Blog > Komentarze do wpisu

Najwyższa cena za najwyższą górę - dwie książki o tragedii na Evereście

Tak naprawdę zestawienie w jednym tekście książki Jona Krakauera "Wszystko za Everest" i autobiografii Becka Weathersa "Everest. Na pewną śmierć" jest zabiegiem dość okrutnym. Nie da się porównać reportażu, który należy już do klasyki literatury górskiej i dostał nominację do nagrody Pulitzera ze średnio napisaną opowieścią o życiu jednego z uczestników tragicznej wyprawy na Górę Gór. Jednak skoro obie książki ukazały się w Polsce mniej więcej w tym samym czasie, prawie jednocześnie z premierą filmu "Everest", a ich autorzy wspinali się na Everest tego feralnego dnia w tej samej ekipie, stwierdziłam, że napiszę o nich obu.Od razu jednak zaznaczę - tak naprawdę tylko książka Krakauera jest książką o górach. Beck Weathers wprawdzie opowiada o tym, co stało się na Mount Evereście, ale poświęca temu mniej więcej jedną trzecią książki, podczas gdy reszta tekstu to historia jego życia przed i po tragedii. Warto o tym wiedzieć, sięgając po jego książkę.

Czy w ogóle warto czytać o kolejnej górskiej tragedii? Nie tak dawno pisałam o tym, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie "Mordercza góra", opowiadająca o tym, dlaczego na stokach K2 w krótkim czasie zginęło jedenaście osób. Po co sięgać po kolejną historię nieudanej wspinaczki? Czy rzucą więcej światła na to, dlaczego ludzie chodzą w wysokie góry i tam giną? Czy powiedzą nam coś nowego o ludziach?

10 maja 1996 roku na Everest wchodziło trzydziestu czterech wspinaczy. Dwunastu z nich zginęło, z czego ośmiu brało udział w dwóch komercyjnych wyprawach. Innymi słowy - zapłacili ogromne kwoty za to, że ktoś pomoże im bezpiecznie wejść na najwyższy szczyt Ziemi.

Stawia to całe wydarzenie w nieco innym świetle. Inaczej osądzamy zawodowych wspinaczy, którzy stale ryzykują życiem i mają ogromne doświadczenie, a inaczej tych, którzy wchodzą na górę, choć być może nie powinni. Wiele osób ich potępia, uważając za bogaczy, którym się wydaje, że wszystko można kupić. Czytając książki Krakauera i Weathersa przekonamy się, że tak naprawdę większość z nich to zwykli ludzie, którzy dali się ponieść niezwykłemu marzeniu. Wyprawa na Everest często pochłania oszczędności ich życia.

Jon Krakauer brał udział w wyprawie prowadzonej przez Roba Halla, uważanego za gwiazdę wypraw komercyjnych. Rob był rozważny i dobrze zorganizowany, jego ekspedycje uważano za niezwykle bezpieczne. Krakauer, który wspinał się od lat, marzył o wejściu na Everest, ale nie mógł sobie na nie pozwolić. Jednak wzrost popularności wejść za pieniądze zainteresował naczelnego magazynu "Outside", dla którego Krakauer pracował. Zaproponowano Krakuerowi, żeby pojechał na komercyjną wyprawę jako uczestnik i napisał potem artykuł o plusach i minusach takich wyjazdów. Pisarz nie zastanawiał się długo, co więcej, postanowił, że spróbuje wejść na sam szczyt.

Co to oznacza dla czytelnika? Rzadko zdarza się, aby relację z wysokogórskiej wyprawy pisał zawodowy reporter, doskonale władający piórem, który jest jednocześnie pełnoprawnym uczestnikiem wyjazdu i wspinaczem. Jacek Hugo-Bader pojechał pod Broad Peak i napisał bardzo dobrą, choć kontrowersyjną, książkę, jednak zawsze był tylko kimś z zewnątrz, kto nie do końca rozumie świat wspinaczy. Krakauerowi w dodatku nie tylko wziął udział w wyprawie na Mount Everest, ale także stał się mimowolnym uczestnikiem i świadkiem jednej z największych tragedii, jakie rozegrały się na zboczach tej góry.

Jego książka powstała pół roku po powrocie z Nepalu, kiedy emocje jeszcze nie ostygły. Krakauer próbuje w niej dojść do prawdy o tym, co się stało, wyjaśniając nieścisłości i prostując nawet własne, wcześniejsze relacje. Zmaga się też z poczuciem winy - przeżył, podczas gdy jego towarzysze zginęli, a on nie jest pewien, czy na pewno zrobił wszystko, co mógł.

