Blog > Komentarze do wpisu

Codzienność i magia, czyli za co kochamy Mary Poppins

Chyba każdy słyszał o niani, która spadła z nieba. Kto nie czytał książek Pameli L. Travers, mógł widzieć adaptację Disneya albo chociaż film sprzed dwóch lat o tym, jak Disney namówił słynną autorkę na to, żeby pozwoliła przenieść Mary Poppins na ekran (Ratując pana Banksa). Jeśli jednak wasza znajomość z Mary Poppins ogranicza się do mglistych wspomnień z dzieciństwa i ewentualnie obejrzenia któregoś z filmów, możecie się mocno zdziwić, sięgając po książki. Powiem więcej - zdecydowanie powinniście po nie sięgnąć!

Mary Poppins nie jest bowiem żadną bajkową postacią, dobroduszną i wnoszącą promyk magii w szare życie rodziny Banksów. Mary to postać z pogranicza obu światów - realnego i magicznego, i jak to z przybyszami z innych światów bywa, niesie w sobie pierwiastek ciemności. Mówiąc krótko - jest postacią zdecydowanie niejednoznaczną, raczej zimną, oschłą, a nawet przerażającą. Dlaczego więc dzieci i dorośli tak bardzo ją pokochali?

Sięgnęłam po piękny tom zawierający wszystkie książki o Mary Poppins, nawet takie, których wcześniej na polski nie przetłumaczono, aby przypomnieć sobie, dlaczego ją uwielbiałam jako dziecko.Nastawiona byłam na sentymentalną i przyjemną lekturą, idealnie pasującą do wiosennej aury. Ze zdziwieniem przewracałam kolejne strony, coraz bardziej zafascynowana, nie mogąc uwierzyć, jak wybiórcza okazuje się pamięć. O ile bowiem sporo przygód rodzeństwa Banks zapisało się w niej trwale, zupełnie zapomniałam, jak kontrowersyjną postacią jest sama słynna niania. A może po prostu jako dziecko tego nie zauważałam?

Mary zostaje przyniesiona do domu Banksów przez wiatr. Dostaje z miejsca pracę, choć nie ma żadnych referencji. Od początku daje wszystkim do zrozumienia, że to ona robi im łaskę, pracując w ich domu. Dzieci są jednak zafascynowane - widziały, że przywiał ją wiatr, a gdy Mary idzie się rozpakować do ich pokoju, wjeżdża pod górę po poręczy. Maluchy od razu wiedzą, że jest w niej coś niezwykłego. Kiedy zaglądają do jej torby, wydaje im się pusta, po chwili jednak Mary wyciąga z  niej fartuch, mydło, perfumy, siedem flanelowych koszul nocnych i cztery bawełniane, pantofle, składane łóżko, pierzynę i kilka innych drobiazgów.

Screen z filmu

Już sam ten początek zwiastuje coś, co będzie cechą charakterystyczną wszystkich opowieści o Mary Poppins - są one zbudowane wokół paradoksów. Fakt, że niania wjechała pod górę po poręczy rozbudził w dzieciach mnóstwo oczekiwań. Zaglądając do jej torby, spodziewały się, że zobaczą w niej niezwykłe, magiczne przedmioty, tymczasem torba okazała się pusta. Kiedy pogodziły się już z rozczarowaniem, Mary z torby wyjęła łóżko! Wielbiciele Harry'ego Pottera mogą dostrzec analogię między tą zrobioną z dywanika torbą niani, a niewielką torebką Hermiony, w której mieścił się namiot i miecz.

Źródło

W życiu Banksów zawitała więc magia, a dzieci natychmiast przylgnęły do nowej niani. Ta jednak wcale tego sobie nie życzyła. Jest dla nich oschła i nieprzyjemna, często zwraca się do nich w sposób okrutny i niesprawiedliwy. Wokół niej dzieją się rzeczy niezwykłe, kiedy jednak mały Michaś próbuje którąś z nich wspomnieć w rozmowie, zostaje wyśmiany.

