uliczki nagród literackich

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Wiecie już, że lubię śledzić nagrody literackie. Zwłaszcza nagrody zagraniczne ułatwiają orientację w tym, co ciekawego wydaje się w innych krajach. O ile jednak sporo jest nagród brytyjskich, które obserwuję, z kilku nagród amerykańskich zdecydowanie preferuję nagrodę Pulitzera. Świetne książki bywają nagradzane National Book Award, ale często zapominam o tej nagrodzie, za to co roku w kwietniu czekam niecierpliwie na Pulitzera.

W tym roku laureatów poznamy jeszcze dzisiaj - nazwiska zwycięzców ogłaszane są o 15.00 czasu nowojorskiego. Jury przyznające Pulitzera nie dba o budowanie napięcia i nie zdradza zawczasu nazwisk finalistów - wszystkie karty będą odkryte dzisiaj.

Nagroda Pulitzera dla utworu fikcyjnego przyznawana jest (w różnych formach) od 1918 roku. Kiedyś nazywano ją nagrodą dla najlepszej powieści, od 1948 roku oficjalna nazwa brzmi The Pulitzer Prize for Fiction. Kryteria nie są zbyt jasne i w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ulegały lekkim zmianom. Generalnie przyjmuje się, że Pulitzera otrzymuje najlepsza powieść (lub zbiór opowiadań) amerykańskiego autora, a jury preferuje książki, które dotyczą różnych aspektów amerykańskiego życia.

Sam sposób wyboru laureata jest dość nietypowy. Troje jurorów (wybieranych co roku), czyta wszystkie zgłoszone powieści (przykładowo w 2012 było ich ponad 300), a następnie wybierają trójkę finalistów. Trzy wyselekcjonowane tytuły są następnie przedstawiane głównemu panelowi jurorów, w skład którego wchodzi osiemnaście osób. Ta właśnie grupa przyznaje nagrody we wszystkich kategoriach, a trójka jurorów wybierających książki, które znajdą się w finale, nie może rekomendować żadnego z tych trzech tytułów. Jury przyznające nagrodę może się za to zwrócić do jury nominującego finalistów w danej kategorii o wybranie czwartego tytułu, jeśli żaden z trzech pierwotnie nominowanych nie spełni oczekiwań jurorów.

Wydaje się to dość skomplikowane, a w dodatku czasami dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy to nagroda nie zostaje w ogóle przyznana. Tak było w 2012 roku, kiedy troje jurorów wybrało trzy mocne tytuły, zaś panel główny postanowił nie przyznać nagrody, nie próbując nawet skłonić jurorów nominujących do wskazania czwartej opcji.

Może jednak właśnie dlatego, że proces przyznawania nagrody jest dwuetapowy, a może mimo tego, tytuły nagradzane Pulitzerem bywają naprawdę ciekawe i warto się nimi interesować. Przygotowałam dla was listę wszystkich książek, które dostały Pulitzera w tej właśnie kategorii. Podzielcie się w komentarzach tytułami, które czytaliście i polecacie!


Laureaci nagrody Pulitzera

 

2015 „Światło, którego nie widać” Anthony Doerr

2014 „Szczygieł” Donna Tartt

2013 „Syn zarządcy sierocińca” Adam Johnson

2012 nie przyznano

2011 „Zanim dopadnie nas czas” Jennifer Egan

2010 „Majsterka” Paul Harding

2009 „Okruchy codzienności” Elizabeth Strout

2008 „Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao” Junot Diaz

2007 „Droga” Cormac McCarthy

2006 „March” Geraldine Brooks

2005 „Gilead” Marilynne Robinson

2004 „Znany świat” Edward P. Jones

2003 „Middlesex” Jeffrey Eugenides

2002 „Koniec Empire Falls” Richard Russo

2001 „The Amazing Adventures of Kavalier & Clay” Michael Chabon

2000 „Tłumacz chorób” Jhumpa Lahiri

1999 „Godziny” Michael Cunningham

1998 „Amerykańska sielanka” Philip Roth

1997 „Opowieść o amerykańskim marzycielu” Martin Dressler

1996 „Independence Day” Richard Ford

1995 „Kronika ryta w kamieniu” Carol Shields

1994 „Kroniki portowe” Annie Proulx

1993 „A Good Scent from a Strange Mountain” Robert Olen Butler

1992 „Tysiąc akrów” Jane Smiley

1991 „Rabbit at Rest” John Updike

1990 „Mambo Kings śpiewają o miłości” Oscar Hijuelos

1989 „Lekcje oddychania” Anne Tyler

1988 „Umiłowana” Toni Morrison

1987 „A Summons to Memphis” Peter Taylor

1986 „Na południe od Brazos” Larry McMurtry

1985 „Sprawy zagraniczne” Alison Lurie

1984 „Chwasty” William Kennedy

1983 „Kolor purpury” Alice Walker

1982 „Jesteś bogaty, Króliku” John Updike

1981 „Sprzysiężenie głupców” John Kennedy Toole

1980 „Pieśń kata” Norman Mailer

1979 „The Stories of John Cheever” John Cheever

1978 „Elbow Room” James Alan McPherson

1977 nie przyznano

1976 „Dar Humboldta” Saul Bellow

1975 „Gettysburg” Michael Shaara

1974 nie przyznano

1973 „The Optimist’s Daughter” Eudora Welty

1972 „Angle of Repose” Wallace Stegner

1971 nie przyznano

1970 „Zły charakter” Jean Stafford

1969 „Dom utkany ze świtu” Navarre Scott Momaday

1968 „Wyznania Nata Turnera” William Styron

1967 „Fachman” Bernard Malamud

1966 „Collected stories” Katherine Anne Porter

1965 „The Keepers of the House” Shirley Ann Grau

1964 nie przyznano

1963 „Koniokrady” William Faulkner”

1962 „Oścień smutku” Edwin O’Connor

1961 „Zabić drozda” Harper Lee

1960 „Advice and Consent” Allen Drury

1959 „Podróże Jamiego McPheetersa” Robert Lewis Taylor

1958 „A Death in the Family” James Agee

1957 nie przyznano

1956 „Andersonville” MacKinlay Kantor

1955 „Przypowieść” William Faulkner

1954 nie przyznano

1953 „Stary człowiek i morze” Ernest Hemingway

1952 „Bunt na okręcie” Herman Wouk

1951 „The Town” Conrad Richter

1950 „Droga na zachód” A. B. Guthrie

1949 „Guard of Honor” James Gould Cozzens

1948 „Tales of the South Pacific” James A. Michener

1947 „Gubernator” Robert Penn Warren

1946 nie przyznano

1945 „A Bell for Adano” John Hersey

1944 „Journey in the Dark” Martin Flavin

1943 „Dragon’s Teeth” Upton Sinclair

1942 „In This Our Life” Ellen Glasgow

1941 nie przyznano

1940 „Grona gniewu” John Steinbeck

1939 „Roczniak” Marjorie Kinnan Rawlings

1938 „The Late George Apley” John Phillips Marquand

1937 „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell

1936 „Honey in the Horn” Harold L. Davis

1935 “Now in November” Josephine Winslow Johnson

1934 “Lamb in His Bosom” Caroline Miller

1933 “The Store” T. S. Stribling

1932 “Łaskawa ziemia” Pearl S. Buck

1931”Years of Grace” Margaret Ayer Barnes

1930 „Laughing Boy” Oliver Lafarge

1929 ”Scarlet Sister Mary” Julia Peterkin

1928 „Most San Luis Rey” Thornton Wilder

1927 „Early Autumn” Louis Bromfield

1926 „Arrowsmith” Sinclair Lewis

1925 „So Big” Edna Ferber

1924 „The Able McLaughlins”

