Blog > Komentarze do wpisu

Najlepsze książki 2016 roku

Aby tradycji stało się zadość, siadam do podsumowania roku i zdecydowania, które książki wywarły na mnie największe wrażenie. Nie muszę chyba dodawać, że nie jest to łatwe zadanie, co z pewnością wiedzą wszyscy, którzy się go podjęli. Ponieważ jednak sama lubię przeglądać podobne zestawienia, podzielę się także moim, choć z pewnością jest bardzo subiektywne. Co gorsza, nie do końca potrafię policzyć przeczytane książki, ponieważ nie spisuję tych, które czytam w ramach pracy, zwłaszcza że nie zawsze czytam je w całości. Dlatego daruję wam takie podsumowania i przejdę do dziesięciu tytułów, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Kolejność przypadkowa, w nawiasach podaję linki do recenzji.

Helen MacDonald "J jak Jastrząb" (klik)

Ciekawe, jak często najlepsze książki czytam w pierwszych miesiącach roku. Czy wynika to z tego, że zimą mam więcej czasu na czytanie i staranniej wybieram książki, a wraz ze wzrostem temperatury czuję się coraz bardziej rozleniwiona i sięgam po lektury lżejsze, ale nie zapadające w pamięć? Nie wiem, ale nie po raz pierwszy wstawiam do zestawienia książkę przeczytaną w styczniu. "J jak Jastrząb" czytałam w oryginale i przez wiele miesięcy byłam pod wrażeniem tej książki. Jest ucieleśnieniem tego, co szukam w literaturze - pokazuje świat inaczej, otwiera na emocje, o których nie myślałam i nie miałam pojęcia. Relacja z wychodzenia z żałoby poprzez kontakt z dzikim zwierzęciem poruszyła mnie bardziej, niż się spodziewałam, być może dlatego, że sama szukam ratunku w kontakcie z przyrodą. Helen MacDonald pisze surowo, ostro wręcz, a zarazem poetycko, w oryginale jej język zachwyca. Ciekawa jestem tłumaczenia i mam zamiar po nie kiedyś sięgnąć.

Richard Flanagan "Ścieżki Północy" (klik)

Przejmująca i w dość oryginalny sposób napisana książka, nagrodzona dwa lata temu Bookerem, o której trudno pisać, trudno się ją czyta i trudno o niej zapomnieć. Powieść o tym, jaki jest świat, sprawozdawcza raczej niż wartościująca, którą powinno się czytać, żeby nie zapomnieć.

Amin Maalouf "Samarkanda" (klik)

Kolejna powieść, która jest oknem na świat, którego nie znałam. Historyczna powieść o środkowoazjatyckim poecie i tajemniczym manuskrypcie, który zaginął bez śladu. Napisana pięknie, gęsto i sugestywnie, zabiera czytelnika w zapomniany świat perskich poetów, skrytobójców i polityków. Co więcej, to jedna z najpiękniejszych książek o miłości, jakie czytałam. Nie dajcie się jednak zwieść, "Samarkanda" to nie romans. Właściwie trudno tę książkę jednoznacznie sklasyfikować, dla mnie to jedno z ciekawszych odkryć tego roku. Mam zamiar zacieśniać znajomość z tym pisarzem w 2017, kolejne książki już czekają.

Robert McCammon "Magiczne lata" (klik)

Książka McCammona ukazała się kilka lat temu, ale ja odkryłam ją dopiero w tym roku. To opowieść o dzieciństwie, napisana tak, że nie chce się przestać jej czytać. Dwunastoletni Cory próbuje rozwikłać zagadkę pewnej śmierci, przy okazji jednak spełni jedno ze swoich największych marzeń, przeżyje rozczarowania, zawrze nowe znajomości i będzie pielęgnował stare. Jedną nogą tkwi jeszcze w dzieciństwie, z całą jego magią i ekscytacją, drugą wkracza niepewnie w dorosłość. Piękna i mądra książka.

