Blog > Komentarze do wpisu

Życie bez prądu - Marc Elsberg "Blackout"

Czujecie zmęczenie, typowe dla tego dziwnego okresu, kiedy zima już prawie się skończyła, a wiosna prawie nadeszła? Ja w takich chwilach sięgam po książki, które obiecują dobrą rozrywkę i dawkę emocji. Zastanawiam się jednak, czy emocje, które gwarantuje "Blackout" Marca Elsberga, nie są nieco zbyt intensywne jak na ten prawie wiosenny weekend. Zwłaszcza że dzisiaj piątek, trzynastego.

Elsberg napisał bowiem wyjątkowo realistyczny i sugestywny thriller, który boleśnie uświadamia, jak bardzo jesteśmy zależni od jednego tylko czynnika - od prądu. Autor poświęcił wiele czasu na dokładne badania, odwiedził elektrownie w kilku europejskich krajach, rozmawiał z ekspertami, a następnie przedstawił prawdziwie apokaliptyczną wizję.

Wyobraźmy sobie, że prąd się właśnie wyłączył. Początkowo nikt się nie martwi - delektujemy się chwilą spokoju lub irytujemy niepotrzebną przerwą w pracy. Wieczorem wyciągamy z szuflady świeczki i zadziwiamy dzieci nietypową atmosferą. Jednak po kilku godzinach zaczynamy się denerwować - rozmraża nam się lodówka, w kranie znika woda, która jest pompowana za pomocą prądu. Następnego dnia w toalecie zaczyna śmierdzieć, w domu robi się zimno, a po ulicach snują się lekko zdezorientowani, choć jeszcze nie spanikowani ludzie. Gorzej wygląda sytuacja tych, którzy byli właśnie w podróży. Utknęli na lotniskach albo, co gorsza, skończyła im się gdzieś w trasie benzyna. Zatankować nie mogą, bo paliwo jest pompowane z podziemnych zbiorników z użyciem prądu.

Po kilku dniach zaczyna być groźnie. Kończą się zapasy jedzenia, sklepy zresztą nie pracują, a ludzie nie mają gotówki. Banki nie mogą jej wypłacać, bo skończyły im się zapasy, a nowych nie ma jak dowieźć. Szpitale, które dotąd miały prąd z własnych generatorów, powoli muszą wyłączać aparaturę - zapasy paliwa do agregatów prądotwórczych kończą się. Mieszkańcy są ewakuowani z bloków do tymczasowych obozów. Co gorsza, reaktory w elektrowniach atomowych zaczynają się przegrzewać i wizja katastrofy nuklearnej staje się niepokojąco realna.

Taką plastyczną wizję roztacza przed nami autor "Blackoutu" i trudno się jej nie poddać. Myślę, że większość czytelników musiała zwalczyć nagłą potrzebę wybrania z bankomatu większej ilości gotówki, kupienia kilkunastu zgrzewek wody i solidnego zapasu konserw. Tak na wszelki wypadek.

Książka zachwyca rozmachem i realizmem, choć mnogość bohaterów jest też jej wadą. Wiele osób pojawia się tylko na krótką chwilę, a niemieckie, francuski i włoskie nazwiska zaczynają się mylić. Na szczęście główny wątek dotyczy kilku zaledwie postaci, które dają się poznać i polubić. W roli głównej występuje taki nieprofesjonalny Harrison Ford - włoski hacker, który jako jedyny dostrzega prawdziwe przyczyny katastrofy. I choć od początku wiadomo, że to jemu uda się złapać terrorystów, którzy stoją za całym zamieszaniem, śledzenie całej intrygi jest przyjemne i bynajmniej nie nużące.

Całość jest może nieco przegadana, zwłaszcza fragmenty dotyczące bezproduktywnych narad polityków mogłyby być nieco krótsze, ale książkę czyta się tak czy inaczej błyskawicznie. Warto - nie tylko dla rozrywki, ale też po to, by sobie uświadomić, jak wiele zależy od prądu i zawczasu przemyśleć, jak powinniśmy się zachować w sytuacji kryzysowej. Tak na wszelki wypadek ;)