Historia Becka Weathers to jedna z najbardziej niesamowitych opowieści o tym, co może przetrwać człowiek. Weathers bowiem oślepł podczas wspinaczki, następnie zgubił się w śnieżycy i niemalże zamarzł, a szukający zaginionych wspinaczy koledzy znaleźli go następnego dnia i zostawili na pewną śmierć z absolutną pewnością, że nie da się go uratować. On jednak przeżył kolejną noc na mrozie i następnego ranka obudził się i zebrał siły na tyle, że udało mu się dojść o własnych siłach do obozu. Tam ponownie padł w namiocie, a koledzy byli pewni, że nie żyje, a on ponownie sprawił im następnego ranka niespodziankę. Jego los także prześladuje Krakauera, który poczuwa się do winy za to, że nie zajął się nim bardziej troskliwie.

Czy jednak można zająć się kimś troskliwie, jeśli samemu właśnie zeszło się w straszliwej burzy śnieżnej z najwyższego szczytu świata? Lektura kolejnych książek o górach utwierdza mnie w przekonaniu, że nie zawsze jest to możliwe, i że nie można obwiniać człowieka, który nie podołał, nawet jeśli są inni, którzy dali radę. Tego feralnego dnia na zboczach Everestu zginęli ci, którzy mieli najwięcej doświadczenia i którzy powinni byli ratować innych. Być może dlatego ich klienci nie zauważyli w porę, że z ratowanych powinni stać się ratującymi - w rozrzedzonym powietrzu mózg nie działa tak sprawnie i trudno zauważyć, że człowiek, który był naszym wspinaczkowym guru, stoi na granicy życia i śmierci.

Co ciekawe, nawet ci, którzy ratowali życie innym, narażeni zostali na ostrą krytykę. Krakauer nie pochwalił kilku rzeczy, które zrobił przewodnik konkurencyjnej ekipy, Anatolij Bukriejew. Ten jednak uratował przynajmniej dwie osoby i bardzo źle zniósł delikatne przecież słowa krytyki. Napisał własną książkę, która jednak nie przedstawia wydarzeń w wiarygodny sposób. Relacja Krakauera też bywa podważana, a on sam przyznaje, że pamięć bywa zawodna i że niektórzy uczestnicy wydarzeń zmieniają swoje opowieści.

"Wszystko za Everest" staje się tym samym nie tylko książką o górskiej tragedii, ale także ciekawym przyczynkiem do rozważań na temat tego, jak nasz mózg przetwarza wydarzenia, w których braliśmy udział. Czy możemy ufać własnej pamięci? I jak właściwie rozeznać się w tym, co wydarzyło się na Evereście, jeśli sami uczestnicy nie są pewni, co widzieli?

Dla mnie jest to też książka o marzeniach. Na Everest nie wchodzi się dlatego, że ma się kilkadziesiąt tysięcy dolarów na zbyciu. Nawet podczas najbezpieczniejszej wyprawy można zginąć, a jednak wciąż tysiące ludzi podejmują to wyzwanie. I choć lektura takich książek jak "Mordercza góra" czy "Wszystko za Everest" dość mocno studzi zapał, trochę zazdroszczę tym, którzy próbują realizować swoje marzenia i nie zważając na ryzyko, po prostu tam idą.

Co jednak dzieje się z człowiekiem, który poszedł i cudem przeżył? Jak można się pozbierać i ułożyć sobie życie po takiej tragedii? Jeśli ten aspekt was interesuje, sięgnijcie po książkę Weathersa. Podzielona na trzy części, opowiada o samym wejściu, następnie o życiu Becka i jego żony przed Everestem i wreszcie o tym, jak uratowali swoje małżeństwo i pozbierali się po jego powrocie. Nie jest to pasjonująca relacja i miejscami bywa wręcz nużąca, ale uzupełnia to, czego w wielu górskich książkach brakuje. Warto się z nią zapoznać choćby po to, żeby mieć świadomość, jak długi cień potrafi rzucać ośmiotysięcznik - wspinaczka zmienia człowieka na całe życie, nawet jeśli po cudownym ocaleniu rzuca on to zajęcie.

