Blog > Komentarze do wpisu

Trzy kryminały na październikowe noce

 

Tegoroczny październik, deszczowy i posępny, okazał się dla mnie bardzo intensywnym miesiącem. Zmęczona i skołowana, sięgałam więc wieczorami po kryminały. Okazało się, że przez niektóre z nich poważnie zarwałam parę nocy, co chyba nie było najlepszym pomysłem. Nie sądźcie jednak, że żałuję!

Chociaż więc niedawno pisałam o trzech kryminałach, które polecam na jesienne wieczory, nic nie stoi na przeszkodzie, bym napisała o kolejnych trzech!

„Ściana sekretów” Tany French była typowym, impulsywnym zakupem. Zobaczyłam reklamę na Facebooku, przeczytałam zarys fabuły, przypomniałam sobie, że od dawna chciałam zawrzeć znajomość z tą autorką, a kilka minut później czytałam już pierwsze strony. Są tematy, które działają na mnie jak magnes. Jednym z nich jest przestępstwo popełnione w zamkniętej społeczności, której każdy członek może okazać się mordercą.

U Tany French jest tym ciekawiej, że zamkniętą społeczność tworzy grupka nastolatek uczęszczających do elitarnej szkoły z internatem. Rzecz dzieje się w Irlandii, podejrzanych jest osiem, zaś przestępstwo zostało popełnione kilka miesięcy temu. W szkolnym parku znaleziono wtedy zwłoki Chrisa – przystojnego i lubianego podrywacza z sąsiedniej szkoły dla chłopców. Policji nie udało się znaleźć winnego, i choć sprawa nie została jeszcze zamknięta, wszystkim wydawało się, że pozostanie nierozwiązana. Teraz jednak ktoś przypiął na szkolnej „ścianie sekretów”, czyli tablicy, na której uczennice mogą anonimowo zamieścić dowolne wyzwanie, kartkę ze zdjęciem Chrisa i z podpisem: „Wiem, kto go zabił”. Rezolutna Holly, zaprzyjaźniona z trzema innymi dziewczynami szesnastolatka, idzie po kryjomu do znajomego policjanta i zanosi mu zdjęte z tablicy zdjęcie.

Policjantem tym jest niejaki Stephen, który pracuje w wydziale spraw niewyjaśnionych i marzy o przeniesieniu do wydziału zabójstw. Holly daje mu doskonały pretekst do tego, żeby spróbować włączyć się w śledztwo. Stephen jest zdeterminowany, nie przeszkadza mu nawet fakt, że będzie musiał współpracować z detektyw Conway, która nie cieszy się sympatią swoich kolegów. Ta nietypowa i niezbyt dobrana para będzie miała w zasadzie tylko jeden dzień, by spróbować rozwikłać zagadkę. Kolejnego dnia Stephen będzie musiał wrócić do swojej codzienności.

Osiem dziewczyn miało dostęp do tablicy w kluczowym momencie. Któraś z nich twierdzi, że wie, kto zabił Chrisa. Ale czy na pewno? Czy można ufać szesnastoletnim dziewczynom? Wśród tej ósemki są intrygantki, są tchórzliwe marionetki, są też prawdziwe królowe, które zrobiłyby wszystko, żeby tylko upokorzyć rywalkę. Tana French w przerażająco realistyczny sposób opisała ich świat, sprawiając, że kilka razy podczas lektury odetchnęłam z ulgą na myśl o tym, że nie jestem już i nigdy nie będę nastolatką. Częściej jednak myślałam o swojej córce i udawałam sama przed sobą, że jej codzienność na pewno tak nie wygląda.

Prawda jest jednak taka, że nastoletnie dziewczęta potrafią być niesamowicie okrutne. Jednocześnie bywają jednak naiwne, romantyczne, wierne i oddane, a czasem po prostu bezmyślne. Osiem dziewcząt, z których jedna jest prawdopodobnie morderczynią – która? Czytelnik nie przestaje zgadywać, ale autorka dobrze wie, jak sprowadzić nas na manowce. Wiele razy będzie nam się zdawało, że rozwikłaliśmy zagadkę, ale równie często zrozumiemy, że się myliliśmy.