Mary jest nie tylko chłodna i zdystansowana - trudno znaleźć bardziej zapatrzoną w siebie osobę. Uważa się za chodzący ideał i często to podkreśla. Nie jest ładna, ale uwielbia wpatrywać się w swoje odbicie w szybie. Kiedy jej czas w domu na Czereśniowej dobiega końca, nie przejawia żadnego żalu. Dzieci płaczą, a ona spokojnie odchodzi.

Dlaczego więc tak ją uwielbiają? Czasem kary, które stosują, bywają naprawdę surowe - tak jak wtedy, gdy Janeczka zostawiona bez opieki w domu wchodzi w obraz namalowany na porcelanowym talerzu i ze zgrozą odkrywa, że być może nie będzie mogła wrócić. Z drugiej strony jednak w towarzystwie Mary nie sposób się nudzić - można niespodziewanie pojechać w podróż dookoła świata, znaleźć się w głębinach oceanu lub zjeść piknik pod sufitem, unosząc się w powietrzu. Można też zastanowić się nad naturą świata i tym, co sami o sobie wiemy. Przecież zajmuje się ona także malutkimi dziećmi, które pamiętają, gdzie były, zanim przyszły na świat! Nie wierzą, że kiedyś zdołają zapomnieć to, co wydaje im się najcenniejszym i najpiękniejszym wspomnieniem. A jednak - zaraz po pierwszych urodzinach wspomnienia znikają, a one stają się po prostu zwykłymi dziećmi.

Mary nie zapomniała. Jest kimś wyjątkowym, a sama Travers przyznała, że przy tworzeniu tej postaci inspirowała się mitologią indyjską, a zwłaszcza Upaniszadami. Znała je zresztą dzięki swojej przyjaźni z W. B. Yeatsem, który przełożył Upaniszady na język angielski.

Przyniesiona przez wiatr niania jest jak siddhi, duchowa moc, jak jogin, który staje się jednością z wiatrem i chmurą. Nie jest już zwykłym człowiekiem, zna tajemnice przed ludźmi ukryte.

Czyż można się więc dziwić temu, jak dziwnie i z dystansem potrafi się zachowywać Mary? Nie wiemy, ile dzieci już wychowała, wiemy jednak, że z tych bywa naprawdę dumna. Czasem przez jej twarz przemknie uśmiech, który zaraz zostaje stłumiony, czasem w jej oczach pojawia się iskierka dumy. Jednak Mary woli się nie spoufalać - wie, że jest z nimi tylko na chwilę. Nie jest jedną z nich. Musi być bardzo samotna w swojej wyjątkowości.

Opowieści Pameli L. Travers są popisem dzikiej wyobraźni autorki. Każda historia to nowa przygoda, zaś czytając je z perspektywy dorosłego trudno nie zauważać kolejnych aluzji do mitologii indyjskiej i greckiej, a także sytuacji, które mogą być pretekstem do wielu rozważań. Tak jak w ostatnim rozdziale "Mary Poppins w parku", kiedy to z okazji Halloween dzieci zauważają, że ich cienie postanowiły zrobić sobie spacer bez swoich właścicieli. Oczywiście, jedyny cień, który nie opuścił swojej właścicielki, to cień Mary, która następnego dnia zauważa z samouwielbieniem, że przecież jej cień nie miałby po co od niej uciekać. Dlaczego by nie zinterpretować tej opowiastki jako historii o tym, że każdy ma swoją cienistą stronę i że może ona czasem wędrować gdzieś bez naszego udziału? A może cień to po prostu cząstka nas, której nigdy wcześniej nie poświęciliśmy żadnej uwagi?