Trochę żałuję, że polski tytuł jest mocno mylący. Sugeruje, że książka opowiadać będzie o tym, co działo się na Evereście, tytuł angielski, "Left for dead: My journey home from Everest" jest jednak bliższy temu, co tak naprawdę stanowi treść książki. Zadziwił mnie też brak nazwiska tłumacza na stronie tytułowej, uważam że to dość poważne niedopatrzenie.

O tym, co wydarzyło się 10 maja 1996 roku na Evereście napisano więcej książek, i przyznam, że chętnie sięgnęłabym po kolejne relacje, porównanie różnych punktów widzenia może być bowiem bardzo interesujące. Z tego też powodu, choć książka Weathersa nie może się w najmniejszym stopniu równać z reportażem Krakauera, ale warto ją przeczytać, by zyskać pełniejszy obraz całej tej historii. A potem koniecznie należy zobaczyć film, ale o tym nie będę już tutaj opowiadać.

Beck Weathers, Stephen G. Michaud "Everest. Na pewną śmierć"

tłum. Janusz Ochab

Wydawnictwo Agora

Ocena: 3.5/6

Jon Krakauer "Wszystko za Everest"

tłum. Krystyna Palmowska

Wydawnictwo Czarne

Ocena: 6/6


niedziela, 18 października 2015, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/10/18 21:40:29
W piątek oglądałam film. Trzymał w napięciu jak mało który. Pozostawił wiele pytań. Czy można ryzykować życie jednych, by ratować innych. Mógł zginąć jeden, a zginęło trzech. Nie są to proste pytania. Nie ma na nie prostych odpowiedzi.
Będę polować na książki w bibliotece.
-
Gość: , *.centertel.pl
2015/10/18 22:13:06
21 października wychodzi wznowienie polskiej edycji "Wspinaczki" Anatolija Bukrejewa. Także możliwe jest spojrzenie z trzeciej perspektywy na wydarzenia tego tragicznego dnia. W szczególności, ciekawa jestem polemiki z Krakeuerem, także dni do premiery odliczam dość niecierpliwie :)
-
2015/10/18 22:40:13
greenbaba - poluj, koniecznie, bo w książce jest o wiele więcej szczegółów, które też rzucają światło na całość wydarzenia. A Krakauer był już kiedyś w Polsce wydany, więc w bibliotece może być także tamto wydanie :)

Gość - dziękuję za informację! Nie wiedziałam, że będzie "Wznowienie", choć to właściwie nie powinno dziwić :) Przeczytam, choć po tym, co Krakauer napisał w Postscriptum, jestem do tej pozycji nastawiona bardzo sceptycznie...
-
Gość: , *.centertel.pl
2015/10/19 12:23:08
Ja również nie spodziewam się zbyt wiele :) Jednak na pewno po nią sięgnę - z czystej ciekawości. Polecam Ci również serdecznie książkę Joe Simpsona - "Dotknięcie pustki". Literatura górska przez wielkie L, poziom Krakauera :)
-
2015/10/19 12:45:26
Jestem ciekawa dlaczego uwazasz, ze ksiazka Bukriejewa nie jest wiarygodna? Mnie wydawala sie calkiem dobrze udokumentowana i przekonala mnie, ze ksiazka Krakauera (ktora zreszta uwazam za bardzo dobra) traktuje temat dosc subiektywnie, czemu zreszta trudno sie dziwic.
-
2015/10/19 15:09:34
Gość: , * - "Dotknięcie pustki" znam i podziwiam. Zresztą właśnie od tej książki zaczęła się moja fascynacja literaturą górską! :)