Szkoła, w której toczy się akcja, jest dość mrocznym, a mimo to fascynującym miejscem. Otaczający ją park wydaje się równie magiczny jak góry Caatskill, w których Rip van Winkle przespał dwadzieścia lat. Także tutaj można przepaść wśród wysokich drzew, zwłaszcza jeśli uda nam się wymknąć ze szkoły nocą. Poznajemy nasze osiem bohaterek na dwóch planach – słuchamy tego, co zeznają dwojgu detektywów i śledzimy ich przeszłość. Poznajemy też samego Chrisa, któremu zostało najpierw kilka miesięcy, potem kilka tygodni, a wreszcie tylko kilka dni życia. Przenosząc się w czasie, próbujemy powiązać różne wątki, zrozumieć, co naprawdę się stało, a przede wszystkim, dlaczego.

Zauroczyła mnie ta powieść. Ostrzegam – jest naprawdę długa, a akcja nie zawsze toczy się wartko. Mimo to nie mogłam się od niej oderwać, a szkolny świat Holly i jej przyjaciółek wydawał mi się bardziej rzeczywisty niż pogrążone w ciszy mieszkanie. Czytałam przez większą część nocy, ciesząc się, że następnego dnia jest niedziela. Kiedy wszystkie zagadki zostały wyjaśnione, poczułam żal, i to podwójny – że to koniec, i że właśnie tak musiało być. Polubiłam te wszystkie nieznośne, oderwane od rzeczywistości smarkule. I nie macie pojęcia, jak się cieszę, że czeka na mnie jeszcze sporo książek tej autorki!

Kilka dni później znowu się nie wyspałam, tym razem jednak z powodu całkiem innej książki. W Raz na zawsze" Andreasa Pflügera zamiast kameralnego dochodzenia i wąskiego grona podejrzanych mamy tu bohaterkę będącą doskonale wyszkoloną agentką, pracującą do specjalnej jednostki niemieckiej policji. Jenny Aaron jest piękna i niesamowicie skuteczna. Uroda pomaga uśpić czujność jej przeciwników, a ona sama umie sobie radzić w najtrudniejszych sytuacjach. Nie poradziła sobie tylko raz, podczas otwierającej książkę akcji. Ona i jej partnerzy zostali wtedy przechytrzeni, kilka osób zginęło, a Jenny, kochająca strzelać, nie wyobrażająca sobie życia bez pracy w policji Jenny, straciła wzrok.

Czy można być nadal policjantką, kiedy się nie widzi? Jenny już raz nauczyła się więcej, niż przeciętny człowiek. Po stracie wzroku zaczęli z nią pracować najlepsi trenerzy. Nauczyli ją, jak orientować się w przestrzeni za pomocą dźwięków. Stuk obcasów, kląskanie językiem, uderzanie garnkiem o pokrywkę – to wszystko są informacje, a Jenny umie je odczytywać. Ma tak wyćwiczony słuch, że potrafi się zorientować, że w pokoju jest ktoś, kto się nie rusza i nie odzywa. Ale czy to wystarczy, kiedy okaże się, że na Jenny poluje zawodowy morderca?

Powieść niemieckiego pisarza to doskonała mieszanka sensacji, powieści psychologicznej i thrillera. Jeśli wydaje wam się, że autor przesadził, tworząc postać Jenny, zajrzyjcie do posłowia, w którym wymienione są organizacje i eksperci, z którymi autor się konsultował. Jenny jest fascynującą bohaterką, a akcja „Raz a zawsze” toczy się na tyle wartko, że zarwana noc jest nie tylko potencjalnym zagrożeniem – jest po prostu pewna, jeśli zagłębicie się w lekturze późnym popołudniem.

Koledzy Jenny to ludzie niezwykle honorowi. Potrafią docenić zasługi swoich kolegów i gotowi są do wielu poświęceń. W tej książce trafią na godnego przeciwnika, który będzie umiał wykorzystać ich mocne strony i sprawić, że staną się słabymi punktami. Niektóre sceny są może nieco przerysowane, niemniej od powieści trudno się oderwać. Kolejne zwroty akcji przeplatane są nowymi tajemnicami, które wychodzą na jaw, a w środku wszystkiego jest Jenny – bohaterka, której nie sposób nie kibicować. Przy okazji tej naprawdę doskonałej lektury można się sporo dowiedzieć o tym, jak wygląda życie ludzi niewidomych i jak mogą oni postrzegać świat. Autor solidnie się do napisania tej książki przygotował, i na szczęście zapowiedział już, że to nie koniec jego przygody z postacią Jenny. Chętnie przeczytam kolejne części.