Katarzyna Boni "Ganbare! Warsztaty umierania" (klik)

Pierwszy, ale nie ostatni reportaż w tym zestawieniu (mam dziwne przeczucie, że w przyszłym roku będzie ich dużo więcej). Jeśli chcecie przeczytać naprawdę dobrze napisany reportaż, który w dodatku zostanie w was na dłużej, sięgnijcie koniecznie po książkę Katarzyny Boni. Jej opowieść o skutkach tsunami w Japonii trudno wyrzucić z pamięci, co więcej, Boni pisze nie tylko o ludziach, którzy przeżyli tsunami, ale także, a może przede wszystkim, o specyfice japońskiego społeczeństwa i o trawiących je problemach.

Philipp Meyer "Syn"

Recenzji nie napisałam, staram się bowiem unikać recenzowania książek wydawnictwa, w którym pracuję, bo z pewnością nie jestem obiektywna. Nie byłoby jednak sprawiedliwe pominięcie "Syna" w tym zestawieniu, ponieważ ta książka ma wszystko, co lubię i wywarła na mnie wielkie wrażenie. To ambitnie zakrojona saga, będąca próbą zmierzenia się z historią Stanów Zjednoczonych, a zwłaszcza z tymi jej aspektami, które nie są powszechnie znane w Ameryce. Meyer napisał tę książkę w sposób niesamowicie świadomy, nie tylko czytając wszystko, co zostało wydane, na temat rdzennych Amerykanów, ale także ucząc się przetrwać na prerii. Efekt jest doskonały, widać, że głęboko wszedł w skórę swoich bohaterów, książkę czyta się zaś doskonale.

George Saunders "10 grudnia" (klik)

Wydaje mi się, że po raz pierwszy umieszczam w końcoworocznym zestawieniu zbiór opowiadań. Mam nadzieję, że już samo to jest wystarczającą zachętą dla was do sięgnięcia po tę książkę. Każde z opowiadań Saundersa jest inne i każde poraża. Kilkoma słowami potrafi sprawić, że odkładamy książkę na dłuższą chwilę, zastanawiając się, co właściwie przeczytaliśmy. Niektóre książki zapadają w pamięć, bo otwierają przed nami nowe światy. Inne zadziwiają kunsztem literackim i wirtuozerią autora. „10 grudnia” jest połączeniem obu tych cech.

Paul Kalanithi „Jeszcze jeden oddech” (klik)

Wśród moich lektur ta zdecydowanie nie jest typowa. Rzadko sięgam po książki o chorobach, być może dlatego, że czytałam ich sporo jako nastolatka. Lubię jednak czytać o lekarzach, fascynuje mnie ta profesja i związane z nią dylematy. „Jeszcze jeden oddech” to książka wyjątkowa. Jej autorem jest lekarz, neurochirurg, którzy będąc dopiero u progu swojej kariery, zachorował na złośliwego raka płuc. Po diagnozie zdecydował się jeszcze na dziecko, zmarł, gdy jego córeczka miała kilka miesięcy. „Jeszcze jeden oddech” nie jest jednak tylko zapisem choroby i umierania. To swoista afirmacja życia, mądra i pozbawiona patosu.

Witold Szabłowski „Sprawiedliwi zdrajcy” (klik)

Drugi reportaż w tym zestawieniu, nie mogłam go nie umieścić. Ze względów osobistych do dla mnie jedna z najważniejszych książek roku, poza tym jest to też bardzo dobrze napisany reportaż, który czyta się niczym jednym tchem, w zadziwieniu, że świat nie jest taki, za jaki go mieliśmy.

Herr „Depesze”

O tej książce dopiero napiszę, wydaje mi się jednak, że nie mogę jej pominąć. Podobnie jak Saunders, Herr łączy wirtuozerię stylu z poruszającą treścią. Reportaż doskonały, brawurowo przetłumaczony, czapki z głów!

Którą z tych książek powinnam wytypować jako najlepszą? Najchętniej poddałabym się z góry, ponieważ jednak od dziesięciu lat wybieram książkę roku, nie będę tej tradycji naruszać. A jeśli muszę wybrać jedną, musi to być ta pierwsza. Przetrwała próbę czasu, od wielu miesięcy przypominają mi się różne sceny i zdania. Dlatego książką roku 2016 niech będzie "J jak jastrząb" Helen MacDonald.