1923 „One of Ours” Willa Cather

1922 „Smuga słońca” Booth Tarkington

1921 „Wiek niewinności” Edith Wharton

1920 nie przyznano

1919 „The Magnificent Ambersons” Booth Tarkington

1918 „His Family” Ernest Poole

Update:

Pulitzer Prize for Fiction w roku 2016 otrzymał Viet Thanh Nguyen za debiutancką powieść "The Sympathizer", która ma się ukazać jeszcze w tym roku nakładem Wydawnictwa Akurat. Akcja rozpoczyna się w Sajgonie w 1975 roku, a bohaterem jest mężczyzna rozdarty, podwójny agent, idealista i zdrajca. Brzmi to całkiem intrygująco, będę niecierpliwie czekała na polskie wydanie! Pełną listę laureatów i finalistów znajdziecie na stronie Pulitzer.org.


poniedziałek, 20 października 2014

W miniony weekend zakończył się jesienny sezon przyznawania nagród literackich. W ciągu ostatnich kilku tygodniu wręczono Nike, literackiego Nobla, nagrodę Bookera i wreszcie nagrodę Angelusa. Niektórzy czytelnicy z radością wynotowują kolejne nazwiska i tytuły, inni jednak zarzekają się, że ekscytowanie się nagrodami literackimi to swego rodzaju snobizm, a prawdziwy czytelnik czyta po prostu to, na co ma ochotę, a nie to, co wybrało jakieś bliżej mu nie znane gremium jurorskie.

Niewątpliwie sięganie akurat po te książki, które zdobyły jakieś nagrody, ma coś ze snobizmem wspólnego. Jednak akurat ten rodzaj snobizmu mi nie przeszkadza. Dobre książki potrzebują jak najlepszej promocji. Przy ogromnym wyborze nowych tytułów łatwo jest przegapić wartościowe lektury, a naklejka informująca o tym, że dana książka została nagrodzona Pulitzerem, Bookerem lub Nike może przykuć wzrok potencjalnego czytelnika. Nagroda Nobla powoduje, że na naszym rynku co roku pojawia się szeroki wybór książek napisanych przez laureata, często wcześniej słabo znanego polskim czytelnikom. Booker, Pulitzer i nagroda Goncourtów to znakomite drogowskazy, pomagające wydawcom wyszukać interesujące nowości na rynkach zagranicznych. Ja reaguję na nie jak kot na wątróbkę – rzucam się niecierpliwie na listy nominowanych tytułów. Godzinami przeglądam potem recenzje w sieci, szukając informacji o nieznanych mi pisarzach. Czekam na polskie wydania lub zamawiam zagraniczne, jeśli są dostępne w języku, który znam.

Jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce dominowała nagroda Nike. Oczywiście, jej siła była wtedy naprawdę imponująca – „Widnokrąg” Myśliwskiego sprzedał się w 100 tysiącach egzemplarzy! Potem ten wpływ wyników nagrody na sprzedaż zdecydowanie zmalał, ale też rynek nagród literackich się rozwinął. Pojawiła się nagroda Angelusa, Gdyńska Nagroda Literacka, nagroda Wielkiego Kalibru. Na księgarnianych stolikach można znaleźć sporo tytułów wyróżnionych lub nagrodzonych, sprzedaż się więc siłą rzeczy rozkłada. Nie ma w tym jednak chyba niczego złego, to nawet lepiej, że czytelnik dostaje kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tytułów, wybranych przez ludzi, którzy w jakiś sposób się na tym znają.

Nawet profesor Czapliński, wieloletni juror nagrody Nike, który przyznaje, że nagrody literackie są przejawem literackiego snobizmu, ale jednocześnie nie kryje, że taki snobizm pochwala! „Kultura rozwija się dzięki snobizmom” – mówi, i w pewnym stopniu ma rację. Z jakiegoś powodu idziemy po raz pierwszy w życiu z własnej woli do opery, filharmonii, teatru. Czasem z ciekawości, ale często dlatego, że ktoś nas do tego namówił, a my mu zaufaliśmy.

Przyznawanie nagród literackich to nic innego, jak namawianie ludzi do sięgania po konkretne książki. Jurorzy wykonują dla nas ogromną pracę. Jurorzy nagrody Bookera czytają ponad sto książek w ciągu trzech miesięcy. Robert Douglas-Fairhurst, jeden z członków zeszłorocznego jury, powiedział, że w ciągu dziesięciu miesięcy przeczytał 151 książek! Po to, żebyśmy my, czytelnicy, dostali listę kilkunastu wartych uwagi tytułów. I o ile w pewnych kategoriach ja jako czytelnik mogłabym sobie bez takich drogowskazów w postaci nagród poradzić, to kiedy zaczynam interesować się gatunkami, o których wiem niewiele, albo literaturą z krajów, które znam słabo, lista nagrodzonych tytułów staje się znakomitym punktem wyjścia.

Czy warto więc być literackim snobem i sprawdzać, kto dostał Nobla, a kto Angelusa? Ja jestem całym sercem za, ale chętnie usłyszę, co Wy macie na ten temat do powiedzenia!

Laureaci nagród literackich przyznanych w październiku:

Nike – Karol Modzelewski „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca”

Man Booker Prize – Richard Flanagan „The Narrow Road to the Deep North”

Literacka nagroda Nobla – Patrick Modiano

Nagroda Literacka Europy Środkowej Angelus – Pavol Rankov „Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)”

Nagroda Kościelskich Krzysztof Siwczyk "Dokąd bądź" (poemat)

Nagroda im. Beaty Pawlak – Mateusz Janiszewski "Dom nad rzeką Loes" (reportaż) i Adam Lach "Stigma" (album)

Sięgniecie po którąś z nagrodzonych książek? Ja na pewno przeczytam Flanagana i Rankova!



poniedziałek, 18 czerwca 2012

Może się mylę, ale mam wrażenie, że w Polsce nagroda im. Ondaatje, czyli The Royal Society of Literature Ondaatje Prize jest mało znana. Ja sama natykałam się wiele raz na wzmianki o niej, ale nigdy bliżej się jej nie przyglądałam. Ostatnio jednak przyznano ją książce, która mnie zainteresowała, przy okazji więc zajrzałam na oficjalną stronę nagrody i zachwyciłam się. Jest to bowiem nagroda przyznawana dokładnie takim książkom, jakie lubię: dla prozy, poezji lub reportażu, które najlepiej oddają "ducha danego miejsca" ("the spirit of a place"). Fundatorem nagrody jest Christopher Ondaatje, brat znanego pisarza Michaela Ondaatje.

