Blog > Komentarze do wpisu

Banalny temat w niebanalnym ujęciu

Zamglona ścieżka przez park. Albo twarz kobiety zapatrzonej w dal. Albo ukwiecona weranda drewnianego domu. Dla wielu czytelniczek taka okładka stanowi magnes, daje pewność, że sięgają po książkę niewymagającą, lekką i przyjemną w lekturze. Inne czytelniczki i zapewne większość czytelników omija takie okładki wzrokiem, w przekonaniu że tzw. literatura kobieca jest dla nich zbyt banalna, zbyt egzaltowana, nieinteresująca. Sensowne to czy nie, tak to chyba działa.

Co się jednak dzieje, kiedy wszystko sugeruje banalną opowieść rodem znad rozlewiska, podczas gdy książka ma do zaoferowania dużo więcej niż tylko "pokrzepienie serc"? Przewrotny wydawca umieszcza na okładce romantyczny obrazek. Przewrotna autorka wymyśla fabułę, która kojarzy się jednoznacznie. Jeśli bowiem nie przepadacie za książkami o ucieczce na wieś, gdzie ludzie się kochają i każdy smaży powidła ze śliwek z własnego sadu, nie zawiesicie oka na książce o warszawiaku, który rozczarowany swoim życiem rzuca wszystko, jedzie przed siebie, by niespodziewanie kupić sobie pensjonat w Bieszczadach.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja też bym nie zawiesiła. Kiedy mam ochotę poczytać coś ckliwego i ciepłego, sięgam po serię o Malowniczem, bo już ją polubiłam. Nie interesują mnie kolejne książki z tym samym motywem w tle. A jednak!

"Magnolia" Grażyny Jeromin-Gałuszki jest taką właśnie przewrotną książką. Nic nie wskazuje na to, że wyróżnia się czymś od innych opowieści o pensjonatach w małych miasteczkach. Od dawna jednak docierały do mnie głosy, że warto po nią sięgnąć i któregoś dnia postanowiłam to sprawdzić. Opowieść o Filipie Spalskim, który zarobił sporo jako pilot, a któregoś dnia postanowił po prostu przepuścić część swojego majątku na zapyziały pensjonat, którego nawet nie polubił, okazała się całkiem dobrze napisana. Magnolię, położoną gdzieś w bieszczadzkiej wiosce, zaludniają głównie kobiety - szorstkie, zabawne, nietypowe. Miło się słucha ich rozmów i przekomarzania, nawet ich kłopoty wydają się jakieś swojskie (no, może poza problemem Doris, który przybrał formę walizki pełnej pieniędzy). Przyznam jednak, że w trakcie lektury co jakiś czas nachodziła mnie myśl, że to przecież jest najzupełniej zwyczajna, choć ładnie napisana, książka. Niczym szczególnym się nie wyróżniała - ot, klimatycznie napisana opowieść, jakich wiele. Dopóki nie dotarłam do zakończenia.

Cóż, rozumiem już, dlaczego tyle osób twierdziło, że "Magnolia" jest nietypowa. Nie mogę jednak powiedzieć nic, co was o tym przekona - po prostu przeczytajcie, kiedy najdzie was ochota na dobrą powieść z ciekawymi postaciami kobiecymi.

Jednak mimo że ostatecznie bardzo mi się ta książka podobała, kiedy usłyszałam, że "Magnolia" ma część drugą, poczułam się rozczarowana. Niemożliwe, żeby druga część była równie dobra! Zapewne jednak nie uda mi się was zaskoczyć, gdy napiszę, że wszystkie plotki na ten temat okazały się prawdziwe. "Długie lato w Magnolii" to kolejna mądra i zaskakująca powieść tej autorki. I pomyśleć, że pewnie bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie to, że jechałam na kilka dni w Bieszczady, a lubię czytać książki związane z miejscem, w którym jestem.

"Długie lato w Magnolii" rozpoczyna się opowieścią o kolejnym mężczyźnie, który ucieka od swojego wielkomiejskiego życia. Tym razem jest to pisarz, autor kryminałów, którego z Filipem Spalskim łączy pewna obojętność na to, co się wokół nich dzieje. Do Magnolii trafia oczywiście przypadkiem, a mieszkanki pensjonatu zdają się go nie obchodzić. Jednak wiemy od początku, że w którymś momencie zaangażuje się - akcja toczy się dwutorowo, a jej drugi wątek opowiada o przesłuchaniu prowadzonym na miejscowym komisariacie. Wiemy, że nasz bohater stanął w obronie Doris, że ktoś jest w szpitalu. Co się jednak stało i dlaczego dowiemy się dopiero po cierpliwej lekturze. Tym razem autorka wplotła wątek kryminalny, który jednak toczy się niejako w tle. Na pierwszym planie są bowiem wciąż tak samo prawdziwe, mądre i zabawne kobiety, stare i młode.

