Blog > Komentarze do wpisu

Tajemnice lasu

Zaczęło się od ziarnistych, czarno-białych fotografii. Oglądałam wysmukłe kormorany, wtedy równie dla mnie egzotyczne, jak lwy z programów przyrodniczych. Wsiadałam w autobus i jechałam do pętli, stamtąd półgodzinny spacer przenosił mnie na poligon, po którym przechadzały się sarny, a z trawy wzlatywały nagle bażanty. Zapełniałam kolejne klisze kiepskimi zdjęciami podświetlonych słońcem gałęzi, trzcin na rozlewisku, brzózek na wietrze. Na szczęście nastał internet - pokazałam swoje zdjęcia na fotograficznej grupie dyskusyjnej, a oglądając zdjęcia innych członków grupy, zdałam sobie sprawę, co robię źle. Pojechałam na pierwszy plener. Nie znałam nikogo, ale czułam się jak wśród starych znajomych. Z wieloma poznanymi wtedy osobami wciąż się przyjaźnię. Z jedną nawet dzielę życie.

Wciąż chodzę w teren, z aparatem lub bez. Pasja do fotografii przyrodniczej zmieniła się w coś więcej. A może zawsze było to coś więcej? W lesie, na łące, w górach czuję, że żyję - pełniej i świadomiej. Mieszkam w blokowisku i tęsknię za drzewami i ciszą. Robię, co mogę - latem mój balkon jest co do centymetra zarośnięty zielskiem, zimą stanowi stołówkę dla ptaków z całego osiedla. Przede wszystkim zaś czytam. O roślinach, zwierzętach, o ludziach żyjących wśród zwierząt, o górach i łąkach. A ostatnio, dzięki temu, że wydawnictwa coraz śmielej wkraczają na teren literatury przyrodniczej, także o lesie. W ostatnim kwartale roku ukazały się bowiem aż dwie doskonałe książki dotyczące drzew.

"Nasz las i jego mieszkańcy" Bohdana Dyakowskiego to dla mnie swoisty powrót do korzeni. Nie czytałam Dyakowskiego w dzieciństwie, ale jego gawędziarski styl przypomina opowieści o zwierzętach Jana Żabińskiego, którymi zaczytywałam się, zamiast robić lekcje. Dyakowski był jednym z pionierów ochrony przyrody w Polsce, współzałożycielem Ligi Ochrony Przyrody. Jego książka o lesie, choć liczy sobie już ponad sto lat, nie zestarzała się specjalnie. Jej lektura jest wciąż przyjemnością, Dyakowski opowiada bowiem o leśnych zwierzętach ze swadą i werwą, właściwymi dla rasowego gawędziarza. Chętnie cytuje poezję, a szczególnie upodobał sobie Mickiewicza. Każdy rozdział to opowieść o innym aspekcie leśnego ekosystemu, a często o innym mieszkańcu lasu. Opowieści te pełne są ciekawostek, ale także informacji związanych z ochroną przyrody. I tak z rozdziału o kukułce dowiemy się, dlaczego podrzuca ona swoje jajka innym ptakom, zamiast je samodzielnie wysiedzieć (nie dałaby rady, ponieważ w przeciwieństwie do większości ptaków, składa jaja przez wiele tygodni, nie mogłaby więc karmić piskląt, ponieważ wciąż wysiadywałaby następne jajka), i do jakich forteli się ucieka, żeby podrzucić jajka nawet do niedostępnych gniazd (znosi jajko na ziemię, przenosi w dziobie na brzeg gniazda lub dziupli i ostrożnie wpycha do środka). Dyakowski nie zapomina jednak o podkreśleniu, że choć kukułka wysługuje się innymi gatunkami, jest niezbędna w leśnym ekosystemie, ponieważ zjada kosmate gąsienice, których nie jedzą inne ptaki. Gdyby zabrakło kukułek, gąsienice rozmnożą się ponad miarę i zniszczą las.