Z radością odkryłam, iż mam w domu dwie książki nagrodzone tą nagrodą w ubiegłych latach. W dodatku spora część z nich albo już się ukazała, albo wkrótce ukaże się w Polsce. Lista dotychczasowych zwycięzców przedstawia się następująco:

2011   Edmund de Waal "The Hare with Amber Eyes" (w zapowiedziach wydawnictwa Czarne na kwiecień 2013 - reportaż o odkrywaniu historii własnej rodziny poprzez śledzenie losów niezwykłej kolekcji japońskich figurek netsuke)

2010   Ian Thomson "The Dead Yard: Tales of Modern Jamaica" (mroczny reportaż o Jamajce)

2009   Adam Nicolson "Sissinghurst: An Unfinished History" (historia odziedziczenia historycznego pałacu i wspaniałego ogrodu angielskiego, przeplatana losami rodziny zamieszkującej to miejsce przez stulecia)

2008   Graham Robb "The Discovery of France" (podtytuł "Geografia historyczna: od Wielkiej Rewolucji do I Wojny Światowej" - opowieść o podróżach przez Francję, sporządzaniu map, pielgrzymkach, migracjach przed laty przez kraj, w którym większość ludzi nie mówiła wtedy po francusku)

2007   Hisham Matar "In the Country of Men" (po polsku jako "W kraju mężczyzn" - o dzieciństwie w Libii)

2006   James Meek "The People’s Act of Love" (po polsku jako "Ludowy akt miłości" - powieść o uciekinierze z kolonii karnej na Syberii w roku 1919)

2005   Rory Stewart "The Places In Between" (w zapowiedziach wydawnictwa Czarne  na wrzesień 2013 - o szaleńczej, pieszej podróży przez Afganistan))

2004   Louisa Waugh "Hearing Birds Fly" (o roku spędzonym na uczeniu angielskiego w małej wiosce w Mongolii)

 

Czyż ta lista nie wygląda interesująco? Równie ciekawe są tegoroczne nominacje:

Julia Blackburn "Thin Paths: Journeys in and around an Italian Mountain Village"

Teju Cole "Open City"

Paul Farley, Michael Symmons Roberts "Edgelands: Journeys into England's True Wilderness"

Olivia Laing "To the River: A Journey Beneath the Surface"

Tim Robinson "Connemara: A Little Gaelic Kingdom"

Zdobywcą nagrody w roku 2012 jest Rahul Bhattacharya za debiutancką książkę "The Sly Company of People Who Care" - indyjski pisarz opowiada o południowoamerykańskiej Gujanie i zbiera świetne recenzje.

Chyba skuszę się na tę książkę, zapowiada się bardzo egzotycznie i fascynująco, zresztą jeszcze kilka innych książek wymienionych wyżej mnie kusi:) Nagrodę będę z pewnością obserwować!

wtorek, 18 października 2011

Dzisiaj przypada noc Bookera. Kiedyś większą wagę przywiązywałam do tej nagrody i próbowałam przeczytać choć kilka nominowanych tytułów przed ogłoszeniem wyników. Ostatnio brak mi do tego zapału, tym niemniej dzień wręczenia nagrody odnotowuję w swoim kalendarzu i czekam na niego z ciekawością, tak jak tysiące czytelników na całym świecie. Tegoroczny Booker wzbudził mnóstwo kontrowersji, co zresztą staje się powoli normą. Zanim więc poznamy zwycięzcę, warto może przez chwilę zastanowić się, dlaczego nagrody literackie są dla nas, czytelników, ważne, i czy w ogóle powinny?

Jesień w nagrody literackie obfituje. W Polsce sezon otwiera wręczenie statuetki Nike, kilka tygodni później poznajemy nazwisko laureata literackiego Nobla, aby wreszcie zakończyć ten cykl Bookerem - wtedy możemy cierpliwie czekać na wiosnę i Orange Prize oraz Pulitzera. Niewątpliwie nagrody literackie podnoszą sprzedaż. Ale czy dla nas, czytelników, są i powinny być istotne?

Z przyznaniem każdej nagrody wiążą się jakieś kontrowersje - w mediach toczone są dyskusje o nominowanych i pominiętych, na jurorów ciskane są gromy. Te dyskusje są ważne - pobudzają ciekawość, skłaniają do zapoznania się z książkami choćby po to, aby wyrobić sobie własną opinię. Czy jednak zawsze tak się dzieje? Nie sądzicie, że wyjątkowo cicho było w tym roku o Nike? Czy najważniejsza polska nagroda literacka nie powinna wzbudzać większego zainteresowania? Na blogach i forach książkowych dało się usłyszeć pojedyncze głosy, że nagroda ta staje się zbyt oderwana od naszej czytelniczej rzeczywistości, książki są zbyt ambitne, a dyskusje na temat wyboru dokonanego przez jury toczą się rzadko i po cichu. I chociaż wydaje mi się, że wśród nominowanych jest sporo książek jak najbardziej przystępnych, a już na pewno po wiele warto sięgnąć, to trudno się nie zgodzić z tym, że coraz mniej się o Nike mówi (zwłaszcza jeśli porównać to z niewiarygodnie ożywioną debatą na temat Bookera w mediach brytyjskich!). W naszych księgarniach trudno znaleźć stoliki, na których leżałyby wszystkie nominowane książki, co jest normą w księgarniach brytyjskich. W mediach bezpośrednio z tą nagrodą nie związanych mało jest artykułów na jej temat, niewielu blogerów recenzuje nominowane książki. Przykre to i smutne, bo przecież taka nagroda mogłaby się znacznie lepiej przysłużyć promocji czytelnictwa. Czy faktycznie Nike jest zbyt ambitne? Czy gdyby wśród nagradzanych książek było więcej, nazwijmy to bestsellerów, jej znaczenie by wzrosło? Czy wręcz przeciwnie, zdewaluowałaby się kompletnie?