gosiownik - Krakauer w ostatniej części książki podaje wiele konkretnych przykładów tego, jak autor, czy raczej współautor książki Bukriejewa (nie sam Bukriejew) pomijał informacje, które zdobył, bo nie potwierdzały jego tez. Krakauer pisze dokładnie, co to były za informacje i od kogo uzyskane, wydaje się więc w tym wiarygodny. Oczywiście obie te książki muszą być subiektywne, ale mam wrażenie, że Krakauer zachowuje jednak dziennikarską rzetelność, a tamtemu autorowi tego zabrakło. Niemniej, mam zamiar przeczytać :)
-
2015/10/19 16:17:37
Chciałam tylko nieśmiało zauważyć, że książka Krakauera została wydana dużo wcześniej, bo w 1998r. a teraz została po prostu wznowiona, niejako "pod film".
Natomiast niejasności i wątpliwości wciąż są aktualne.
-
2015/10/19 18:05:41
opty2 - Zgadza się, nawet wspomniałam o tym, ale w komentarzu - może faktycznie lepiej byłoby w notce. A poza tym nie wspomniałam w tekście, a może powinnam, że to wydanie jest podobno szersze niż poprzednie - myślę, że może chodzić właśnie o to, że ma Postscriptum, a także że tłumaczenie jest nowe! :)
-
Gość: Isadora, *.bb.sky.com
2015/10/20 11:45:06
Film "Everest" nie bardzo mi się podobał (nie umywa się do mojego ulubionego K2), ale po reportaż Krakauera chętnie sięgnę. Dla zainteresowanych tematyką górską polecam "Rozmowy o Evereście" w formie wywiadów, czytałam lata temu i pamiętam, że była to ciekawa lektura.
-
2015/10/20 19:51:17
Ja po filmie mam niedosyt wiedzy i jak tylko znajdę dłuższą chwilę na relaks sięgnę po Krakauera, a tymczasem literaturo angielsko witaj ( no cóż kolejne studia ...).
-
2015/10/24 18:44:33
Czytałem książkę (przyznam - wciągająca) oraz rzuciłem się w wir oglądania, kiedy film wyszedł.

Muszę powiedzieć, że jestem mile zaskoczony, bo zwykle film jest o niebo gorszy od książki. To tak jakby obserwować wspaniałe wydarzenie, a słuchać legendy o nim. To drugie będzie zawsze bardziej atrakcyjne dla człowieka. Nie mniej, moim skromnym zdaniem, tym razem film Nas nie zawiódł :)
-
2015/11/01 20:02:21
Uwielbiam książki o Evereście. Krakauera czytałam dawno temu, a najnowszą książkę Weathersa właśnie skończyłam...
-
Gość: Monika, 91.215.35.*
2015/11/07 20:08:18
Do autora tego artykułu mam zapytanie - na jakiej podstawie umieścił taką oto opinię: ,,Ten jednak uratował przynajmniej dwie osoby i bardzo źle zniósł delikatne przecież słowa krytyki. Napisał własną książkę, która jednak nie przedstawia wydarzeń w wiarygodny sposób." ?
-
2015/11/09 15:08:18
Monika - Chciałam zauważyć, że artykuł ten ma autorkę, a nie autora - jest podpisany, nickiem, a blog jest prowadzony przeze mnie pod własnym imieniem i nazwiskiem :) Czy możesz specyzować swoje pytanie? Na jakiej podstawie piszę, że uratował przynajmniej dwie osoby? Nie wiem, czy można to okreslić mianem opinii - jest to raczej zdanie relacji z tego, co się, według autorów recenzowanych przeze mnie książek, wydarzyło. Bukriejew odszukał w śnieżycy i sprowadził bezpiecznie do obozu Charlotte Fox (Krakauer, str. 288) i Sandy Pittman (Krakauer, str. 289). Co do kwestii złego zniesienia przez niego krytyki, cytuję Krakauera: "Bukriejew poczuł się mocno urażony sposobem, w jaki został sportretowany w mojej książce" (str. 385). Na pytanie, dlaczeg sądzę, że jego książka przedstawia wydarzenia we wiarygodny sposób, odpowiedziałam już w jednym z wcześniejszych komentarzy. Całe "Postscriptum" książki Krakauera poświęcone jest nieścisłościom we "Wspinaczce" i jego zarzuty są dobrze udokumentowane. Podaje nazwiska ludzi, z którymi autor "Wspinaczki" rozmawiał, ale ich opinię pominął w swojej książce (rozmowa z lekarzem Peterem Hackettem), zamieszcza nieautoryzowane wypowiedzi, których autorzy publicznie oświadczają, że ich słowa zostały we "Wspinaczce" przeinaczone (wypowiedzi agentki i powiernicy Fischera Jane Bromet, która w liście otwartym do wydawcy Bukriejewa napisała, że jej słowa zostały w książce przeinaczone). Takich przykładów jest sporo, żeby je przytoczyć, musiałabym tak naprawdę streścić cały ostatni rozdział książki. Ponieważ są one solidnie udokumentowane, moim zdaniem podważają wiarygodność "Wspinaczki".
-
2016/02/18 11:16:59
We mnie "Wszystko za Everest" pozostawiło raczej niedosyt. Właśnie przez to, że podczas lektury robiłam porównania z "Powrotem na Broad Peak", gdzie wyprawa staje się dla autora soczewką, w której widać wiele problemów czy to uniwersalnych, czy polskich. Krakauer koncentruje się raczej na porządkowaniu faktografii, oddawaniu wszystkim sprawiedliwości. Przez to jego relacja - nie ujmując - wydaje mi się mniej wielowymiarowa niż tekst Badera, czegoś mi brakowało. Chociaż we wszystkich dobrych książkach "wysokogórskich" jest coś łapiącego za serce ; )
-
Gość: sundog, 213.192.65.*
2016/02/18 22:08:53
-> " Całe "Postscriptum" książki Krakauera poświęcone jest nieścisłościom we "Wspinaczce" i jego zarzuty są dobrze udokumentowane."

