Blog > Komentarze do wpisu

O początkach obsesji i czytaniu ponownie po raz pierwszy

Chcielibyście czasem móc przeczytać jakąś książkę jeszcze raz po raz pierwszy? Zdarza się z rzadka, że dostajemy od losu taki prezent. Jako nastolatka z zachwytem odkryłam, sięgając po raz drugi po "Władcę pierścieni", że prawie nic nie pamiętam. Z rozmysłem delektowałam się lekturą, przypominając sobie fabułę po kawałku. Teraz zdarzyło mi się to po raz drugi - po prawie trzynastu latach wróciłam do książki, która zapoczątkowała zarówno moją miłość do twórczości Sary Waters, jak i narodziny obsesji na punkcie książek o epoce wiktoriańskiej.

Czytając "Złodziejkę" po raz pierwszy, zrobiłam coś, czego robić się nie powinno - opowiedziałam komuś całą akcję. Po prostu nie mogłam się powstrzymać - emocje we mnie kipiały, zaś to, co autorka funduje czytelnikowi po prostu domaga się jakiegoś ujścia. Na szczęście znalazłam słuchacza, który nie protestował, i czułam tylko lekki wyrzut sumienia. Teraz będę bardziej powściągliwa, ryzykując nawet, że powiem za mało. A najlepiej byłoby, gdybym w tym miejscu skończyła, a wy powinniście już od kilku chwil planować lekturę. I na wszelki wypadek znaleźć osobę, której będziecie mogli opowiadać o książce w trakcie czytania.

W "Złodziejce" Sarah Waters zabiera nas do wiktoriańskiego Londynu - świata złodziei, prostytutek, drobnych cwaniaczków. Flirtując nieco z Dickensem, autorka umieszcza swoją bohaterkę, Sue, w domu prowadzonym przez pana Ibbsa, skupującego ukradzione przedmioty i zręcznie przerabiającego je na coś, co można bezpiecznie sprzedać, oraz pani Sucksby, wychowującej porzucone dzieci i szkolącej je do różnych fachów. Sue jest również podrzutkiem - jej matka rzekomo chciała po nią wrócić, ale nie zdążyła, jako że w międzyczasie udało jej się trafić na szubienicę. Pani Sucksby obdarzyła ją szczególnym uczuciem i traktowała jak własną córkę. Niechętnie więc zgodziła się na rozstanie, kiedy daleki znajomy, niejaki Dżentelmen, zaproponował Sue interes życia. W zamian za doprowadzenie pewnej majętnej panny w jego ramiona, dziewczyna miała dostać więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek w życiu widziała. Choć więc nie znała wielkiego świata, zgodziła się wyjechać na wieś i zostać pokojówką dziewczyny, którą Dżentelmen miał zamiar usidlić.

Od tego zaczyna się cała historia, i zapewne już się domyślacie, że nic więcej napisać nie mogę. Mogę jedynie wyjawić, że w opowieści o złodziejce i dziedziczce kryje się znacznie więcej, niż się spodziewacie po przeczytaniu zarysu fabuły, zaś lekturę tej książki okupicie wieloma emocjami, a być może także nieprzespaną nocą. Sarah Waters pokazała bowiem w "Złodziejce" prawdziwy kunszt, bawiąc się nie tylko ze swoimi bohaterami, ale także z czytelnikiem. Mogę sobie wyobrazić jej minę podczas pisania niektórych scen!

To również bardzo zmysłowa książka, co nie zaskoczy czytelników, którzy zetknęli się wcześniej z tą autorką. "Złodziejka" jest wyjątkowo sugestywnie napisana - wszystkie te pończochy, rzadko zdejmowane rękawiczki, gorsety, te ciemne i zimne wiktoriańskie sypialnie oddziałują silnie na wyobraźnię czytelnika. Przy czym Waters udaje się uniknąć banału - jedna z najbardziej zmysłowych scen dotyczy zębów...

Zazdroszczę wszystkim, którzy lekturę tej książki mają jeszcze przed sobą! A jednocześnie cieszę się, że dzięki wznowieniu sięgnęłam po nią ponownie. Sporo zdążyłam zapomnieć, a te nieliczne rzeczy, które pamiętałam, tylko wzmagały moją ciekawość podczas czytania - wiedziałam mniej więcej, co się stanie, ale nie mogłam sobie przypomnieć, jak do tego doszło. Pamiętałam, jak się czułam podczas pierwszej lektury, ale nie byłam pewna, z jakiego powodu. Czytałam więc w emocjach, niemalże nie odkładając książki, nie zwracając uwagi na to, że jest środek tygodnia, a praca czeka. Bo to taka lektura, którą odłożyć trudno - przez te kilkanaście godzin po prostu żyje się życiem jej bohaterów, własne mając za nic.