W odpowiedzi na te pytania może pomóc analiza losów nagrody Bookera, która w ostatnich latach zdaje się iść w kierunku większej przystępności, poświęcając po drodze część swoich ideałów. Dawniej książki nagradzane były za swoją wartość literacką przede wszystkim, i wtedy można było natrafić na prawdziwe arcydzieła, do których aż chce się wracać wielokrotnie - "Opętanie" A. S. Byatt, "Dzieci północy" Rushdiego i kilka innych. Ostatnio jednak jurorzy otwarcie przyznają, że nagradzają nie tyle za wartość literacką, ale za "readability", czyli to, czy książkę łatwo się czyta, czy jest przystępna. I sypią się zewsząd gromy, że nagroda się zdewaluowała. Powstał nawet pomysł stworzenia nagrody konkurencyjnej, która nie ograniczałaby się tylko do autorów z krajów Wspólnoty Brytyjskiej, ale dopuszczałaby wszystkie książki wydane w danym roku w Wielkiej Brytanii w języku angielskim. Swojego poparcia dla tej inicjatywy udzielili także laureaci Bookera, w tym John Banville, i inni znani pisarze, między innymi David Mitchell. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj

W którą więc należałoby pójść stronę? Być może w sytuacji, w której tak wiele osób nie czyta, warto byłoby wykonać lekki ukłon w stronę publiczności i nominować książki, których lektura nie okaże się doświadczeniem zniechęcającym do czytania jako takiego. Nie chciałabym jednak, aby nagle nagrody wędrowały do książek przeciętnych, napisanych siermiężnie, ale za to wciągających. Chciałabym móc na liście nominowanych odkryć tytuł, który zachowam na półce i w pamięci, który się nie zestarzeje za kilka miesięcy, zastąpiony przez kolejne mu podobne. Tytuł, który będę czytać za kilkanaście lat raz jeszcze z moją córką. Czy da się znaleźć złoty środek? Na pewno nie jest to łatwe. Może należałoby listy nominowanych bardziej dywersyfikować? Na liście finalistów Bookera coraz częściej pojawiają się ostatnio kryminały i powieści przygodowe, które mają chyba właśnie przyciągnąć mniej wyrobionego czytelnika. Od najbardziej znanej i jakby nie patrzeć prestiżowej nagrody oczekiwalibyśmy chyba jednak czegoś więcej? Z drugiej strony bardziej ambitna Nike specjalnie nie ekscytuje... A jednak wierzę, że wielka literatura trafia do serc wielu czytelników, także tych, którzy zazwyczaj sięgają po książki wyeksponowane na półce bestsellerów. Jeannette Winterson napisała dzisiaj w The Guardian, że chociaż dzisiejszy zwycięzca trafi zapewne na nocne stoliki w wielu angielskich domach, nie to powinno się liczyć. Zmienienie serca jednej choćby osoby jest ważniejszym, większym osiągnięciem i takie książki powinny być premiowane. Aczkolwiek z drugiej strony, co powiedziałaby Winterson w Polsce, w której książki nagrodzone Nike nie trafiają pewnie nawet do 1% gospodarstw?

Przy tych wszystkich wątpliwościach, nagroda Bookera wciąż ożywia środowisko czytelnicze w Wielkiej Brytanii. A nieco inny charakter list nominowanych być może jest czysto przypadkowy, w końcu ostatecznie wszystko zależy od jurorów, którzy co roku są zmieniani. Laureaci Bookera są regularnie tłumaczeni na inne języki, nagrodzone książki są też właściwie zawsze wydawane po polsku, prestiż tej nagrody jest więc naprawdę duży. Mnie co roku ekscytuje, i chociaż nie udało mi się jeszcze przeczytać żadnego z nominowanych tytułów, ciekawa jestem, kto wygra i prawdopodobnie się z tą książką spróbuję zapoznać. Zresztą od wielu prawie zawsze czytam zwycięską książkę (wyjątkiem jest zeszłoroczny laureat, który wyjątkowo mnie nie pociąga).

Czy sądzicie, że nagrody powinny wędrować do książek bardziej przystępnych i bardziej popularnych, czy raczej jurorzy powinni skupić się na wyławianiu prawdziwych pereł? Czy warto używać nagrody do propagowania czytania, czy raczej szukać książek, które faktycznie zmienią nasze serca? Czy Nike jest za mało przystępna i przez to niepopularna, a Booker się dewaluuje, nominując czytadła, a nie wielkie dzieła? A może w Polsce po prostu brak jest nagrody, który przyznawana byłaby tylko powieściom? Może obecność esejów i poezji na liście nominowanych czyni ją bardziej hermetyczną?

Booker ekscytuje też samych pisarzy - to chyba oczywiste. Czy jednak czasem nie za bardzo? A może w ogóle nagrody literackie są absurdem? Jak można porównać dwa dzieła sztuki, którymi przecież są, a przynajmniej bywają, dzieła literackie? Takie porównanie zawsze będzie nieobiektywne. Niekompetencja jurora może skrzywdzić świetną książkę, a tym samym autora, jeśli ten się zbytnio przejmie. Chociaż wszyscy to wiemy, to jednak siła promocyjna nagród jest tak wielka, że powstają wciąż nowe...

Nagroda Bookera zostanie wręczona dzisiaj po 22.00 naszego czasu. BBC zamieszcza relację online, niestety nie można jej obejrzeć z Polski... Pozostanie mi tylko odświeżanie stron www w oczekiwaniu na najświeższe info... I choć Booker nie przyciąga mojej uwagi na tyle, żebym rzucała się na cała szóstkę finalistów, to nie sposób odmówić mu magii, i dlatego właśnie co roku spędzam jeden październikowy wieczór przed komputerem, niecierpliwie czekając na wynik.



Tegoroczni finaliści - kto zdobędzie tę jakże pożądaną nagrodę?

Update: Wygrywa faworyt - Julian Barnes za "The Sense of an Ending". Wygląda na to, że zwyciężyła Literatura przez duże L. Czy tak miało być, czy też debata o dewaluacji Bookera miała na to wpływ? A może właśnie w ten sposób Booker wygrywa - nominując książki poczytne, dobrze się sprzedające, a nagradzając takie, które prezentują sobą coś więcej? Nie byłam pewna, czy szybko sięgnę po nagrodzoną książkę, ale skoro to Barnes, nie będę się ociągać:) A Wy?

czwartek, 17 marca 2011

Jestem tak zarobiona, że mało brakowało, a przegapiłabym nominacje do Orange Prize. Jest to nagroda dla książek napisanych w języku angielskim przez kobiety, przyznawana przez kobiece jury. Zawsze z ciekawością przeglądam listę nominowanych tytułów, zwłaszcza że zawsze znajduję na niej kilka, które mnie interesują. Niektóre trafiają nawet po jakimś czasie na polski rynek, co mnie cieszy. Lista nominowanych liczy sobie 20 tytułów, z czego siedem to książki brytyjskie, sześć amerykańskie, jedna irlandzka, jedna o Sudanu, chociaż autorka pochodzi z Egiptu a mieszka w Katarze i Wielkiej Brytanii, jedna z Kanady, jedna z Indii, jedna autorstwa Brytyjki mieszkającej w Nigerii, potem Brytyjki mieszkającej w Sierra Leone i Amerykanki żyjącej w Serbii.

Lyrics Alley - Leila Aboulela

Lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku w Sudanie, losy rodziny Abuzied - dwie żony patriarchy rodu walczą ze sobą, a gdy syn spadkobierca ulega prawie śmiertelnemu wypadkowi, jego życie będzie musiało ulec całkowitej zmianie. Czytałam kiedyś regularnie blog autorki i chętnie przeczytam wreszcie jakąś jej powieść, Sudan jest dodatkowym bonusem.

