia traci głowę dla całym sercem oddanej swojej ojczyźnie Polki. Początkowo jego zainteresowanie piękną Jadzią jest raczej kaprysem, jednak gdy okazuje się, że panna go nie chce i nim z całego serca pogardza, hrabia zaczyna się zmieniać. Rodziewiczówna napisała nie tylko całkiem zgrabną historię miłosną, ale także naprawdę piękną książkę o patriotyzmie, w dodatku zawierającą wszystkie elementy, które powinny wam poprawić humor w posępny, styczniowy wieczór - są tu namiętne wyznania, pojedynki, kuligi i bale. Wydaje mi się, że czytałam tę książkę ze trzydzieści razy, szkoda, że nie liczyłam.

Niedawno wszystkie książki Rodziewiczówny trafiły do domeny publicznej, "Między ustami a brzegiem pucharu" można więc przeczytać za darmo, legalnie (np. na Wolnych Lekturach).

4. James Herriot "Jeśli tylko potrafiłyby mówić" i pozostałe książki

Cykl "Wszystkie stworzenia duże i małe" został napisany przez weterynarza. Nie byle jaki to jednak weterynarz - James Herriot pracował w niewielkiej wiosce w hrabstwie Yorkshire i musiał się zmagać z zaiste nietypowymi problemami. Odbierał porody w środku nocy, jeździł do nagłych przypadków w śnieżycach i zamieciach, próbował poradzić sobie nie tylko z owcami, ale przede wszystkim z ich właścicielami. Opisał to wszystko z prawdziwie angielskim poczuciem humoru, barwnie i żywo.

5. Gerard Durrell "Kraina szeptów", "Przeciążona arka" i wszystkie inne książki

Jeśli jest Herriot, nie może zabraknąć Durrella. Jego książki są lekiem na wszelkie zło. Niektóre ("Moja rodzina i inne zwierzęta", "Moje ptaki, zwierzaki i krewni", "Ogród bogów") opowiadają o dzieciństwie spędzonym na greckiej wyspie Korfu i przedziwnych perypetiach całej, mocno nietypowej, rodziny Durrellów. Inne dotyczą prowadzenia ogrodu zoologicznego na angielskiej z kolei wyspie Jersey, którego Durrell był założycielem i właścicielem. Kolejne to opowieści z wypraw łowieckich, w czasach Durrella bowiem łowiono zwierzęta, które następnie umieszczano w ogrodach zoologicznych (profesja dobrze znana miłośnikom Tomka Wilmowskiego). Durrell ma cięty język, a właściwie pióro, dar obserwacji i bezgraniczną miłość do zwierząt.


6. Georgette Heyer "Czarna ćma" i inne książki

Myślę, że rozumiecie, iż brak na tej liście "Dumy i uprzedzenia" oraz innych powieści Jane Austen wynika tylko z tego, że nie chcę pisać o tytułach oczywistych. Te lektury są doskonałym lekiem na chandrę. Jeśli jednak czytaliście je już mnóstwo razy i macie ochotę na coś nowego, a zarazem ciągnie was do epoki Regencji, zawrzyjcie znajomość z Georgette Heyer.

Niech was nie odstraszą kiczowate okładki. Georgette Heyer pisała wprawdzie romanse, nie są jednak tak koszmarne, jak mogłoby się wydawać. Wręcz przeciwnie - to całkiem zgrabne, utrzymane we właściwej konwencji opowieści wzorowane na powieściach z epoki. Sporo przygód, szczypta romantyki, bohaterowie, których da się lubić. W Wielkiej Brytanii Georgette Heyer ma szerokie rzesze miłośników, jej książki są często wznawiane, a nawet poddawane analizom krytycznoliterackim. Nie nastawiajcie się na nic szczególnego, ale jeśli lubicie romanse historyczne, to dlaczego nie?

7. Winifred Watson "Miss Pettigrew lives for a day"

Książka niestety nie wydana po polsku, ale warto spróbować poćwiczyć na niej swój angielski. Bajka o Kopciuszku w realiach Londynu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Panna Pettigrew, samotna guwernantka, przeżywa najbardziej niezwykły dzień swojego życia. Cudna bajka, po przeczytaniu której świat wydaje się piękniejszy.

8. Peter Mayle "Rok w Prowansji" / Ferenc Máté "Winnica w Toskanii"

Książek o ludziach, którzy kupili stary dom gdzieś na południu Europy, nauczyli cieszyć życiem i delektować dobrym jedzeniem, jest mnóstwo. Dobrze sprawdzają się w roli poprawiaczy humoru, nie mogło ich więc na tej liście zabraknąć. Zdarzają się wśród nich lepiej i gorzej napisane pozycje - te dwie polecam z czystym sumieniem. Autorzy mają poczucie humoru, potrafią też śmiać się z samych siebie, jednocześnie zaś nie piszą tylko o sobie i swoich rozterkach. Ich książki to całkiem urocze zbiory opowieści o ich sąsiadach, o starych domach, w których zamieszkali i o całym zamieszaniu związanym z przeprowadzką.

