w kinie i w teatrze

wtorek, 16 grudnia 2014

Jane Austen możemy być wdzięczni nie tylko za doskonałe lektury, ale także za filmy, które na ich podstawie powstały. Nasz świat byłby smutniejszy, gdyby nie było na nim Colina Firtha w mokrej koszuli lub Alana Rickmana w roli pułkownika Brandona. Dzisiaj jednak chciałabym przewrotnie pokazać wam Jane w prawdziwie współczesnej szacie, często tak przebraną, że trudno ją rozpoznać, choć bystre oko fana z pewnością nie przeoczy jej wkładu. Oto lista filmów i seriali, których twórcy potraktowali powieści Jane z przymrużeniem oka, bawiąc się z widzem i puszczając do niego oko. Przeróbki, luźne nawiązania lub wręcz parodie, nie wszystkie oczywiście udane, da się jednak znaleźć wśród nich kilka niezłych filmów zapewniających otwartemu na popkulturę wielbicielowi Jane doskonała rozrywkę na jakiś smętny i ciemny wieczór.

Duma i uprzedzenie (Bride and Prejudice) 2004

"Duma i uprzedzenie" w wersji Bollywood! Zamiast Fizwilliama Darcy'ego i Elżbiety Bennet mamy Williama Darcy'ego i Lalitę. William jest bogatym Amerykaninem, do Indii wybiera się wraz ze swoim przyjacielem Babrajem, który ma być świadkiem na czyimś ślubie. Podczas przyjęcia zostają zauważeni przez panią Bakshi, matkę czterech córek na wydaniu. Resztę właściwie znacie, choć niektóre szczegóły są inne niż w wersji Jane. Darcy sugeruje, że Hinduski wychodzą za mąż za Amerykanów, by dostać zieloną kartę. Lalita czuje się tym oczywiście urażona i odtrąca jego zaloty. Chce być niezależna i zrobić karierę. W istocie mocno przypomina Lizzy - jest tak samo rezolutna, tak samo łatwo poddaje się uprzedzeniom, i tak samo budzi sympatię widza. Jak to w Bollywood, film nie grzeszy realizmem, ale jest z pewnością przyjemny do oglądania, a fanów oryginalnej "Dumy i uprzedzenia" może momentami rozbawić do łez. Piękne kostiumy i przyjemne dla oka sceny taneczne.

Słodkie zmartwienia (Clueless) 1995

"Emma" przeniesiona w realia ekskluzywnej szkoły w Beverly Hills. Grana przez Alicie Silverstone bohaterka o imieniu Cher jest nowoczesnym, ale wiernym wcieleniem Emmy, wścibskiej, nie rozumiejącej świata i przekonanej o własnej wyższości, ale przecież nie pozbawionej uroku i dobrego serca nastolatki. Twórcy filmy wyraźnie inspirowali się powieścią Austen, ale nie trzymali się jej zbyt wiernie, próbując raczej oddać jej ducha, moim zdaniem z sukcesem. Przykładowo, w sytuacji podobnej do tej, w której Emma wyobraża sobie swój związek z Frankiem Westonem, który - jak się okazuje - jest zaręczony z inną, Cher wplątuje się w relację z chłopakiem, który wydaje jej się szaleńczo w niej zakochany, podczas gdy w rzeczywistości jest gejem. W efekcie dostajemy całkiem zgrabną komedię, która dobitnie świadczy o tym, że powieści Jane są ponadczasowe i świetnie dają się zaadaptować do oczekiwań współczesnych, nastoletnich widzów.

