Blog > Komentarze do wpisu

"Złodzieje snów" czyli czy sięgać po książki dla młodzieży

Jakiś czas temu przez amerykańskie i angielskie portale książkowe przetoczyła się dyskusja na temat tego, czy dorośli powinni się wstydzić tego, że czytają książki dla młodzieży. Literatura młodzieżowa, po angielsku nazywana Young Adult fiction, święci prawdziwe triumfy za oceanem, i to bynajmniej nie tylko wśród czytelników mających naście lat. Niektórzy czytelnicy i krytycy uważają, że dorośli sięgający po książki z tego gatunku są żałośni, nie mają wyrobionego gustu i generalnie powinni się za siebie wstydzić.

Na szczęście po publikacji pierwszego artykułu, który głosił tę tezę, zewsząd zaczęły rozbrzmiewać głosy obronne. Ludzie oczytani i dobrze wykształceni przyznawali się do tego, że lubią czytać także książki z kategorii Young Adult, co więcej - uważają, że to literatura jak każda inna.

Zapewne wiecie, lub przynajmniej się domyślacie, że identyfikuję się z tą drugą grupą.

Cóż - mam dobry powód, żeby czytać książki dla młodzieży. Moja córka jest już nastolatką, a od wielu lat przecież czytam książki przeznaczone dla niej - dawniej po to, żeby wybrać coś, co jej się spodoba, teraz często na jej prośbę, żeby móc podyskutować i zrozumieć jej fascynację jakimś tytułem.

Czytałabym jednak książki dla młodzieży, nawet gdybym nastolatki w domu nie miała.

Przede wszystkim dlatego, że tym, za co najbardziej kocham literaturę, jest poszerzanie horyzontów. Może to wyświechtana fraza, ale dokładnie to robią książki - otwierają oczy na innych, uczą empatii, prowokują do spojrzenia na świat cudzymi oczami. Książki młodzieżowe, których bohaterami najczęściej są nastolatki właśnie, przypominają, jak cudownie i zarazem okropnie kategoryczny i pełen pasji jest ten okres życia. Nastoletni bohaterowie nie uznają półśrodków. Zakochują się na zabój, wydają zdecydowane sądy, śmiało przechodzą do działania. Nie wszyscy, z pewnością, jednak ta determinacja i zapał są bardzo charakterystyczne. Czytając, przypominam sobie, jak to było, postrzegać świat w tak intensywny sposób.

Jest jeszcze jedna cecha, za którą wszyscy powinniśmy kochać książki dla młodzieży. Są one doskonałym lekarstwem na brak chęci na czytanie. Nie masz ochoty na żadną książkę? Zmuszasz się, by sięgać po kolejne lektury, ale każdą rzucasz w kąt po kilkunastu minutach? Zajrzyj do jakiejś książki dla młodzieży - jest duża szansa, że nie zauważysz, że minęło kilka godzin!

Do sięgnięcia po książki Maggie Stiefvater nie skłoniła mnie jednak czytelnicza niemoc. Pisarka ta zainteresowała moją córkę, jako że napisała drugi tom uwielbianej przez nią serii (każdy tom ma innego autora). "Król kruków" i "Złodzieje snów" to nowy cykl tej autorki, a opisy brzmiały zachęcająco. Przeczytałam obie części w dwa wieczory, co z pewnością źle o nich nie świadczy.

Kot musi być. Ten młodszy, skoro książki młodzieżowe.

Prawdę powiedziawszy,"Król kruków" zaczyna się dość chaotycznie, a wrażenie lekkiego chaosu pozostaje do końca lektury. Poznajemy Blue, córkę wróżki, jedyną zresztą osobę w rodzinie, która nie posiada daru jasnowidzenia. Mieszkając z kilkoma obdarzonymi takim darem ciotkami, Blue jest zdecydowanie zbyt często informowana o tym, że nad jej przyszłością ciąży cień - kiedy pocałuje chłopaka, sprowadzi na niego śmierć. Ona sama, jako niezbyt zainteresowana płcią przeciwną nastolatka, jest raczej tą przepowiednią zirytowana, niż przejęta, przynajmniej do momentu, kiedy sama nie dozna wizji i nie zobaczy chłopaka, na którego ma wywrzeć taki dramatyczny wpływ.

Chłopców zresztą jest w tej opowieści pod dostatkiem. Gansey, Ronan, Adam i Noah początkowo wydają się do siebie podobni - nieco mroczni, lojalni, ale skryci, połączeni wspólną obsesją. Blue zostaje nieco przypadkiem wciągnięta do ich grupy, i choć próbuje się mieć na baczności, od początku wiadomo, że ulegnie urokowi któregoś z nich. Daje się wciągnąć w poszukiwania, które opętały zwłaszcza Ganseya - marzy on o znalezieniu ciała walijskiego króla sprzed wieków, wierząc, że nie jest on tak naprawdę martwy.

"Złodzieje snów" to ciąg dalszy ich przygód, o dziwo, zdecydowanie lepszy niż tom pierwszy. Poszukiwania tajemniczego władcy wciąż trwają, nie jest też rozstrzygnięta kwestia pocałunku. Wychodzą też na jaw niecodzienne umiejętności mało jak dotąd wyeksponowanego członka grupy - Ronana. Potrafi on przynosić przedmioty ze swoich snów, a przy okazji skrywa też kilka innych tajemnic.