Być może zaczęliście już znajomość z Sarą Waters od innej książki, która się wam wprawdzie podobała, ale nie zachwyciła tak, jak się spodziewaliście. Sięgnijcie po "Złodziejkę" tak czy inaczej. To chyba najbardziej spektakularna powieść tej autorki, emocjonująca i pięknie napisana. Pokochacie ją.


Moja ocena: 6/6


czwartek, 27 sierpnia 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/08/27 23:33:10
a bo w ogóle Władca Pierścieni to taka smutna książka...
-
Gość: Sylwia, *.free.aero2.net.pl
2015/08/28 06:06:29
Kilka dni temu skonczylam czytac 'Za sciana' i jestem pod tak duzym wrazeniem, ze kolejne ksiazki S.Waters 'Pod oslona nocy' i ' Zlodziejka' juz czekaja na mojej polce. Pozdrawiam.
-
2015/08/28 07:45:55
Po "Złodziejkę" sięgnęła za Twoją rekomendacją i zachwyciłam się. Czas jakiś później obejrzałam film i zachwyciłam się ponownie. Ale nie umiem sięgnąć po kolejne książki Waters, bo boję się rozczarowania.
-
2015/08/28 09:06:30
Moje ulubione książki tej autorki to "Ktoś we mnie" oraz "Niebanalna więź". Po "Złodziejkę" na pewno sięgnę. Sarah Waters wspaniale buduje atmosferę wiktoriańskiej Anglii.
-
2015/08/28 09:46:14
Ja przeczytałam "Złodziejkę" jako studentka. Nie miałam pieniędzy żeby ją kupić, więc chodziłam w każdej wolnej przerwie (lub w czasie nudnego wykładu) do Empiku i tam przeczytałam całość. Pamiętam że był to początek sesji i na egzaminie ustnym z angielskiego po wstępnym pytaniu "how are you?" zaczęłam opowiadać jaka jestem podekscytowana że zaraz po egzaminie będę mogła iść ją poczytać i jaka jest wspaniała i w końcu prawie cały egzamin przegadałam o tym :) Drugim takim odkryciem było dla mnie "Opętanie" AS Byatt. Dużo ciekawych książek przeczytałam od tamtej pory (np. moje ukochane serie o Flavii i P. Grancie), ale odkrycia na miarę tych dwóch już mi się nie przydarzyły, niestety... A właśnie, tak a propos - nowy Aaaronovitch ma być w listopadzie, a czy wiesz coś o kolejnej Flavii? Własnie kończę siódmy tom (oszczędzałam go sobie od stycznia:), mam nadzieję że to nie ostatni?
-
2015/08/28 10:17:36
Ania - świetna historia! :) I ciekawe, dla mnie też drugim podobnym przeżyciem była lektura "Opętania" - swoją drogą to też jest lektura, do której mogłabym już wrócić :)
A co do nowej Flavii, to nic nie wiem :( I wręcz słyszałam pogłoski, że ten siódmy może być ostatni, ale mam nadzieję, że to tylko plotki... Ja go sobie dalej oszczędzam, ale w końcu się złamię. Aaronovitcha czytałaś ostatniego? Ja właśnie czytam, stwierdziłam, że do listopada już niedaleko, mogę przeczytać :)
-
2015/08/28 10:21:27
tommyknocker - całkiem nietypowy wybór :) I bardzo mnie zachęciłeś, bo akurat "Niebanalnej więzi" nie czytałam :)

mbmm - o, a ja filmu chyba nie oglądałam, muszę się rozejrzeć. Co do innych książek, to są inne ;) Ale moim zdaniem warto je czytać, tylko bez oczekiwań specjalnych, bo jednak klimat wiktoriańskiej Anglii jest bardzo specyficzny i książki z akcją osadzoną w innych epokach się mocno różnią. Aczkolwiek Sarah Waters napisała jeszcze dwie wiktoriańskie - "Muskając aksamit" i "Niebanalną więź", być może te wydałyby ci się równie dobre? :)
-
2015/08/28 10:22:47
Sylwia - będą ci się podobały, jestem pewna - każda jest inna, ale wszystkie robią wrażenie :) Pozdrawiam również!