Dziennik Bridget Jones (Bridget Jones Diary) 2001

Film i książka o perypetiach niejakiej Bridget Jones, zakompleksionej trzydziestolatki, która zakochuje się w niewłaściwym mężczyźnie, są tak dobrze znane, że nie trzeba o nich pisać. Warto jednak przypomnieć, jak mocno fabuła jest zainspirowana "Dumą i uprzedzenie", czego autorka zresztą nie kryła, dając głównemu bohaterowi nazwisko Darcy. W sumie dobrze, że oszczędziła go w kwestii imienia, Fitzwilliam w swetrze z reniferami byłby jeszcze bardziej dziwaczny niż Mark. Daniel Cleaver to wcielenie Wickhama, uroczego łajdaka bez skrupułów. Bridget jest wprawdzie mniej zaradna od Elżbiety, ale równie łatwo ulega uprzedzeniom i jest równie uparta. Jest zdecydowanie zbyt trzpiotowata, przypomina raczej Lidię, ale za to Mark jest prawdziwym wcieleniem pana Darcy'ego. Twórcy filmu pokusili się na genialny żart, zatrudniając do tej roli Colina Firtha, który podbił wcześniej serca milionów fanek jako pan Darcy w kultowej ekranizacji "Dumy i uprzedzenia".

Prada albo nic (From Prada to Nada) 2011

"Rozważna i romantyczna" przeniesiona do współczesnego Los Angeles. Ojciec Mary i Nory umiera, dziewczęta dowiadują się, że nie zostawił nic oprócz długów, w związku z czym muszą porzucić dekadencki tryb życia i przenieść się do ciotki. Ciotka mieszka w dzielnicy zamieszanej przez emigrantów z Meksyku, co spowoduje sporo napięć. Niestety, nie przypadł mi ten film do gustu. Mary jest przedstawiona jako płytka rasistka, której ulubioną rozrywką są zakupy. Nora odrzuca Edwarda, ponieważ chce dostać pracę. Niektóre posunięcia bohaterów są żywcem skopiowane z powieści Jane Austen, przez co film traci na wiarygodności.

Raczej głupi niż zabawny, film ten ma jednak sporo zwolenników - sama znam kilka osób, które go bardzo lubią. Może nie będę was zniechęcać. Jeśli macie ochotę, sprawdźcie sami, czy może wam przypaść do gustu.

W świecie Jane Austen (Lost in Austen) 2008

Do tego serialu podchodziłam tak sceptycznie, jak moje koty podchodzą do propozycji czesania. Sami pomyślcie - Amanda Price, obsesyjna wielbicielka pana Darcy'ego znajduje w swojej toalecie portal, za pośrednictwem którego trafia do domu państwa Bennet. Zamienia się miejscami z Lizzy, która w ten sposób ląduje we współczesnym Londynie. Czy taki początek może oznaczać coś dobrego?

A jednak! Składający się z czterech odcinków miniserial jest zaskakująco zabawny, przynajmniej ja miejscami wybuchałam głośnym śmiechem. Ingerencja Amandy w fabułę "Dumy i uprzedzenia" jest momentami absurdalna, jednak nie można nie docenić tego, jak sprawnie twórcy serialu żonglują motywami z powieści i jak uroczo puszczają do widza oczko. Oczywiście, idealnie nie jest. Sama Amanda jest wyjątkowo irytująca, niektóre sceny miały być śmieszne, ale są raczej żałosne. Wciąż jest są to jednak trzy godziny nie najgorszej rozrywki, choć trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś nie znający powieści bawiłby się równie dobrze.

Takich inspirowanych powieściami Jane Austen filmów i seriali jest mnóstwo. Wielu z nich nie oglądałam. Niektóre zirytowały mnie tak, że nie chcę o nich nawet pamiętać (na czele tej listy byłby zeszłoroczny film "Austenland"). Kiedy mam ochotę na obejrzenie jakiegoś inspirowanego moimi ulubionymi powieściami filmu, sięgam po te bardziej wierne adaptacje - "Dumę i uprzedzenie" w wersji BBC, "Perswazje" z 1995 lub z 2007 roku (nie umiem zdecydować, która wersja podoba mi się bardziej), lub po "Rozważną i romantyczną" w reżyserii Anga Lee. Od czasu do czasu jednak lubię obejrzeć ekranizację zrobioną z przymrużeniem oka, ciesząc się z tego, jak bardzo aktualne są wciąż opowieści ułożone i spisane ponad 200 lat temu przez pewną starą pannę żyjącą na angielskiej prowincji.

