wtorek, 27 marca 2018

Lubię wiedzieć, co na listach bestsellerów piszczy, i choć nie czytam większości książek, które okupują wysokie pozycje, od czasu do czasu sprawdzam, skąd się wzięła popularność jakiejś powieści. Zwłaszcza jeśli ta powieść jest kryminałem lub thrillerem, czyli doskonale się nadaje w charakterze odstresowywacza. Historia "Kobieta w oknie" może być uznana za modelową. Debiutujący autor pisze książkę, najczęściej thriller, o który wydawcy nagle zaczynają się zabijać. Książka trafia na listy bestsellerów w wielu krajach, a wszyscy zastanawiają się, dlaczego właśnie ta, a nie inna. Wyjaśnić tego nie umie chyba nikt, niewątpliwie jednak większość z takich tytułów to solidnie napisane, wyprowadzające czytelnika w pole powieści, które nie są może objawieniem, ale dają sporo przyjemności.

Tak właśnie było z "Kobietą w oknie". Polski wydawca wykonał dobrą promocyjną robotę, ale też materiał jest niezgorszy. Główną bohaterką jest Anna Fox, która mieszka sama w sporym domu na Manhattanie. Anna cierpi na agorafobię - boi się przestrzeni i nie wychodzi z domu, nie jest w stanie nawet otworzyć okna. Obserwuje świat zza szyby. Doskonale zna swoich sąsiadów, wyszukując informacje o nich w internecie. Anna pracowała kiedyś jako psycholog dziecięcy, teraz doradza na forum dla osób cierpiących na tę samą, co ona, chorobę.

Wszystko to czyni z niej doskonałą bohaterkę thrillera. Nie wychodząc z domu jest bardziej narażona. Nie będzie w stanie pobiec po pomoc, jeśli zajdzie taka potrzeba, nie zdoła dopytać kogoś obcego, kiedy będzie chciała się czegoś dowiedzieć. W dodatku łyka mnóstwo leków, zapija je obficie alkoholem, nie każdy uzna ją więc za wiarygodną.

Kiedy do domu obok wprowadzają się Russellowie - on, ona i zahukany szesnastolatek, świat Anny się zmieni. Zobaczy z okna coś, co nią wstrząśnie. Ale czy może być pewna tego, co widziała?

Ten zabieg fabularny bardzo przypomina scenę z "Dziewczyny z pociągu" - tam też bohaterka zobaczyła straszną scenę z okna. Anna jest jednak ciekawszą postacią niż Rachel. Da się lubić, intryguje i budzi współczucie. Chcemy wiedzieć, co przyczyniło się do jej choroby, dlaczego mąż i córka z nią nie mieszkają, a przede wszystkim - jak sobie poradzi.

Całość czyta się znakomicie, zwłaszcza że autor całkiem nieźle wodzi nas za nos. Wprawdzie przyznam, że kilka zwrotów akcji przewidziałam, ale być może za dużo się już tych thrillerów naczytałam. Albo miałam akurat przebłyski wyjątkowej bystrości? Zakończenie mnie za to zaskoczyło, zarwałam zresztą dla niego noc.

Z ciekawości sprawdziłam, kim jest autor, i okazuje się, że pod pseudonimem A. J. Finn ukrył się niejaki Daniel Mallory, redaktor w wydawnictwie, które "Kobietę w oknie" opublikowało. Przez lata walczył z depresją, mam wrażenie, że dobrze to wykorzystał tworząc postać Anny.

Pamiętajcie o tej książce, kiedy najdzie was ochota na coś bardzo wciągającego. Niech was nie odstrasza status bestsellera - nie wszystko z toplisty warto czytać, ale akurat "Kobietę w oknie" jak najbardziej.

Moja ocena: 4.5/6

A. J. Finn "Kobieta w oknie"

Tłum. Jacek Żuławnik

Wydawnictwo W.A.B. 2018

środa, 14 marca 2018

Czasami może się nam wydawać, że sporo wiemy na temat historii USA. Nie ma się co oszukiwać – miewam takie złudzenia. Zresztą to chyba nic dziwnego, zważywszy, że zdarza mi się prowadzić takie zajęcia. Na szczęście od czasu do czasu zdarza się reporter, który sprowadza mnie na ziemię, opowiadając historię ważną i straszną, o której prawie nic lub zupełnie nic nie wiedziałam.