Jamrach's Menagerie - Carol Birch

Dziewiętnasty wiek, młody mężczyzna dzięki przypadkowi zostaje praktykantem u znanego podróżnika i odkrywcy i wraz z nim wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu legendarnych smoków z Komodo. Brzmi za bardzo przygodowo, ale podróż do Indonezji mnie kusi, może być na początek na papierze.

Room - Emma Donoghue

Najbardziej znana powieść z listy, finalistka Bookera. Bohaterem jest pięcioletni Jack, który żyje wraz z matką w czterech ścianach pokoju. Książka zbiera mnóstwo bardzo entuzjastycznych recenzji, myślę, że byłoby to bardzo dziwne, gdybyśmy wkrótce nie doczekali się polskiego wydania. Bronię się przed tą książką, ale nie wierzę we własną skuteczność;)

The Pleasure Seekers - Tishani Doshi

Rok 1968, Babo Patel wyjeżdża z rodzinnego Mardasu poszukać szczęścia w Londynie. Złe przeczucia jego ojca sprawdzają się w chwili, gdy Babo zakochuje się bez pamięci w dziewczynie z Walii - ten romans na zawsze zmieni obie rodziny. Autorka jest indyjską poetką i tancerką. Podobno oparta na faktach, może przeczytam.

Whatever You Love - Louise Doughty

Laura, której dziewięcioletnia córeczka ginie w wypadku, próbuje na własną rękę poszukać sprawiedliwości. Otwierają się przy tym stare rany, a Laura będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze śmiercią córki, ale także z dawnym romansem, który doprowadził do jej narodzin. Hmm, nie za dużo na nią spada?

 A Visit from the Goon Squad - Jennifer Egan

Życie potentata z branży muzycznej i jego asystenta od dzieciństwa prawie do czasów współczesnych. Autorka wydawana już w Polsce, i już poprzednio mi się nie spodobała, a branża płytowa mnie nie kręci.

The Memory of Love - Aminatta Forna

Kolejna znana na naszym rynku autorka. Psycholog z Wielkiej Brytanii wyjeżdża do Sierra Leone w przededniu wojny domowej w tym państwie. Tam nawiązuje niezwykła przyjaźń z charyzmatycznym młodym chirurgiem. Sierra Leone? Tak, koniecznie, chętnie sięgam po książki o miejscach, których kompletnie nie znam, zwłaszcza jeśli zawierają w sobie kawałek historii.

The London Train - Tessa Hadley

Mężczyzna i kobieta spotykają się w londyńskim pociągu. On jest Walijczykiem, w Londynie szuka zaginionej córki. Ona wraca do Cardiffu, do domu, który odziedziczyła po rodzicach. Oboje są w przełomowym momencie swojego życia, a przypadkowe spotkanie będzie miało poważne konsekwencje. Lubię opowieści o przypadkach zmieniających nasze życia.

Grace Williams Says it Loud - Emma Henderson

Historia dwójki ludzi zamkniętych w szpitalu psychiatrycznym. Nie trafia do mnie opis wydawcy.

The Seas - Samantha Hunt

Dziewczyna z podupadającego nadmorskiego miasteczka zakochuje się w weteranie wojennym, starszym od niej o 13 lat. Ojciec powiedział jej kiedyś, że narodziła się w morzu, a teraz nawiedzają ją dziwne wizje o mitycznej miłości między syreną a śmiertelnikiem, która jest skazana na potępienie. Próba złagodzenia bólu dojrzewania sprawia, że dziewczyna trafia do więzienia, To, jak się z niego wydostanie, to materiał na legendę. Syrenka i śmiertelnik? Mam jakieś deja vu;)

The Birth of Love - Joanna Kavenna

Historia, w której przeplatają się nauka, narodziny nowego życia i śmierć. Akcja toczy się w wietnamskim szpitalu dla obłąkanych w końcu dziewiętnastego wieku,w którym zamknięty zostaje lekarz, który twierdzi, że niemycie rąk przez jego kolegów przyczynia się do śmierci noworodków, w norweskim centrum rozrodczym w roku 2153 i w Londynie w roku 2009. Hmm, gdyby nie wątek futurystyczny, to byłabym na tak, ale może chociaż ten Wietnam uratuje sprawę?

Great House - Nicole Krauss

Kolejna znana u nas autorka i kolejna wielowątkowa historia (przeplatające się różne wątki zdają się być znakiem rozpoznawczym tegorocznej listy), tocząca się w Chile, w Londynie i w Jerozolimie. Motywem łączącym wszystko w calość są tajemnicze przedmioty z przeszłości, znajdowane w szufladach biurka. Nie przebrnęłam przez poprzednią powieść Nicole Krauss, ale może miały na to wpływ różne powody osobiste, jeśli więc będę miała okazję, to sięgnę po jej nową książkę.

The Road to Wanting - Wendy Law-Yone

Na Ga, Birmanka porzucona przez amerykańskiego kochanka z jednym dolarem w banku i biletem do Birmy w jedną stronę, trafia do miasta leżącego na granicy Chin i Birmy. Zachęca mnie głównie ze względu na miejsce akcji.

The Tiger's Wife - Téa Obreht

Młoda lekarka próbuje się pogodzić ze śmiercią swojego dziadka na dotkniętych wojną Bałkanach. Znajduje stary, zniszczony egzemplarz księgi dżungli i zostaje wciągnięta w niezwykłą historię Żony Tygrysa. Jeśli to realizm magiczny, to czemu nie? Ale streszczenie brzmi dziwnie.

The Invisible Bridge - Julie Orringer

Rok 1937, węgierski student architektury przyjeżdża na stypendium do Paryża z jedną walizką i listem do tajemniczego odbiorcy. W tym czasie jego młodszy brat zaczyna studia medyczne w Modenie, a młodszy rzuca szkołę dla sceny. Wszystkich schwyta dramat wojny nadciągającej nad Europę. Niby to już było, ale może Julie Orringer ma coś nowego do powiedzenia, albo do przypomnienia?

Repeat it Today with Tears - Anne Peile

Susanna to skryte dziecko, ogarnięte obsesją odszukania ojca, którego nigdy nie poznała. Gdy jako nastolatka odnajduje jego adres, jedzie do niego ukrywając swoją tożsamość i wdaje się w romans, którego konsekwencje muszą być tragiczne. Brzmi mało zaskakująco, ale kto wie?

 Swamplandia! - Karen Russell

Dwunastolatka mieszkająca w parku rozrywki na Florydzie, którego atrakcją są aligatory, musi zmierzyć się z bólem po śmierci matki, a przy okazji poradzić sobie z siedemdziesięcioma aligatorami, które ma pod swoją opieką, a także samotnie wyruszyć na niebezpieczne mokradła. Trochę udziwnione, jak dla mnie.