Macie swoje ulubione filmy i seriale oparte na książkach Jane Austen?


wtorek, 25 października 2011

Zawsze czekam niecierpliwie na ekranizacje książek, które mi się podobały. Jest w tym oczekiwaniu ziarnko niepokoju, wszak nigdy nie wiadomo, czy aktorzy obsadzeni w rolach naszych ulubionych bohaterów nie zaburzą obrazu, który powstał w naszych głowach. Jest jednak coś tak magicznego w nagłym obejrzeniu świata, który kiedyś, podczas lektury, zamieszkiwałam w wyobraźni, że nawet jeśli wizja reżysera różni się od mojej własnej, nie przeszkadza mi to specjalnie. Jest to nawet tym bardziej fascynujące, spojrzeć na książkę oczyma innego czytelnika. Ta jesień w takie przyjemności obfituje, i chociaż nieczęsto recenzuję filmy na tym, było nie było, książkowym blogu, mam zamiar przyjrzeć się kilku najbardziej przeze mnie wyczekiwanym ekranizacjom. Krytyk filmowy ze mnie żaden i generalnie łatwiej mi chwalić filmy, niż książki, miejcie to więc na uwadze:) Zwłaszcza że choć oczekiwania miałam duże, to już pierwsza obejrzana przeze mnie tej jesieni adaptacja spełniła je w stu procentach.


"Służące" to opowieść z głębokiego Południa Stanów Zjednoczonych. Lata sześćdziesiąte, Jackson, Mississippi - ostoja rasizmu, segregacji i niesprawiedliwości. A jednak życie czarnych i białych związane jest tu bardziej, niż gdziekolwiek indziej. Białe dzieci są wychowywane przez czarne nianie i służące, które sprzątają, gotują, piorą, obserwując bacznym wzrokiem rozpieszczone dziewczynki, które za wcześnie zostały żonami i matkami. Jedne i drugie nie potrafią bez siebie funkcjonować, ale chociaż ich życia są tak splecione, w każdej sekundzie dzieli je niewidoczna bariera, szklana szyba pancerna, nie do zbicia. Znajduje się jednak osoba, która ot tak sobie postanawia ją przekroczyć i co więcej, opowiedzieć, jak żyje się po drugiej stronie.Jedna z białych dziewcząt, panna Skeeter, wykształcona na północy, marząca o karierze dziennikarki lub pisarki, lub jednej i drugiej, postanawia namówić służące, aby udzieliły jej wywiadów, które posłużą za kanwę książki o ich życiu. Niby nic strasznego, ale wtedy, w Jackson, taka współpraca mogła oznaczać wyrok śmierci.

Książka Kathryn Stockett to poruszająca, wielowątkowa historia tego pomysłu i wszelkich jego konsekwencji. Zdobyła tytuł książki roku 2009 USA Today, przez wiele miesięcy utrzymywała się też na szczytach list bestsellerów. Film jednak nie jest wcale gorszy. Powiem więcej - fakt, iż nagle widzimy na własne oczy, jak blisko siebie były wszystkie te kobiety, jak ich oczy spotykały się co chwilę, wyrażając wszystko to, czego nie można było ubrać w słowa - nienawiść, politowanie, pogardę, współczucie, jest bardziej poruszający niż się spodziewałam. Przyznam szczerze, że popłakałam się kilka razy przy lekturze. Oglądając film, wiedziałam, czego się spodziewać i byłam zaskoczona, jak bardzo ściskało mnie chwilami za gardło.