Tak było z książka Davida Granna, którego talent wielbię odkąd przeczytałam „Zaginione miasto Z” (KLIK). Jego opowieść o tajemniczych zabójstwach Indian Osage, których nieszczęście polegało na tym, że znaleźli się wśród najbogatszych ludzi w Stanach, to taka soczewka, w której można zobaczyć spory kawałek historii, a co gorsza, także niepokojące odbicie teraźniejszości. Donald Trump podpisał przecież zgodę na poprowadzenie rurociągu w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu Standing Rock, zamieszkanego przez Sjuksów, ignorując tym samym wielomiesięczne protesty Indian, święte dla nich miejsca pochówku ich przodków, a także ich bezpieczeństwo (rurociąg stworzy zagrożenie dla zasobów wody pitnej). Historia, którą opisuje Grann, jest bardziej dramatyczna, ale zasadniczo dotyczy tego samego – braku poszanowania dla mniejszości, traktowania ludzi o innym kolorze skóry z pogardą i nienawiścią, usprawiedliwianie zbrodni na nich popełnianych.

Przekleństwem Indian Osage stało się bogactwo, które – paradoksalnie – zawdzięczali białym. Podobnie jak inne plemiona, Indianie Osage byli stopniowo wysiedlani ze swoich ziem. Rząd Stanów Zjednoczonych dał im tereny, których nikt nie chciał – nieurodzajne i nieprzyjazne. Okazało się jednak, że pozornie bezwartościowe działki kryją w sobie wielkie zasoby ropy, a Indianie zaczęli pobierać opłatę za dzierżawę. Kwoty rosły, aż wreszcie Osagowie, ku wzburzeniu sporej części społeczeństwa, zostali milionerami.

I wtedy zaczęli ginąć. Od kuli, od nieznanej choroby, od trucizny. Ginęli także ci, którzy za bardzo interesowali się tajemniczymi zgonami.

W „Czasie Krwawego Księżyca” David Grann skupia się na historii jednej rodziny. Opowiada o tym, jak umierały siostry, ich mężowie i inne osoby z nimi związane. Nikt nie widział powiązań, śmierci wydawały się przypadkowe i niezwiązane ze sobą. Dopiero niejaki Tom White, agent działającego od niedawna Biura Śledczego, podjął śledztwo, nie spodziewając się zresztą, jak wiele trudności napotka.

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza opisuje smutne losy rodziny Mollie Burkhart, jednej z głównych bohaterek reportażu Granna. Druga, najobszerniejsza, skupia się na śledztwie White’a i na procesie. Wreszcie trzecia, współczesna, jest opowieścią reportera o zbieraniu materiałów, a także szokującym uzupełnieniem całej historii. Razem składają się w przerażającą opowieść o chciwości i wyrachowaniu.

„Czas krwawego księżyca” to reportaż historyczny, który czyta się jak powieść, zapominając, że to prawdziwa historia. Grann doskonale zrekonstruował żmudne i skomplikowane śledztwo, jego Tom White to bohater z krwi i kości – naiwny idealista, który popełnia błędy, ale wytrwale dąży do celu. Jednocześnie autor unika prostych osądów, szuka wyważonych słów na opisanie nawet największych drani. Wypatruje odcieni szarości nawet w najgłębszej czerni, ale nikogo nie usprawiedliwia.

To przerażająca opowieść, świetnie napisana i wstrząsająca. Poznajemy losy jednej rodziny, ale to tylko kropla w morzu przemocy, którego doświadczyli Osagowie. „Ta ziemia wciąż przesiąknięta jest krwią” – mówi jedna z rozmówczyń autora. Zarówno ona, jak i inni współcześni potomkowie ofiar wciąż szukają prawdy.

Moja ocena: 5/6

David Grann "Czas Krwawego Księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI"

Tłum. Piotr Grzegorzewski

Wydawnictwo W.A.B. 2018

| < Marzec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Zakładki:
Wyróżnienia
Top 5 najnowszych lektur
O mnie
Przeczytane w 2018
Przeczytane w 2017
Przeczytane w 2016
Przeczytane w 2015
Przeczytane w 2014
Przeczytane w 2013
Przeczytane w 2012
Przeczytane w 2011
Przeczytane w 2010
Przeczytane w 2009
Najpopularniejsze notki
Przeczytane w 2008
Przeczytane w 2007
Akcje czytelnicze Miasta Książek
Polskie blogi o książkach - polecam!
Blogi różne (polecam!)
Angielskie strony o książkach
Angielskojęzyczne blogi o książkach
Napisz do mnie
Podziel się czytaniem
Szablon pochodzi stąd
Zdarzyło się dziś
Tagi



Miasto Książek on Facebook









Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...