justinehh - a to prawda, chociaż chyba jako nastolatka jeszcze tego nie czułam...
-
Gość: thefuzz, *.dynamic.chello.pl
2015/08/28 11:57:50
W nawiązaniu do ostatniego akapitu posta... Przygodę z Sarah Waters zacząłem od "Za ścianą". Nie żeby była kiepska, ale zdecydowanie spodziewałem czegoś innego, lepszego, bardziej porywającego. Poczucie rozczarowania spowodowało, że nie planowałem sięgać po inne powieści tej autorki. Szanowna Autorka bloga spowodowała jednak, że zmienię zdanie. Czas zatem na zdobycie "Złodziejki". Dziękuję za inspirujący wpis! Pozdrawiam!
-
2015/08/28 12:10:41
No ja właśnie tak samo;) Rozczarowało mnie "Za ścianą" jak dawno nic... Nie wiem, czy się przemogę;) Czy może po prostu od razu lepiej uderzyć w Dickensa?
-
2015/08/28 12:13:14
Dotychczas czytałam jedynie "Muskając aksamit" tej autorki. Ale to było wiele lat temu i nie bardzo pamiętam treść - co oznacza, że jakoś szczególnie mnie ta powieść nie urzekła. Na półce mam "Ktoś we mnie", sięgnę po nią jesienią i wtedy zdecyduję, czy kupić "Złodziejkę", bo kusisz, nie ma co :)

Niedawno skończyłam czytać "Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta", którą też zachwalałaś na blogu i jestem nią absolutnie oczarowana, również oceniłam ją na 6.
Czy "Złodziejka" to ta sama kategoria świetnie skonstruowanych, soczystych i na maksa wciągających powieści?
-
2015/08/28 21:09:44
agussiek - Moim zdaniem "Ktoś we mnie" jest jedną ze słabszych powieści Waters - co nie znaczy, że jest ogólnie słaba, bo ja lubię wszystkie książki tej autorki. Może powinnam powiedzieć, że "Ktoś we mnie" jest najbardziej zwyczajna. "Złodziejka" jest zupełnie inna niż "Tysiąc jesieni..." (strasznie się cieszę, że Cię zachwyciła!), ale wszystkie te określenia, które wymieniłaś, pasują do niej idealnie :D Jest świetnie skonstruowana, soczysta i na maksa wciąga :)
-
2015/08/28 21:16:49
Kretowata - hmm, a dlaczego aż tak Cię rozczarowało? W "Złodziejce" jest też motyw miłości lesbijskiej, ale to zupełnie inna książka. Sięgnij i po nią, i po Dickensa! Niektórzy pisali, że "Złodziejka" to taka książka, jaką napisałby Dickens, gdyby miał nasze współczesne doświadczenia i był kobietą ;)
W "Za ścianą" zbyt wiele się nie dzieje, wydaje mi się, że ważniejsze są emocje i atmosfera, niż fabuła. W "Złodziejce" emocji nie brakuje, ale tu najważniejsza jest zaskakująca fabuła, która sprawia, że nie można się oderwać!
-
2015/08/28 21:17:43
thefuzz - myślę, że "Złodziejka" Cię nie rozczaruje. Daj znać, proszę, jak przeczytasz!
-
2015/09/03 14:07:09
Gdybym tylko mogła to chciałabym przeczytać (tak bez pamięci) jeszcze raz Hobbita. Choć minęły już 3 lata to próbując wrócić do niego (jakiś miesiąc temu) po kolei wszystko wracało i dalsze czytanie było po prostu bez sensu :/
-
Gość: Roksana, *.silesnet.net
2015/09/17 10:05:58
Dziękuję za polecenie książki!!! Cudowna :)
-
2015/11/21 11:35:31
Czytam od około godziny, jestem na około setnej stronie... i widzę, o czym piszesz :) Trochę od lektury odrzucał mnie rozmiar tej powieści, ale już się tym nie przejmuję. Wracam do czytania! :)
-
Gość: magdazawadzka, 91.227.63.*
2016/05/21 15:10:14
Kupiłam rok temu! Przeczytałam "Za ścianą" i "Pod osłoną nocy". Dlaczego tak późno sięgnęłam po "Złodziejkę"????? Niesamowita. Przez tę książkę się po prostu płynie. Siedzę na tarasie. Wokół mnóstwo zieleni, ptaki śpiewają, dzieci dokazują a ja w zupełnie innym świecie. Wracam tam, bo szkoda mi czasu. Pani Paulino dziękuję :)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...