A przecież film, choć wzruszający, jest przy tym szalenie zabawny. Humor, który skrywał się gdzieś między wierszami powieści, tutaj zyskał pełnię praw, wydobyty przez znakomitą grę aktorską. Zasługą odtwórczyń głównych ról jest też lekkie przeniesienie akcentu ze Skeeter na Aibileen. Emma Stone jako Skeeter jest urocza i zyskuje naszą natychmiastową sympatię, ale to Viola Davis w roli Aibileen jest gwiazdą tego filmu. Od pierwszej sceny gra oczami. Jej twarz jest poważna, skupiona, ale oczy ukazują całą gamę uczuć. Jej Aibileen jest pozornie chłodna, wycofana, ale potrafi wzbudzić burzę emocji. Przykuwa uwagę nawet wtedy, gdy inne postaci wychodzą na pierwszy plan, i to dzięki niej to Aibileen i Minny stają się najważniejszymi osobami w filmie. Znakomite role odegrały też Bryce Dallas Howard jako odrażająca, wyniosła panna Hilly, oraz Jessica Chastain jako naiwna, emocjonalnie rozedrgana, dobroduszna Celia. Emma Stone nieco blednie w tym towarzystwie, ale zarazem potrafi wykorzystać swoją rolę do spięcia wszystkiego w zgrabną całość.

Obejrzałam "Służące" z prawdziwą przyjemnością i miłym zaskoczeniem - obawiałam się, że ekranizacja strywializuje książkę. Oczywiście ma wady, choćby zbytnie skakanie po wątkach, co jednak było nie do uniknięcia w przypadku naprawdę wiernej adaptacji tak obszernej powieści. Ekran kinowy był jednak dla tej powieści łaskawy. Warto ze względu na świetne aktorstwo i na poruszającą historię, bez względu na to, czy czytaliście książkę, czy nie.

Viola Davis jako Aibileen.

Jessica Chastain jako Celia i Octavia Spencer jako Minny.

Bryce Dallas Howard jako panna Hilly.

Emma Stone jako Skeeter.


poniedziałek, 15 marca 2010

A więc jednak, da się! Można jeszcze zrobić spektakl bez udziwnień, wodotrysków, w tradycyjnej, wręcz dosłownej scenografii, a mimo to kompletny, wielowymiarowy. "Panny z Wilka" w reżyserii Krzysztofa Rekowskiego, wystawione w poznańskim Teatrze Polskim zaskakują od pierwszych minut, aby na końcu zostawić widza z mnóstwem refleksji i pytań. Początek zdecydowanie nietypowy już dzisiaj. Dekoracje realistyczne do bólu, łącznie z leśną ściółką rozsypaną z przodu sceny. W głębi, za muślinowymi zasłonkami, kryje się wnętrze staropolskiego dworku - wielki stół, porcelanowa zastawa, pianino, bibelociki, stylowa kanapa. Słychać świergot ptaków, dźwięki lasu. Szybko jednak się okaże, że nie mamy do czynienia z dosłownym przełożeniem opowiadania Iwaszkiewicza na język teatru, że reżyser nie tyle opowiada, co zadaje pytania.