Wydawnictwo Jaguar przygotowało niezwykłe wydanie wszystkich książek o Mary Poppins. Umieszczone zostały w jednym, naprawdę imponujących rozmiarów tomie (902 strony). Wśród nich znalazły się dwie części wcześniej w Polsce nie wydane - "Mary Poppins w kuchni" i urocza "Mary Poppins od A do Z", którą warto jednak przeczytać w oryginale, choć i tłumaczenie jest naprawdę dobre - każda litera alfabetu dostaje swój rozdział, w którym większość słów zaczyna się na tę właśnie literę.

Lubię trzymać przy łóżku jakąś antologię, tomik poezji lub zbiór listów. Sięgam po nią wieczorami, czytając kilka stron przed snem. Przez ostatnie miesiące czytałam wieczorami Mary Poppins, ciesząc się każdym kolejnym rozdziałem. Liczyłam na magiczne przygody we śnie, niestety, na wizytę niani trzeba widocznie zasłużyć. Chyba nie byłam wystarczająco grzeczna? A może właśnie nie dość niegrzeczna?


Źródło

Znacie Mary Poppins? Zaczytywaliście się w książkach Travers w dzieciństwie, marząc o takiej niani? Nie zapomnijcie o niej - o dziwo jej przygody nie zestarzały się! Jeśli zaś nie zawarliście dotąd tej znajomości, nie ma na co czekać, w końcu kto wie, czy któregoś dnia nie zobaczycie na niebie gwiazdy, której wcześniej tam nie było, albo do waszego ogródka nagle zawita bardzo pewna siebie i arogancka niania z parasolką?

Moja ocena: 6/6

wtorek, 24 marca 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/03/24 23:32:29
Och, jakie to wydanie jest tłuste i grube i pięknie wyglądające!
Mam ogromny sentyment do Mary Poppins, poszczególne tomy jej przygód gdzieś się kryją schowane na półce i chyba poczytam sobie na dobranoc - wszystko dzięki Twojemu tekstowi :)
-
2015/03/24 23:56:08
Wydanie jest piękne, ma oryginalne ilustracje i wszystko, co trzeba :) Ja niestety swoich książek o Mary Poppins nie miałam, wypożyczałam z biblioteki, więc teraz się delektuję! Koniecznie wyciągnij swoje z półki :)
-
2015/03/25 01:06:15
Oooo...Nawet nie wiesz, jak mi się podoba Twój dzisiejszy post:D Seria o Mary Poppins to była jedna z moich ukochanych lektur dziecięcych:D Zbiorcze wydanie wszystkich części to mój Graal, zaraz się zabieram za zamawianie. Jestem bardzo podekscytowana, że będę mogła je zostawić dla mojej córki:D Wielka radość:D
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2015/03/25 08:09:48
Pani Paulino śledzę Pani blog już od roku. Codziennie rano w pracy :/ pierwsze hasło jakie wpisuje w google to - Miasto Książek. Wspaniała robota! Od zawsze kocham książki, ale to dzięki Pani czytam te wyjątkowe. Każda książka opisana w Mieście zapada mi głęboko w pamięć. Niektóre nie są dla mnie lekkie i zaczynam je po kilka razy, ale po przeczytaniu upewniam się, że było warto. Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę dużo czasu! Magda Zawadzka
-
2015/03/25 09:30:30
Nie będę oryginalna i zacznę od okrzyku: jakie cudowne wydanie! I wcale nie wygląda na taką cegiełkę (chyba nie jest bardzo męczące w czytaniu tak, hm, fizycznie?). Ale ja nie o tym - zastanawiam się nad tym, co napisałaś: że MP się nie zestarzała. Zgadzam się, że w tej warstwie, o której piszesz - nie. Chociażby ta uniwersalizacja przez wplecenie tam wątków mitologicznych sprawiła, że można się w MP odnaleźć. Ale mnie po powrocie do MP zastanowiło co innego - że jednak te poglądy klasowe, to społeczeństwo tam opisane, czyli coś, czego jako dziecko nie widziałam, jednak trąci myszką i, przynajmniej u mnie, momentami wywołuje czytelniczy dyskomfort. I chyba tym bardziej doceniam tę niekonwencjonalną nianię, która stoi jakby zupełnie w poprzek tego społecznego uzusu.
-
2015/03/25 10:15:39
Kochałam Mary w dzieciństwie i kocham ją nadal. Zażądałam tego wydania na ubiegłą Gwiazdkę, mimo że znam te opowiastki na pamięć, bo jako mała dziewczynka przepadałam za nimi. Nawiasem mówiąc - pamiętam, jak gdzieś w internecie trafiłam kiedyś na żarliwy wywód, jaka to zła, arogancka, toksyczna baba z tej Mary i jak w ogóle można krzywdzić dzieci serwowaniem im takiej lektury ;)
-
2015/03/25 10:57:33
portaceleste - ha ha, w zasadzie taka prawda, że arogancka baba z tej Mary ;) Ale w baśniach braci Grimm też pełno takich osób i jakoś dzieci czytają i żyją ;) Pozdrawiam :)