Moja ocena: 4.5/6

piątek, 13 marca 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/03/13 12:37:57
Jestem z tych, którzy po lekturze rozważali zakup puszek i zgrzewek wody. :P
-
Gość: Monika moni-libri, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/03/13 12:56:10
Czyli podporządkowalismy wszystko jednemu czynnikowi? Jesteśmy uzależnieni od źródła prądu! Straszne.
Najpierw pomyślałam sobie, że jestem samowystarczalna - zrobię sobie mąkę, upiekę chleb, przygotuję coś do tego chleba ... ale wszystko to robię przy pomocy prądu!
Ja po takiej lekturze mogłabym popaść w depresję ; (
-
2015/03/13 13:55:59
Kiedy trzy lata temu pisałam o tej książce u siebie na blogu, po cichu liczyłam, że skusi się na nią jakiś polski wydawca. Trzy lata to szmat czasu, zwłaszcza w epoce błyskawicznego rozwoju technologii, a jednak okazuje się, że powieść nadal jest aktualna, nadal straszy, nadal uświadamia, jak mało autarkiczni jesteśmy jako społeczeństwo.
Zgadzam się, że można było skrócić tę książkę o niektóre fragmenty, polegające wyłącznie na biciu piany. Jako thriller "Blackout" sprawdza się mimo to znakomicie, i trudno powstrzymać się przed odruchem chomikowania rozmaitych dóbr, na wszelki wypadek... :-)
-
2015/03/14 16:06:31
No, no, no :) Twoj blog jest jednym z najlepszych blogow jakie dane mi było do tej pory czytac, posiadasz wielki talent :) nie zmarnuj go proszę, było już wiele osob z duzym talentem, który jednak postanawiali sprzedaz za chwile slawy, czy parę drobnych, teraz z reguły o takich osobach jest cicho, jak gdyby nigdy nie istnieli...
-
2015/03/15 15:18:33
Zmęczenie? Nieee, ja nie czuję zmęczenia. Jak można czuć zmęczenie kiedy każdy dzień jest dłuższy i daje nam coraz więcej energii w postaci słoneczka... Eh! A co do tego, że jedna z osób rozważała zakup wody po przeczytaniu. No cóż. Na mnie lektura nie zrobiła jakiegoś gigantycznego wrażenie. Ogólnie książkę tę oceniłbym na dość średnią...
-
2015/03/15 19:06:01
Lovam cię za książki, które polecasz. Na przednówku opadam z sił i mogę czytać tylko to, co mniej lub bardziej rozrywkowe. :-)
-
2015/03/17 16:17:48
Świetnie piszesz, naprawdę bardzo podoba mi się Twoj styl oraz język, ktorym się poslugujesz w swoich tekstach, które swoja droga są bardzo dobre i niezmiernie wielce wartosciowe :) Naprawde, pisz więcej, bo robisz to bardzo dobrze, rzadko kto posiada tak niezmiernie wielki talent do pisania jak Ty, pozdrawiam :)
-
2015/03/19 00:30:50
Dobre przemyślenia wynikają z tej książki
-
2015/03/22 12:45:39
Książka idealnie wpisała się w sytuację międzynarodową, niestety :( Po co wysyłać siły zbrojne - kosztowne i powodujące straty w ludziach, wystarczy wyłączyć prąd - w taki, czy inny sposób. Praktycznie bez prądu jesteśmy bezbronni. Komórki, woda, gaz, kasy fiskalne, bankomaty, windy, kolej itp. itd. nie działają. Młodzieży i niektórym dorosłym wystarczy wyłączyć komórki :)
-
2015/03/24 15:06:17
Wizja straszna, ale realistyczna - nie ma co się dziwić, skoro kompletnie wszystko mamy obecnie działające na prąd - w domu, akcesoria biurowe w pracy etc - jesteśmy uzależnieni, nie ma co się dziwić :)
-
2015/04/08 15:31:01
dlaczego one wszystkie takie grube, jestem leń i jak widzę coś grubego odkładam ;-)
-
2015/05/07 10:27:30
Kilka tygodni temu za sprawą spalonej suszarki zostaliśmy pozbawieni prądu na prawie cały dzień (gdzieś do 22). Kiedy potem myślałam o swoim zachowaniu w ciągu tych godzin, zafascynowało mnie, jakie było sprzeczne. Choć nie słyszałam wcześniej o tej książce, to gdzieś w głowie miałam podobną wizję na zasadzie 'co by było gdyby', może trochę na mniejszą skalę - nie pomyślałam np. o braku możliwości zatankowania. A jednocześnie, snując te wizje, usiłowałam a to podłączyć telefon do ładowania, a to nastawić czajnik bezprzewodowy. Nade wszystko jednak nie mogłam myśleć o niczym innym. Jesteśmy uzależnieni! Nic odkrywczego, jesteśmy uzależnieni na wiele sposobów, ale osobiste doświadczenie przybliża tego istotę. Chętnie przeczytam :)
-
2016/02/12 20:03:05
Ooo, myślałam, że lepiej ocenisz tę książkę, bo niedawno ją kupiłam i mam wobec nie wieeeeelkie oczekiwania :D
-
Gość: karakuli, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2016/03/26 17:27:00
Jeśli chodzi o przebieg katastrofy to jest on dosyć realistyczny (choć myślę, że do niepokojów doszłoby znacznie wcześniej niż zakłada autor). Za długo też działały zorganizowane struktury i koordynacja działań.
Natomiast mierziło mnie przy lekturze rozwiązywanie problemów za pomocą genialnego hackera i jego koleżanki dziennikarki. Ich przygody były całkowicie nieprawdopodobne i składały się z całej masy niedorzeczności.
Gdyby nie to książka byłaby znacznie ciekawsza i głębsza.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...