Centralną postacią jest tutaj Wiktor. Zmęczony, zrezygnowany, niespokojny, jedzie na pierwsze wakacje od czasu śmierci swojego jedynego przyjaciela, kleryka Jurka. Jurek go zresztą nie opuścił - wciąż jest przy nim, rozmawia z nim, zadaje mu pytania, niepokoi, wciąż jest jedyną osobą, która Wiktora rozumie. Jest chłopięcy, niewinny i niepokojący. Jest dla Wiktora ważniejszy niż panny, których przecież było pięć, jak więc można było wybrać którąś z nich? Po latach, panny z Wilka są równie zagubione jak Wiktor. Jego przyjazd wyzwala w nich chęć uporania się ze wspomnieniami, z porażkami, chcą wydawać się szczęśliwsze, bardziej spełnione, niż są w istocie. Każda jest inna, inaczej zagrana. Każda próbuje przypomnieć sobie dawną siebie - i nie daje rady. Nie da się ożywić dawnych wzruszeń, nie da się bezpiecznie powrócić do starej miłości. Zresztą Wiktor nie jest już taki sam. Teraz on też ocenia, ucieka, boi się "domowego ciepełka", w które chcą go wciągnąć siostry. Zadaje sobie wciąż pytania o to, czy była to przyjaźń, czy kochanie - które to pytanie nabiera jednak szczególną wagę nie w konfrontacjach z pannami, ale w rozmowach ze zmarłym Jurkiem. Homoseksualny charakter ich relacji jest bardzo subtelnie (za wyjątkiem jednej sceny) zasugerowany, i być może to on jest przyczyną niemożności zbudowania związku z którąś z sióstr z Wilka. W końcu to duch Jurka, a nie zmarłej Feli, nawiedza Wiktora. A wszyscy, i Jurek, i panny z Wilka, chcieliby usłyszeć od Wiktora, że odwzajemniał ich uczucia.

Głównym tematem spektaklu jest niemożność. Niemożność podjęcia decyzji, wybrania którejkolwiek z możliwości. Scena przyjazdu Wiktora do Wilka odgrywana jest pięciokrotnie, jakby testując różne opcje i badając pamięć widza - czy tak to było za pierwszym razem? A co by było, gdybyśmy zagrali to inaczej? Czy cokolwiek by to zmieniło? Pięć początków, pięć sióstr, pięć trudnych rozmów, pięć prób odzyskania samych siebie, pięć porażek. Nawet najmłodsza Tunia, jedyna nieobciążona bagażem wspomnień, nie może zainteresować Wiktora, który widzi w niej tylko cień Feli.

Znakomita rola Michała Kalety jako Wiktora - jest po prostu prawdziwy, pomimo staroświeckich ubrań na wskroś współczesny - zagubiony, nie całkiem już młody człowiek, który nie potrafi zdecydować, co zrobić ze swoim życiem. Wachlarz możliwości przytłacza go, woli uciec niż podjąć decyzję.

Trudno oglądać "Panny z Wilka", nie porównując ich z wersją filmową. Reżyser nie ucieka przed tą konfrontacją, wręcz przeciwnie, Kazia jest tak podobna do filmowej odpowiedniczki, że musi być ukłonem w stronę Wajdy (nawiasem mówiąc, Barbara Krasińska ma fenomenalny głos!) Tak jakbyśmy mierząc się z tematem pamięci i powrotów nie mogli zapomnieć o oglądanym przed laty filmie, musimy go przywołać, ale tylko po to, aby stwierdzić, że tym razem jest inaczej - tym razem w centrum uwagi jest Wiktor, a nie panny.

Znakomity spektakl, zaskakujący i kompletny, zagrany z lekkością i powagą zarazem, spektakl, w którym można się przejrzeć jak w lustrze, w które zresztą nie zawsze chcemy z własnej woli patrzeć. To mój pierwszy raz w Teatrze Polskim, i już sprawdzam repertuar na kolejne tygodnie. Teatr Nowy mnie ostatnio kilka razy zawiódł, i cieszę się, że skłoniło mnie to do wyjścia do Polskiego.

Zdjęcia Marek Zakrzewski - ze strony Teatru Polskiego (http://www.teatr-polski.pl/index.php?s=44&a=45&f=1)

wtorek, 18 marca 2008

Już od dawna nosiłam się z myślą, aby od czasu do czasu pisać o filmach, sztukach i innych wydarzeniach kulturalnych. Postanowiłam, że przynajmniej na razie pozostanę przy tytułach związanych z literaturą, czyli adaptacjach książek. Co do teatru, to trudno byłoby to jakoś rozgraniczyć, w końcu każda sztuka może mieć formę książkową? Ale tak czy inaczej, w teatrze bywam na tyle rzadko, że raczej dużo na ten temat nie będę pisać, choćbym nawet chciała...