Ponieważ zaś robię to od tylu lat, przypomnę, jakie książki wywierały na mnie największe wrażenie w ciągu 10 lat istnienia Miasta Książek!

2015 – Michel Faber „Księga dziwnych, nowych rzeczy”

 

2014 – David Mitchell „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”

 

2013 - Sylvain Tesson "W syberyjskich lasach"

 

2012 - Elżbieta Cherezińska "Korona śniegu i krwi"

 

2011 - David Grann "Zaginione miasto Z"

 

2010 - Johan Theorin "Nocna zamieć"

 

2009 - Rabih Alameddine "Hakawati. Mistrz opowieści"

 

2008 - Cormac McCarthy "Droga"

 

2007 - Khaled Hosseini "Tysiąc wspaniałych słońc"

 



czwartek, 29 grudnia 2016, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/12/30 00:46:55
Moim nr 1 jest w tym roku powieść Elif Shafak - "Uczeń architekta". Genialna proza. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym 2017 Roku!
-
2016/12/30 09:53:45
Serio zastanawiam się czy nie rzucić sobie na przyszły rok wyzwania, że przeczytam wszystkie ksiażki roku Miasta Książek z ostatnich 10 lat. Rok w rok kupuję to, co polecasz, mamy bardzo podobny gust, tylko ciągle jakoś nie sięgam po te pozycje... Pora to zmienić:)
Pozdrawiam serdecznie!
-
2016/12/30 12:22:34
Żadnej z tych książek nie czytałam. Zamówiłam sobie pod choinkę "10 grudnia", ale nie dostałam ;) Dostałam listy Szymborskiej i Filipowicza, wiec nie czuje się skrzywdzona ;)

A jak tak patrzę na Twoje (najlepsze) książki z ostatnich 10 lat, to czytałam też tylko dwie:
- "Tysiąc wspaniałych słońc" - całkiem niedawno i byłam zachwycona. w sumie to jej słuchałam w interpretacji Marii Peszek, wykonanie tez było świetne

- "Korona śniegu i krwi" - też bardzo mi się podobała :)
-
2016/12/30 20:28:20
Mój wybór to "Małe życie" Yanagihary oraz "Sweetland" Crummeya, obie wywarły na mnie ogromne wrażenie. Na pewno kiedyś do nich wrócę.

Pozdrawiam :)
-
Gość: rewakino, *.icpnet.pl
2016/12/31 01:09:58
Po przeczytaniu twojego postu przejrzałam przeczytane pozycje na mojej liście i uderzył mnie fakt, że w tym roku w większości była to literatura lekka i łatwa. Przeczytałam mniej niż zazwyczaj bo tylko 29 książek, a i tak mam wrażenie, że kradnę mocno chwile na czytanie. Najbardziej mnie zaskoczyła powieść przeczytana w lipcu (i siedzi w głowie do teraz) "Pierwszych 15 żywotów Harrego Augusta" Claire North. Swoją drogą, lista sugestii z twojego bloga wciąż mi sie powiększa tylko czasu wciąż brak. Pozdrawiam.
-
2016/12/31 14:34:04
Właśnie ułożyłam własną listę 10 najlepszych tytułów mijającego roku. Pierwsza trójka wygląda tak:
1. Amerykaana, Chimamanda Ngozi Adichie
2. Prowadź swój pług przez kości umarłych, Olga Tokarczuk
3. Pani furia, Grażyna Plebanek

Pozdrawiam i życzę Ci samych wspaniałych lektur w nadchodzącym roku!
-
2017/01/03 09:21:05
Czytając tego typu listy, nagminnie uświadamiam sobie, jak wiele jest książek do przeczytania, a jak mało czasu, by przeczytać jeszcze i jeszcze więcej ;) Zapraszam również do mnie: www.blacklady.blogujaca.pl , łączę pozdrowienia, Justyna
-
2017/01/03 13:46:28
Widzę, że czasami powracamy pamięcią do tych samych tytułów. Całkiem niedawno ponownie sięgnęłam po "Zaginione Miasto Z". Dla mnie jest niesamowita.
Przypomniałaś mi też właśnie o "Hakawati. Mistrz opowieści" to było dla mnie jak jakieś odkrycie. Pamiętam, że pożerałam ją w szybkim tempie, aż nagle sobie uświadomiłam, że to wręcz nie przystoi i zwolniłam specjalnie, żeby móc się nią dłużej delektować.