9. Astrid Lindgren "My na wyspie Saltkrakan" (wydana też pod tytułem "Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku?")

Jedyna książka z tej listy, której nie mam - muszę to koniecznie nadrobić, bo z przyjemnością sięgałabym po nią częściej. Takie "Dzieci z Bullerbyn" dla nieco starszych czytelników - pięcioosobowa rodzina spędza wakacje na niewielkiej wyspie. Mają różne przygody, smucą się i żartują, cieszą życiem i swoim towarzystwem. Przeurocza i zabawna książka.

10. Frances Hodgson Burnett "Sekret markizy" i inne książki

Myślę, że nie ja jedna sięgam do dawnych lektur, gdy mam ochotę poprawić sobie nastrój. "Mała księżniczka" i "Tajemniczy ogród" to pewniaki, ale F. H. Burnett napisała dużo więcej książek. "Sekret markizy" to kolejna wersja bajki o Kopciuszku, podobnie jak inne pełna czaru i optymizmu. Stara panna (młodsza ode mnie, ha ha) niespodziewanie wychodzi za mąż za markiza (mi to nie grozi), ale wbrew pozorom to dopiero początek jej kłopotów. Paskudna polska okładka, lepiej obejrzyjcie angielską (tu).


Już dziesięć? Mogłabym bez trudu przygotować kolejną dziesiątkę - nie zmieściło się mnóstwo książek, mniej lub bardziej oczywistych. Napisałabym jeszcze o "Zamczysku w Otranto", przezabawnej powieści gotyckiej. Napisałabym o "The Diary of the Provincial Lady", gdyby nie to, że to kolejna książka nie wydana po polsku. Przypomniałabym o "Zdobywam zamek" Dodie Smith. Ale może Wy podzielicie się swoimi propozycjami poprawiających humor książek?

niedziela, 18 stycznia 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: nye, *.dynamic.mm.pl
2015/01/18 22:40:58
Ja polecam cudną, ciepłą i przezabawną książkę "Błękitny Zamek" L.M. Montgomery - namówiła mnie na nią znajoma i nie mogłam się od niej oderwać a przy tym zdarzyło mi się śmiać prawie na głos. Nie wierzę, że jest ktoś komu nie poprawi humoru scena w której główna bohaterka wygarnia swojej rodzinie co o nich myśli ;)
-
2015/01/18 22:46:31
Rozumiem, że lista miała być mniej oczywista niż Chmielewska i Montgomery z Musierowicz na dokładkę? To ja bym dorzucił Róże pani Cherington Craig Rice i hurtem Fannie Flagg.
-
2015/01/18 22:51:15
zacofany.w.lekturze - Chmielewska i Musierowicz to się rozumie samo przez się :) W notatkach miałam jeszcze Martę Kisiel i Natalie Olgi Rudnickiej, ale się nie zmieściły :) Ale za przypomnienie o "Różach pani Cherington" dziękuję, i podpisuję się nogami własnymi i kota, który je kiedyś próbował obgryźć, czemu w ostatniej chwili zapobiegłam. Po czym schowałam gdzieś tak głęboko, że od tego czasu książki nie widziałam i zdążyłam o niej zapomnieć...
-
2015/01/18 22:53:52
nye - "Błękitny zamek" - zdecydowanie tak :) Ja jeszcze lubię w chwilach smutku czytać "Dziewczę z sadu" Montgomery, nawiasem mówiąc też obgryzioną tę książkę mam przez kota. Wychodzi na to, że mój kot lubi słodkie i staroświeckie książki ;)
-
Gość: Isadora, *.skybroadband.com
2015/01/18 23:16:24
Zdobywam Zamek bardzo mi się podobało, choć było tam trochę złamanych serc. Ja na poprawę nastroju czytam Buszującego w zbożu, Szkarłatny płatek biały i Kacicę - można ryczeć ze śmiechu.
Padmo, a może którąś z niedziel poświęciłabyś na sagi? (jakoś tak przypomniała mi się Krystyna córka Lavransa)
-
2015/01/18 23:31:02
Padmo, skoro lubisz Rice, to może i kryminały Waltariego by Ci się spodobały. Nie, żeby miały ze sobą te książki wiele wspólnego, ale bardzo są przyjemne :)
-
2015/01/18 23:57:04
Isadora - złamane serca były, ale ogólny nastrój raczej pozytywny i jakoś tak się ciepło przy tej książce robi... Kacicy nie znam, przyjrzę się! A sagi to dobry pomysł :)