Pyza Wędrowniczka - wydanie faktycznie jest wygodne, dość lekkie, da się czytać bez nadwerężania nadgarstka ;) Co do społeczeństwa klasowego to faktycznie, nieco trąci myszką, choć mnie nie raziło, raczej traktowałam to w kategoriach poznawczych i myślę, że z córką porozmawiamy o tym, kiedy ją do Mary Poppins namówię. Natomiast raziło mnie co innego - przebijający momentami rasizm, zwłaszcza w rozdziale o podróży dookoła świata. Na szczęście nie było go wiele. Zaś przez to, że się książka nie zestarzała, rozumiem, że nadal te przygody mogą być interesujące dla dzieci, że nie ma takich typowych umoralniających wstawek, nie ma staroświeckiego słownictwa zbyt wiele. Ale sprawdzę to jeszcze na mojej córce :)
-
2015/03/25 10:59:17
Pani Magdo - dziękuję za miłe słowa! Cudownie jest mieć takich czytelników! :) Pozdrawiam serdecznie!

Agnieszka P - witaj w fanklubie Mary :) Ja się też zakochałam w tym wydaniu, przyznaję :) Mam nadzieję, że moja córka będzie chciała je czytać :)
-
2015/03/25 12:37:00
Dodatkowo polecam biografię P.L. Travers, która sama w sobie była wielce oryginalną osobą, a w jej biografii znajdziemy wyjaśnienie wielu motywów znajdujących się w Mary Poppins
-
2015/03/25 13:01:37
Aż zachciało się przeczytać kolejny raz... :)
-
2015/03/25 16:52:57
joly_fh - taki mam plan :) Polecasz jakąś konkretną?

magdagrado - zawsze warto przeczytać jeszcze raz :D
-
2015/03/25 18:18:56
Ja niestety nie miałam jako dziecko w ogóle styczności z Poppins. Może jak będe miała swoje dzieci to nadrobię :)
-
2015/03/25 20:41:41
Czytałam książki o niej w dzieciństwie. I w tym momencie, po przeczytaniu Twojej recenzji, aż zachciało mi się wrócić do tych książek:)
-
2015/03/25 21:43:09
Oj oj, Mary to zdecydowanie, nie moja bajka. Jakoś tak się składa, że głównie gustuję w czarnych kryminałach. :-)
-
2015/03/25 22:07:05
Jako dziecko przeczytałam to stare wydanie Naszej Księgarni, gdzie Mary przetłumaczono na Agnieszkę. I ja naprawdę uważam (najwyraźniej jako jedna z nielicznych), że w polszczyźnie to imię lepiej do niej pasuje. Oczywiście rozumiem przywrócenie imienia oryginalnego (ponoć sama autorka tego zażądała, więc sprawa jest poza dyskusją) - ale nie potrafię się przekonać do dalszych tomów. Poza tym "agnieszkowe" wydanie miało cudowne ilustracje znacznie lepsze niż te rysunki przedrukowywane z angielskiej edycji. I teraz nie wiem co robić :)
-
2015/03/25 22:20:39
selkie - rozumiem Cię, bo miałam podobnie z kilkoma bohaterami literackimi - przyzwyczaiłam się do jednej wersji imienia i za nic w świecie nie pasuje mi inna, choćby nawet była poprawna. Ja jednak wolę Mary, Agnieszka wydaje mi się frywolnym imieniem ;) Choć może to przez moją szkolną przyjaciółkę Agnieszkę, która jest zawsze uśmiechnięta i skora do żartów :)
-
2015/03/25 22:22:36
Kaja - oj, mogłabyś się zdziwić, tam sporo strasznych scen jest ;) Aczkolwiek czarny kryminał to to jednak nie jest ;)