The Secret Lives of Baba Segi's Wives - Lola Shoneyin

Bolanle, młoda i wykształcona Nigeryjka, ku zdumieniu swojej ambitnej matki, godzi się zostać czwartą żoną bogatego Baba Segi. Jej dyplom jest wprawdzie dla nowej rodziny prawdziwym trofeum, ale jednak rola żony to rodzenie dzieci. Tylko że mąż jakoś dziwnie często cierpi na bóle brzucha... Mam słabość do literatury nigeryjskiej, ale bóle brzucha i dobrowolne rodzenie dzieci starszemu, nieatrakcyjnemu facetowi z trójką żon? Nie jestem przekonana...

The Swimmer - Roma Tearne

Mała wioska w Suffolk. Ria, samotna poetka w średnim wieku i Ben, młody lekarz ze Sri Lanki czekający na przyznanie mu azylu politycznego, nawiązują niezwykłą przyjaźń. Jednak nienawiść czai się w pobliżu, a jej konsekwencji nikt nie jest w stanie przewidzieć. Czy mi się tylko wydaje, czy te wszystkie opisy brzmią podobnie, tylko sceneria się zmienia? Tu również autorka opiera swoją opowieść na własnych doświadczeniach, i znowu być może mnie to skusi, ale tylko być może...

Annabel - Kathleen Winter

Chłodny i piękny krajobraz Kanady, a w nim dziecko-hermafrodyta. Wychowany jako chłopiec, jednak żeńska cząstka jego osoby nie daje się całkiem pogrzebać. Raczej nie dla mnie.

Posiadanie Kindle'a sprawia, że inaczej patrzę na tę listę niż co roku. Wiem, że mogłabym w każdej chwili zacząć czytać dowolną z tych książek, ale, o dziwo, nie kusi mnie to wcale. Nie znaczy to, że nie interesuje mnie żaden tytuł - wręcz przeciwnie! Cieszę się widząc tyle powieści z egzotycznymi krajami w tle, lubię taką literaturę. Na pewno chciałabym sięgnąc po opowieść z Sudanu i ze Sierra Leone, słynny "Room" też w końcu wyląduje w moich rękach, ale czy coś jeszcze? Zobaczymy, niektóre autorki są mi znane i ich nazwiska zachęcają. Poza tym od początku stycznia w ogóle nie kupuję książek, wyjatek zrobiłam tylko raz dla osiemnastowiecznych powieści znalezionych na wyprzedaży w księgarni językowej. Faktem jest, że dostaję sporo nowości od wydawnictw, ale zawsze tak było, a i tak kupowałam kolejne;) Dziwnie się czuję nie wchodząc do księgarń, aczkolwiek naprawdę nie mam w tej chwili potrzeby kupowania jakichkolwiek książek - może za bardzo nęcą mnie tytuły z moich własnych półek? Ciekawa jestem, kiedy się to zmieni... A także, które z powyższych książek trafią do finału...

piątek, 16 kwietnia 2010

Kilka interesujących mnie nagród literackich zostało ogłoszonych w tym tygodniu. Po pierwsze, Pulitzer Prize for Fiction, która w tym roku powędrowała do debiutanta! "Tinkers" Paula Hardinga to historia o stracie, miłości, umieraniu i dzikim pięknie przyrody. Nowa Anglia, stary człowiek umiera. Powoli pogrąża się we wspomnieniach, w których łączy się ponownie ze swoim ojcem i jeszcze raz przeżywa ból i radość swojej młodości.

Niestety, jeszcze nie doczekaliśmy się polskiego wydania książki nagrodzonej Pulitzerem rok temu, więc obawiam się, że i na tą możemy dość długo poczekać...

  

 

 

 

 

 

Kolejna nagroda, którą śledzę, to Commonwealth Writers' Prize, którą w tym roku otrzymał pisarz indyjski Rana Dasgupta za powieść o Bułgarii - ciekawe połączenie. "Solo" to opowieść o życiu kończącego sto lat bułgarskiego samotnika, która jednocześnie śledzi 100 lat historii Bułgarii. Książka od dawna zbiera pozytywne recenzje nie tylko w gazetach, ale także na blogach i wydaje się faktycznie warta zainteresowania.

Więcej o "Solo" np. w The Guardian oraz w recenzji Johna Self a o Pulitzerze na oficjalnej stronie.

środa, 17 marca 2010

Andrea Levy "The Long Song"

Opowieść o życiu na plantacji trzciny cukrowej na początku XIX wieku - o niewolnicy July, jej matce, o białej właścicielce plantacji i wielu innych ludziach.

  

  

  

  

  

Attica Locke "Black Water Rising"

Houston - Jay Porter ratuje od utonięcia kobietę. Ten heroiczny czyn wplątuje go w śledztwo w sprawie morderstwa oraz stwarza zagrożenie dla jego rodziny, a nawet jego życia. Zanim uda mu się rozwikłać zagadkę, będzie musiał zmierzyć się z demonami z przeszłości.

  

  

  

  

Maria McCann "The Wilding"

Rok 1672, jedno pokolenie od zakończenia wojny domowej, Anglia wciąż próbuje powrócić do normalności. Jonathan Dymond prowadzi spokojne życie na wsi, gdy śmierć wuja naprowadza go na ślad sekretów z czasów wojny. Jonathan znajduje list wuja do swojego ojca, mówiący o spadku i zemście, i postanawia dociec prawdy. Pod błahym pretekstem wprowadza się do wrogo nastawionej ciotki, gdzie jednak wplątuje się w związek ze służącą, która też ma swoje tajemnice.

  

 

Hilary Mantel "Wolf Hall"

Tej książki nie trzeba przedstawiać - nagrodzona Bookerem powieść o życiu Cromwella.

  

  

  

  

  

  

Nadifa Mohamed "Black Mamba Boy"

  Rok 1935, Aden. 10-letni Jama dorastał w slumsach starożytnego miasta. Gdy traci wszystko, co tam miał, jego jedyną szansą na przeżycie jest odszukanie dawno zaginionego ojca. Żeby jednak dostać się do ojca, musi przejść pieszo przez targane wojną kraje - Erytreę, Sudan, Egipt i Palestynę, aż do zimnej i obcej Wielkiej Brytanii.

  

  

  

 

Lorrie Moore "A Gate at the Stairs"

Dwudziestoletnia Tassie Keltjin, pół-Żydówka, córka farmera ze Środkowego Zachodu wyjeżdża na uniwersytet, gdy jej kraj szykuje się na wojnę na Bliskim Wschodzie. Podejmuje pracę jako opiekunka do dziecka i przywiązuje się coraz bardziej do swojej nowej rodziny, jednocześnie oddalając się od swoich bliskich, których marzenia i zasady stają się jej coraz bardziej obce. Nowa miłość przyniesie jej kolejne doświadczenia, ale wtedy właśnie jej przeszłość i przyszłość zderzą się brutalnie.