"Nasz las i jego mieszkańcy" wygląda na poważne dzieło, tak naprawdę będzie jednak doskonałą lekturą dla starszych dzieci. Dyakowski opowiada bardzo przystępnie, rozdziały są dość krótkie, styl bardzo żywy, całość więc doskonale sprawdza się w czytaniu na głos. Dorosły czytelnik też nie będzie rozczarowany, bo Dyakowski nie pisze infantylnie. Przeczytałam z zaciekawieniem i przyznam, że dowiedziałam się kilku nowych rzeczy.

O ile książka Dyakowskiego dotyczy tylko polskiej przyrody, o tyle Peter Wohlleben opowiada o drzewach z całego świata. Jak sam tytuł wskazuje, "Sekretne życie drzew" to książka o drzewach właśnie. Nie znajdziemy w niej zbyt wiele wiadomości o lisach, chrząszczach i dzięciołach, których pełno w książce Dyakowskiego, nie znaczy to jednak, że Wohlleben nie ma wielu ciekawostek w zanadrzu. Okazuje się, że drzewa potrafią być równie fascynującym tematem, a ich życie skrywa sporo tajemnic.

"Sekretne życie drzew" Petera Wohllebena odniosło zadziwiający sukces na międzynarodowym rynku wydawniczym, a po lekturze wcale się temu nie dziwię. Drzewa w opowieści Wohllebena to fascynujące istoty. Nie tylko potrafią doskonale wykorzystać warunki, w których przyszło im rosnąć, ale także potrafią się wzajemnie wspierać. Za pośrednictwem systemu korzeniowego dzielą się nadmiarem składników pokarmowych, ratując słabsze osobniki. Wymieniają się także informacjami - za przykład mogą posłużyć akacje, ostrzegające się nawzajem przed skubiącą ich liście żyrafą. Drzewa te nasączają liście toksyczną substancją, która odpędza żyrafy, jeśli zostaną ostrzeżone, mogą zrobić to nawet zanim zwierzę zacznie się pożywiać ich liśćmi.

Wohlleben na potrzeby swojej książki nieco antropomorfizuje drzewa, opowiadając o tym, jak się wspierają, informują i bronią. Taki zabieg nie jest jednak nadużyciem, ponieważ autor nie sprowadza czytelnika na manowce. Rzetelnie zapełnia kolejne rozdziały zadziwiającymi informacjami, i choć czasem jego opowieści wydają się niepokojące (drzewa stają się nieco zbyt podobne do ludzi), każda stawiana przez niego teza jest poparta wieloma przykładami i dowodami. Kiedy pisze, że drzewa mają charakter, niektóre są bardziej bojaźliwe niż inne, możemy się żachnąć. Kiedy jednak przeczytamy, że chodzi o to, iż niektóre drzewa szybciej zrzucają liście jesienią, chcąc uniknąć ryzyka, jakim jest nagły mróz i wiatr (liście w zimie są nie tylko zbędne, narażają drzewo na większe ryzyko), a inne trzymają kilka liści do ostatniej niemalże chwili, magazynując zapasy. Oczywiście, żadna z tych strategii nie jest wynikiem długotrwałych rozważań, ale na potrzeby opowieści można je opisać jako różnice w charakterze poszczególnych osobników.

Po co w ogóle czytać o lasach i drzewach? Czy takie książki, a także inne, o ptakach, pszczołach, wilkach i innych żywych stworzeniach nie są nudne? Może właśnie po to, żeby się przekonać, że nie są. Najzwyczajniej w świecie fajnie jest wiedzieć coś więcej o tym, co nas otacza. Popatrzeć na najbliższe drzewo i umieć je nazwać - rzecz prosta, a przecież bardzo już rzadka! Umieć odpowiedzieć na pytanie dziecka o powód zrzucania przez drzewa liści na zimę. Pójść na spacer do lasu i popatrzeć na zieloną ścianę liści jak na tajemniczy labirynt skrywający w swoich zaułkach niejedną tajemnicę.