zacofany.w.lekturze - Waltariego znam tylko z powieści historycznych, nie zauważyłam, że pisał też kryminały!
-
2015/01/19 00:05:00
Doprawdyż właśnie takie posty jak ten (i poprzedni) poddają w wątpliwość sens istnienia konkursu Blog Roku, gdzie nie wygrałaś. Skandal.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zrobiła kolejną listę. Nie dajmy się zdominować przez ten idiotyczny system dziesiętny, eh.
-
2015/01/19 00:06:05
"Między ustami..." tomoim zdaniem "pierwszy" przykład na metodę treningu międzykulturowego metodą incydentów krytycznych;) - bardzo lubię;))) Z tego kręgu też fajna Rodziewiczówna to "Jaskółczym szlakiem" - gdy Polacy wracający z Afryki do kraju objeżdżają rodzinę i "przy okazji" poznają różne towarzystwa, ludzkie typy i oczywiście - miłość w tle;))
Durrelów kocham miłością czystą - obu;))
"Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku" mam, w posagu wniósł Książę Małżonek - najbardziej lubię imię jednej z bohaterek - Malin;) I już bosssko;)
Mnie humor poprawiają zawsze eseje Anne Fadiman;) Zwłaszcza ten o przeprowadzce na wieś, w ogóle te "przeprowadzkowe kilmaty" są moje - jakbym o sobie czytała;))) Pozdrawiam mocno;)
-
Gość: czytu, *.internetdsl.tpnet.pl
2015/01/19 00:32:28
Jeśli lubisz Heyer, polecam Ci książki Jude'a Morgana: Indiscretion, An Accomplished Woman, A Little Folly :)
-
2015/01/19 00:45:01
Sprzysiężenie głupców.

lubimyczytac.pl/ksiazka/88954/sprzysiezenie-glupcow

Książka poprawiająca nastrój to książka zabawna. Powyższy tytuł rozśmieszył mnie jak mało który w ostatnim czasie.
-
Gość: Kdu, 217.153.95.*
2015/01/19 00:50:40
Tadeusz Perkitny: Okrążmy świat raz jeszcze - zawsze działa:)
-
Gość: Ania, *.tvk.torun.pl
2015/01/19 07:01:33
W temacie książki Winifred Watson "Miss Pettigrew lives for a day", bardzo polecam ekranizację tej książki. To ciepły film z dobrymi aktorami.
-
Gość: małgorzata, *.opera-mini.net
2015/01/19 08:58:42
a ja śmiertelnie zaczytaną książkę której autorem jest Paul Berna- Koń bez głowy i Rycerze złotego runa też tego autora
-
Gość: małgorzata, *.opera-mini.net
2015/01/19 09:00:12
no i jeszcze,, nie taki straszny wilk'' Farley Mowat. polecam myszy w śmietanie;)
-
2015/01/19 09:21:55
Bardzo się cieszę, ze wspomnialas o książce Winifred Watson, bo po prostu ja uwielbiam! Zresztą film też.

Mi humor poprawiają książki ulubionej pisarki mojej mamy, czyli Santy Montefiore. Jest w nich i miłość, i tragiczne wydarzenia, ale wiadomo, ze skończą sie dobrze (a ta wiedza wcale nie przeszkadza w czytaniu). A, no i moja ukochana Rosamunde Pilcher!

I jeszcze dorzucę westerny Wernicka, a co.
-
2015/01/19 09:26:15
8. to Peter Mayle, nie May.

Od siebie dorzucam niezawodne "Skiroławki" Nienackiego - ech, jaka to urocza książka...
-
2015/01/19 09:57:14
Ja bym dodała jeszcze "Błękitny zamek" L.M. Montgomery :)

Z Twojej dziesiątki wielu książek nie czytałam - to wspaniale, że tyle przyjemnej lektury przede mną :D
-
2015/01/19 10:16:43
Zamówiłam w bibliotece trzy książki. Kolejne trzy;-)
-
2015/01/19 10:48:47
Bibliomisiek - faktycznie, dziękuję! Aczkolwiek Petera May też bardzo lubię, ale w jego książkach raczej mroczny nastrój panuję ;) "Skiroławek" nie czytałam, a ciągle ktoś mi o tej książce mówi, muszę sprawdzić, czy ją gdzieś mam...

mbmm - a ja pominęłam takie, które znam dzięki Tobie, czyli serię o Mitford :) Też lubię i też poprawia nastrój!

ange761 - "Błekitny zamek" koniecznie :)

