Blog > Komentarze do wpisu

Kiedy 2600 stron to za mało

Długo przyszło nam czekać na trzecią część cyklu piastowskiego. W międzyczasie Elżbieta Cherezińska napisała "Turniej cieni" (który podoba mi się najbardziej ze wszystkich jej książek) i dwutomowy cykl "Harda" i "Królowa", opowiadający o córce Bolesława Chrobrego. Miłośnicy jej książek czekali jednak na Władka, na to, żeby ten niski książę, który sam kazał nazywać się Łokietkiem, sięgnął wreszcie po koronę.

Cierpliwość, tak srodze wystawiana przez autorkę na próby, została nagrodzona. Książka jest gruba i spełnia wszystkie oczekiwania. Jest w niej Władek, równie niezmordowany i nieco dojrzalszy niż w poprzednich tomach. Jest Rikissa, piękna i zrównoważona, jest Michał - "złoty smok", są Kalina i Jemioła, rycerski Henryk z Lipy i ambitna Eliška. Są też nowi bohaterowie - intrygujący rycerze zakonni (krzyżowcy, szpitalnicy i templariusze), jest przeurocza postać Borutki i wielu innych. Jak zwykle podczas lektury książek Cherezińskiej bywa, trudno się początkowo połapać, zwłaszcza jeśli poprzednią część cyklu czytało się zaraz po tym, jak się ukazała, czyli ładnych kilka lat temu.

Pamiętać należy, że cały cykl piastowski to próba wypełnienia luk w naszej historii. O wielu postaciach nie wiemy nic ponad to, że żyły, a nawet to nie zawsze jest pewne. "Płomienna korona", podobnie jak poprzednie książki w serii, nie jest reporterskim zapisem drogi Władysława Łokietka do korony. To raczej wizja autorki, w miarę prawdopodobna. Nie jestem w stanie ocenić, na ile jest wierna faktom, a opinie znajomych historyków są podzielone. Ufam jednak autorce, która wertuje stare dokumenty i wydobywa na światło dzienne wszystko, co się da, dopowiadając swoją wersję wydarzeń tylko tam, gdzie wersja prawdziwa nie jest znana.

Nietrudno zresztą pamiętać o tym, że mamy do czynienia z fikcją. Nie brak w "Płomiennej koronie" elementów fantastycznych. Prasłowiańskie bóstwa ożywają, a walczący z poganami Krzyżacy nie raz nie będą mogli uwierzyć własnym oczom. Niektórym czytelnikom te motywy przeszkadzają, ja jednak nie mam nic przeciwko nim.

Wierzcie lub nie, ale przeczytanie "Płomiennej korony" zajęło mi dwa dni. Byłam na siebie zła - chciałam czytać nieco wolniej, przez kilka dni wracać do ulubionych bohaterów. Lektura tej książki nie jest może literacką ucztą, a do warstwy językowej mogłabym mieć kilka zastrzeżeń, ale cóż z tego? Dla mnie cykl piastowski to przede wszystkim pożywka dla wyobraźni. Czytając go, uświadamiam sobie, jak mało wiem o naszej historii i jak wiele się w niej kryje fascynujących opowieści. Trzy tomy to 2600 stron, czyli kilka, a nawet, jeśli jesteście bardziej ode mnie rozsądni lub akurat nie macie urlopu, kilkanaście wieczorów czystej rozrywki. A pod koniec i tak będzie wam mało. Czekam na kolejne opowieści, w międzyczasie znowu wertując książki historyczne i przeglądając Wikipedię w poszukiwaniu informacji o dzieciach, mężach, kuzynkach i innych krewnych bohaterów, których nie poznałam na lekcjach historii, a teraz chciałabym o nich wiedzieć więcej i więcej.

Moja ocena: 5/6

Poprzednie części cyklu:

poniedziałek, 11 września 2017, padma

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/09/12 08:19:33
Podobnie jak Ty, byłam zachwycona i żal, że to już koniec. Liczę na kolejne serie, wszak królów ci u nas był dostatek :)
-
2017/09/12 08:34:04
Ja czytałam dłużej niż 2 dni, ale i tak, gdy skończyłam, czułam ogromny niedosyt. Bardzo mis ie podobała ta część, zwłaszcza Władek i Rikissa :)

Jakże się ciesze, ze nie czytałam jeszcze Hardej i Królowej :)
-
2017/09/12 12:23:03
Własnie kupiłam w niedzielę całą trylogię. Nic o niej nie wiem poza ogólnymi opiniami z blogów (przeważnie bardzo dobrymi), nie czytałam też niczego innego tej autorki, ale mam nadzieję na coś naprawdę fajnego.
-
2017/09/12 19:33:26
jane_doe_blog - Ano, ja liczę na książkę o Kazimierzu. Ale myślę, że czasy Jagiellonów też całkiem ciekawe były :)

Vespera - Trzymam w takim razie kciuki, daj znać, czy Ci się podobała, jak już się uporasz z tymi tomiszczami :)

ange761 - O tak, ja też najbardziej lubiłam części o nich właśnie :)
-
2017/09/12 21:19:36
Lektura ostatniej części przede mną, a jeśli zatęsknisz za koronowanymi głowami, to polecam książkę Anny Brzezińskiej, "Córki Wawelu...".
-
Gość: Justyna, 31.179.175.*
2017/09/12 21:45:09
Ja zaczęłam się przymierzać do Jasienicy. Z cyklu koron pierwszy tom był chyba najsłabszy.
-
Gość: Kasia, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/09/13 12:54:08
Świętosława była siostrą Bolesława a nie jego córką :).
-
2017/09/13 14:55:19
Co prawda Cherezińskiej nic nie czytałem, ale znam to uczucie. Przeczytałem dobrze ponad 10 tysięcy stron powieści ze świata malazańskiego, a i tak mi mało.
-
2017/10/04 18:46:49
Spotkałam się z mieszanymi opiniami tej serii, jedni zachwalają, innych odstrasza dodana do macierzystej historii fantastyczność. Ale skoro ofiarowałam mojej mamie pierwszy tom, może sama kiedyś sięgnę i się przekonam, jak mi podchodzi:)
-
Gość: księgozbiór kasiny, 78.10.92.*
2017/10/09 10:22:31
To ja musiałabym zacząć od początku cyklu!
-
Gość: jadzik, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/10/29 13:42:04
Niestety, trzeba będzie poczekać dłużej na książki pani Cherezińskiej. Podczas spotkanie powiedziała, że na razie musi popracować nad scenariuszem "Hardej" do filmu i w przyszłym roku nie wyjdzie żadna powieść. Bardzo nad tym ubolewam.
-
2017/10/30 15:03:05
Dwa dni na tyle stron ? :D Wow , jestem pełen podziwu . zachęciłaś mnie do tej książki.



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...