Grażyna Jeromin-Gałuszka przekonała mnie do swoich książek. Nie wiem, czy nie szkoda, że za sprawą okładek i opisów zaszufladkowano ją jako autorkę literatury dla kobiet, choć z drugiej strony być może sięgną po jej książki liczne rzesze czytelniczek, które nie kupiłyby czegoś wyglądającego na ambitniejszą literaturę. Na szczęście ani one,ani bardziej wymagające osoby nie powinny poczuć się rozczarowane. Obie książki o Magnolii to dobrze napisane, mądre opowieści z zaskakującymi zwrotami akcji, które sprawiają, że trudno będzie o nich zapomnieć, a zarazem ze świetnie wykreowanym światem zaludnionym przez dających się lubić bohaterów. Polecam!

Moja ocena: 5/6

czwartek, 11 czerwca 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/06/12 00:07:00
Choćby dla tych moich Bieszczadów, chętnie bym przeczytała.
-
Gość: Asia, *.dynamic.chello.pl
2015/06/12 00:20:38
Raczej nie czytam literatury kobiecej, ale jakiś czas temu przeczytałam "Kobiety z Czerwonych Bagien" tej autorki i byłam mile zaskoczona. O "Magnolii" też sporo dobrego słyszałam, ale jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Odstraszał mnie ten pensjonat :) Jednak po takiej recenzji chyba w weekend przeczytam.
-
Gość: , *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/06/12 07:45:44
Oj! Książki Pani Grażyny nigdy nie będą dla mnie literaturą kobiecą! Ja zaczęłam od Nie zostawiaj mnie i stąd pewnie taka szufladka u mnie się nie włączyła. Polecam.
Jednak czytać muszę ją rzadko. Rzadziej niż się ostatnio ukazuje. Bo wówczas doceniam bardziej. Teraz biorę głęboki oddech i przede mną Złoty sen.
Ale to jeszcze trochę. ..wolałam dawne długie oczekiwanie na książki Grażyny Jeromin Gałuszka.

Pozdrawiam monika
-
2015/06/12 09:09:41
Też się bałam tych okładek. I byłam zdziwiona, że to takie sensowne książki. Ja bardzo lubię ten oklepany motyw ucieczki za miasto (bo marzę o ucieczce), ale trzeba przyznać, że niewielu autorów umie to opisać bez wpadania w kicz i schemat. Tu się udało.
-
2015/06/12 14:04:26
Kwintesencja całej kobiecej literatury znajduje się w tych slowach "literatura kobieca jest (...) zbyt banalna, zbyt egzaltowana, nieinteresująca"
Podpisuję się pod tym czterema kończynami
-
2015/06/12 21:52:20
Ja uciekłam sama;) Od tej ucieczki założyłam blog. Dopiero potem dowiedziałam się (m.in. od znajomej blogowej - autorki Malowniczej sagi;), że to temat rzeka współczechy;) A ja raczej jestem mało współczesna;) Literacko, znaczy się. Dlatego - wyjątkowo - pozostanę na oglądaniu okładek i... widoku za oknem (dzisiaj posadziłam pierdylion kfjotkuf)! A czytam Karolinę Nakwaską - rozdział o smażeniu konfitur...
-
Gość: Isadora, *.bb.sky.com
2015/06/14 16:23:21
Ja także sięgnęłam po Magnolię zachęcona recenzjami, iż nie jest to, jak się przyjęło mawiać, "lekka", kobieca literatura. Faktycznie nie jest, przeczytać przeczytałam, ale po drugą część raczej nie sięgnę, rodzaj narracji trochę mnie zmęczył i ta postać kobiety ze starym mężem przelukrowana.
-
2015/06/17 15:13:56
Już jakiś czas temu czytałam "Magnolię" i byłam nią rozczarowana. Wydała mi się ... cóż, taka jak wszystkie inne rozlewiska i leśnczówki. I nawet niesztampowe zakończenie nie było w stanie zatrzeć tego wrażenia.
Może dlatego, że po lekturze książki "Kobiety z Czerwonych Bagien" tej autorki, która bardzo mi się podobała, miałam bardzo wysokie oczekiwania.
Ale może jeszcze kiedyś dam szansę którejś z jej powieści.
-
Gość: Irene, 88.199.194.*
2015/08/28 16:45:21
Przeczytałam wszystkie książki Jeromin-Gałuszki i najbardziej lubię "Złote nietoperze", nikt tu nie wspomniał o tej książce, a według mnie jest nalepsza



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...