Najdłużej i najmniej intensywnie czytałam „Dziewiąty grób” Stefana Ahnhema. I tym razem, podobnie jak w przypadku Tany French, zawarłam znajomość z autorem nieco przypadkowo. Przeczytałam kilka pochlebnych opinii o pierwszej jego książce, czyli „Ofierze bez twarzy”, zanotowałam tytuł, a kiedy zobaczyłam, że ukazała się kolejna książka, która opowiada o wcześniejszych losach policjanta będące bohaterem „Ofiary bez twarzy”, postanowiłam, że to dobra okazja do sprawdzenia, czy ten pisarz faktycznie wart jest uwagi.

Początki były całkiem obiecujące. Mnogość postaci nie robiła na mnie wrażenie, po lekturze książek Arnego Dahla niełatwo mnie pod tym względem zaskoczyć. Intryga wydawała się dość zagmatwana. Znikały kolejne osoby, a ktoś robił im paskudne rzeczy. Policja błądziła we mgle, nie umiała powiązać ze sobą różnych przypadków, tym bardziej, że sprawca nic sobie nie robił z granic państwowych i działał na terenie Szwecji i Danii. A może to nie był jeden człowiek? Nic nie wiemy, niczego nie jesteśmy się w stanie domyślić.

Jednak mimo to, że sami czujemy się bezradni, irytuje nas nieudolność policji. Są tak zajęci personalnymi rozgrywkami w swoich komendach, tak bardzo skupieni na sobie, że śledztwo wydaje się im całkowicie umykać. Fabian Risk jest szczególnie irytujący – rozmemłany, niezdecydowany i depresyjny. Jego koleżanka radzi sobie dużo lepiej, ale jest w zaawansowanej ciąży i niewiele może zdziałać. Pozostali w ogóle nie interesują się śledztwem, najchętniej by je jak najszybciej zamknęli.

Fabian mnie irytował, przyznaję, jednak to nie on jest najsłabszym ogniwem tej książki. Można znieść rozedrganego bohatera, jeśli zostaje on uwikłany w wir intrygujących wydarzeń. Akcja może i jest wciągająca, ale autor idzie drogą, która niespecjalnie mi się podoba. Chcąc się czymś odróżnić od licznych konkurentów, wymyśla zbrodnie naprawdę brutalne, po czym opisuje je nad wyraz obrazowo. Nie lubię takich dosadnych opisów, nie wydaje mi się, że wnoszą cokolwiek do fabuły. Mam wrażenie, że epatując przemocą, autor często próbuje ukryć niedostatki warsztatu albo brak pomysłu na intrygę. Stefan Ahnhem nie musiał tego robić. Jego intryga jest całkiem zgrabnie wymyślona i poprowadzona, a samodzielne rozwikłanie zagadki nie jest łatwe. Bohaterowie nie budzą specjalnej sympatii, ale całość jest dobrze pomyślana i napisana. Brutalne sceny przestępstw nie mają, moim zdaniem, żadnego uzasadnienia.

Czytałam tę książkę prawie przez tydzień, nie czując potrzeby do tego, by czytać do późnej nocy. Wierzę, że „Ofiara bez twarzy” to dobra książka i nie wykluczam, że kiedyś po nią sięgnę, jednak „Dziewiąty grób” mojego zachwytu nie wzbudził.

Tana French „Ściana sekretów”

Tłum. Łukasz Praski

Wydawnictwo Albatros 2016

Moja ocena: 5.5/6

 

Andreas Pflüger „Raz na zawsze"

Tłum. Sława Lisiecka

Wydawnictwo Otwarte 2016

Moja ocena: 5/6

 

Stefan Ahnhem Dziewiąty grób"

Tłum. Ewa Wojciechowska

Wydawnictwo Marginesy 2016

Moja ocena: 3.5/6

 


