Blog > Komentarze do wpisu

Kryminał z homarem w tle

Tajemniczy archipelag, którego wyspy trudno policzyć, klimatyczna restauracja serwująca doskonałe owoce morza i niewielka, doskonale się znająca społeczność. I trup. Właściwie nawet trzy trupy.

Na Glenanach to nic nowego. Morze jest tutaj tak kapryśne, że utonięcia należą do wyspiarskiej codzienności. Ten przypadek jest jednak inny. Trzech mężczyzn, których ciała zostały wyrzucone na brzeg jednej z niezamieszkanych wysp, zostało zamordowanych, a takie rzeczy na Glenanach się nie dzieją. A gdy ciała zostaną już zidentyfikowane, okaże się, że za tą zbrodnią kryją się glenańskie sekrety i spory, i właściwie nikt z mieszkańców nie jest wolny od podejrzeć.

Śledztwo prowadzi inspektor Dupin, który kilka lat temu przeprowadził się do Bretanii z Paryża. Wydaje mu się, że stał się już członkiem miejscowej społeczności, choć wymowa bretańskich nazwisk wciąż sprawia mu trudność. Większość lokalnych mieszkańców traktuje go jednak wciąż jak kogoś z Paryża. Zresztą jego lęk przed wodą nie pomaga mu w przekonaniu ich, że jest już jednym z nich.

W miarę jak Dupin będzie oswajał się z morzem, my będziemy coraz lepiej czuli się na Glenanach. Jean-Luc Bannalec tworzy niezwykle sugestywnie opisy krajobrazu, tak że wysepki stawiające odważnie czoła morskiemu żywiołowi stają się nagle bliskie i realne. Sama zagadka kryminalna poprowadzona jest zresztą równie sprawnie, choć mocno tradycyjnie. Dupin jest zresztą mało nowoczesnym człowiekiem - sporządza notatki na papierze, a telefonu używa tylko do rozmawiania. Jako bohater zdecydowanie daje się lubić. Bywa drażliwy, zwłaszcza kiedy zbyt długo musi obywać się bez dobrej kawy, dobrze się więc z nim rozumiem! Uwielbia owoce morza, a myśl o doskonałym homarze, którego zje wieczorem, potrafi dodać mu energii w najgorszych chwilach.

Świetna lektura, która powinna zadowolić większość wielbicieli kryminałów, a także miłośników francuskiej kuchni i wyspiarskich krajobrazów. Co ciekawe, jej autor jest Niemcem, a nazwisko Bannalec jest jego pseudonimem. Być może w tym zresztą leży sekret tej książki - przebijająca z każdej strony miłość do francuskiego wybrzeża wydaje się bardzo charakterystyczna dla zafascynowanego tym miejscem cudzoziemca. Warto wiedzieć, że "Sztorm na Glenanach" to druga część cyklu, którego bohaterem jest Dupin. Ja sięgnęłam po nią, nie znając pierwszego tomu, ponieważ kocham książki, których akcja toczy się na wyspach, i nie przeszkadzała mi w lekturze nieznajomość wcześniejszych perypetii Dupina, ponieważ jednak książka bardzo mi się podobała, mam zamiar sięgnąć także po w pierwszą część serii. Doskonała lektura na słoneczne, jesienne popołudnie!

Moja ocena: 5/6

piątek, 02 października 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/10/02 15:39:52
Brzmi kusząco. Niestety nie znam tego cyklu i jak tak zerkam na stosy (a właściwie) stosy nieprzeczytanych kryminałów, które piętrzą mi się w pokojach, to z przykrością stwierdzam, że szybko nie poznam. :/
-
2015/10/02 16:59:37
Polecam "Śmierć w Pont-Avene" tego samego autora. Świetny kryminał "z duszą".
Pozwolę sobie odesłać do własnej recenzji: zkartekszelestem.blogspot.com/2014/08/moje-wielkie-czytelnicze-wakacje.html
-
Gość: ammbrozyjka, *.access.telenet.be
2015/10/02 19:43:06
w pierwszej chwili (czytając tytuł do do Twojego wpisu na innym blogu), pomyślałam, że recenzujesz to: lubimyczytac.pl/ksiazka/195458/kolacja

Bo i gatunek i tytułowy homar pasuje idealnie ;-))

Co do kryminałów Czarnego - jeszcze ani jednego nie przeczytałam. Jestem bezwzględnie wierna ich reportażom; jakoś mi nie pasują do gatunku 'zabili go i uciekł"...
-
2015/10/03 00:42:48
AnnRK - ojtam, stosy mogą się piętrzyć, a i tak zdarza się, że jakaś książka wepchnie się bez kolejki ;) Jak będziesz miała ochotę na coś z kawą i homarem w tle, ta będzie jak znalazł ;)

Ania - dzięki, zachęciłaś mnie jeszcze bardziej :)

Ammbrozyjka - O, przypomniałaś mi o tej książce, kiedyś chciałam ją przeczytać! Faktycznie pasuje!
A jeśli nie czytałaś kryminałów Czarnego, to znaczy, że nie znasz jeszcze Theorina! To mistrz gatunku, przewrotny i nieoczywisty, absolutnie zasługuje na to, żeby znaleźć się w ofercie właśnie tego wydawnictwa :) Daj mu szansę :)
-
Gość: Magdalena Noir, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/10/03 15:49:48
Całkowicie moje klimaty ;-)
szeptywsrodciszy.blogspot.com/?m=1
-
Gość: ammbrozyjka, *.access.telenet.be
2015/10/03 20:29:56
Pewnie że nie znam Theorina! Nie znam większości wciągających bohaterów thillerów i kryminałów, o których piszesz; dosłownie 5 razy w życiu zdarzyło mi się przeczytać kryminał i za każdym razem przypłaciłam to zarwaną nocą i skacowanym dniem nazajutrz i gatunku tego wystrzegam się jak ognia... ;-))
Na serio, chyba za bardzo ważne są dla mnie inne gatunki (przy ograniczonych możliwościach czasowych), by oddawać się temu. Co nie znaczy, że nie zazdroszczę wrażeń i znajomości z Theorinem...
-
2015/10/03 20:41:35
Ha ha, coś jest w tym, co piszesz o kacu :) Faktycznie, nad kryminałem łatwo zarwać noc. Ale tak czy inaczej, namawiam Cię gorąco na lekturę cyklu olandzkiego Theorina, sięgnij chociaż po pierwszą część :) To więcej, niż kryminał - autor potrafi pięknie bawić się konwencją powieści gotyckiej, doskonale odmalowuje krajobraz wyspy, na której osadził akcję, sprawiając, że jawi się ona jako miejsce po części magiczne, całkiem jak góry Caatskill u Washingtona Irvinga. Jego kryminały są jednocześnie powieściami psychologicznymi i są zdecydowanie nietypowe :)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...