Ronan, Gansey, Adam - wszyscy trzej okazują się nieco inni, niż się to na początku wydawało. Autorka powoli buduje swoje postaci, unikając prostych rozwiązań. Adam, którego najbardziej lubiliśmy w części pierwszej, po wydarzeniach z "Króla kruków" zmienia się. Z całej grupy jest najuboższy i nie potrafi poradzić sobie z poczuciem niższości. Zmaga się ze złością - na siebie, na Blue, na swoich przyjaciół. Blue zresztą niczego mu nie ułatwia, nie jest z nim szczera i sama nie wie, czego od niego chce. Gansey, który początkowo irytował mnie najbardziej, zmienia się na lepsze. To taki złoty chłopiec, który nie wie, czym jest prawdziwe życie, za to potrafi z niezwykłą wytrwałością dążyć do celu, choćby ten wydawał się całkiem nieprawdopodobny. Najciekawszy zaś jest Ronan - ale o nim przeczytajcie sami! Byle nie przed snem, bo fragmenty o jego koszmarach są całkiem sugestywne!

Jeśli sądzicie, że fantastyka dla młodzieży oznacza książki o wampirach i upadłych aniołach, Maggie Stiefvater może was pozytywnie zaskoczyć. W jej książkach magia po prostu jest, splatają się też wątki, które mogą prowadzić czytelnika w wielu kierunkach - na przykład w stronę tajemniczych linii na płaskowyżu Nazca w Peru. Jednak tym, co w "Królu kruków" i "Złodziejach snów" jest najciekawsze, jest po prostu portret grupy nastolatków, szukających swojego miejsca w życiu. Bohaterowie są może trochę pogubieni, ale ich wzajemne relacje są opisane pieczołowicie i wiarygodnie. Trudno nie ulec ich urokowi, tym bardziej, że autorka nie faworyzuje nikogo, poświęcając każdemu wiele uwagi.

Fabuła bywa nieco naciągana i czasem irytowały mnie niektóre wydarzenia. Podobała mi się jednak tajemniczość i to, że zarówno przyszłość, jak i przeszłość bohaterów nie jest czytelnikowi jeszcze znana. Jestem przekonana, że moją córkę ta lektura zachwyci. Na pewno będzie bardzo przejęta klątwą ciążącą nad Blue i smutnym losem niektórych z chłopców. Ja też nie żałuję czasu, który nad tą serią spędziłam, i ciekawa jestem ciągu dalszego.

Moja ocena: 4/6

poniedziałek, 30 marca 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/03/30 23:25:36
Czasami chyba specjalnie piszą taki prowokacyjny artykuł. Tak naprawdę jest wiele rzeczy, którymi interesują się dorośli a punktu widzenia wielu może być to dziecinne, czy nieadekwatne do wieku. Nie ma czegoś takiego czytamy, oglądamy to co chcemy, czego potrzebujemy a nie co wypada , w końcu nie mieszkamy na dworze królowej Elżbiety , że tak musimy ;o)
-
2015/03/31 09:22:23
Oczywiście, prowokacyjne tytuły to podstawa dziennikarstwa. I jasne, że jeśli komuś się literatura młodzieżowa podoba, to niech czyta - co to kogo obchodzi co czytam i czemu miałabym się tego wstydzić. Ja nie czytuję, bo już dawno wyrosłam i po prostu mi się te książki nie podobają.
-
Gość: monia, *.centertel.pl
2015/03/31 11:16:12
Ja po młodzieżówkę sięgam bardzo chętnie, rzeczywiście szczególnie wtedy, kiedy wydaje mi się, że na nic nie mam ochoty. I z reguły nie żałuję, a od niektórych jestem wręcz uzależniona ;) A tak naprawdę, to chciałam się wypowiedzieć głównie na temat Daisy-jest przecudna!:D
-
Gość: Gosia, *.press-service.com.pl
2015/04/01 12:00:36
Zgadzam się z przedmówczynią - Daisy rulez! :)
-
2015/04/01 16:30:12
Kiedyś literatura dla młodych dorosłych była inna, myślę, że bastion wstydu padł (o ile kiedyś istniał) po Harrym Potterze.Pozdrawiam
-
2015/04/01 20:56:58
KOTKOTKOTKOTKOTKOT............LOVE!!!!!!!! ;))))
-
Gość: Isadora, *.bb.sky.com
2015/04/01 21:41:13
No właśnie o co chodzi z tą literaturą młodzieżową? Czy tylko chodzi o wampiry i wilkołaki czy o całą młodzieżówkę? Bo ja z rudowłosej Ani chyba nigdy nie wyrosnę i wstydzić się nie mam zamiaru, jak i ze wszelkich baśni z dzieciństwa, a ze współczesnych książek dla nastolatków podobało mi się 7 razy dziś.
-
Gość: polly, *.b.net.lemor.pl
2016/05/25 14:31:43
Polecam książki Riordana. Wątki mitologiczne łączą się z rzeczywistością, więc są świetne dla fanów fantasy. Właśnie skończyłam czytać najnowszą jego książkę "Ukryta wyrocznia". Jak zwykle doskonale napisana historia, która wciąga od pierwszej strony. Ma całkiem dużo stron ale naprawdę nie czuć, kiedy one nam uciekają. Zarwałam z nią kilka nocy. Historia konfliktu Apolla z Zeusem i wszystkich jego konsekwencji. Momentami śmieszna, chwilami niezwykła, pełna świetnych zwrotów akcji. Na pewno jeśli jeszcze nie mieliście z tym autorem styczności to warto się skusić na tę najnowszą książkę.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...