Tymczasem jednak impulsem do pierwszego wpisu o książce w formie bardziej wizualnej była wczorajsza wizyta w teatrze. Teatr Nowy w Poznaniu wystawił "Burzę" Szekspira. Tak przynajmniej wydawało się w zapowiedziach. W rzeczywistości spektakl Janusza Wiśniewskiego z Szekspirem niewiele ma wspólnego. Jest to raczej luźna interpretacja jednego z wielu znaczeń, które w sztuce Szekspira można odnaleźć. Tekst jest zlepkiem oryginału z "Ziemią jałową" Eliota, wierszem Audena, "Doktorem Faustusem" Manna oraz kilkoma innymi tekstami. Całość ubarwiona lekkim jazzem oraz efektami specjalnymi. Dość luźno ze sobą powiązane sceny obracają się wokól tematu odpowiedzialności i roli artysty w jałowym i bezwzględnym świecie. Wyspę Prospera zaludnia szereg mieszkańców - groteskowych duchów, niezwykle malowniczych. Im dalej, tym więcej absurdu i tym mniej Szekspira. Końcowe sceny z Kalibanem w roli gwiazdora rockowego, śpiewającym w samochodzie, smażącym jajcznicę z keczupem, a na końcu strzelającym do zakneblowanego człowieka (artysty?) robią wrażenie, zresztą całość ogląda się dość lekko i bezboleśnie, zwłaszcza, że aktorzy są świetni, a większość scen bardzo malarsko skomponowana, jednak głębszy przekaz całości jakoś mi umknął. Być może, za słabo znam "Burzę". Zresztą Wiśniewski podobno już po raz czwarty mierzy się z tym tekstem, być może najpierw należałoby poznać jego wcześniejsze interpretacje. Nie jest to jednak już teraz możliwe, zaś to, co dostajemy w tej wersji, jest moim zdaniem mało zrozumiałe. Zresztą większość ludzi na widowni chyba podzielała moje zdanie, bo po spektaklu dało się wyczuć pewną konsternację, że to już koniec.

Przy okazji tego spektaklu zaczęłam zastanawiać się nad swoim stosunkiem do tak uwspółcześnionych, a nawet udziwnionych wersji Szekspira czy innych podobnych tekstów. Doszłam do wniosku, że w takiej wersji chętniej oglądam sztuki, które znam bardzo dobrze. Nie odmówiłabym obejrzenia awangardowej wersji Króla Lira, Makbeta czy Snu nocy letniej, bo znam te sztuki na tyle dobrze, że chętnie popatrzyłabym na nie cudzym, wyrafinowanym okiem. Z drugiej strony, Szekspir kryje w sobie tyle aktualnych problemów i znaczeń, że szkoda mi patrzeć na tak okrojone i zmienione wersje.

Jakąś korzyść mi jednak ten spektakl przyniósł - pilną potrzebę ponownego przeczytania "Burzy". Zaś sam spektakl podobałby mi się zdecydowanie bardziej, gdyby nosił inny tytuł i nie kusił Szekspirem...

| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Wyróżnienia
Top 5 najnowszych lektur
Bliskie mi adresy
Najpopularniejsze notki
O mnie
Przeczytane w 2017
Przeczytane w 2016
Przeczytane w 2015
Przeczytane w 2014
Przeczytane w 2013
Przeczytane w 2012
Przeczytane w 2011
Przeczytane w 2010
Przeczytane w 2009
Przeczytane w 2008
Przeczytane w 2007
Akcje czytelnicze Miasta Książek
Polskie blogi o książkach - polecam!
Blogi różne (polecam!)
Angielskie strony o książkach
Angielskojęzyczne blogi o książkach
Napisz do mnie
Podziel się czytaniem
Szablon pochodzi stąd
Zdarzyło się dziś
Tagi



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...