Krokusowe Przemyślenia - no to nie ma na co czekać :D

blankaw - ale po co czekać na dzieci ;) Ja tam jestem zwolenniczką czytania książek dla dzieci w każdym wieku, może już dziecinnieję ;)
-
2015/03/26 09:49:54
W biografii Travers znajdziemy wyjaśnienie wielu motywów znajdujących się w Mary Poppins
-
2015/03/26 12:01:47
Próbowałem przemycić moim dzieciom Mary Poppins, ale nie kupiły tego... nie wiem czy to już lekko nie trafiona historia, trochę za bardzo przesunięta w czasie...
-
2015/03/30 19:14:15
Przeczytałam w dzieciństwie chyba wszystkie tomy o Mary Poppins dostępne w bibliotece, ale najbardziej utkwiły mi w pamięci opowiadania o tym, jak dzieci zapominają - z pierwszego i drugiego tomu oraz historia o tańczącej krowie. Aha, i jeszcze Mary Poppins była dla mnie pierwszym zetknięciem ze zjawiskiem sequela, kontynuacji - po pierwszym tomie rozżalona i smutna, że Mary odleciała na zawsze, byłam tak zaskoczona tomem drugim i tym, że Mary jednak powróciła, że nie jestem w stanie tego opisać ;-) Potem wydawało mi się, że istnieje dalszy ciąg każdej baśni i historii - a jeśli nie istniał, to najpierw byłam obrażona, a potem wymyślałam go sobie sama :)
-
Gość: Marta, *.4web.pl
2015/04/02 14:08:48
A ja zainspirowana swego czasu programem artystycznym na otwarciu igrzysk w Londynie, zaczęłam czytać tę książkę córce - wówczas 8,5-letniej.
Niestety - nie spodobała jej się - nie tylko ze względu na nieaktualny już kontekst społeczny, ale przede wszystkim ze względu na pewną schematyczność i powtarzalność historii... Mnie też to uderzyło po latach, choć jako dziecko jakoś nie przeszkadzało mi, że zawsze te niesamowite przygody dzieci rozgrywają się bardzo podobnie...
-
2015/04/05 01:24:20
Co za zbieg okoliczności! Niedawno zaczęłam czytać Mary dzieciom, ale Pięciolatek stwierdził, ze mu się nie podoba. Podejrzewam, że jednak jest za mały, a Dziewięciolatka wyłapuje podane przez Ciebie niuanse i dopytuje czemu niania jest taka czy owaka. Jesteśmy dopiero po kilku rozdziałach ale na pewno dokończymy. Ja, podobnie jak Ty, zaskoczona jestem, ile niuansów mi umknęło. Nowe wydanie piękne, my mamy jeszcze moje stare, w podłużne paski.
-
Gość: Inez, *.dynamic.chello.pl
2017/01/20 20:36:36
kocham Marry.. to była moja pierwsza przeczytana książka.. w tedy Marry miała na imię Agnieszka. Tak bardzo sie z nią identyfikowałam:) Dziś mam Parasol z rączka w kształcie papuziej główki i dywanikową torbę..w postać Mary..:)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...