  

Monique Roffey "The White Woman on a Green Bicycle"

George i Sabine przeprowadzają się z Anglii do Trynidadu. George szybko się aklimatyzuje, ale Sabine z trudem przychodzi przystosowanie się do gorąca, samotności i segregacji rasowej. Jej jedyną pociechą jest obsesja na punkcie charyzmatycznego przywódcy nowej partii - Erica Williamsa. Małżeństwo George'a i Sabine przechodzi trudne chwile, jednak gdy George znajduje ukryte listy Sabine i zdaje sobie sprawę, jak wiele oboje ukrywali przed sobą przez lata, postanawia jej to szybko wynagrodzić i udowodnić jej swoją miłość - konsekwencje będą tragiczne...

  

Amy Sackville "The Still Point"

Początek dwudziestego wieku. Edward Mackley, podróżnik i odkrywca wyrusza do Arktyki, aby odkryć Biegun Północny i znika bez śladu. Jego żona Emily czeka na jego powrót przez dziesięciolecia.

Sto lat później, w upalny letni dzień, praprawnuczka Edwarda, Julia, wprowadza się do starego domu rodzinnego, chcąc zaprowadzić porządek w starych rodzinnych papierach, zagłuszając w ten sposób niepokój o swoje rozpadające się małżeństwo. Nieoczekiwane odkrycie rzuca nowe światło na związek Emily i Edwarda oraz stawia męża Julii przed trudnym wyborem.

Kathryn Stockett "The Help"

  Jackson, Mississippi, 1962. Opowieść o czarnych służących i ich białych pracodawcach, utrzymująca się od bardzo wielu tygodniu na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa.

 

 

 

 

 

Sarah Waters "Ktoś we mnie" ("The Little Stranger")

Moja recenzja tutaj.

 

 

 

 

 

 

Kilka ciekawych książek z pewnością jest. Sporo powieści historycznych, co mnie akurat cieszy, Booker zresztą też poszedł do powieści historycznej, więc może to taki obecny trend. Można zaobserwować ciekawą prawidłowość - zdecydowana większość książek zawiera wątek odkrywania tajemnic z przeszłości. Niewiele na tej liście książek wydanych w Polsce, mam nadzieję, że wydawcy będą to nadrabiać. Ja chciałabym przeczytać dwie powieści dziejące się na amerykańskim Południu: "The Help" i "The Long Song". Ciekawe wydają się też "The Still Point" i "Black Mamba Boy", świetne recenzje zgarnia Amanda Craig za "Hearts and Minds", którą też pewnie przeczytam, jako że lubię książki o emigrantach w Londynie. Autorką, która już się dla mnie sprawdziła jest J.M. Hyland, więc przy okazji na pewno sięgnę po jej książkę. Czytuję też czasem blog Laila Lalami, autorki z Maroka, więc z ciekawością przeczytałabym jej powieść. No i oczywiście na półce wciąż czeka "Wolf Hall", czeka i kusi...

A które książki Was zainteresowały?

Miała być dzisiaj recenzja, bo już kilka przeczytanych książek czeka, ale nominacje do Orange Prize zostały właśnie ogłoszone, nie mogę więc ich nie odnotować:

Rosie Alison "The Very Thought of You"

Anglia, 31 sierpnia 1939, świat na krawędzi wojny. Z Londynu ewakuowane są tysiące dzieci. Ośmioletnia Anna Sands zostaje oderwana od matki i wraz z innymi dziećmi ulokowana w posiadłości w Yorkshire, której właścicielami są Thomas i Elizabeth Ashton, tajemnicza, bezdzietna para. Wkrótce Anna zostaje uwikłana w ich tajemniczy związek, widząc rzeczy, które nie są przeznaczone dla jej oczu i będąc świadkiem i wspólniczką w romansie, które konsekwencje będą nieoczekiwane.

 

 

Eleanor Catton "The Rehearsal"

Z powodu szkolnego skandalu, grupa nastolatek nagle uświadamia sobie swoje możliwości. Nagła popularność powoduje, iż czują się jak na scenie. Ale gdy skandal zaczyna zamieniać się w show, granice między tym, co publiczne, a prywatnością, zaczynają się zacierać.

 

 

 

Clare Clark "Savage Lands"

Historia miłosna tocząca się na bagnach Louisiany w roku 1704, gdy Francja próbuje ustanowić tam swoją kolonię. Jedna z kobiet wysłanych tam z Paryża, mająca poślubić mężczyznę, którego nie zna, nieoczekiwanie zakochuje się w nim. Jest on jednak niebezpiecznym partnerem. Sprawę komplikuje mały chłopiec, który jest posłańcem noszącym wiadomości do Indian.

 

 

 

Amanda Craig "Hearts and Minds"

Przedsiębiorcy i kucharze, opiekunki do dzieci i sprzątacze - londyńscy imigranci wykonują niechciane prace. W otoczeniu eleganckich, pełnych przepychu domów są niezauważalni, bezbronni i bezsilni. Pewnego dnia ze stawu w Hampstead zostaje wyłowione ciało dziewczyny - może ona być kimkolwiek. Życia pięciu bardzo różnych osób splotą się w niezwykły sposób.

 

 

 

Roopa Farooki "The Way Things Look to Me"

23-letni Asif po śmierci matki musi wrócić do domu, aby zaopiekować się młodszą siostrą Yasmin. Opieka nad nią oznacza powrót do frustrującej rutyny. Wszyscy uważają go za dobrego człowieka, ale on nie jest tego taki pewien. Ich siostra Lila uciekła z domu, aby uniknąć odpowiedzialności. Traktowana niesprawiedliwie w dzieciństwie, jako że potrzeby Yasmin zawsze były ważniejsze, Lila zmienia pracę i mężczyzn, przekonana, że jej jedyną zaletą jest wygląd.

Yasmin nie ma pojęcia, ile emocji i niechęci wywołuje. Widzi kolory muzyki i pamięta więcej, niż by chciała. I ma straszliwy plan...

Rebecca Gowers "The Twisted Heart"

Pracowita studentka, Kit, zapisuje się na kurs tańca. Tam spotyka Joe, który próbuje oderwać ją od książek. Jego obecność zaczyna jednak być coraz groźniejsza, a w dodatku Kit wpada na trop historycznej tajemnicy...

 

 

 

 

 

M. J. Hyland "This is How"

Po zerwanych zaręczynach Patrick Oxtoby wyprowadza się. Wynajmuje pokój w niewielkim nadmorskim miasteczku. Nic jednak nie idzie zgodnie z planem...

 

 

 

 

 

Sadie Jones "Small Wars"

Hal Treherne to młody i oddany żołnierz będący u progu kariery. Jest niezwykle oddany wspierającej go Clarze. Gdy Hal zostaje przeniesione na Cypr, Clara i ich córeczka jadą z nim. Cypr nie jest jednak spokojnym miejscem. Toczą się walki o utrzymanie kolonii, młodzi Cypryjczycy dążą do unii z Grecją. Hal czuje się w swoim żywiole, jednak coraz bardziej oddala się od Clary, która próbuje być dobrą żoną, choć staje się to coraz trudniejsze, aż w końcu niemożliwe...