"Sekretne życie drzew" ukazało się właśnie w nowej, ilustrowanej wersji, z pięknymi zdjęciami moich dwóch kolegów - jednym z nich jest Adam, z którym znamy się właśnie od czasu tego pamiętnego, pierwszego pleneru. "Nasz las i jego mieszkańcy" także ma ilustracje. Są nimi czarno-białe fotografie Włodzimierza Puchalskiego, te właśnie, które z wypiekami na twarzy oglądałam w dzieciństwie, kiedy internet i piękne, zagraniczne albumy nawet mi się nie śniły.

Moja ocena obu tytułów: 5/6

Tutaj zaś znajdziecie dziesięć nietypowych książek o lesie :)

wtorek, 29 listopada 2016, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/11/29 16:46:28
Piękne okładki i tytuły :-)
-
2016/11/29 17:15:23
Amatorka Cooltury - wnętrza też :)
-
2016/12/01 11:39:57
U, dawno mnie tu u Ciebie nie było. A tu taki fajny post. Doskonale Cię rozumiem, bo sam mieszkam w blokowisku i marzy mi się mieć domek gdzieś w spokojnym miejscu, najlepiej w niewielką liczbą ludzi w okolicy, żeby móc się tam wybierać chociaż na weekend kilka razy w roku, żeby odpocząć, wyciszyć się, uspokoić, poczytać i ogólnie poprzebywać samemu. Co do zdjęć też bardzo lubię robić, chociaż w ostatnich 2-3 lata zajmują mnie inne rzeczy i nie mam nawet specjalnie czasu się wybierać w jakieś podróże i oddać się tym przyjemnościom (fotografowaniu i przebywaniu z przyrodą gdzieś dalej poza domem).
Co do samych książek, od początku mam na względzie "Sekretne życie drzew" (co mnie w sumie zachęciło po "Historii pszczół") i to na pewno przeczytam. Pomyślę jeszcze o tej drugiej, o której piszesz. :)
-
2016/12/01 14:57:59
Ja na marginesie i nieco obok polecam tę oto audycję: www.radiolab.org/story/from-tree-to-shining-tree/
-
2016/12/07 05:01:14
Piękny wpis :) A mnie do przyrody też ciągnie, poza tym miałem epizod z fotografią ciał niebieskich :)
-
Gość: kreska, *.static.ip.netia.com.pl
2016/12/07 23:00:32
Zaglądam do Pani regularnie, ale raczej nie zostawiam komentarzy. Jednak na wpis o przyrodzie nie mogę nie zareagować. Polecam piękną książkę Simony Kossak "Saga Puszczy Białowieskiej", którą niedawno przeczytałam. Niedawno natknęłam się na jeszcze jedną lekturę o przyrodzie, a dokładniej o ptakach: "
Sekrety ptaków. Fascynujący świat ptasich zmysłów", autorem jest Tim Birkhead. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale myślę, że prędzej czy później to nadrobię :). Pozdrawiam!
-
2016/12/08 23:59:57
kreska - Cieszę się w takim razie z tego komentarza :) Simonę Kossak czytałam i uwielbiam! Ale o "Sekretach ptaków" nie słyszałam i bardzo się czuję zachęcona! Dziekuję za tę podpowiedź, poszukam sobie tej książki :) Pozdrawiam serdecznie!

historyk82 - A mnie do astronomii :) Fotografowanie ciał niebieskich brzmi intrygująco, chciałabym kiedyś się też zagłębić w temat :) Pozdrawiam!
-
2016/12/14 09:13:06
Padmo!, tym oto wpisem wzbudziłaś zarówno ciekawość omawianymi pozycjami (już wiem, że Dyakowskiego kupię Starszemu pod choinkę), jak i wyrzut sumienia, że mieszka się rzut beretem od lasu, a tak mało się o nim wie. Drugi wyrzut sumienia, to fakt że prawie w ogóle nie biorę już do ręki aparatu :( A tu dziś rano spotkanie z panem lisem na skrzyżowaniu dróg :)
Muszę ruszyć tematy przyrodnicze w domu i samemu się przy okazji z nich podciągnąć. Mamy w biblio świetne pozycje Arkad (Zielniki) do rozpoznawania flory, więc trzeba korzystać :)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...