Blog > Komentarze do wpisu

Być kobietą - "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie"

Bohaterka, którą trudno polubić.

Chaotyczna, poszatkowana narracja.

Kiczowata okładka.

Intensywna reklama i informacja, że to najlepiej się sprzedający debiut roku w USA.

A jednak was rozczaruję i powiem szczerze, że mimo wszystkich tych czynników, "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" zrobiła na mnie spore wrażenie. Czytając, czułam chłód gdzieś w okolicach kręgosłupa i jakiś taki lekki ucisk w żołądku. Wszystko przez to, że mam nastoletnią córkę, a Jessica Knoll w sposób niezwykle sugestywny i niestety wiarygodny opisuje, w co może wpakować się szukająca akcpetacji nastolatka.

Bohaterką powieści jest niejaka TifAni FaNelli, obecnie prawie trzydziestolatka, robiąca karierę jako dziennikarka w kobiecym czasopiśmie i planująca ślub z rycerzem na białym koniu. W żyłach Luke'a płynie błękitna krew, jest bogaty i bez oporów daje swojej narzeczonej kartę kredytową, z której ta może wedle uznania korzystać, nosi też szacowne i dobrze brzmiące nazwisko. To właśnie tego nazwiska i kojarzonego z nim statusu społecznego TifAni pożąda najbardziej, dążąc do niego zmieniła zresztą lekko swoje imię i od dawna każe na siebie mówić Ani. Choć może się wydawać, że jest po prostu aspirującą snobką, tak naprawdę pragnie nazywać się inaczej, żeby wreszcie poczuć się bezpiecznie. Żeby nikt nie mógł jej już zrobić krzywdy.

O tym, skąd to poczucie niepewności u pięknej i odnoszącej sukcesy kobiety, dowiadujemy się stopniowo. TifAni zostaje zaproszona do udziału w filmie dokumentalnym na temat czegoś, co zdarzyło się przed laty w szkole średniej, do której uczęszczała, a narracja przeskakuje między czasami współczesnymi i pierwszymi miesiącami, które TifAni spędziła w nowej szkole.

Tutaj należy się wam małe ostrzeżenie. Bardzo łatwo natrafić w sieci na informację o tym, co przydarzyło się TifAni - wystarczy poszukać informacji o autorce książki, która kilka miesięcy po premierze książki zdradziła, że oparła się na własnych przeżyciach. Tak naprawdę to dopiero początek tajemnic, nie musicie się więc tych spojlerów nadmiernie bać, jeśli jednak wolicie odkrywać wszystko samodzielnie, nie czytajcie nic na temat Jessiki Knoll i jej książki. Ja się postaram niczego nie zdradzić.

TifAni nade wszystko pragnie akceptacji, a chyba wszyscy wiemy, że to może być początkiem poważnych kłopotów. Jest dość bystra, ale potrzeba znalezienia sobie miejsca w grupie rówieśników jest tak silna, że przysłania wszystko. TifAni robi dokładnie takie rzeczy, przed jakimi matki przestrzegają swoje córki. Jest przy tym doskonale naiwna, przekonana, że zachowuje się w miarę rozważnie, a kiedy staje się coś strasznego, sama przed sobą nie potrafi przyznać, że została skrzywdzona. Nadal pragnie być częścią grupy.

Ta część książki, która opowiada właśnie o tych pierwszych tygodniach w szkole, jest znakomita i bardzo sugestywnie napisana. Tragedia jest łatwa do przewidzenia, a zarazem niemożliwa do uniknięcia, po prostu dlatego, że TifAni jest nastolatką. Przeczuwamy też, że na jednym nieszczęściu się nie skończy i to uczucie oczekiwania na to, co się jeszcze może wydarzyć sprawia, że mimo dość chaotycznej narracji, od lektury trudno się oderwać. Druga część książki okazuje się jednak nieco inna. Autorka skręca mocno w stronę thrilleru, a oczekiwana tragedia okazuje się zupełnie inna, niż się mogliśmy spodziewać. Czyta się to świetnie, lecz trochę szkoda, że z dość subtelnej opowieści o dorastaniu zrobiła się powieść sensacyjna.

Mimo tych niedoróbek warto sięgnąć po "Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie" i zadumać się przez chwilę nad tym, co my, kobiety, same sobie szykujemy. TifAni podniosła się po strasznych przejściach, zdobyła wykształcenie i dobrą pracę, mimo to nadal uważa, że musi być ciągle czujna. Jest stale na diecie, pod maską cynizmu ukrywa strach przed światem, i gotowa jest wyjść za człowieka, którego nie kocha, żeby się dodatkowo zabezpieczyć. Smutne to i niestety bardzo prawdziwe - obawiam się, że w wielu z nas kryje się cząstka takiej niepewnej Ani, która wciąż uważa, że nie należy jej się to, co ma.

Moja ocena: 4.5/6

Jessica Knoll "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie"

Tłum. Dorota Pomadowska

Wydawnictwo Znak Literanova


czwartek, 28 kwietnia 2016, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/04/29 09:51:05
Czasami faktycznie agresywna reklama rzuca złe światło na książkę. Dobrze więc, że czytelnicy ufają swojej intuicji i sięgają po książki, które okazują się świetne :) Pozdrawiam!
-
2016/04/29 19:11:04
Coś w tym jest, iż niezbyt sympatyczne kobiece postaci zostają w pamięci na dłużej. Najlepszym przykładem jest 'trudna' Olive Kitteridge, bohaterka opowiadań Elizabeth Strout. Przeczytałem opowiadania z tegoż tomu ponad rok temu, ale wiele scen i wypowiedzi Olive wciąż mam w głowie..
-
Gość: moni-libri, *.dynamic.gprs.plus.pl
2016/05/01 11:04:09
A już było tak dobrze, jakoś tam wychodziłam na prostą, aż tu nagle ...zainteresowałaś mnie! Wiedziałam, że tak będzie :) Już czeka zakładka na woblinku, jak wrócimy do domu kupuję! :) Ja mam syna, może będzie łatwiej (?)
-
Gość: matali, *.princeton.edu
2016/05/03 16:04:11
Nawet nie wiedziałam, że to aż taki przebój wydawniczy - właśnie zaczęłam czytać po Twojej zachęcie na instagramie. Dopiero przeczytałam początek i historia mnie wciągnęła. Faktycznie dziewczyna niezbyt sympatyczna (niezbyt to chyba za mało powiedziane). Na razie nie czytam recenzji, bo nie chcę wiedzieć co się wydarzy.

@tommyknocker Olive Kitteridge to jedna z moich ulubionych książek w ostatnim czasie; polecam film (mini serial) z niesamowitą Frances McDormand w roli tytułowej.
-
Gość: Koralik, *.play-internet.pl
2016/05/30 10:42:29
Mnie bardzo zaciekawiła i zaintrygowała książka Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie, nie tylko dlatego, że opowiada ciekawą i dość trudną historię młodej dziewczyny, ale też dlatego, że była inspiracją dla młodych ludzi do tego, żeby stworzyć nową markę ubrań Just Your Story.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...