 

 

Barbara Kingsolver "The Lacuna"

Harrison Shepherd żyje z matką na meksykańskiej prowincji. Zaniedbywany, uczy się życia od służby i przypadkowych ludzi. Jedna z przypadkowych prac zaprowadzi go do domu wybitnego meksykańskiego muralisty, Diego Riviery. Pozna tam jego żonę Fridę Kahlo oraz rewolucjonistę na wygnaniu - Lwa Trockiego.

 

 

 

Laila Lalami "Secret Son"

Śmierdzące uliczki Casablanki to jedyny dom, jaki zna Youssef El-Mekki. Wychowany przez matkę w jednopokojowym mieszkanku, marzy o ucieczce. Pewnego dnia pojawia się nieoczekiwanie rzekomo nieżyjący ojciec, szemrany biznesmen, chcący zaopiekować się nieznanym synem. Wkrótce Youssef zostaje otoczony luksusem. Jednak ucieczka ze slumsów będzie jednocześnie zderzeniem z twardą rzeczywistością.

 

piątek, 12 czerwca 2009

IMPAC Dublin Award, nagroda literacka o najwyższej chyba wartości materialnej - zwycięzca dostaje 100 000 € - po raz kolejny trafiła w ręce debiutanta, który pokonał sławy literackie. Rok temu był to libański autor Rawi Hage, który wygrał z takimi sławami jak Margaret Atwood czy Philip Roth (nawiasem mówiąc, nagrodzona wtedy książka "W co grał De Niro" właśnie ukazała się po polsku nakładem PIWu). W tym roku wśród nominowanych był znowu Philip Roth, a także Doris Lessing i zdobywca Pulitzera Junot Diaz, nagroda jednak trafiła do niejakiego Michaela Thomasa za książkę "Man Gone Down".

IMPAC Dublin Award jest przyznawana książkom napisanym w dowolnym języku, wydanym w ubiegłym roku w języku angielskim. Wśród nagrodzonych w przeszłości książek jest sporo, które mnie zachwyciły, na przykład "Kradnąc konie" czy "Mistrz" Tóibína. Dlatego zawsze z ciekawością przyglądam się kolejnym nagrodzonym. "Man Gone Down" to napisana techniką strumienia świadomości opowieść Afroamerykanina z Bostonu, 35-latka żonatego z białą kobietą, ojca trójki dzieci. Akcja zaczyna się w przededniu jego trzydziestych piątych urodzin i obejmuje 4 dni, w trakcie których bohater, osamotniony i bez grosza, musi zdobyć pieniądze, żeby utrzymać swoją rodzinę. Jeśli autor inspirował się swoimi własnymi doświadczeniami, co sugeruje w wywiadach, to tak wysoka nagroda z pewnością sporo jego problemów rozwiąże. Sam zresztą przyznał, że spłaci za nią sporo zaległych rachunków:)

Książka wydaje się dość ciekawa, chętnie po nią sięgnę, jeśli kiedyś ukaże się u nas. Zawsze cieszą mnie takie zaskakujące nagrody. Michael Thomas nigdy nie miał normalnej pracy, zarabiał na życie rozwożąc pizzę, jeżdżąc taksówką, pracując w barach, pisząc słowa do piosenek, a obecnie wykłada na uniwersytecie - ciekawe życie i piękny przykład na to, że American Dream wciąż jeszcze czasem się ziszcza.

środa, 03 czerwca 2009

Nie udało mi się przeczytać do końca żadnej z książek nominowanych do tegorocznej Orange Prize. Przeczytałam trochę ponad 100 stron "Scottsboro" Ellen Feldman i mnie znużyła, odłożyłam ją na jakiś czas. Zaczęłam "Burnt Shadows" Kamili Shamsie, ale nie zdążyłam przeczytać zbyt wiele, zwłaszcza, że czytam z ebooka, a to mnie specjalnie nie zachęca, chociaż książka zapowiada się świetnie. Od momentu ogłoszenia nominacji miałam jednak swoją faworytkę, i sądzę, że każdy, kto przeczytał choć jedną książkę Marilynne Robinson wiedział, że to poważna kandydatka do wygranej. Czytałam tylko "Gilead", dwa razy i mam zamiar wkrótce przeczytać po raz trzeci, dlatego z radością odnotowuję, że najnowsza powieść Robinson "Home" zdobyła Orange Prize for Fiction 2009. Sędziowie byli podobno jednomyślni.

   Robinson zadebiutowała 29 lat temu powieścią "Housekeeping", która może nie została natychmiastowym bestsellerem, ale stopniowo zdobywała rozgłos i uznanie. Została sfilmowana i trafiła na kilka list najważniejszych książek zeszłego wieku. Wielu czytelników czekało niecierpliwie na kolejną powieść, jednak Robinson się nie spieszyła. "Gilead" ukazało się 24 lata później, z hukiem zdobywając Pulitzera. "Home" jest swego rodzaju kontynuacją, dalszą opowieścią o tych samych bohaterach.

Reputacja Orange Prize została lekko nadszarpnięta przez dość lekkomyślny dobór jurorów rok temu. Na szczęście, w tym roku obyło się bez skandali, zaś wszystkie nominowane książki zbierają dobre opinie zarówno recenzentów, jak i czytelników. Oczywiście, wiele osób krytykuje samą ideę konkursu, który otwarty jest tylko dla kobiet, niektóre uznane autorki, na przykład A.S. Byatt, odmawiają nawet udziału. Mnie jednak cieszy przede wszystkim to, że na Orange Prize rzadko się zawodzę. Przeczytałam sporo nominowanych i nagradzanych książek i wiele z nich bardzo mi się podobało. Na "Home" na pewno się nie zawiodę.

Czytelników polskich namawiam tymczasem do sięgnięcia po "Gilead", który nie dalej jak wczoraj widziałam w taniej książce za jakieś grosze, i liczę, że nie będziemy długo czekać na przekład "Home".

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Wyróżnienia
Top 5 najnowszych lektur
Bliskie mi adresy
Najpopularniejsze notki
O mnie
Przeczytane w 2017
Przeczytane w 2016
Przeczytane w 2015
Przeczytane w 2014
Przeczytane w 2013
Przeczytane w 2012
Przeczytane w 2011
Przeczytane w 2010
Przeczytane w 2009
Przeczytane w 2008
Przeczytane w 2007
Akcje czytelnicze Miasta Książek
Polskie blogi o książkach - polecam!
Blogi różne (polecam!)
Angielskie strony o książkach
Angielskojęzyczne blogi o książkach
Napisz do mnie
Podziel się czytaniem
Szablon pochodzi stąd
Zdarzyło się dziś
Tagi



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...