 

poniedziałek, 17 października 2016, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: nenneke www.rzeczoksiazkach.pl, *.centertel.pl
2016/10/18 00:53:04
Z tej trojki interesuja mnie tylko losy niewidomej policjantki. Czytalam juz gdzies o tej ksiazce i trafila na moja liste do przeczytania, Twoja rekomendacja przesuwa ja na poczatek kolejki.
Im wiecej kryminalow czytam, a mam ich niezliczone ilosci na koncie, tym niestety trudniej znalezc mi cos nierozczarowujacego.... Wszystko wydaje sie przewidywalne, choc obwolutowe noty czesto kusza:-/
-
2016/10/18 08:39:20
nenneke - To prawda, i chociaż czasem mam ochotę na tę przewidywalność, zazwyczaj jednak wolę, kiedy mnie autor czymś zaskoczy. Dla mnie takie nie do końca typowe, a na pewno nieprzewidywalne, były te dwie książki: o niewidomej polcjantce i o tej szkole :)
-
2016/10/18 09:09:03
Odpowiadając na Twoje pytanie na fb ja zarwałam noc w zeszły czwartek (Stephen King "Znalezione nie kradzione") i w sobotę (Michael Connelly "Prawnik z lincolna") Mam przesyt amerykańskich kryminałów, wiec szukając czegoś na odtrucie zaczęłam wczoraj "Eragona", a potem planuje poprawić Jamesem Herriotem, o którym niedawno mi przypomniałaś ;)

Potem chętnie skorzystam z polecanych przez Ciebie kryminałów.
-
2016/10/18 22:18:27
Bardzo podoba mi się " Miasto książek' gratuluję pomysłu na bloga i zapraszam na swój! Piszę o filmach książkach czasem teatrze kultura szeroko pojęta . Polecam się na przyszłość. arabela .
-
2016/10/19 03:54:55
Szczerze, nie przepadałem jakoś za kryminałami, ale dzięki temu blogowi powoli zmieniam zdanie :) Pozdrawiam :)
-
2016/10/19 08:29:32
Tak, "Ściana sekretów" hipnotyzuje swoim klimatem. Nie można szybko jej czytać , trzeba poddać się spokojnej narracji. Po zakończeniu miałam ochotę zacząć od początku, bo pewne wyjaśnienia rzuciłyby światło na początkowe zachowania dziewcząt. Trzeba przyznać, że French wyróżnia sposób ujmowania "tematu".
Natomiast Pfluger aż tak mnie nie zachwycił, nie przekonała mnie postać Aaron, trochę to było z pogranicza fantastyki, choć rzeczywiście akcja toczyła się wartko.
"Dziewiątego grobu" jeszcze nie czytałam ale się nie spieszę, bo twoja recenzja jest kolejną nie zachęcającą do lektury, więc książka leży na stosie i się kurzy.

ps. jeśli jeszcze nie czytałaś pozostałych książek French, to zachęcam gorąco:)
-
2016/10/19 18:27:36
"Ściany sekretów" jeszcze nie przeczytałem, ale wszystkie poprzednie książki pani French są po prostu wyborne. Serdecznie polecam :)
-
2016/10/20 10:44:04
Bardzo ciekawy wpis :)
-
2016/10/20 20:30:47
ciesze sie ze tutaj trafilam (lazilam po bloxie i tak jakos.. ). bede zagladac :)
Tane French znam - czytalam wszystkie, Sciane Sekretow tez. zaintrygowala mnie Raz na Zawsze.. poczytam przy weekendzie. dziekuje!
-
Gość: Aga, *.wsieci.pulawy.pl
2016/11/04 14:32:33
ŚCIANA SEKRETÓW... no cóż...szczerze to kompletnie do mnie nie przemawia. Wlokąca się niemiłosiernie akcja, przerysowani bohaterowie, dialogi jak z wypracowania. Dobrnęłam do połowy książki i już nie dałam rady. Ze względu na liczne nagrody autorki mam poczucie, że być może zamysł książki był dobry, może i scenariusz jeszcze lepszy, ale coś w pewnym momencie poszło nie tak. Same sceny przesłuchiwania po kolei dziewcząt w szkole są bardzo nudne. Być może gdyby to był film, to było by inaczej, ale tutaj akcja zasypia. Niestety. Jedyne czego się uczepiłam celem ratunku to fakt, że być może to kwestia tłumaczenia.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...