Blog > Komentarze do wpisu

Odkrywanie przeszłości ' "Dziedzictwo Orchana" Aline Ohanesian

Od czasu do czasu moją uwagę przyciąga nieznane, obco brzmiące nazwisko na okładce książki, o której nigdy nie słyszałam. Ponieważ lubię wyprawiać się w nowe, czytelnicze rewiry, bywa to dla mnie zachętą. Tak właśnie było z książką Aline Ohanesian, debiutującej pisarki amerykańskiej ormiańskiego pochodzenia. Postanowiłam, że zaryzykuję i sięgnęłam po książkę, która zupełnie nic mi nie mówiła. Czy było warto? Za chwilę odpowiem na to pytanie.

Najpierw jednak przypomnę, że na początku XX wieku Ormianie stali się ofiarą pierwszej zbrodni ludobójstwa w XX wieku. W latach 1915-1917 rząd turecki postanowił pozbyć się ludności ormiańskiej, deportując i mordując. Zginęło wówczas około półtora miliona ludzi. Rząd turecki do dzisiaj nie przyznał się do winy, twierdząc, że Ormianie zginęli wskutek działań wojennych i epidemii. Kwestia ta ciąży na stosunkach ormiańsko-tureckich, a diaspora ormiańska na całym świecie podtrzymuje pamięć o tragedii. Mieszkająca w Stanach Aline Ohanesian luźno oparła swoją książkę na historii usłyszanej z ust babci. "Dziedzictwo Orchana" miało uświadomość amerykańskim czytelnikom, czym tak naprawdę była rzeź Ormian i jaki cień rzuca po dziś dzień.

Z pewnością cel ten został zrealizowany. Książka podbiła amerykański rynek. Została nominowana przez czytelników do nagrody za najlepszy debiut portalu Goodreads, pojawiła się też w kilku zestawieniach najlepszych książek roku. Historia opisana przez Ohanesian przykuwa uwagę i porusza, dlatego nic dziwnego, że spodobała się wielu czytelnikom.

Początek jest intrygujący. Orchan, mieszkający w Stambule młody mężczyzna, jedzie do rodzinnej wioski na pogrzeb ekscentrycznego dziadka, ktory utopił się w kadzi z farbą. Prawnik odczytuje testament. Okazuje się, że wbrew tradycji, rodzinną firmę dziedziczy właśnie Orchan, pominięty zaś zostaje jego kipiący ze złości ojciec. Tego się jednak wszyscy spodziewali, wiedząc, że Orchan był oczkiem w głowie dziadka. Kolejny zapis jednak wprawia rodzinę w osłupienie - ich dom został zapisany nikomu nie znanej kobiecie. Czy dziadek miał jakiś romans? A jeśli tak, to kim jest jego kochanka i dlaczego nikt o niej nie słyszał? A może ciotka wie więcej, niż ujawnia? To ona sugeruje Orchanowi, że dziadek nie napisał nic więcej, bo chciał, żeby jego wnuk odnalazł tajemniczą spadkobierczynię. Chłopak leci więc do Ameryki, by poznać staruszkę, która odziedziczyła jego rodzinny dom.

Narracja toczy się w dwóch planach czasowych - współcześnie i w roku 1915. Domyślamy się od początku, że losy dziadka Orchana będą miały jakiś punkt styczny z tragedią, jaka spotkała Ormian, a testament sugeruje, że pojawią się elementy romansu. I tu muszę przyznać, że trochę mi szkoda, że powieść okazała się właśnie ku romansowi ciążyć. Ohanesian porażająco sugestywnie opisuje los Ormian, przenosząc czytelnika w przerażający świat, dobrze znany z książek o Holokauście. Tajemnica rodzinna wydaje się wprawdzie oczywista, jednak i tutaj autorka potrafila zaskoczyć, bez wątpienia też udało jej się zagrać na emocjach czytelnika, zwłaszcza tego, który nie naczytał się zbyt dużo o tym, co człowiek potrafi zgotować innemu człowiekowi.

Dla mnie zbyt wiele było jednak w tej historii melodramatyzmu. Czytało się to dobrze, z emocjami, tym bardziej, że Ohanesian pisze bardzo ładnym językiem, dobrze przełożonym na piękną polszczyznę. Tylko oczekiwania miałam chyba nieco za wysokie. Spodziewałam się dzieła, a dostałam czytadło z kawałkiem przejmującej historii w tle.

Mimo to warto przeczytać "Dziedzictwo Orchana", zwłaszcza jeśli o rzezi Ormian wiemy tylko tyle, że była. Nie nastawiajmy się jednak na wielką literaturę. To smutna historia miłosna, napisana sprawnie i z wyczuciem. Dobrze, że to właśnie Orchan jest głównym bohaterem. Turecki chłopak, który będzie musiał sam zdecydować, co zrobić z niespodziewanie mu objawioną przeszłością, staje się swego rodzaju symbolem. Jednak czy pojednanie będzie kiedykolwiek możliwe?

Moja ocena: 4,5/6

Aline Ohanesian "Dziedzictwo Orchana"

Tłum. Anna Minczewska-Przeczek

Wydawnictwo Kobiece 2016


czwartek, 06 października 2016, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/10/08 15:18:40
Zastanawiałam się mocno nad tą lekturą. Podobnie jak wiele osób, o rzezi Ormian nie wiem prawie nic i szczerze mówiąc, oczekiwałam, że książka moja wiedzę rozszerzy. Tak jak zauważyłaś - roman mocno wyczuwalny.
-
2016/10/09 11:32:22
ja sie nie spodziewałam niczego wieczej poza dobrym , wywołującym emocje czytadłem (jak ja nie lubię tego słowa...) wzruszyłam się nawet przy lekturze. Podobało mi się bardzo ale wiadomo że to ani historyczna ksiażka ani literatura faktu :)(
-
2016/10/10 01:11:15
Widzę, że świetna książka. O ludobójstwie Ormian nigdy za wiele, nawet z romansem w tle. Pozdrawiam :)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...