Kura Mania - Wernica nie czytałam, ale ostatnio sobie nawet jeden kupiłam :) A Rosamunde Pilcher też kiedyś czytałam z przyjemnością! Santy Montefiore chyba nie czytałam, aczkolwiek pewna nie jestem...
-
2015/01/19 11:50:55
"Między ustami a brzegiem pucharu" <3 :-)
-
2015/01/19 13:45:36
Jestem cichą fanką Twojego bloga (pierwszy raz się odzywam). Dzieki Tobie przeczytałam kilka ciekawych książek. Takie listy są inspirujące i nie ograniczaj się proszę do 10 lektur :))
Ja dorzucę do tej listy "Trzech panów w łódce nie licząc psa". Historia z serem albo z otwieraniem puszki zawsze poprawia mi humor.
pozdrawiam
-
Gość: madgamm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/01/19 16:50:22
Tom Sharpe i jego "Wilt":)
-
2015/01/19 19:25:31
Cykl o Rudolfie Gąbczaku Joanny Fabickiej:) www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=3520
A z nowszych rzeczy Trylogia czasu Kerstin Gier: www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=16250
-
2015/01/19 21:04:49
Ja w ramach poprawy nastroju często wracam do Adriana Mole'a. :-) A "Zaczarowany kwiecień" z twojej listy widziałam ostatnio u mnie w bibliotece!
-
Gość: Aldona, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/01/19 22:50:01
Tak! Wiem! O Musierowicz już było, ale właśnie skończyłam czytać "Wnuczkę do orzechów" Super! Ida Borejko (przepraszam Pałys) w roli "prawie" głównej (po raz kolejny) - potrafi człowieka rozśmieszyć do łez - zdecydowanie książka na poprawę humoru. Pozdrawiam Aldona
-
2015/01/20 07:56:00
Od siebie dodałbym jeszcze urocze cozy kryminały M. C. Beaton z Agathą Raisin :)
-
2015/01/20 09:51:12
Herriot, o tak! Już kiedyś bodajże coś pisałam o nim u Ciebie.
-
2015/01/20 17:01:39
O tak, Herriot rewelacyjny na niedzielę! Chyba znów sięgnę
-
Gość: sanciasancia, 129.174.252.*
2015/01/20 18:32:42
Jean Webster "Tajemniczy opiekun", "Kochany Wrogu" i seria o Patty.
"Cold comfort farm" Stelli Gibbons.
I "Mamy tu cudowną zbrodnię" Craig Rice.
-
2015/01/21 20:49:38
Mnie zawsze poprawia humor nieśmiertelna Chmielewska, ale to oczywista oczywistość ;-) Z całego serca polecam też Leonie Swann i jej dwie powieści - "Sprawiedliwość owiec" i "Triumf owiec", z przestrogą, by nie czytać ich w publicznych środkach transportu... Na mojej osobistej liście pocieszaczy jest też "Baranek" Christophera Moora, Marta Kisiel z całym dobrodziejstwem inwentarza, cały Pratchett, cały Gałczyński... Mogłabym tak jeszcze długo!
-
2015/01/22 09:35:28
Maria Rodziewiczówna "Między ustami a brzegiem pucharu" - świetna książka, bardzo fajnie się czyta i z coraz większym zaciekawieniem...
-
Gość: saphira10, *.gdansk.vectranet.pl
2015/01/22 19:10:43
Hej :) Fajnego masz bloga :) Podoba mi się. Ja ostatnio założyłam
czytelniczka10.blogspot.com
Jeśli ktos jest zainteresowany to zapraszam, a ja z pewnością będe TU częstym gościem :)
-
2015/01/24 09:08:31
Zdecydowanie Alexander McCall Smith i jego seria 44 Scotland Street! Cieple, zabawne, pogodne. No i Musierowicz, wlasnie zaczelam "Wnuczke do orzechow".
Pozdrawiam serdecznie :-)
-
2015/01/24 18:52:02
Mnie niezmiennie poprawiają nastrój Muminki... bezwzględnie (szczególnie Paszczak, i cudownie ciepła Mama Muminka) a i Erlend Loe i jego "Doppler"
Niezmiennie również moge czytać Adama Bahdaja... albo Kubusia Puchatka... :) Te książki z dzieciństwa jednak mają w sobie tyle ciepła...
Pozdrawiam.
ps. Twoja kotka idealnie pozuje. Piękna jest !
-
2015/01/26 01:44:50
Widzę tutaj bardzo dużo książek, na które mam szczerą ochotę już teraz:) Za oknem zimno i śnieg, przydałby się fotel i herbata do tego... Szkoda, że muszę pracować;p
-
2015/01/27 01:40:45
Od siebie dorzucę Shirley Jackson i jej "Życie wśród dzikusów" i "Poskramianie demonów". Bardzo mi się podobało, jak czytałam dawno temu.
O, jeszcze koniecznie "Rycerz nieistniejący" Italo Calvino! Na resztę z tej serii poluję właśnie :)
-
Gość: petah, *.sta.asta-net.com.pl
2015/02/25 20:47:42
dobra książka to najlepsza podstawa jak może być! do tego naturalne nootropy jak kakao czy l-teanina i jesteśmy w domu ; -)
allchemy.pl



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...