...a całe postscriptum (i następujące po nim rozdziały) książki Bukriejewa/ De Walta poświęcone jest nieścisłościom w relacji Krakauera i jego (Anatolija) zarzuty są równie dobrze udokumentowane. kto czytał, ten wie.

-> "Takich przykładów jest sporo, żeby je przytoczyć, musiałabym tak naprawdę streścić cały ostatni rozdział książki. Ponieważ są one solidnie udokumentowane, moim zdaniem podważają wiarygodność "Wspinaczki"."

...a Ty czytałaś "Wspinaczkę"? bo jeśli nie, to powyższymi słowami podważasz swoją wiarygodność.

i tak na koniec...

www.youtube.com/watch?v=5zrIsf22s_c

ten gość też nie jest wiarygodny?
-
2016/02/19 09:47:51
sundog - Czytałam "Wspinaczkę", natomiast nadal uważam, że podane przez Krakauera przykłady tego, jak autorzy "Wspinaczki" omijali relacje, które były dla nich niewygodne czynią tę książkę nie do końca wiarygodną. Nigdzie natomiast nie napisałam, że relacja Krakauera jest całkowicie wiarygodna. Nie wiem, jak ktokolwiek, kto był osobiście zaangażowany w takie wydarzenie, mógłby przedstawić obiektywną relację - każda z tych relacji będzie z założenia subiektywna i będzie przedstawiała autorską wersję wydarzeń. Nie znalazłam jednak dowodów na to, by Krakauer świadomie wycinał ze swojej relacji opinie ekspertów, co zrobili podobno autorzy "Wspinaczki". Piszę "podobno", bo to oczywiste, że opieram się tylko na relacjach z drugiej ręki, mogę więc jedynie czytać uważnie i krytycznie, natomiast nie mogę potwierdzić prawdziwości bądź nie tego, co czytam.
Co do Simone Moro, to owszem, uważam, że w tym temacie jest niewiarygodny.
1. Przyjaźnił się z Bukriejewem, jest więc emocjonalnie zaangażowany w jego obronę.
2. Podobnie jak Bukriejew, pracuje jako przewodnik górski, solidarność zawodowa też może robić swoje. Uważasz, że jeśli jeden lekarz popełni błąd lekarski, to drugi lekarz, jego przyjaciel, będzie wiarygodny, mówiąc, że ten pierwszy żadnego błędu nie popełnił?
3. Został osobiście urażony przez Krakauera, który napisał krytycznie o wyprawie, w której Moro uczestniczył wraz z Krakauerem.
Przy całym szacunku, który mam dla Moro, uważam, że w tym temacie nie jest możliwe, by zachował obiektywizm, bo po prostu jest człowiekiem. Ja też będę bronić swoich przyjaciół, jeśli zajdzie potrzeba.
Poza tym chciałam podkreślić jedno - w żadnym miejscu mojego tekstu nie potępiłam zachowania Bukriejewa. Potępiam tylko sposób, w jaki napisał swoją książkę. I tu jednak Krakauer jest dla mnie bardziej wiarygodny. Moro mówi, że Krakauer nie może być porównany do Bukriejewa pod względem wiedzy i doświadczenia wspinaczkowego. Oczywiście, że nie. Ale Bukriejew nie może być porównany do Krakauera pod względem umiejętności pisania i gromadzenia informacji. Dlatego uważam, że jego książka jest lepiej udokumentowana, niż książka Bukriejewa.
-
Gość: gil, *.ssp.dialog.net.pl
2016/06/24 18:58:28
Jest jeszcze brakujące ogniwo - Wspinaczka, spojrzenie na tragedię z Everestu z innej strony.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...