W 2016 roku na mnie największe wrażenie wywarły publikacje Cherezińskiej, nie mam na myśli tylko tytułów wydanych w 2016. Cykle "Północna droga" i "Odrodzone królestwo" mnie zaczarowały. W tej Autorce niesamowite jest też to, że obudziła we mnie głód historii.
-
Gość: , 109.233.27.*
2017/01/03 14:34:33
Dzięki Twoim poleceniom odkryłam Cherezińską - jesienne wieczory upłynęły mi z HARDĄ i KRÓLOWĄ. Teraz połykam SYNA . Nie zawiodłam się też na Twoich wcześniejszych recenzjach, więc ochoczo, ale i z przerażeniem dopisuję kolejne lektury do mojej listy marzeń - tylko kiedy to przeczytam :-)
-
2017/01/03 20:47:54
Koniecznie musimy nadrobić "Ganbare!" zebrało tyle pozytywnych opinii, że jesteśmy ciekawe, co kryje się w środku. I "Sprawiedliwych zdrajców" wstyd się przyznać, ale nadal na liście do przeczytania!
Miło się czyta cudze zestawienia, zawsze można podpatrzeć coś, co się samemu przegapiło :-)
-
2017/01/04 05:40:33
U mnie zdecydowanie wygrała Elena Ferrante i cykl neapolitański. Na drugim miejscu Cherezińska (właśnie skończyłam "Niewidzialną Koronę", ale przed Piastami była Świętosława, a jeszcze przedtem saga norweska).
A czytałam w tym roku i Yanagiharę, i kilka innych bestsellerów...
-
Gość: , *.static.ip.netia.com.pl
2017/01/04 09:47:26
Nowe książki dodane do bibliotecznej kolejki:) a mam jeszcze dobrą wiadomość dla fanów p. Cherezińskiej ostatnia część trylogii piastowskiej jest zapowiedziana na stronie autorki na ten rok wreszcie ! Już się nie mogę doczekać, ogólnie staram się ograniczać ilość kupowanych książek ale po tą pobiegnę w dniu premiery przeczytam i puszczę w obieg: mąż mama i teściowa wszyscy zainfekowani Cherezińską dzięki tobie Padmo:).
-
2017/01/13 06:00:43
Wielkie dzięki za rekomendacje, inspiracje i jak zawsze fachowe podsumowanie. Wśród moich typów za 2016 znalazły się Twoje wybory z lat poprzednich, a kilka nowych tytułów spróbuję włączyć do tegorocznych lektur, choć stosik już jest niebotyczny. Moje zestawienie tu: haojiubujian.blox.pl/html
-
2017/01/13 14:58:11
Bardzo lubię czytać tego typu posty, bo okazuje się, że rynek wydawniczy jest tak szeroki, że każdy wybiera co innego :) . Tym lepiej! U nas wygrał Remigiusz Mróz.
-
2017/01/23 21:06:54
Wspaniały wpis. Moją lekturą numer 1 na ten rok stała się przeczytana na początku poprzedniego roku "Tajemna historia" Donny Tartt. Jeśli nie czytałaś - musisz to koniecznie zrobić. Widzę, że czytasz lekturę ambitną i wymagającą. Kilka książek wpadło mi w oko i chętnie po nie sięgnę.
-
Gość: keypax, *.dynamic.chello.pl
2017/01/30 22:10:22
A lubisz horrory? Spróbuj z Dom w środku lasu: www.facebook.com/domwsrodkulasu :)



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...